Dodaj do ulubionych

psychicznie nie daję rady!

08.03.08, 18:19
Źle zrobiłam! nie mogę sobie poradzić!Za późno!Przyjaciel powiedział
teraz mam sobie myśleć i wmawiać i wszyscy bliscy którzy wiedzieli w
razie kryzysu mają mówić "dobrze zrobiłam",w przeciwnym razie
oświruję!Zwariuję,żyć mi się nie chce!Zaszłam w ciążę. Stara i
głupia! 30 lat! On rok młodszy! Nie w związku -lecz w układzie!
chciałam z nim być,ale najwidoczniej jemu odpowiadał układ.Ja
oszalałam na jego punkcie i byłam na każde pstryknięcie.Jednak dla
niego byłam tylko przedmiotem.zauroczona i zakochana do dziś!!!
Żałuję!za późno!ktoś ostatnio powiedział,coś o karze tak zgadza się-
do końca życia-kara na wieki!Nie mogę patrzeć,słuchać,myśleć,oglądać
niczego co związane z matką i dzieckiem.A teraz uświadomiłam
sobie,że najbardziej wstyd mi było,że byłabym panną z dzieckiem,że
okazłoby się,że on by mnie nie chciał.Byłabym sama.Nie! teraz
wiem,że nie!za późno! byłabym z najwspanialszym skarbem na
świecie.3/4 marca minął rok jak zaszłam w ciążę.nie chcę żyć.Kiedyś
miałam poglądy,że to każdego indywidualna spraw! dzisiaj wiem,że to
wraca i nawet jeśli ma się takie,a nie inne podejście to wszystko
zależy od psychiki!ja sobie nie mogę poradzić!Dziewczyny jeśli jest
Wam ciężko to uwierzcie po jest jeszcze gorzej!!!Nie słuchajcie
nikogo! I zastanówcie się 100razy zanim zrobicie taki błąd jak
ja! "...dzwonili do mnie z nieba,że uciekł im Aniołek..."
---------------------------------------------------------------
potrzebują z kimś porozmawiać tak incognito wyrzucić to z siebie!
tak mi ciężko! wiem,że to nie pozbawi mnie ciężaru na sercu,ale
Wasze dobre słowo i porady może mi jakoś pomogą!
Ja nawet nie ruszam tematu "sprawcy" - bo to nieodpowiedzialny
człowiek którego nadal kocham i powinnam o Nim też zapomnieć! Jednak
On nic nie znaczy w tej sytuacji!Przyczynił się oboje jesteśmy
winni,ale ja nie myślałam!Zrobiłam jak kazał!Nie!Głupio piszę!Chcę
zrzucić odpowiedzialność z siebie!Uwierzcie tak bardzo chciałabym
cofnąć czas!Z bliskimi nie mogę rozmawiać,bo...wiedzą 4 osoby ON i 4
bliskie. On-wiadomo-tak chciał zadowolony! A one-1 byla przeciw!
walczyla ze mna!2 mnie wspieraly bo tak chcialam-wiec teraz nie moge
im plakac-zeby nie czuly sie wspolwinne!Wiem ze tak by bylo! A
jednej wyplakalam sie po!To mi powiedziala -przeciez zawsze chcialas
dziecko!Kochasz dzieci!Lubisz!No i zaczęłam znów płakac!
--------------------------------------------------------------------
CHCĘ....już "zapomnieć" ....ale nie potrafię!Codziennie ryczę do
poduszki!Nie mogę sobie wybaczyć!Nie potrafię zapomnieć!to własnie
KARA!
-------------------------------------------------------------------
...był moment,że pomyślałam,że Boga nie ma! Jak mógł mi na to
pozwolić??? Boję się,że nie pozwolę sobie o tym zapomnieć!!!Nawet
nie dopuszczam myśli!Wszystkie daty pozapisywane i balsamuję te
myśli zamiast pogrzebać!Boję się sama siebie,bo wiem,że już do końca
życia będę patrzyła przez pryzmat mojego nienarodzonego aniołka!Jaka
ja byłam głupia!Teraz siędzę sama w 4 ścianach!Dobrze,że mam
neta,ale i tak zauważam,że robięsię zgorzkniała,złośliwa,wredna,nie
potrafię się niczym cieszyć!A jak dowiaduję się,że któraś z
koleżanek w ciąży lub któryś z kolegów został szczęśliwym ojcem to
aż mnie ciśnie z żalu,że to nie ja i moje szczęście!Do tego
stopnia,że myśląc że jeśli kiedyś będę raz jeszcze w ciąży to i tak
będę żałować tamtego dzieciątka-to własnie ten pryzmat!I wiecznie
będzie mi źle!Pozdrawiam Was dziewczyny! I dziękuję,że mogę Wam się
wypłakać!
p.s. Napisałam mu,wtedy,że minął rok od czasu jak zaszłam w
ciążę,nie odpisała,nie oddzwonił,by chociaż zadzwonil i powiedzial
kilka słów,żebym czuła się bezpieczniej,że niby jest ze mną chociaż
w myślach!stara,glupia i naiwna jestem!

-----------------------------------------------------------------
Zalogowałam się tutaj po podpowiedzi dobrej duszyczki na innym
portalu....proszę pomóżcie!
Obserwuj wątek
    • gabi2008 Re: psychicznie nie daję rady! 08.03.08, 18:24
      ...dziewczyny ja chyba już nie chcę słyszeć,że źle zrobiłam,bo to
      WIEM!!! .....nie chcę tego pielęgnować w sobie...wchodzę na inne
      wątki tutaj i ryczę jak bóbr...bo,wiem,że nie jestem sama...że nas
      tyle i, że jest tak CIĘŻKO....u mnie trwa to rok...jak długo
      jeszcze??? obawiam się zadry -BLIZNY-na wieki!!! zrobiłabym
      wszystko!!!!żeby cofnąć czas!!!nie mam siły...żyć!NIE CHCĘ!nic mnie
      nie cieszy!!!
      • klon18 Re: psychicznie nie daję rady! 08.03.08, 19:02
        Kochana popełniłaś w życiu błąd, błędy popełnia każdy, jeden
        mniejsze drugi większe ale to teraz bez znaczenia, nie możesz się
        zadręczać, nie możesz myśleć co by było gdyby ... to tylko pogorszy
        sprawę.Nikt Ci tu nie powie że zrobiłaś źle (no oprócz skp110 ale on
        się nie liczy).Powinnaś zapomonieć, wiem że to tak łatwo powiedzieć,
        ale to jedyne sensowne rozwiązanie, możesz też przez reszte życia
        zadręczać się ,że zabiłaś własne dziecko.Mimo wszystko powinnaś
        zostawić tego nieodpowiedzialnego chłopaka (to tylko moje zdanie),
        odciąć się od przeszłości i żyć dalej.
        Może wybrałabyś się do psychologa ? On jest w stanie dużo pomóc.
        Pozdrawiam : ).



        • gabi2008 Re: psychicznie nie daję rady! 08.03.08, 19:47
          Dziękuję KLON18 tak wiem wiem...zapomnieć!....trudno...a z nim nie
          jestem,to był układ i jego tak naprawdę teraz już nie ma!pojawia się
          i znika!jak zaczynam mu "wygadywać"bo mam już wielki kryzys wtedy
          się odezwie,bo wie,że musi!sam kiedyś się leczył,bo ćpał!A co
          najgorsze,nie spodziewałam się dobra praca,wykształcony,bardzo dobry
          zawód,ustawiony i CPUN!
          Straszne ale prawdziwe!
          Kochani chciałabym też napisać Wam,może w ten sposób sobie
          pomogę,dziecko było spłodzone jak był pod wpływem alkoholu i
          kokainy!!!Ja wypiłam z 3 drinki.Muszę sobie jakoś tłumaczyć,że może
          byłoby chore i takie byłoby wskazanie,już nie wiem co wymyślać,żeby
          przestać myśleć!Momentami czuję się jak jakiś prymityw!Ze względu na
          moje durne tłumaczenia!Nie chcę już rozpamiętywać,ale tak się nie da!
          Dookoła same ciąże,kochane małe dzieciaczki szczęśliwi Rodzice!
          Wiem,że zwariuje,bo sama się nakręcam,sama pielęgnuje to uczucie!
          Usunęłam ciążę w 25 dniu,bardzo szybko się
          zorientowałam,wystraszyłam odpowiedzialności,cieszyłam i nie na
          przemian!Skończyło się po jego jednym zdaniu "trzeba usunąć",a że
          miałam klapki na oczach i mam do dzisiaj to zrobiłam jak pan i
          władca kazał!wiem,że byłabym teraz sama!Ale miałabym największy
          skarb!Uwierzcie dla mnie żaden mężczyzna się już nie liczy i
          myślę,że już nigdy mnie ten cud nie spotka!Wiem,że muszę iść do
          psychologa,ale skonczyłam pokrewne studia i wiem,że jak sama nie
          będę chciała sobie pomóc to nikt mi nie pomoże!!!
          • first-marta19 Re: psychicznie nie daję rady! 10.09.08, 15:10
            Hej kochana,chcialam tylko napisac ze jestem z toba bo wiem
            dokladnie co czujesz.........uwiez mi ze chcialabym moc tak jak ty
            to wszystko z siebie wydusic.........pozdrawiam
        • skp110 Re: psychicznie nie daję rady! 13.03.08, 00:00
          > Nikt Ci tu nie powie że zrobiłaś źle (no oprócz skp110 ale on
          > się nie liczy

          Oczywiście liczy sie tylko klon.
          Po co skp110 na mówić gabi że źle zrobiła jak sama o tym wie
          doskonale, aż do bólu. Można się zastanawiać czy nie było nikogo na
          prosztej i szerokiej drode jaką gabi szła do tego nieszczęścia
          (narkotyki, alkohol, układ imprezowo-łóżkowy) żeby jej zwrócić uwagę
          czy nie słuchała, ale to takie nienowoczesne i niepostępowe
    • twoj_aniol_stroz Re: psychicznie nie daję rady! 08.03.08, 21:25
      Gabi, dobrze, że tu przyszłaś, bo przynajmniej spotkasz sporą grupę
      kobiet, ktore bedą doskonale rozumiały co przechodzisz i jak bardzo
      jest Ci źle. To co teraz czujesz to początek trudnej drogi, ale na
      końcu jest wybaczenie i spokój. Tak naprawdę wybaczyć musisz sama
      sobie, a to jest najtrudniejszy rodzaj przebaczenia. To co teraz
      przeżywasz nie jest karą, to raczej konsekwencja wcześniejszych
      działań i wlaśnie tak spojrzyj na ten ból i rozpacz. Jeśli chcesz to
      służę rękawem do wyplakiwania na priv. Jeśli tylko bedzie to dla
      Ciebie ulgą to pisz
      Kasia
      • mamaanieli Re: psychicznie nie daję rady! 09.03.08, 13:38
        jeśli chcesz, pisz do mnie na priw. tez postaram sie pomóc. i
        trzymaj się mocnosmile))
    • bma567 Re: psychicznie nie daję rady! 09.03.08, 16:31
      Witam Ciebie serdecznie, ja przeszłam to samo co ty i też jakoś nie
      mogę sobie z tym poradzić. Chciałabym się z Tobą skontaktować. Jeśli
      chcesz porozmawiać to proszę napisz może wspólne wygadanie się ulży
      chociaż troszeczkę w naszym żalu. Gorąco ciebie pozdrawiam.
      • gabi2008 Re: psychicznie nie daję rady! 09.03.08, 19:35
        ...gdyby ktoś mi powiedział prędzej o tym forum,ale czy miałam czas
        na myślenie! sama nie chciałam mieć tego czasu! jak już pisałam, nie
        umiem się cieszyć, radować....nie umiem żyć i chyba już nie chcę!
        • nati1011 Re: psychicznie nie daję rady! 09.03.08, 20:08
          gabi2008 napisała:

          nie umiem żyć i chyba już nie chcę!


          Gabi, jeden błąd już popełniłaś nawet nie myśl o następnym. To takie
          samo "dobre" rozwiązanie jak poprzednio.

          Stąło się. Czasu nie cofniesz. Otworzyłaś piękne ozdobne drzw z
          napisem "aborcja" by zobaczyć, że zq nimi jest tylko przepaść. Ale
          nie możesz już wrócić do tego miejsca, gdzie byłaś przed ciazą.
          Możesz iść tylko do przodu. Wiem, że jest ci ciężko, ale nie ma
          takiego zła, którego nie mozna by przekształcić w dobro. Jeszcze nie
          wszystko stracone. Nie jesteśmy w stanie zwrócić ci dziecka, ale
          mozemy pomóc wrócić do normalnego życia. Twoja rana jest głęboka,
          ale moze się zagoić. Trzeba ją tylko oczyścić i opzwolić pomału
          zdrowieć zanim ciągle ją rozdrapywac od nowa. Zostanie blizna.
          Faktycznie do końca życia. Ale pamiętaj, że każdy z nas nosi takie
          blizny. Mniejsze, a czasem wieksze nawet od twojej. Przypominają,
          uwierają, a czasem bolą... ale po pewnym czasie pozwalają normalnie
          żyć. Z tobą tez tak bedzie. Musisz tylko zaakceprować swoją
          sytuację. Powiedziec sobie jasno: potwornie żałuję tego co się
          stało, ale nie jestem w stanie zmienic przeszłości. I pożegnać sie
          ze swoim dzieckiem. Ono już nie cierpi. Jest po drugiej stronie. I
          czeka na ciebie. Znajdź jakieś miejsce - może grób kogoś bliskiego,
          które bedzie symbolem grobu twojego dziecka. Bedziesz tam mogła je
          odwiedzać, tak jak odwiedzają utracone dzieci inni rodzice. Wiele
          matek traci swoje dzieci w trakcie ciaży. Bardzo często tak
          wczesnie, ze nie mają tradycyjnego grobu. Ale kazdą stratę trzeba
          odżałować. Ból jest zawsze ten sam. Zapomnij na chwilę o swojej roli
          w tej sprawie. Bądź tylko matką, która straciła swoje dziecko.
          Pożegnaj się z nim i pozwól mu odejść. To konieczny poczatek drogi.
          Potem bezie czas, na wybaczenie sobie i tym wszystkim, którzy
          zawiedli cie i nie pomogli.
          • tojasmu Re: psychicznie nie daję rady! 09.03.08, 20:35
            Gabi, Twoja historia przypomina bardzo moją sprzed lat...
            Też płakałam długo, a mój ból był nie zniesienia, mimo że na początku się
            cieszyłam...Codziennny płacz w poduszkę, znam to, ból przeszywający całe serce.
            Nie mogę za bardzo pisać, bo ciągle ktoś mi zagląda przez ramię, ale teraz mam
            chwilę.
            Ja oddałam swój ból Bogu. Wcześniej nie byłam za bardzo wierząca. Ale wtedy
            pomyślałam sobie, Boże ratuj ! Ratuj, bo nie dam rady żyć po tym i na tym świecie...
            Powierz Bogu zło, które uczyniłaś, ból, który przeżywasz. Powoli, powolutku,
            uwierz w Jego dobroć.
            Mam w sobie pokój od dawna, ale rana nie zabliźni się do końca. Teraz mam
            szczęśliwą rodzinę...Ale wtedy... pamiętam...
            W intencji mojego zabitego dziecko postanowiłam wtedy, że nigdy nie narażę
            żadnego następnego dziecka na coś takiego. Tylko tyle mogłam zrobić. I dlatego
            poczekałam już na wyjątkowo szlachetnego mężczyznę. Wierzę, że to Bóg mi go dał...
            Nawet nie wiesz, jak mocno tulę Cie do serca...I pamiętaj, nawet największa
            rzecz może być przebaczona..Życie przed Tobą, życie pełnowartościowe, życie
            dobre !!!
    • tylkonateraz Re: psychicznie nie daję rady! 13.03.08, 00:47
      Gabi .. jeśli chcesz pogadać, popłakać, krzyczeć napisz na mejla.
      Czytając Ciebie jakbym siebie widziała. Chwilami mam dość i chciałabym, żeby mnie tu nie było.. Długie historie, jak wszystkich. Mało czasu na myślenie było, nie chciałam czasu mieć, chwila na tak, brak wsparcia, za chwile juz po. Facet, odpowiedzialny za to, nie miłośc życia, ale mężczyzna zycia, ostatecznie na koniec się wypiął, wypinał się od początku, ale tak bardzo potrzebowałam kogoś, kto dałby jakieś jakiekolwiek wsparcie .. żałosne ..
      Ja musze żyć, wiem, że mam po co zyć, tak samo jak Ty. Muszę czy wszystkie, które teraz krzyczą musimy sie zebrać. MUSIMY. Co nie zabije to wmocni .. uncertain tak mówia... Siły tylko mieć ..
      Jeśli masz ochotę pisz. Jeśli ktoś może coś do mnie budujacego też prosze. Samej diabelsko ciężko sad
      • twoj_aniol_stroz Re: psychicznie nie daję rady! 13.03.08, 10:18
        Samej
        > diabelsko ciężko sad


        Tak, właśnie tak jak napisałaś DIABELSKO ciężko, bo jesteś sama z
        jego podpowiedziami, że nie dasz rady, że nie zasługujesz na
        przebaczenie, że dla Ciebie już nie ma szansy... Siedzi sobie
        wredota na karku i sączy takie "rewelacje" prosto w serce. A Ty
        jesteś sama, bo wstydzisz się prosić o pomoc, bo boisz się
        potępienia (tym potępiającym diabeł też podpowiada właśnie słowa
        potępienia), bo nikt wokoło nie ma czasu i chęci znosić trud Twojej
        wędrówki razem z Tobą. A diablisko się cieszy, jemu w to graj, bo
        jemu właśnie chodzi o to, żeby człowiek widział w Bogu sędziego,
        żeby sam siebie oskarżał i dołował... TAK NIE MOŻNA. Masz wokoło
        ludzi, którzy chcą pomóc Tobie, dziewczynom tutaj, same też sobie
        pomagacie. To taka grupa, która na okrągło kogoś podnosi, ciągnie,
        pacha lub wlecze, ale do przodu i TO JEST NAJWAŻNIEJSZE smile)))) Już
        za 10 dni będziemy obchodzić pamiątkę zwycięstwa Jezusa nad
        szatanem. Patrząc na krzyż, zobacz w Jezusie rozłożone ręce dla
        Ciebie, pozwól sobie wpaść w te ramiona. Tego właśnie życzę Tobie i
        każdej spotkanej tu dziewczynie.
        • tylkonateraz Re: psychicznie nie daję rady! 14.03.08, 00:23
          Kiedyś wyśmiałabym takie podejście biblijne, że tak powiem smile Ale wtedy, jakiś czas "po wszystkim" (cudzysłów, bo po wszystkim nie będzie jakby nigdy) czując, że zaczyna się przepaść pierwsza myśl w tym kierunku właśnie. Ktoś kiedyś przy okazji zapytał mnie "myślisz, że wiara może pomóc?" ja odpowiedziałam "myślę, że nie da się bez".
          Dobrze, wybacze sobie. Uczłowieczę i odżałuję, bo o to chodzi, tak? Pogodzę się z tym z czasem, bo żyć trzeba nadal, bo obiecuja że jest po co, tak? Ok..
          Ale kto mi zwróci utraconą godność? Utraconą twarz? Kto mi wmówi, że nie powinnam się czuć upokorzona, sponiewierana, wypatroszona, potraktowana jak choroba, jak śmieć? Jak wyjść z takiego toku myślenia? Jak zapomnieć to, jak zostało się potraktowanym przez człowieka, który powinien dac wsparcie? Przez człowieka któremu sie ufało? Jak się z tym pogodzić, że ktoś, w kogo się wierzyło ułatwił sobie życie moim kosztem?
          Dla większości, czy na pierwszy rzut oka wygląda to pewnie tak, że chodzi głównie o starate dziecka. Owszem, głównie. Opisywać bólu nie musze. Ale to nie tylko. Dochodzi uczucie odrzucenia, porzucenia, uczucie tego, ze jest się nikim, bo tak mnie potraktowano przecież, jest jeszcze strach przed tym co pozniej,zamartwianie sie o zdrowie, powikłania..

          Czy jeśli sobie wybaczę, odbuduje w sobie człowieka? Wiare w siebie?
          A co ze współwinnym? Cholera, co z nimi ??!! Żyją spokonnie, NORMALNIE, mają dwie wolne rece, a kobieta sama ma dzwigac ten bagaz?

          Wiem, że wiara, ale czy to wszystko?
          • twoj_aniol_stroz Re: psychicznie nie daję rady! 14.03.08, 08:33
            > Ale kto mi zwróci utraconą godność? Utraconą twarz? Kto mi wmówi,
            że nie powinn
            > am się czuć upokorzona, sponiewierana, wypatroszona, potraktowana
            jak choroba,
            > jak śmieć?

            No to idziemy dalej smile) Chrystus Ci już to zwrócił i On pomoże Ci to
            zrozumieć. Nie jestem teoretykiem, ta moja wiara jest wynikiem
            cierpienia, odrzucenia przez ludzi - głównie przez najblizszego mi
            człowieka (3 dni po ślubie zmiana ukochanego w zimnego drania nie
            jest łatwym doświadczeniem). I dopiero kiedy oddałam to wszystko
            Jezusowi, dopiero kiedy powiedzialam, że sama nie dam rady i On musi
            mi pomóc powolutku zaczęłam rozumieć, wybaczać (nie słowem, ale
            sercem), zapominać. Tak, właśnie zapominać, bo teraz jak przebiegam
            tamte lata pamięcią to po prostu wielu krzywd nie pamiętam, albo nie
            są aż tak ostre jak dawniej. Ty pewnie nie zapomnisz nigdy, bo i
            Twoja rana jest znacznie większa od mojej. Zostałaś zraniona bardzo
            mocno, więc ból też jest na miarę rany, bardzo trudny do zniesienia.
            Oddaj go Bogu, On naprawdę będzie wiedział co z tym bólem zrobić.
            Bóg nie jest sadystą, któremu sprawia przyjemność patrzenie na nasze
            cierpienie.On właśnie po to dał nam jakieś zasady postępowania,
            żebyśmy unikali cierpienia. A że sami chcemy sprawdzić, czy aby na
            pewno będziemy cierpieć łamiąc te zasady, no to już nasz wybór smile A
            Bóg w tym wszystkim czeka na nas cierpliwie, tak jakby pytał: już
            wiesz? czy jeszcze nadal chcesz eksperymentować? (ale w tym pytaniu
            nie ma zniecierpliwienia i złości, jest tylko miłość) Czeka nie
            tylko na mnie i na Ciebie, On także czeka na tych, którzy Cię
            zranili, bo oni także prędzej czy później zobaczą co zrobili, też
            poniosą odpowiedzialność za Twój ból, za Twoje cierpienie. Jest taka
            piękna książka "Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi" Marii Simmy -
            książka opowiadająca o ogromie miłości Boga do człowieka. Autorka
            miała charyzmat - dusze z czyśćca przychodziły do niej z prośbą o
            modlitwę, o pomoc w zbawieniu. Z ich relacji wynika jasno, że
            najbardziej będzie uwierał nas ból zadany drugiemu człowiekowi, brak
            miłości do drugiego człowieka, To właśnie dlatego piszę, że ten kto
            Cię najbardziej zranił też kiedyś za to odpowie - i nie piszę tego z
            mściwością, ale raczej z troską, bo to nie będzie miłe doznanie. Im
            mniej on cierpi teraz tym bardziej będzie cierpiał potem, bo to
            cierpienie jest potrzebne do uświadomienia sobie ogromu zła
            wyrządzonego Tobie i do uczucia głębokiego żalu, że tak się stało.
            Dopiero po tym może przyjść prośba o wybaczenie i wreszcie uczucie,
            że już jest ok, że zostało mi wybaczone to co zrobiłam. Wtedy
            dopiero człowiek będzie wolny.
            Wiara jest podstawą wszystkiego, ale można robić znacznie więcej,
            można np starać się uświadomić innym zło płynące z aborcji,
            uświadomić właśnie ten ból kobiety, jej cierpienie. Warto pokazać
            współwinnych - ojca dziecka, rodzicow, którzy nie zrobili nic, żeby
            pomóc, lekarzy i pielęgniarki, przyjaciólki, które namawiały do
            pozbycia się problemu. To właśnie robisz tu na forum pisząc o tym
            bólu, o poniżeniu i samotności. Skąd wiesz ile osób czytając te
            słowa zmieniło zdanie, zastanowiło się, że wcale nie jest tak
            różowo, jak chcą tego zwolennicy aborcji? To co tu robią wszystkie
            kobiety po aborcji jest najwazniejsze, bo to jest realne
            doświadczenie, z którym nie można dyskutować. To Wy jesteście tu
            najbardziej potrzebne i to Wasze słowa są bardzo ważne. Oczywiście,
            że najlepiej byłoby, żeby takiego forum w ogóle nie było, żeby nie
            bylo Waszego cierpienia, no ale skoro jest i realnie je odczuwacie
            to trzeba o tym głośno mówić, to jest ta druga strona medalu zwanego
            aborcją, która jest starannie ukrywana z różnych względów
            (niewiedzy; niewygody, bo jednak nie do końca jest tak super; zysku,
            wszak zabieg to niemałe pieniądze teraz i potem, bo jest sporo
            powikłań i trzeba je leczyć itp). To co robicie jest bardzo ważne i
            potrzebne innym i to jest początek dobra, które rodzi się na gruzach
            zła smile))
          • nati1011 Re: psychicznie nie daję rady! 14.03.08, 09:22
            Jako człowiek wierzący nie do końca potrafię pomóc komuś kto
            całkowicie odrzuca wiarę w Boga. Zwłaszcza wyjaśnienie czy naprawa
            zła, które skończyło sie czyjąś śmiercią jest wręcz niemożliwe.
            Ale przecież ogromna większość z nas w Boga wierzy. Nawet jeżeli
            różnią nas wyznania, czy praktyki to wierzymy, że jest gdzieś Ktoś,
            kto nad nami czuwa. Chodzi tylko by z tej wiary umieć skorzystać. By
            pozwolić naprawić, to co po ludzku nienaprawialne.
            Piszesz, kto zwróci ci godność? Wiesz, ten problem dotyka wielu
            ludzi - niekoniecznie po aborcji. Mamy rozbite małżeństwa, porzucone
            dzieci, zdrady małżonków i przyjaciół..... Wszyscy ci ludzi czują
            sie pogardzeni, opuszczeni, zbrukani.... Musza sobie radzić, bo ten
            żal i nienawiść do sprawcy ich zabija. Czy możliwe jest
            przebaczenie ? Oczywiście. Nie jest to altwe ani szybkie. Ale
            możliwe. Trzeba tylko najpierw zrobić pierwszy mały krok.
            • tylkonateraz Re: psychicznie nie daję rady! 14.03.08, 19:55
              dziękuje Wam za odpowiedzi i reakcje. Pojęcia nie macie ile takie zwykłe mogłoby sie wydawać słowa pocieszenia mogą dawać nadzieji smile zdaję sobie sprawę z tego, ze jeszcze długa droga przede mna, WIEM, że kiedyś bedzie dobrze, że bedzie normalnie. WIEM, ze o ta normalnosc trzeba walczyc, dlatego kazdego ranka wstaje z jakas siła - pojecia nie mam czasmi, skad on u mnie, skad ja jeszcze siły biore na walke.. Zaczynam z siła, dzień może gorzej kończę i tak od miesięcy, a takie słowa, Wasza obecność tutaj jest niezastąpiona, żałuję, ze nie "posmeciłam" tutaj wczesniej (jak? skoro przeciez silna jestem i nie potrzebuje pomocywink)
              Do reszty w tej ciezkiej sytuacji: nie bojcie sie wypłakac, wykrzyczec tego bólu chocby na tym forum. Słowa kierowane ogólnie nie maja takiej mocy, jak kierowane tylko i wyłącznie do Ciebie ..

              Przez łzy czy mniej, WIEM, ze bedzie dobrze smile

              A korzystając z okazji, bo raczej doradza się tu ogólnie, zakładając, ze los mi nie ułatwi "zapominania" i dane mi bedzie spotkac tego własnie człowieka, który powinnien być, a zostawił mnie z tym bagazem, człowieka który potraktował mnie jak .. wiadomo. Załózmy, ze predzej czy pozniej na niego wpadne (mam nadzieje, ze jednak nie), jak powinnam sie zachowac? Co powinnam powiedziec? Czego nie mowic? Jak się powinno zachować, zeby zachowac sie odpowiednio?
              • twoj_aniol_stroz Re: psychicznie nie daję rady! 15.03.08, 07:56
                Załózmy, ze predzej czy pozniej na niego wpadne (mam nadzieje
                > , ze jednak nie), jak powinnam sie zachowac? Co powinnam
                powiedziec? Czego nie
                > mowic? Jak się powinno zachować, zeby zachowac sie odpowiednio?

                A skąd ja mam wiedzieć wink? Nie mam bladego pojęcia, niestety. Myślę,
                że wszystko zalezy od tego, gdzie się spotkacie, czy obydwoje
                będziecie sami, czy któreś w jakimś towarzystwie, na jakim etapie Ty
                bedziesz. Bo rozumiem, że to on był motorem aborcji? On zdaje sobie
                sprawę, że byłaś z nim w ciąży? No chyba tak smile (sama do siebie
                piszę i odpowiadam na własne pytania wink, oj niedobrze ) Pisząc o
                jego swiadomości niekoniecznie miałam na myśli to, że to Ty będziesz
                zmuszona go poinformować o tym co przeszłaś. Wystarczy, że kiedyś
                przeczyta czyjąś opowieść o tym co niesie aborcja, wystarczy chwila
                jego osłabionego egoizmu i te myśli się pojawią - a może będzie
                zupełnie inaczej. Bóg ma metody na przyprowadzenie człowieka na
                właściwy tor - tor, który zmierza do szczęścia, ale takiego dobrego
                szczęścia, a nie jego ułudy.
                No tym, to się teraz nie zamartwiaj smile, nie masz już o kim myśleć? wink
                Zostaw dziada w spokoju i pozwól sprawę zalatwić Bogu - On da radę
                na pewno smile
                • gabi2008 Re: psychicznie nie daję rady! 16.03.08, 10:19
                  Kochane! Dziękuję,że jesteście ze mną i z Innymi kobietkami w tak
                  ciężkiej sytuacji...nie było mnie kilka dni...a raczej bałam się tu
                  wchodzić! "SKP10"-ja już napisałam,że wiem iż źle zrobiłam,jaki to
                  był układ-ale czy Ty wiesz co znaczy być zakochaną i zauroczoną???Ja
                  nadal z tym człowiekiem chciałabym dziecko,tak nadal się z nim
                  spotykam! Tyle,że On już jest bardzo ostrożny! Jedna z dziewcząt
                  napisała "ułatwił sobie życie moim kosztem" TAK - dokładnie i
                  wiem,że zrozumieją te które to przeszły lub mają zdolności empatii,
                  inni potrafią krytykować i oceniać,a co to rada to nie wiedzą!
                  Absolutnie nie neguję Twoich info "skp..." ale nie po to Tutaj
                  jestem! Chcę też ostrzec inne dziewczyny!!! Nie krytykować tylko na
                  swoim przykładzie (będąc kiedyś zwolenniczką aborcji) wiem,że NIGDY
                  nie przestanie boleć...
                  Nadal się boję....ale teraz jak czytam komentarze czuję się
                  lepiej,że nie jestem sama!
                  p.s. Chciałabym się odezwać do niektórych na maila-priv, ale
                  dziewczyny nie wiem jak??? (jak już pisałam jestem tu krótko i nie
                  łapię funkcjonowania)
                  Generalnie napisałam do kilku...ale co dalejsad pozdrawiam
                  • only_niebieska Re: psychicznie nie daję rady! 18.03.08, 23:08
                    Hej.Jestem nowa na tym forum.Nie chcę cię krytykować bo tak bardzo
                    cierpisz.Wierzę że twoje dzieciątko jest teraz w niebie u Boga.Może pomogło by
                    ci napisanie listu do niego i nadanie mu imienia?Musisz pozwolić sobie na
                    opłakanie dziecka,pożegnac się z nim.Nawet z najgorszego zła Bóg może
                    wyprowadzić dobro,twoje cierpienie może być przestrogą dla innych.Napisz do mnie
                    maila chętnie pomogę ci przejść przez twój ból i łzy.Trzymaj się.Mój mail
                    niedzwieckamonika@onet.eu
                  • bma567 Re: psychicznie nie daję rady! 19.03.08, 18:33
                    Witam Cię gorąco. JA też chciałabym się z Tobą skontaktować i
                    porozmawiać, możesz napisać do mnie bma5@op.pl, lub na gadu gadu
                    10057379
                    • only_niebieska Re: psychicznie nie daję rady! 20.03.08, 21:54
                      Sprawdź pocztę ,bo wysłałam ci maila .Trzymaj się
                  • skp110 Re: psychicznie nie daję rady! 21.03.08, 17:29
                    > Kochane! Dziękuję,że jesteście ze mną i z Innymi kobietkami w tak
                    > ciężkiej sytuacji...nie było mnie kilka dni...a raczej bałam się
                    > tu wchodzić!
                    Nie bój się opinni innych, tylko swoich złych czynów.

                    > ja już napisałam,że wiem iż źle zrobiłam
                    Ale dla wielu (może dlatego że sami mają czyjeś życie na sumieniu)
                    jedyną radą są słowa " zapomnij, nic sie nie stało, kobieta ma prawo
                    wyboru", to w ich strone była skierowana krytyka.
                    Szkoda że za zmianę poglądów zaplaciliście tak dużo (ty i dziecko),
                    bo nie wiem czy ojciec dzieka też zmienił postawę. czy jego
                    ostrożność wynika z szacnku do życia czy tylko z niechęci do
                    ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności.

                    > Chcę też ostrzec inne dziewczyny!!! Nie krytykować tylko na
                    > swoim przykładzie (będąc kiedyś zwolenniczką aborcji) wiem,że
                    > NIGDY nie przestanie boleć...
                    Szlachetnie z twojej strony że ostrzegasz innych, no ale czy twój
                    głos przedrze sie do np. koleżanek w morzu agitatorek za zabijaniem.
                    Ciekawe czy powiedziałaś komuś (jeżeli ktoś taki był) kto doradzał
                    ci lub pomagał w zabiciu dzieka że ma udział w twoim nieszcześciu?
                    • twoj_aniol_stroz Re: psychicznie nie daję rady! 21.03.08, 19:57
                      Fajnie kopie się leżącego? Czy Ty kiedykolwiek będziesz umiał
                      dostrzec belkę w swoim oku?
                    • tylkonateraz Re: psychicznie nie daję rady! 21.03.08, 22:29
                      skp110 napisała:
                      > Nie bój się opinni innych, tylko swoich złych czynów.
                      Bać się ich? Dlaczego? Ja chce je zrozumieć.

                      > Szkoda że za zmianę poglądów zaplaciliście tak dużo (ty i dziecko),
                      > bo nie wiem czy ojciec dzieka też zmienił postawę

                      Pewnie, ze szkoda. Ale własnie to forum jest po to, aby nauczyć nas z tym życ. To sie nazywa konsekwencje i nikt nie musi o tym przypominać, bo doskonale sobie z tego sprawe zdajemy.
                      A ojciec dziecka.. słów szkoda, nie wart ani jednego, tyle w tym temacie.

                      > Szlachetnie z twojej strony że ostrzegasz innych, no ale czy twój
                      > głos przedrze sie do np. koleżanek w morzu agitatorek za zabijaniem.
                      > Ciekawe czy powiedziałaś komuś (jeżeli ktoś taki był) kto doradzał
                      > ci lub pomagał w zabiciu dzieka że ma udział w twoim nieszcześciu?

                      Nie, mój głos nie przedrze się ani do koleżanek na morzu ani do innych stojących przed wyborem. Gdybym trafiła na to forum przed podjeciem decyzji, nie sądze aby te przestrogi miałyby na nia wpływ. I niejedna pewnie przyzna mi racje. Ale jesli tylko bede widziec, ze ktos przed takim wyborem stoi bede ostrzegac, chociaz niekoniecznie to musi dotrzec, rozumiesz? Zaufaj albo przezyj to sam.


                      Jeśli to miało być kopanie leżącego faktycznie, to nie wyszło. Przynajmniej w moim odczuciu i broniac koleżanki.
                      • only_niebieska Re: psychicznie nie daję rady! 22.03.08, 00:08
                        Kochane ! Chciałam życzyć Wam dużo nadziei z okazji świąt zmartwychwstania
                        Jezusa.On nikogo nie potępia i nie odrzuca życzę wam też dużo siły,wiary i
                        miłości.Wasze dzieciątka są w niebie z Bogiem i kiedys sie spotkacie.Gratuluję
                        wam odwagi w mówieniu o swoich doświadczeniach .Jakby ktoś chciał pogadac to
                        wyżej podałam maila.
                      • skp110 Re: psychicznie nie daję rady! 25.03.08, 20:33
                        > To sie nazywa konsekwencje i nikt nie musi o tym przypominać, bo
                        > doskonale sobie z tego sprawe zdajemy
                        Konsekwence zabicia dzieka jakie ponosi matka napewno są okopne
                        (oczywiście zwyrodnialców nie dotyczą, ale to też konsekwencja tylko
                        całkowitego wypaczenia chakteru) ale decyzja o zabiciu dziecka też
                        była konsekwencą wieloletniego oddziaływania całej piekielnej
                        machiny.

                        > A ojciec dziecka.. słów szkoda, nie wart ani jednego,
                        niesądzę, może warto przestrzec inne kobiety przed pewnymi
                        zachowaniami, aby nie ponosiły konsekwencji. Pewnie dzisiaj wiesz że
                        jego zachowanie można było zgóry przewidzieć, może np było to bicie
                        brawa wojewódzkiemu lub bb, może była ucieczka za wszelką cenę w
                        narkotyki czy alkochol?

                        > Nie, mój głos nie przedrze się ani do koleżanek na morzu ani do
                        > innych stojących przed wyborem. Gdybym trafiła na to forum przed
                        > podjeciem decyzji, nie sądze aby te przestrogi miałyby na nia
                        > wpływ. I niejedna pewnie przyzna mi racje. Alejesli tylko bede
                        > widziec, ze ktos przed takim wyborem stoi bede ostrzegac

                        Jest w tym niestety dużo racji, przez ciągłe ośnieszanie
                        poszanowania do życia i innych ważnych wartości jakiego byłaś
                        światkiem (może współuczestnikiem) zamyka się uszy i oczy na
                        wszystkie argumenty, dlatego z tym ostrzeganiem może zacząć
                        wcześniej zanim koleżanka stanie przed koniecznością podjęcia
                        decyzji.

                        • tylkonateraz Re: psychicznie nie daję rady! 25.03.08, 22:27
                          >..ale decyzja o zabiciu dziecka też
                          > była konsekwencą wieloletniego oddziaływania całej piekielnej
                          > machiny.

                          wieloletniego? Jakiej machiny? O czym Ty piszesz? Jak można wyczytać tutaj na forum, w wiekszosci wpływ na podjęcie tej decyzji miał brak wsparcia w tym własnie momencie. Czyli MOMENT a nie całe zycie.

                          > A ojciec dziecka.. słów szkoda, nie wart ani jednego,
                          > niesądzę, może warto przestrzec inne kobiety przed pewnymi
                          > zachowaniami, aby nie ponosiły konsekwencji. Pewnie dzisiaj wiesz że
                          > jego zachowanie można było zgóry przewidzieć, może np było to bicie
                          > brawa wojewódzkiemu lub bb, może była ucieczka za wszelką cenę w
                          > narkotyki czy alkochol?

                          Co przewidziec? Jesli postapił tak a nie inaczej, a kobiety zaskoczone (jak ja np) tzn. ze nie znałam człowieka. Sa ludzie przewidywalni, sa mniej. Z jednej strony, chociaz takim kosztem, ciesze sie, ze mogłam sie przekonac jaki jest naprawde. Wyszło co miało wyjsc, szkoda tylko, ze w tym temacie.. A poza tym co by to zmieniło, ze przewidziałabym jego zachowanie? Na którym etapie by mi to pomogło?

                          > Jest w tym niestety dużo racji, przez ciągłe ośnieszanie
                          > poszanowania do życia i innych ważnych wartości jakiego byłaś
                          > światkiem (może współuczestnikiem) zamyka się uszy i oczy na
                          > wszystkie argumenty, dlatego z tym ostrzeganiem może zacząć
                          > wcześniej zanim koleżanka stanie przed koniecznością podjęcia
                          > decyzji.

                          i zgadza się, ale to tak jak z narkotykami, alkoholem, szkodliwoscia palenia, zapinaniem pasów.. do czesci dotrze, czesc powie "mieli racje"

                          Szczerze sie przyznam, ze nie wiem co Twoje posty maja na celu.
                          • skp110 Re: psychicznie nie daję rady! 02.04.08, 20:40
                            > wieloletniego? Jakiej machiny? O czym Ty piszesz? Jak można
                            > wyczytać tutaj na forum, w wiekszosci wpływ na podjęcie tej
                            > decyzji miał brak wsparcia w tym własnie momencie. Czyli MOMENT a
                            > nie całe zycie.
                            dość dobrze opisała to iktoto
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20823&w=75381773&a=77766374
                            > Co przewidziec? Jesli postapił tak a nie inaczej, a kobiety
                            > zaskoczone (jak ja np) tzn. ze nie znałam człowieka
                            Co to znaczy znać człowieka. Czy załaś imperatywy jakimi się
                            kieruje, czy tylko zwracałaś uwagę na upodobania?

                            > Wyszło co miało wyjsc, szkoda tylko, ze w tym temacie.. A poza tym
                            > co byto zmieniło, ze przewidziałabym jego zachowanie?
                            Jeden zabity mniej

                            > Szczerze sie przyznam, ze nie wiem co Twoje posty maja na celu
                            Dziecku życia nie wrócisz, swoje zmienić możesz
                        • gabi2008 Re: psychicznie nie daję rady! 15.07.08, 20:04
                          nadal nie saję rady,ale cóż pomogło mi waszw wsparcie na parę
                          miesięcy i znów wraca....
                          a SKP110 raczej niech się nie wypowiada! jestem już silniejsza! nie
                          dobijesz mnie do reszty!
                          • twoj_aniol_stroz Re: psychicznie nie daję rady! 16.07.08, 09:11
                            Wracaj do nas, pisz, wierzę, że w końcu jednak staniesz na nogi smile
                          • skp110 Re: psychicznie nie daję rady! 03.08.08, 23:05
                            Jak byś nie zabiła nie musiałabyś zmuszać się aby zapomnieć
                            • twoj_aniol_stroz Re: psychicznie nie daję rady! 09.08.08, 18:20
                              To jest odpowiedź w stylu: "gdyby ciocia miała wąsy to byłby wujek"
                              Stało się zło i już się nie odstanie, choćbyś tu nie wiem co
                              napisał.
                              Czy tak objawia się Twoja miłość do bliźniego?
    • iktoto Re: psychicznie nie daję rady! 15.07.08, 21:46
      witaj
      dopiero teraz zobaczyłam Twoje posty, współczuję sytuacji, niestety
      stało się sad
      Jednak chciałam tylko do kilku słów Twoich nawiązać, piszesz w
      pierwszym poście, że pomyślałaś że Boga nie ma, skoro pozwolił na
      coś takiego. Tylko musisz pamiętac, że Bóg dał nam wolną wolę i
      choćbyśmy w przepaść spadali, to nie pomoże nam, bo niekoniecznie
      mamy ochote Go słuchac, niekoniecznie wybieramy Jego.
      Bóg wolnej woli nie skrępuje, dlatego nie widzę sensu, żeby Jego
      oskarżać.
      Byłaś na jakiejs kuracji? u psychologa? Może warto komuś powiedizeć
      o tym, co się stało, ale tak w realu, net jest bardzo ważny, ale
      warto udać się do specjalisty
      • t.oja Re: psychicznie nie daję rady! 16.07.08, 15:26
        iktoto napisała:

        . Tylko musisz pamiętac, że Bóg dał nam wolną wolę i
        > choćbyśmy w przepaść spadali, to nie pomoże nam, bo niekoniecznie
        > mamy ochote Go słuchac, niekoniecznie wybieramy Jego.
        > Bóg wolnej woli nie skrępuje, dlatego nie widzę sensu, żeby Jego
        > oskarżać.

        Dokładnie dodam tylko " proście a będzie wam dane".
        Czesto zapomina sie o Bogu a kiedy dzieje sie cos i chcemy pomocy
        mamy zal, czy uzasadniony? potem dziwimy się i obwiniamy za nasze
        decyzje Boga.
        • iktoto Re: psychicznie nie daję rady! 19.07.08, 11:47
          W chwili słabosci, w chwilach traumy mamy żal własnie do Niego że
          nam się coś nie udało. Niekiedy? często? to my sami doprowadzamy
          swoim postępowaniem do traumy, coś musi stać bo nastąpił cały ciąg
          zdarzeń i nagle wszystko musiało runąć.
          Dziewczyny po poronieniach samoistnych też często? oskarżają Boga o
          to ale czy to Jego wina, że psychika pada, że brak w kobiecie
          spokoju, miłości, że brak miłości w związku, ze brak ciszy, że
          chaos, że wpływaja na nas inni niekorzystnie, że się źle odżywiamy,
          źle żyjemy? Więc nie wolno nam Jego oskarżać o te nieszczęścia. To
          są setki zalezności, grzechy z pokolenia na pokolenie...
          nikt nie pomyśli że to może być wpływ tej drugiej negatywnej strony,
          szatana, w którego mało kto wierzy i na tym polega jego sukces sad(
          • t.oja Re: psychicznie nie daję rady! 04.08.08, 21:27
            Szatan zrobi wszystko aby nas o tym przekonac, ze nieistnieje.
            Pieknie napisal mi Władek.
            "Zło się łaczy" nic dziwnego ze osiaga sukces, czyz nie w jednosci
            sila? Zastanawia mnie tylko dlaczego dobru tak ciezko sie polaczyc.sad

            Ludzka trauma wynika z slabej wiary w Boga, wierzysz i potrafisz sie
            oddac. Bog daje nam wiele lask tylko nie potrafimy ich dostrzec lub
            przyjac. Pieknie pisze waldi3 na swojej stronie.smile))
    • zero_0 DO GABI2008 !!!!!!!!! 19.09.08, 09:38
      Witam Cię, czy bywasz jeszcze na forum? Proszę odpisz! Od Twojego
      nieszczęścia minęło już kilka miesięcy, od mojego niecałe dwa
      tygodnie. Czuję dokładnie to co Ty. Nie daję rady! Ból jest
      potworny! Opętało mnie podczas decydowania się na ten krok! Wciąż
      analizuję jak do tego doszło? Jak to możliwe, że zdecydowałam się
      zabić własne dziecko? Okrutnie boli nieodwracalność tego czynu...
      Napisz jak jest teraz, czy coś się zmieniło choć trochę na lepsze?
      Czy jest jakaś nadzieja???
    • monia-1973 Re: psychicznie nie daję rady! 01.10.08, 01:04
      To co Ci się zdarzyło w życiu to jakbym czytała o sobie samej sad prawda jest taka że trauma pozostaje na całe życie i wszędzie gdzie nie spojrzę i gdzie nie przebywam wszystko przypomina mi o tym czego się dopuściłam.A Skutkiem tego są myśli samobójcze albo upijanie w trupa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka