engine8
10.12.18, 03:46
I nie dziwie sie ze tak sie zaczyna dziac.... Nie bedzie dyskryminacji ale bedzie segregacja i nie wiem czy to kobietom wyjdzie "na zdrowie"
next.gazeta.pl/next/7,151003,24253779,unikanie-wspolnych-kolacji-z-kolezankami-z-pracy-szokujace.html#a=90&c=145&s=BoxBizMT
Bo w sumie jak do tego podchodzic inaczej wiedzac ze moze sie byc posadzonym o cos tam...?
Pamietam jeszcze w latach 80-tych kiedy pierwszy raz zaczelo sie slyszec i dyskutowac w pracy o " "Harassment" i Dzial pracowniczy zaczal szkolenia....tzn straszenia..
Pamietam ze wtedy jedna z pracownic laboratorium gdzie pracowalo duzo kobiet i "chlopcy" czest tam przebywali - mowi do nas:
"No maja racje bo czasami ta Wasza poufalosc i bezposrendniosc siega za daleko, ale bez przesady nie wpadajcie Panowie w panike i jedynie bacznie obserwujcie i uwazajce - my wam powiemy albo pokazemy gdzie sa granice ktorych przekraczac nie nalezy... Ale jak wy sie wogole zaczniecie bac i wpadniecie w paranoje i przestaniecie opwiadac kawaly to do niczego dobrego nie doprowadzi...My nie mamy nic przeciwko komplementom, drobnemu flirotowi itp - to wszystko ludzkie i my to lubimy.. a sami wiecie czego nie lubimy. Nie robcie tego czego byscie nie chcieli aby ktos inny robil czy mowil do waszych zon czy dziewczyn." I tak bylo przez lata...
A teraz sie okazuje ze ludzi cos tam robia - kobiety nie protestuja i nie pokazuja wyraznie ze zaczyna sie przekraczanie granic a po 30 latach nagle sobie przypominaja ze ja cos tam kiedys tam powiedzialem nie tak. 30 lat temu byly inne zwyczaje , inne tolerancje i inne ukady...
I wlasnie teraz bedzie tak ze kobiety beda odsuwane na bok i traktowane jako potencjalne niebezpieczenstwo... bo kto wie.. ?
Ciekawe jak kobiety to widza?