najemcami - ewentualnie - chociaż byloby dziwnym, gdyby Borejkowie tego mieszkania nie wykupili) byli emeryci lub pracownicy budzetówki. Takie dochody zajmuje się jednym pstryknięciem palca przeciętnie zaangażowanego komornika. Poza tym niespłacony dług narasta, i to wraz z odsetkami. Miągwowie chyba
mieli sie gdzie podziac i jak to formalnie i finansowo wygląda, gdy umiera główny najemca komunałki. I z tego punktu bym w ogole na jej miejscu zacxela rozwazabia. Nawet jesli nie zechce sie przenosic do tbsu, jej wykup tego mieszkania nie jest do niczego potrzebny. Moze w nim mieszkac do smierci na
, jako ze od lat mieszka gdzie indziej. Natomiast jesli mieszkanie zostalo wykupione, to tylko przez starych (jedno z nich, to, ktore jest glownym najemca) i wtedy dziedzicza w rownych czesciach wszystkie ich corki. Chyba zeby starzy sporzadzili testament na rzecz jednego z potomstwa, czy to dziecka
...) Jeśli mieszkanie wykupiono i stanowi wlasnośc Ignacego i Milicji to inna rzecz - kiedys zostanie ono tzw. masa spadkową i 4 corki beda tu mieć kazda swe udzialy. No ale Borejkowny nie będą wszak się domagać od siostr zadnych rozliczeń, nie sa wszak jakimis materialistkami, ktorym mogloby zalezeć na
. Secundo, Rusfelta to nie spoldzielczy budynek. > I wychodzi na to, ze sasiadka była samotna, bez dzieci i wnuków, bo jakby miała > rodzinę, to odziedziczyłaby spadek. Komunalnego mieszkania sie nie dziedziczylo. Chyba, ze sie tam mieszkalo caly czas i po smierci glownego najemcy
Wiesz jak oo cenie rynkowej to raczej mało kto z tego ma chęć skorzystania. Miałem kumpla który kiedyś został zameldowany i swojej siostry w takim mieszkaniu. Później przez ponad 10 lat toczył bój aby zostać jego najemcą. Później Warszawa poszła mu na rękę, zamienili mu mieszkanie na mniejsze
"W Warszawie i Gdańsku juz podobno nie da się wykupić mieszkania komunalnego. " Oczywiście, że się da wykupić mieszkanie komunalne i w Gdańsku, i w Warszawie. W Warszawie nie ma w ogóle bonifikaty w cenie sprzedaży na rzecz dotychczasowych najemców, a w Gdańsku jest to mocno ograniczone
? A tu moze byc grubsza afera. Jesli mieszkanie nie jest wykupione i pozostaje wlasnoscia miasta/gminy, glowny najemca (czyli albo Milicja, albo Ygnac, obstawiam Milicje) opuszczajac je na stale ma obowiazek zglosic to. Wtedy w prawa glownego najemcy moze wejsc inna osoba z rodziny, np wspolmalzonek
ako17 napisa�a: > a jeśli nie wykupili? To sytuacja się zasadniczo zagęszcza, bo prawo do mieszkania komunalnego może przejąć po zmarłym tylko osoba, która mieszkała z najemcą do chwili jego śmierci. A, jak wiemy z CZ, najpewniej nikt, kto mieszkał z Borejkami w chwili ich śmierci, nie
wdzięczności za pomoc, jakiej kilkakrotnie udzielił mu Nawrocki, kiedy ten wszedł w konflikt z prawem. Inicjatorem wykupienia mieszkania, a potem sprzedania NIE był najemca, a Nawrocki. To on wymyślił cały plan i przekonał do niego pana Jerzego. O zamiarze przejęcia mieszkania od samego początku, świadczy
, którzy ich ograbiają.” Wyobraźcie sobie kochani nasi Rodacy co byście powiedzieli, gdyby media przedstawiły historię działacza PO, który znalazł ubogiego, załatwił dla niego formalności wykupu mieszkania z 90% bonifikatą przysługująca najemcy, następnie te mieszkanie za te 10% kupił uzyskując w ten
., mieszka w małej mieścinie, często w komunalnym starym mieszkaniu (którego się nie wynajmie), albo w nieco nowszym spółdzielczym (może nawet wykupionym), które - owszem - da się wynająć, tylko chętni w kolejce nie stoją, a jak sami zarabiają 3,5 tys. to za wynajem RZADKO da się osiągnąć 1 tys. zł. Razem 3
budujących sobie ogromny kapitał rękami najemców. I powinno być wymaganie odpowiedniego do czynszu dochodu, w sensie odpowiednio wysokiego. To nie są mieszkania socjalne. Oczywiście żadnej możliwości wykupu i "dziedziczenia" najmu. -- --- Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji