skoro tak często u Was bywają. Daj poprostu tylko swoim i powiedz, że niestety ale nie masz więcej i nie możesz ich poczęstować.
całego towarzystwa. Ja bym radziła trochę asertywności - można powiedzieć, ze obiad mamy tylko dla nas, ale możemy się np. w sobotę umówić na składkowy. Albo odwiedzić ich radośnie z rodziną w niedzielę w porze obiadu. Nie ma się czego wstydzić, to oni Cię naciągają.
obraziła się, że nie przyjedziemy. To że mamy chore dzieci niewiele ją obeszło, bo ONA szykuje obiad!!!! I to jest najważniejsze. Ech.. Wiele jest takich sytuacji, a ostatnio się nagromadziło. No a nadchodzące święta, jak same piszecie, nasuwają nam pewne przemyślenia. Lucy, ja dziękuję! Ale macie
Witam, proszę o opinie w kwestii poniższego. Jak to jest z częstowaniem koleżanek w pokoju w pracy różnymi drobiazgami, jak cukierki czy owoce? Czy to jest obowiązek, czy jedzenie przekąsek w towarzystwie to nietakt? Mam w pracy koleżanke która wyczuje każdy kęs który ktos własnie spożywa w
No własnie sęk w tym, że jest tu kilka osób (nie wszystkie) które wszystko robią stadnie: razem wychodza na kawę, razem na obiad, przynosza ciastka i jedza razem. Ja nie mam takiego nawyku, kompletnie, jem i pije kiedy chce i tego nie konsultuję. Ale po paru takich uwagach czuje sie źle i
Kawę, herbatę i napoje zawsze. Nieraz proponuje kanapki lub obiad, ale przeważnie każdy dziękuje. Raz w życiu znajomy robił mi gipsówkę, zaproponowałam mu ( i drugiemu pracownikowi) w pierwszy dzień obiad i przez dwa tygodnie dzień w dzień gotowałam dla dwóch osób dodatkowo.. Ale jakoś nie
Nie częstuję obiadem. kawa herbata tak.
Takie częstowanie "na sucho" to jeszcze nic... Najgorsze jest nakładanie i stawianie przed faktem pomimo odmowy... - zjesz obiad ? - nie dziękuję - no jak to nie taki dobry jest masz jedz... Albo nakładanie 3x większych porcji pomimo kilkukrotnego sygnalizowania ze zjemy 2 ziemniaki a nie 5
no to są takie delikatne sytuacje, że trudno wytyczyć wyraźne granice co uprzejme, a co już nie: to zależy od taktu i wyczucia obu stron. Zwykle jak idę do kogoś do domu i mnie częstują, to staram się zjeść - jak nie wszystko to cokolwiek z tego co mi proponują, bo odmówić całkiem nie jest zbyt
Goscie przyjezdzaja samochodem zazwyczaj min. we dwojke. Wtedy ew. pytam, kto z nich pije wino do obiadu, a kto nie pije. -- Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
Tak, wino do obiadu, czy piwo latem. Tu gdzie mieszkam, mozna miec niewielki promil alkoholu we krwi. Jest to w kwestii gosci, czy skorzystaja czy nie. Zawsze pytam, nigdy nie namawiam. Stawiam na stole butelke i "sie panie czestuja"
W " Jeżycjadzie" często widzimy jak niemal obcy ludzie stołują się u Borejków. W " IS" codziennymi obiadami z dwóch dań raczeni są bracia Lisieccy, w " OwR" mamy barwny opis, gdy na rosołku mamy Borejko jest 8 dzieci, w DP też scena jak kuchnia jest pełna ludzi ( Aurelia z obcym facetem, Ogorzałki
, obiad miał być porządny...), drzwi mieli z definicji niezamknięte na żaden zamek, a właściwie powinni byli sobie wprawić obrotowe:) znaczy nie wierzę w to, że abnegacka mila borejko nagle zaczęła stołówkę full wypas prowadzić, a rosołek musiał być raczej na kilogramie marchewki i skórce z kurczaka
aa padlo, znalazłam:) ale sądziłam, ze wątek jest na temat częstowania gości obiadem zrobionym dla domowników, a nie robieniem przystawek specjalnie dla nich -- „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale nasze spojrzenie na nie.” (Epiktet)
Ja tak nie uważam. I jestem po środku, gotuję trochę więcej bo mam w domu wyrośniętego nastolatka, lubię gotować, częstuję obiadem czy kolacją koleżanki i kolegów swoich dzieci, ale rozumiem te osoby, które nie chcą tego robić albo nie stać ich na dokarmianie obcych ludzi. -- „Nie
Przecież nie częstuję ani upartej,ani ciebie.Nie jesz nie lubisz.My lubimy i jemy.
Angulas za 9,99 zł. to zupełnie jak szafran za 2 złote :) Dobrze jest upewnić się czym częstuje się znajomych, żeby na przykład ich nie podtruć.