Witam. Postanowiłam założyć wątek na forum, ponieważ zauważyłam, że ostatnio notorycznie pojawiają się dość dziwne sytuacje w moim życiu. :) Jeśli można tak to nazwać. Na wstępie napiszę, że mam 21 lat, jestem studentką, na utrzymaniu rodziców, wynajmuję kawalerkę i mieszkam sama (z kotem).
sweet_pink napisała: > Czy nie jest przypadkiem tak, że wyprowadziłaś się daleko od domu do miasta inn > ego kulturowo? - mamy do czynienia serią, ale indywidualnych przypadków. > Ja w mieszkam w stolicy i chodź mieszkam sama w trzech pokojach > to nikt mi się nie wprasza
, płaczami i tym, że w zasadzie ciągle go karmię, tylko cieszyłam się NIM. A teraz druga strona medalu. Nie wyobrażam sobie, że będąc na sali poporodowej wieloosobowej ja mam odsypiać poród, wietrzyć krocze, karmić malucha i dochodzić psychicznie do siebie, gdy po sali przewijają się tabuny gości
Oczywiście, że mój pomysł nie należy do asertywnych, ale to z obawy, że na asertywne wyznanie prawdy (w tamtej łazience suszę majtki i na wierzchu mam krem na hemoroidy) goście "bezproblemowi" mogą odpowiedzieć - a nam to nie przeszkadza, przejmujesz się głupstwami i wmaszerować do "zakazanej
gazeta_mi_placi napisała: > Ale jak? - powiedzieć - ta toaleta jest - dla gości, dla Was, gościnna. ________________________________________________ Na tym forum jest za dużo szafowane tak nie rozumiane słowo asertywność. teraz jest świetna okazja do
Brak Tobie asertywności a jej kultury. Nie ma prawa się obrażać a Ty mogłaś ich wyprosić bardziej energicznie biorąc pod uwagę ich stan.
wszędzie. Na placu zabaw, u znajomych, a co gorsze zdarza się i tak w domu, jak np mamy gości. Mimo tego ze bawi się swoimi zabawkami, nie umie powiedzieć MOJE. Tłumaczyłam jej, że nie musi oddawać, żeby zabrała swoją zabawkę z powrotem. Niestety wtedy następuje blokada i córka nie ruszy się nawet na pół
Gość portalu: mijabi napisał(a): > nie mogę tego zrobić bo mieszkam z córką z pierwszego małżeństwa w domu mojego > faceta, a tym samym z jego rodzicami... osobno, ale jednak > Nie patrz na to. Jak wystawisz garaty za drzwi to zrozumie.
Nie ma czegoś takiego jak chamska asertywność. Albo jesteś asertywna albo agresywna.
Napisała ci zona_mi dobrze. Powinnaś byś stanowczo łagodnie asertywna. Bez asertywności przechodzisz w uległość na zewnątrz, a wewnętrznie w agresję. Na koniec mozesz wybychnąć. Osoba z boku mogła nie dostać sygnałów ze jesteś niezadowolona i nie chcesz jej gościć Pewnie byłaś karana za obronę
To co opisujesz to nie asertywność, tylko zwalanie problemu na mężowskie barki.
W sumie jesteście okropne :D Asertywnym człowiek się nie rodzi. Jeśli rodzicom, rodzinie, nauczycielom... nie zależy, byśmy były asertywne, to nas tego nie nauczą. Jednym zależy, innym nie. Po prostu niektórym Nasz asertywność się nie opłaca i tak nas wychowują. Kiedyś nie potrafiłam powiedzieć
ty nie masz problemem z goścmi, ale z asertywnością i to poważny. Zacznij od grzecznego "kochani, niestety mamy inne plany" i to wszystko. -- Dzieci dzielą się na genialne i cudze
Wcześniej brak asertywności nazwałaś brakiem kultury i wychowania. Teraz brak umiejętności komunikowania się nazywasz fałszem. Jedno i drugie może być cechą, która utrudnia życie, ale nie jest celowym działaniem. Wiele osób na tym forum pisze, że ma problem z asertywnością. Powiem ci, że
Podziwiam asertywność. Mnie byłoby głupio i pewnie z zaciśniętymi zębami położyłabym się w tę używaną.