Dodaj do ulubionych

strasznie mi smutno

26.08.05, 18:26
wszystko mi sie rozpada na popiół; nie mam siły już dłużej być z moim mężem,
coś we mnie pękło, od ostatnich dwóch tygodni słyszę tylko same okropne
rzeczy na mój temat, co bardzo mnie poraniło.. jakieś ponad dwa tygodnie temu
mój mąż zostawił pracę, miał jakiś kryzys, nadarzyła się nam okazja
wyprowadzki za miasto itam moglibysmy prowadzic pensjonat.. sprzedalismy
mieszkanie, zeby moc zainwestowac pieniadze, a dzis mam poczucie, ze jest to
juz nasz koniec..
dodatkowo w jednej z awantur powiedzial, ze zabiera dziecko ze soba. a moja
coreczka jest dla mnie calym swiatem. zaczal mnie terroryzowac - nie moglam
jej np. nakarmic albo wyjsc na spacer, bo teraz on i na sile mnie odsuwal.
wiem, ze on jest tata i musze pogodzic sie z tym, ze jak sie rozejdziemy, to
bedziemy musieli jakos pogodzic czas naszej coreczki. ale strasznie sie tego
boje. i juz sama nie wiem, co robic. on potrafi byc strasznie zlosliwy i boje
sie tego, co wymysli, zeby mnie ukarac, kiedy postanowie odejsc na dobre.
tylko, ze juz nie daje rady znosic jego ciaglej zlosci i niezadowolenia.
czuje się jak w wiezieniu, jakiejs pulapce.
przeraa mnie, jak laurka reaguje na te awantury, tez jest cala
zdezorientowana, zaczyna nas przekrzykiwac, rzucac ze zloscia zabawkami.
sutno mi i wstyd, ze ona musi brac w tym udzial. mam poczucie totalnej
porazki.
przez to wszystko utykam co chwila z pisaniem pracy, juz wiem, ze nie obronie
sie we wrzesniu..
ogólnie jest mi bardzo zle..
Obserwuj wątek
    • boranet Re: strasznie mi smutno 26.08.05, 19:28
      Wiesz, czasami tak jest, że wydaje się, że już nie może być gorzej a póżniej
      wszystko sie normuje. Może spróbuj na spokojnie pogadać z mężem? Może jego
      zachowanie jest wynikiem kryzysu o jakim piszesz albo pracą? Pogadajcie ale
      najlepiej nie w obecności dziecka. Po co mała ma sie stresować? Daleka jestem
      od dawania rad. Każdy związek przechodzi jakieś kryzysy. Rozumiem Cię
      doskonale, że jak człowieka przytłoczy kilka problemów to ciężko ujrzeć
      światełko w tunelu. Nie martw się, uszy do góry. Jak pogadasz z mężem i nawet
      to niczego nie zmieni (czego Ci nie życzę) to zawsze będziesz wiedziała, że
      próbowałaś. Myślę, że te teksty Twojego męża dot. dziecka to tylko takie
      gadanie. Nie przejmuj się.
      • lauracorciaasi Re: strasznie mi smutno 26.08.05, 20:11
        dzięki smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka