Spodnie i kurtka. W razie „mama sikuuu” nie ma ryzyka ciorani kombinezonem po mokrej podłodze. A jak pójdą się ogrzać gdzieś No na ciepła herbatkę to nie będą się musiały całe rozbierać. Bielizna może być z Lidla czy Pepco. Najlepiej zapisać do tzw przedszkola narciarskiego albo na kurs grupowy
Dzieci na pewno mają gorszą kondycję (potwierdzone badaniami) ale poza jakimiś przyspawanymi do matki i trzymanymi pod kamieniem, to chyba każde jednak jako trzylatek nadaje się do przedszkola? (Tym bardziej, że podobno przyjmują już takie nieodpieluchowane). Moja banka jest inna, bo moja, aby
uniknąć powrotu do domu w takim stanie, albo po prostu wracają obłocone i nikt tego nie pierze, albo czeka do weekendu. Jak kto woli. Ja tam ta cieńsza odzież (nie kombinezon) wrzucam po prostu do pralki jak dziecko wróci w niej do domu. Program 30min, potem suszarka i wychodzi jak nowe. Kombinezon piorę
Nie antysniwgowe i nie antydeszczowe. Te były na wyposażeniu przedszkola/żłobka. O ile pod kombinezonem zapewne kazdy ma zwykły strój, tak z obuwiem juz gorzej, bo gdy pogoda sie zmienia, to dobrze zeby dziecko miało inne buty niz tylko kalosze. Bo w kaloszach do lodziarni pol godziny w jedna
"Moje takie stroje miały w zlobku/przedszkolu na stałe. A z domu szły normlanie ubrane. " Co to znaczy "normalnie"? I co to znaczy "takie stroje"? Nieprzemakalny kombinezon zimowy to jak niby, nienormalnie? Corka poszla od razu na plac zabaw w zlobku, nawet nie weszla do budynku. -- Ahed
Mój kupił sobie pierwszy kilkanaście lat temu. Polubiłam okazyjne jeżdżenie z nim. Ot, wycieczka w góry, jakiś zlot itp. Córkę do przedszkola woził motocyklem, co powodowało ogólna zazdrość dzieci i niektórych pań. Do teraz zawsze jakieś moto stoi przed domem. Z braku czasu sezon to tylko kilka
A później przez żłobki i przedszkola przetoczyły się epidemie wyrównawcze. Jak chcesz to zakładaj sobie nawet kombinezon ochronny do autobusu, ale daj innym żyć i budować odporność normalnie.
W zimie dziecko ubrane w rozpiety trochę kombinezon, czapkę etc. przeżyje, poza tym czas rozbierania przy oddawaniu do żłobka/ przedszkola jest dłuższy i trudniej zrobić to na autopilocie.
Znamy niestety, przekleństwo życia w wielkim mieście. Jedna dwie takie osoby potrafią dosłownie terroryzować szkołę czy przedszkole. Znajoma opowiadała, że były do niej pretensje bo jej 4 latek napluł na drugiego czterolatka śmiercionośnym wirusem i zrobił to celowo.... Bywają też dzieci szkolne
> ubrania do wyjścia, jak jest mokro i błotniście. Ubrania wiszą w szatni, z tego co widzę to większość po prostu ma osobny komplet "przedszkolny" - kalosze i wodoodporny kombinezon, albo spodnie i kurtkę. I to jest dobre. U nas takiego wymogu nie było.
U nas w ramach wyprawki dzieci musiały na start przedszkola przynieść: śpiworek/kołdrę i poduszkę, bidon, ubrania na zmianę w sali (maluchy, więc jeszcze zdarzała się komuś do toalety nie zdążyć, zupą oblać itp) i ubrania do wyjścia, jak jest mokro i błotniście. Ubrania wiszą w szatni, z tego co
> Nie trzeba ich prac po kazdym zalozeniu. Po między "po każdym założeniu", a "dwa razy w tygodniu" jest trzykrotna różnica. >Dzieci w zlobkach/przedszkolach e okresie zimowym na ubrania zakladaja kombinezony, cienkie, wodoodporne, Heloł, Europa do Wysp, Europa do Wysp, my tu mamy