Wkrótce stało się jasne, że zostałem zainfekowany opornym na wiele leków szczepem tzw. superbakterii - pałeczką zapalenia płuc, Klebsiella pneumoniae, nazywaną zwykle MRSA. Wprawdzie skrót MRSA odnosi się do innej superbakterii - opornego na metycylinę gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus), jednak w Wielkiej Brytanii przyjęło się używać go do określenia każdej infekcji opornej na wszystkie znane antybiotyki. A szczep, który zagościł u mnie, odznaczał się szczególną opornością na wszelkie rodzaje konwencjonalnych leków.
Wkrótce stało się jasne, że zostałem zainfekowany opornym na wiele leków szczepem tzw. superbakterii - pałeczką zapalenia płuc, Klebsiella pneumoniae, nazywaną zwykle MRSA. Wprawdzie skrót MRSA odnosi się do innej superbakterii - opornego na metycylinę gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus), jednak w Wielkiej Brytanii przyjęło się używać go do określenia każdej infekcji opornej na wszystkie znane antybiotyki. A szczep, który zagościł u mnie, odznaczał się szczególną opornością na wszelkie rodzaje konwencjonalnych leków.
Rokowania dobre ni > e były ale coś, a może wszystko, pomogło. > Wyleczył się i przeżył jeszcze 30 lat, choć już nie jako mój chłopak i mąż. Miałem zakażenie gronkowcem złocistym. Brałem antybiotyk i jadłem kanapki. Coś na pewno pomogło, podejrzewam, że to te kanapki... -- Sygnaturka wykonała nieprawidłową operację i nastąpi jej zamknięcie.
Ja wiem, co to jest homeopatia i co potrafi - ćwierć wieku temu homeopata wyleczył mojej matce gronkowca złocistego, którego żadne leki się nie imały. I dalej twierdzę, że homeopatia nie jest lekiem na całe zło lekarskie tego świata.
I żeby nie było, że jestem przeciwniczką medycyny alternatywnej - dwie dekady temu homeopata wyleczył moją mamę z gronkowca złocistego. Tyle że nie miało to wiele ze współczesną "homeopatią" bazującą na rozcieńczonych i śladowych ilościach substancji, moja mama brała skoncentrowane wyciągi z ziół bardzo precyzyjnie dawkowane, bo przedawkowanie mogło mieć bardzo groźne konsekwencje.
Pozostaje nam chyba jedynie ogólna doustna kuracja antybiotykowa. Jedyną nadzieją jest jeszcze to forum. Czy komuś udało się wyleczyć gronkowca ze skóry (rany) za pomocą homeopatii? Nie chce po raz kolejny wyrzucać pieniędzy w błoto na coś co małemu nie pomoże (mamy już całą apteczkę przeróżnych maści i specyfików). Czy ktos ma jakiś pomysł na coś sprawdzonego na sobie?
Pisałam już tutaj kilkakrotnie o problemie mojego 15 miesięcznego synka, u którego na niegojącej się ranie na policzku i zmianach na ramionach wykryto gronkowca złocistego MSSA. Walczymy już z tym od grudnia i bez efektów... Kilku lekarzy już nas leczyło, rózne maści próbowaliśmy - słabsze i silniejsze Triderm, Mupirox, Neomecinum, Detreomecynum, Clotrimazolum, Hascofungin, Hydrokortyzon i nic...
Ja np. mam gronkowca złocistego w gardle i dwa lata temu wciąż powodował objawy i wzięłam w ciągu roku 6 antybiotyków i nadal miałam gardło chore. Aż wreszcie trafiłam na rozsądnego laryngologa, który przestał mnie leczyć antybiotykami, wręcz zabronił ich przyjmowania.
u mojego 4 latka taka sama sytuacja, od 3 miesięcy nie chodził do przedszkola bo co trochę katar, kaszel suchy, mokry i tak w kółko, a ja od pediatry do alergologa, dostawał na alergię Aerius i Singular, do nosa Fixonase, na kaszel Pulneo, na migdała Immunotrofina, zrobiłam mu posiew z nosa i gardła wyszedl Gronkowiec złocisty, przeleczyłam go Summamed Forte, po pierwszej dawce zielony katar znikł ale zaraz pojawił się lejący, kaszel itd. Mały straszny alergik pokarmowy od małego bardzo wrażliwy też na chemię w pożywieniu.
Samo nosicielstwo bakterii nie jest wskazaniem do antybiotykoterapii. Potwierdziło mi to trzech lekarzy (w tym znany laryngolog). Ja sama mam gronkowca złocistego w gardle. Na początku się na tym nie znałam i leczyłam bakterię pięcioma! różnymi antybiotykami, a ona znikała na chwilę i znowu się pojawiała. W końcu trafiłam do laryngologa (ordynatora), który wytłumaczył mi, że dobrze, że mam tę bakterię ponieważ chroni mnie ona przed innymi, groźniejszymi.