cota
21.08.06, 10:11
własnie wróciła moja siostra z wakacji (?) z Bułgarii z tym pożal się Boże
biurem. Na początek po wykupieniu hotelu ***, biuro na tydzień przed wyjazdem
zmieniło ten hotel na ** - oczywiście w tej samej cenie. Oczwiście
dowiedzieliśmy się o tym przypadkowo wchodząc na ich stronę. Oczywiście biuro
nie raczyło o tym poinformować samo..Ale siostra pojechała. Autokar zepsuł się
pół godziny po wyjeździe. Do Bułgarii jechali 42 godziny, wyjechali w
poniedziałek wieczorem, dojechali w czwartek o 13.00, ale i tak siedzieli pod
hotelem, gdyż nie były posprztątane pokoje do godz. 17. Oczywiście dzień ten
zaliczony jest do wypoczynku. Dalej wciskanie dostawek do pokojów. Wyżywienie:
młodzież podejrzewała, iż dostają tzw. "zlewki" - posolili więc kompot na
próbę, oczywiście w następnym posiłku dostali..słony kompot. Prowiant na drogę
- częściowo spleśniałe pieczywo- jakie otrzymała część osób. Zaraz po
wyjeździe do Polski zepsuła się klimatyzacja,a na dworze było prawie 40
stopni. Dzieciaki spały na schodach i podłodze, gdyż na siedzeniach nie dawali
rady wytrzymać z upału. Autokar psuł się nadal, kierowcy chamscy klęli na cały
autokar - obóz młodzieżowy!!!!!!!! Gdy trzej chłopców otworzyło szyberdach,
aby trochę ochłodzić wnętrze wpadł kierowca i zaczął ich okładac pięsciamI!!!
Oni zaczęli krzyczeć, iż wystrczyło powiedzieć, że nie można go otwierać.
Chami i prostaki. Pilotka nie znająca angielskiego, młodzięż z gimnazjum
pomagała w tłumaczeniach poza Polską. Przy zbliżaniu się do granicy oczywiście
były zdejmowane tabliczki informujące o przewozie dzieci i młodzieży, gdyż
celnicy lepiej sprawdzają taki autokar. Siostra wróciła z histerią i
koszmarami. A mi cisną się same przekleństwa na usta i gdyby nie moderator to
jasno wyraziłabym swoją opinię na ten temat. Cchcieliśmy wezwać Policję zaraz
po przekroczeniu granicy, aby skontrolowała ten autokar, ale podróż
wydłużyłaby się pewnie do 60 godzin. Takiej chały i żenady to w życiu nie
widziałam!!!!!!!!!!!!!!!!