objaw choroby lokomocyjnej, a wtedy jeździ się pociągami jeszcze dłużej. Aviomarin można podawać zdaje się dopiero od 6 roku życia.
mamy też z tyłu nawiew, a teraz będziemy zmieniać auto i też ma ono nawiew z tyłu, niestety siedzenie z przodu odpada, bo mamy foteliki na isofix, a on jest tylko z tyłu, wiem że można zamontować z przodu, ale nie wiem czy zdążymy przed wakacjami to ogarnąc.
imponderabilia20 napisała: > Ja patrzę przed siebie Sześciolatek w foteliku, na tylnym siedzeniu, patrząc przed siebie będzie widzial zagłówek przedniego siedzenia, a nie o to chodzi. -- Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
Jeżeli chodzi o fotelik - najstarszy wściekał się, zwłaszcza na początku przy wsadzaniu. Ale ja o czym innym - środkowy syn był spokojny, nie płakał i nie wierzgał w foteliku, ale co z tego? Podróże autem ograniczaliśmy, bo miał potworną wręcz chorobę lokomocyjną, raz przy powrocie znad morza
. Zaczyna się od wyrzucania smoczka z wózka, kończy na wybiciu piłka szyby w szkole. Rzucanie się i bicie przy rozbieraniu to mieszanka stadium „ja sama” i wyrzucenia z siebie emocji zlobkowych z mama-tatą kiedy w domu jest już bezpiecznie. Niechęć do fotelika może wynikać z choroby lokomocyjnej
Nie mam, ale obejrzałam zdjęcia i w życiu nie chciałabym tak jeździć, pewnie niektóre dzieci mają podobnie. I czy to nie jest proszenie się o chorobę lokomocyjną, bo chyba nasila się, gdy jedzie się tyłem (a może jest na odwrót i to pomaga)?
Sa ludzie ktorzy zle sie czuja jadac tylem (nasila sie choroba lokomocyjna) na dwoje babka wrozyla. -- wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
...tja ..ile razy ja o coś.prosilam to w najlepszym wypadku olewal. Jeszcze mnie przy małym wyzwał od głupich. A młody ma chorobę lokomocyjna. Więc zapowiedziałam byłemu że ostatni raz to zabiera bo jest niestabilny emocjonalnie a.maly źle znosi podróż 200 km w jedną stronę. Rozwalił mnie. Teraz dopiero
Dziecko sie tylko tylem umeczy, jak mozna tylem wozic, choroby lokomocyjnej dostanie, nic nie widzi, niewygodnie mu, nozki to mu sie pokrzywia na amen. I do tego w ogole go nie widac, nawet z przodu nie mozna usiasc i sie odwrocic, bo nie widac, czy mu sie cos nie dzieje, czy sie nie dusi, buleczki
Nie padła żadna sugestia, żeby dziecko odwrócić. Cytowanie doskonale Ci idzie, może zechcesz zacytować ową sugestię? Odpowiadałam na pytanie wątkodajki, co braliśmy pod uwagę - z powodu choroby lokomocyjnej braliśmy pod uwagę fotelik przodem. Prosta odpowiedź na proste pytanie, doprawdy nie wiem
0-13, to z troski o bezpieczeństwo całej rodziny unikaliśmy jazdy jak ognia, bo skupienie na drodze przy tych wrzaskach było żadne. Teraz jest w miarę spoko (poza chorobą lokomocyjną, na szczęście niezbyt mocną), ale jak ktoś pisze, że woli FWF niż RWF, bo dziecko nie awanturuje się i mniej
ashraf napisała: > Choroba lokomocyjna to faktycznie wazny powod do zminimalizowania czasu spedzan > ego przez dziecko w aucie, ale to jest jakby oczywistosc i dotyczy nie tylko dz > ieci i nie tylko malych. Moje dziecko nie ma choroby lokomocyjnej. Po prostu nie cierpi być
nie przerodzi się to w klasyczną chorobę lokomocyjną. Ja też jako dziecko chorowałam, dosyć długo z resztą, koszmar... Mi też znajomi nie wierzą, bo przecież wszystkie dzieci usypiają w samochodzie... Cóż, mam na to jeden jedyny sposób - nie jeździć :( Na szczęście ;) oboje z mężem jesteśmy domatorami
Moja córka od początku nie cierpiała jeździć autem, też się wszyscy dziwią albo uważają, że zmyślamy, bo przecież każde dziecko lubi! Taaa... zmiana fotelik nie pomogła zbytnio, a na pewno nie na drogę nad morze z Małopolski. teraz ma prawie 19 mcy i w aucie wymiotuje, a że i ja miałam chorobę