spokojny.zenek napisał: > Już za pózno na takie rady w twoim przypadku, ale spróbuj kiedyś napisać choć 5 > % z tych świetnych rzeczy, których autorem jest prof. Zajadło. I daj sie wybrać > do PAN, jak on. Wtedy może ktokolwiek powaznie potraktowałby twoją hejterską p > isaninę. Jest on dość mizerny na poziomie magistranta jeszcze ujdzie.
Jedyne związki jakie miała ona z Anglią, to wymiana korespondencji z Anglikami - kolegami po fachu - faktycznie autorami WIELU KSIĄŻEK i to nie tylko dla dzieci. Kanadyjka Lucy.M.M tworzyła faktycznie w języku angielskim, co przecież nie oznacza, iż była Angielką. Nie wiem na jakiej literaturze wyrastało zerowiedzące z Wysp, ale kiedy pragnie się kogoś w zwykły sobie chamski sposób pouczać, to jednak warto nie potwierdzać przy tej okazji, że wiedzę ma się mikrunią.
30 kwietnia 2017 roku zmarl,wieloletni nauczyciel, dyrektor szkoły zawodowej i technikum (Zespol Szkol Mechanicznych) w Pucku, profesor UG i WSP (obecnie Akademia Pomorska) w Slupsku, wybitny uczony,badacz m.in.autor prac,monografii z dziejow morskich,historii myśli politycznej,biografistyki XIX i XX wieku, dziejow Lwowa. Zyczliwy ludziom,mlodziezy i wychowankom-magistrantom,doktorantow i doktorow habilitowanych i profesorom .POgrzeb na cmentarzu Garnizonowym w Gdansku dzisiaj o 12.30 odbyl się.
Nagonka na młodego magistranta Krakowa za jego książkę o Wałęsie przekracza granice absurdu i dobrego smaku. Tusk kłamie w żywe oczy mówiąc, że owa biografia Wałęsy była wydana z publicznych pieniędzy (i nie chce, szelma, przeprosić), a politycy PO wstydliwie przemilczają fakt, że owego autora do pracy w IPN przyjmował szef tamtejszego oddziału Instytutu - radny PO...
Uzasadnieniem dla tak selektywnego podejścia do ustawy zasadniczej jest zapewne ogólna nieufność Autorów do tego dokumentu. Na s. 25 wyraźnie za niepożądane uznają podporządkowanie "Narodu" "stałemu prawu nadrzędnemu", zwłaszcza, jeśli jest to niezgodne z wolą "Narodu". 5. Raport jest pełen tez, które przyprawiają tradycyjnie wykształconego prawnika o zawrót głowy.
> Jakie jest minimum pracy, żeby authorship nie było guest authorship? Do wyboru: a) zapewnienie finansowania pozostałym autorom artykułu b) wykonanie badań, z którymi ktoś pojedzie na konferencję, a następnie przygotuje materiały pokonferencyjne z tymi naszymi badaniami c) rozpoczęcie badań, które skończy (lub wręcz przeprowadzi od zera) doktorant, gdy my odbywamy służbę wojskową d) korekta językowa pracy napisanej przez doktoranta e) opieka nad magistrantem, który współpracuje z osobą, która włączy jego pracę do swojej publikacji f) przyjęcie zaproszenia do wpisania Twojego nazwiska na listę autorów
czlowiek.z.makulatury napisał(a): > Do tego tłumaczyła na > polski, a to już wg. prawa polskiego wystarczy do oryginalności, a jak nie, to > zobaczymy się w sądzie. No co ty powiesz? Autor przekładu ma prawa do przekładu, nie do oryginalnych treści. Jeśli Jan Kowalski opublikuje przekład książki Hansa Schmidta pisząc, że Schmidt to autor, Kowalski to autor przekładu, nie ma plagiatu.
Tylko, że oficjalnym autorem przełomów, są szefowie zespołów - którzy owszem, mają specjalizację, którą zarzucili na rzecz kierowania ludźmi: są na bieżącą z pracą zespołu, składają ją w całość, ale bez poszczególnych pracowników zespołu nie mieliby na co patrzeć.
Zdarzyło się, że promotor opublikował coś tylko pod swoim nazwiskiem lub też prezentowano na konferencji wyniki pracy jw. a autorami były osoby, których oprócz promotora magistrant nie zna i z nimi nie pracował. Był to przypadek magistranta szczególnie zaangażowanego w pracę, który przygotował prace mgr na bardzo dobrym poziomie . sądzę, że to skrajnie nieuczciwe, ale nie mamy na to wpływu.
Wpiszę to sobie w kosztorys grantu :D xawery Świeczek godzinę temu Wyciąganie kasy od naiwniaków. Autorzy poradnika nie publikują efektywnie i nie znają się na tym - bicie piany w poradniku pisane z pozycji ślepego dyletantyzmu. Obaj razem mają indeks Hirscha poniżej 1. zgredziol godzinę temu Tomasz Liskiewicz: dwa artykuly w WoS w tym jeden w poonferencyjniaku jako jeden z tak wielu autorów, że nawet go nie wymieniono, i jeden jako drugi autor w special issue - oba artykuły nie cytowane ani razu.