Ja zupełnie odwrotnie, do pracy jeżdżę rowerem, wszędzie na co dzień piechotą lub rowerem, samochodem w góry w weekendy.
Tam gdzie się da chodzę pieszo lub jeżdżę rowerem. Mam plecak średniej wielkości, niewielkie zakupy się tam zmieszczą. Rowerem mogę pojechac nawet na drugi koniec miasta, nie stanowi to dla mnie problemu. Samochodem dojeżdżam tylko do pracy, bo mam 20 km w jedną stronę. Gdybym miała bliżej to
Nie jestem fanem wożenia na dachu a haka nie mam. Jakbym miał z kim jeździć to może bym montował. Zatem głwnie sie kręce w lasach koło Kato albo do BB na pół dnia. Wtedy rower do środka bez przedniego koła.
Ja nie rowerowa, ale z najbliższego otoczenia: - kask uratował życie mężowi koleżanki ( słowa doktora), gdy rano jechał do pracy i mijał bramę wyjazdową kamienicy a z niej z impetem wyjechał samochód i w niego uderzył.Przeleciał przez rower i uderzył głową ( skronią) w krawężnik. - koleżanka z
argument za samochodem w stylu - "nie lubię tłumów w supermarketach w sobotę, dlatego na co dzień jeżdżę samochodem", jest z dupy. ja tez nie znoszę, dlatego robię zakupy online. co nie przeszkadza mi robić małych zakupów w tygodniu, na piechotę lub rowerem.
Gdyby pociąg odjeżdżał bezpośrednio z mojej miejscowości a nie sąsiedniej, przez co i tak muszę dojechać samochodem/motocyklem/rowerem który do użytku rodzinnego zablokuję albo komunikacją co czasowo się nie będzie kalkulować, to chętnie jeździłabym pociągiem, przynajmniej w te dni, w które nie
. > Wstan o czwartej pr > zez tydzien, i sam zobaczysz :). Mozesz pojsc spac o 21:00. O 21.00 nie usnę, rozkręcam się koło północy. Z racji wożenia dzieciaka do odległej szkoły na 08.30 , muszę wstać najdalej koło 7.50 (tryb wstaję, nakładam gacie i wsiadam w samochód) i nieodmiennie od paru lat
> Ja rozkminiłem jak dzieci najłatwiej nauczyć, te boczne kółka trzeba było > sukcesywnie podginać do góry, na zgiętym rowerze jeździło im się źle i same łapały. Boczne kółka to ZŁO. One opóźniają tylko u dzieci uczenie się jazdy na rowerze. Bez kółek - a nawet bez kija do trzymania
vogon.jeltz napisał: > Boczne kółka to ZŁO. One opóźniają tylko u dzieci uczenie się jazdy na rowerze. > Bez kółek - a nawet bez kija do trzymania (chociaż mój kręgosłup ciężko to zni > ósł, bo musiałem zamiast tego podtrzymywać za siodełko) nauczyłem obie córki w > wieku
(ja chyba bardziej niż ona). Od tego czasu jestem bardzo ostrożna jeśli chodzi o samodzielne jeżdżenie rowerem. Moje dzieciaki dopiero jako 10-latki z kartą rowerową jeździły. 9-latka bez karty rowerowej nigdy bym nie puściła.
dojść piechotą, dojechać rowerem, transport publiczny jest dobrze zorganizowany czysty, nie jeździ się w tłoku, brudzie i smrodzie, jest infrastruktura no to super, ale jeśli nie ma to samochód wygrywa i tyle. -- Nie głosuję na darmową pracę.
Ludzie z interioru się składają na 10letniego Leafa (na otomoto od 13.900 zl, za 25 tys kupisz bez problemu) żeby wspólnie jeździć buspasem do roboty i za darmo parkować w centrum pod samą pracą. Jakoś im się opłaca. Zobacz, ile w centrum Warszawy stoi cały dzień aut na zielonych tablicach. Tani
Pasją może być też wychowywanie dzieci (zawsze można dogadzać wnukom, kiedy dzieci odejdą z domu), praca (niestety rzadko się zdarza, bo zazwyczaj pracujesz dla pieniędzy), albo chłop ;-) Mężczyźni częściej pasjonują się innymi rzeczami niż rodzina, jeżdżą ma motorze, rowerze, ćwiczą na siłowni