Niedziela - dni uczelni, oblatywanie ptaszysk w ramach kółka sokolniczego i spanie bo w poniedziałek z samego rana obmacywanie koni (anatomia topograficzna). Ale jutro jeszcze mała imprezka... Ach studentem być... Aż mi się okres studiów przypomniał. Fajnie było. Chyba znałam rozkład wszystkich nocnych autobusów. Czasami lepiej było nocować u kogoś zamiast wracać więc zdarzało się że rodzicielka mnie nie widziała kilka dni.
przypomniałaś mi takie zdarzenie z mojego życia, ustąpiłam jako młoda dziewczyna miejsce w autobusie dziadkowi. Dziadek to był, taki najprawdziwszy dziadek, zgarbiony, siwiutki i podpierający się laską. Stanęłam obok, tłok i ...czuję jak ktoś mnie uszczypnął i obmacuje pośladek. Wkurzona obracam się gwałtownie a tam...siedzący dziadziuś mnie maca, jedną ręką trzyma laskę a drugą maca.
I uwierz mi, ośmioletni chłopcy zwykle doskonale wiedzą, że w środkach komunikacji publicznej, jak tramwaj/autobus/pociąg - nie należy biegać ani wrzeszczeć. I ci też to wiedzieli, tylko widząc APROBATĘ babuni - spokojnie lekceważyli. Dopiero po zwróceniu im stanowczo uwagi - jakoś natychmiast zastosowali. 2.
Po krótkich wstępnych uprzejmościach, ów człowiek nagle zaczął jej składać propozycje dość obcesowe. Pusta ulica, żywego ducha. Obmacywanie w kolejce w sklepie. PRLowskiej kolejce. Albo w PRLowskim ścisku w tramwaju czy autobusie. Zaczepianie dziecka idącego do szkoły, z jednoznaczną propozycją i prezentacją "klejnotów". Takie zdarzenia też tworzą traumę.
Witam Kiedyś mnie facet głaskał po tyłku w autobusie, to mu przywaliłam pięścią w ryj. I jeszcze poprawiłam na oślep. Uciekł na tył autobusu, krzycząc - wariatka! Zakrzyknęłam do kierowcy, że zbok obmacuje babki, ale olał. Inni też się tylko chichotali.
Wydaje mi się ze różne zdarzenia niestety były czy są powszechne :(( Jako dziecko nie miałam świadomości, nie rozumiałam że to czy tamto czyjeś zachowanie naruszało moja intymność czy poczucie bezpieczeństwa i powinnam zdecydowanie się przeciwstawić i powiedzieć dorosłym. Dopiero po latach dotarło. Na szczęście nikt z blizszej rodziny. Ale pamiętam wydarzenia typu obmacywanie w autobusie podczas tłoku, szybko w panice wysiadlam, nikomu nie powiedziałam. W szkole średniej na lekcji PO sprosne dowcipy nauczyciela starego oblecha dziada. Śmiałysmy się z tego i miałyśmy go za psychola ale do dziś to pamiętam więc zostawilo ślad.
Miły, atrakcyjny, charyzmatyczny, zrobił to tak, powiedzmy, subtelnie, że kliknelo mi dopiero kilka lat temu. 19 lat - śliczny chłopak w autobusie, co mnie nauczyło, że obmacywanie to nie jest domena wyłącznie obleśnych dziadów, a taki utrwalano mi przekaz. W wieku 22 lat przeżyłam pierwszy raz z moim chłopakiem, w którym byłam straszliwie zakochana.
Poszedł by człowiek z dzieckiem na boisku, poćwiczył na siłowni, lizać sprzętów nie zamierzam ale nieee ... lepiej w autobusie obmacywać poręcze czując się "bezpiecznym" bo odkażają.
Nie dalej jak w ubiegłym tygodniu jakaś mamunia mi prawie oczy wydrapała, że ośmieliłam się zwrócić uwagę na fakt, że jej dziubutek łazi w bucikach po siedzeniu w autobusie. Bo "to tylko dziecko", "przecież go nie zwiążę" itd... Więc tego... 2. Życzliwa staruszka tez nie powinna być debilką i pchać się z łapskami do obcego psa. 3. Autorka napisała wyraźnie - psy nie wchodzą w żadne relacje z osobami przechodzącymi obok, stającymi obok stołu (więc kelnerka jest "bezpieczna") - a wyłącznie nie lubią być miętolone czy obmacywane przez obcych.
Kurde jak zwykle faceci. Słyszeliście żeby jakaś kobieta w autobusie ocierała się kroczem o facetów w dodatku nagim? Obmacywała albo rzucała głupimi tekstami? Faceci mają jednak nierówno pod sufitem. A gdyby ich nie hamowały przepisy prawa i ostracyzm to nie wiem co by się działo.
Uczy się kogoś, kto czegoś nie rozumie, np dzieci w s > zkole matematyki > Powinno się uczyć chłopców czyli - np: proszę nie obmacuj mnie w autobusie? Pr > zepraszam czy możesz się nauczyć i nie klepać mnie po pupie? Dokładnie tak. Tak samo jak uczy się dzieci, że nie pokazuje się paluszkiem, myje ręce po skorzystaniu z toalety i mówi przepraszam zamiast pchać się na siłę.
Uczy się kogoś, kto czegoś nie rozumie, np dzieci w s > zkole matematyki > Powinno się uczyć chłopców czyli - np: proszę nie obmacuj mnie w autobusie? Pr > zepraszam czy możesz się nauczyć i nie klepać mnie po pupie? > > Tak, pisząc powinno się ich uczyć widzę nadal obronę atawizmem. Oni tacy biedni > , nie wiedzą, więc niech to mityczne się się weźmie za robotę Zgadzam się z tym w 100%.
. > A powiedz nam, wujku, ile razy byłeś w takiej sytuacji, że nagle (w kolejce, w > tłoku itp) nagle poczułeś, że obca łapa obmacuje twój tyłek? Jak sie wtedy czuł > eś? Podobało się? > A jeśli się nie podobało, to ile razy walnąłeś w ryja? I czy zawsze miałeś taką > możliwość i zawsze wiedziałeś kogo walnąć? Bardzom ciekawa.