za Nim nie plakal oprocz mnie.To straszne,kiedy nawet rodzina cie odrzuci.Jestem sama ze swoim smutkiem.Nie mam tu nikogo. Nawet maz nie pamieta.Dlaczego tylu ludzi uwaza ze rozpacz po stracie nienarodzonego dziecka jest czyms dziwnym?
koniec problemu i po co sie na tym skupiać , rozdrapywac i rozpamiętywać. Do tej pory wszyscy wokół mówią mi że tak było dobrze ze umarła, bo miałabym większy kłopot, ale nikt nie pomyślał ze to maleńki człowiek z krwi i kości, który ma emocje uczucia, odczuwa ból, reaguje na dotytk i można go
znaleźć milionera. Nie potrafię się odnaleźć w tej rodzinie, znowu jest mi strasznie smutno...
a ja no mam lekko wredną nature i w związku z nią pokazalam wała i jestem w 99% pewna, że sobie w życiu poradzę bardzo dobrze. nie wiem jeszcze jak to zrobie, ale na pewno mi sie uda. nie potrzebuje apartamentów, mam je gdzieś -- "Co masz zrobić jutro, zrób pojutrze zostaną ci dwa dni
dzis rano straciłam mojego kochanego dziadziusia. -- matinesti
Bardzo Ci współczuję... Ja nie znałam swoich dziadków, odeszli zanim się urodziłam... Maluch jednak na pewno nie pozwoli Ci się smucić zbyt głęboko ... -- Ania Gabrysia ma już ...
Jest mi strasznie smutno... Tydzień temu dowiedziałam się, że jestem w ciązy. Ja i mój partner nie planowaliśmy teraz powiększenia rodziny - starania o dziecko były w planach, ale dopiero za rok, półtora:) Gdy dowiedziałam się o ciąży to najpierw było lekkie przerazanie, ale po pierwszym
sobie wiele niedomówień. Nie chcieliśmy rodzić razem, ale jak już się zaczęło - On został. I bardzo mi pomógł. Teraz jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, jak wiesz spodziewam się drugiego dziecka, o które staraliśmy się od lipca i kurczę, jest naprawdę dobrze. A ja o mały włos go nie zostawiłam
robić, więc już masz". Nie wiem o co jej chodzi. Nic jej nie zrobiłam. Staram się być miła, wykonuję swoje obowiązki, wszyscy mnie chwalą oprócz niej... Jest mi strasznie przykro z tego powodu i po dwóch dniach już naprawdę nie mam ochoty tam wracać... :(
Problem polega na tym, że ja zawsze wszystko biorę do siebie. Nie potrafię tego olać. Praca mi się podoba. Tzn nie jest szczytem moich marzeń, ale najpierw studia, więc jak na razie jest ok. Przez nią jednak się zniechęcam. Jak pomyślę, że jutro znowu mi coś dogada i popsuje humor na cały dzień
. A ja tak bardzo chciałam wierzyć, że jest uczciwym człowiekiem, że nie kłamie prosto w oczy, i że...... sama już nie wiem, w co jeszcze chciałam wierzyć:(( Teraz chciałabym zasnąć, i już się nie obudzić
nie, on nie jest wart, zebys rezygnowala z zycia. to potwornie boli, wiem. ja 2 miesiace temu gryzlam poduszke w nocy, zeby nie bylo slychac, jak krzycze i szlocham. teraz co jakis czas dalej mam okresy, kiedy przez kilka dni z rzedu placze. ale to z czasem minie, wierze. Tobie tez - zobaczysz
przykro, bo mam do męża zaufanie, kochamy sie, i jest nam raem dobrze.Ale jak mi ona tak głupio nagada to mam metlik w głowie zaczynam dociekac jakiś bezensownych rxeczy, podejżewać itd. Nidawno chcielismy się wyprowadzić bo konflikty my - rodzice są coraz częstrze. Nie doszło do tego bo matka
Mycho - cas wydorośleć i przeciąć po raz drugi pępowinę. Jesteś dorosła - masz prawo pokierować swoim życiem tak jak ty chcesz. Nie możesz dawać się mamie sznatażować. Tyko czy wystarczy Ci odwagi
Eeeeee jakbyscie byli ze mna to by wam nie bylo smutno:D Nie ma jak to traffffka ze znajomymi w sobotni wieczorek...:D
bowiem, moj ukochany pojechała w góry, z dwoma kolegami i trzema kolezankami. To taka ich "grupa rowerowa" i jest ich duzo wiecej, jednak w zwiazku z wyjazdem tylko tyle chetnych do tego zostało. Ja nie jestem "rowerowa" i zostałam całkiem sama i jest mi szalenie przykro, że nie wpadlo mu do
wiem, że to co napiszę raczej nie będzie pocieszające.. ale dla mnie wypad twojego chłopaka jest lekko dziwny. Przecież to, że jedzie w góry w cale nie oznacza, że cały czas będzie jeździł na rowerze, bo sama wspomiałaś, że chodzili po górach. Myślę, że spokojnie można było zorganizować tak
wszystko mi sie rozpada na popiół; nie mam siły już dłużej być z moim mężem, coś we mnie pękło, od ostatnich dwóch tygodni słyszę tylko same okropne rzeczy na mój temat, co bardzo mnie poraniło.. jakieś ponad dwa tygodnie temu mój mąż zostawił pracę, miał jakiś kryzys, nadarzyła się nam
Wiesz, czasami tak jest, że wydaje się, że już nie może być gorzej a póżniej wszystko sie normuje. Może spróbuj na spokojnie pogadać z mężem? Może jego zachowanie jest wynikiem kryzysu o jakim piszesz albo pracą? Pogadajcie ale najlepiej nie w obecności dziecka. Po co mała ma sie stresować