jonajona
28.04.07, 09:24
bowiem, moj ukochany pojechała w góry, z dwoma kolegami i trzema kolezankami.
To taka ich "grupa rowerowa" i jest ich duzo wiecej, jednak w zwiazku z
wyjazdem tylko tyle chetnych do tego zostało. Ja nie jestem "rowerowa" i
zostałam całkiem sama i jest mi szalenie przykro, że nie wpadlo mu do głowy
mnie zabrać i podle się czuję, że pojechał z dziewczynami. Jestem zazdrosna i
nie widzę nic w tym złego, jeżeli inne pojechałay to i ja mogłam a jednak
wolał jechać bezemnie. Czekam jak wariatka na smsa, ktorego nie ma, mam
ochotę wypalić paczkę papierosów i wyć w pustym mieszkaniu. Strasznie dawno
nie bylam sama, calkiem sama.