Dodaj do ulubionych

odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wiedzieć

25.03.26, 13:36
Zapisałam dziecko do szkoły specjalnej w moim powiecie. Miejsce się znalazło, ale równoczesnie dowiedziałam się, że wcale nie musiało się znaleźć. Że w przeciwieństwie do szkół ogólnodostępnych, szkoły specjalne nie mają rejonizacji i szkoła może stwierdzić, że nie ma wystarczającej liczby czy odpowiedniego profilu specjalistów i może dziecka z orzeczeniem nie przyjąć. Wtedy władze powiatu muszą mu znaleźć inną szkołę specjalną, ale nie ma żadnego limitu odległości od miejsca zamieszkania dziecka, w której taka szkoła może być ulokowana. Co więcej, nie ma nawet żadnej wyraźnej motywacji, żeby znaleźć jak najbliższą, bo szkoły szuka powiat, ale za dowóz płaci gmina.

Narracja, z jaką się wszędzie stykałam, to że dzieci z orzeczeniami znajdują się w rejonówkach ze względu na obawy bądź wręcz chore ambicje swoich rodziców - a okazuje się, że to jest jedyne miejsce, gdzie mają edukację dziecka zagwarantowaną.

Jakie miałyście odkrycia z kategorii "myślałam, że jest zupełnie odwrotnie" i "jak ja mogłam tego nie wiedzieć"?
Obserwuj wątek
    • little_fish Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 13:40
      Ano. Nie me rejonizacji i gwarancji przyjęcia. W dodatku cały harmonogram naboru, orzekania i tworzenia arkuszy organizacji jest do dupy. Dodajmy do tego chęci oszczędności wielu organów prowadzących i mamy cyrk na kółkach.
      Cieszę się że, że się udało 😊
    • skumbrie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 13:45
      "Narracja, z jaką się wszędzie stykałam, to że dzieci z orzeczeniami znajdują się w rejonówkach ze względu na obawy bądź wręcz chore ambicje swoich rodziców - a okazuje się, że to jest jedyne miejsce, gdzie mają edukację dziecka zagwarantowaną".

      Dodaj, że to narracja siłaczek.
      • turzyca Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 15:13
        >Dodaj, że to narracja siłaczek.

        Triss była siłaczką?
        • skumbrie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 15:35
          A stykanie się WSZĘDZIE asi_i_p to narracja nieobecnej od kilku lat na forum Triss? wink
        • asia_i_p Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 17:11
          Nie tylko Triss. Dużo e-matek w wątkach o dzieciach niepełnosprawnych i neuroatypowych podnosi zalety szkół specjalnych sprawiając wrażenie, że to równodostępna opcja. Co gorsza, osoby które w takich dyskusjach adwokatują dzieciom niepełnosprawnym/ neuroatypowym i ich rodzicom, bardzo często podkreślają prawo rodziców do wyboru, prawo dziecka do życia w społeczeństwie, a nie mówią tego podstawowego faktu, że to może być wybór między szkołą położoną 300 metrow od domu a położoną o 30 kilometrów.
          • skumbrie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 18:30
            Jesteś pracownikiem oświaty. Jakim cudem nie masz pojęcia o tym, co się dzieje w oświacie?
            • little_fish Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 20:47
              Rzadko nauczyciele ze szkół masowych znają niuanse szkolnictwa specjalnego.
              • skumbrie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 09:59
                Sorry, to nie są niuanse.
                Poza tym może jednak warto dowiedzieć się, co w branży oświatowej piszczy, zamiast tracić czas na motylki.
                • little_fish Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 10:05
                  Te informacje wkraczają poza wykonywaną pracę. Zwłaszcza w przypadku nauczyciela liceum - jego uczniowie chyba rzadko zmieniają placówkę na specjalną.
                  Laryngolog też raczej nie ma pojęcia o szczegółach kwalifikacji na oddział okulistyczny w innym szpitalu.
                  • skumbrie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 10:37
                    Wybolduję tongue_out
                    Poza tym może jednak warto dowiedzieć się, co w branży oświatowej piszczy, zamiast tracić czas na motylki.

                    Mówimy o nauczycielce dyplomowanej, która jest związana z jedną branżą kilknaście lat co najmniej. Trzeba siedzieć pod kamieniem, żeby nie wiedzieć, że szkoły specjalne nie mają rejonizacji.
                    • little_fish Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 11:37
                      Jasne. Rozumiem, że ty posiadasz wiedzę na temat całej swojej branży, nawet jeśli zawodowo w żaden sposób cię pewne zagadnienia nie dotyczą. Gratuluję zatem
                      • skumbrie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 12:48
                        "Najlepiej wykształcona grupa zawodowa" wink
    • turzyca Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 15:22
      asia_i_p napisała:


      > Jakie miałyście odkrycia z kategorii "myślałam, że jest zupełnie odwrotnie" i "
      > jak ja mogłam tego nie wiedzieć"?


      Sprawdziłam kiedyś dane, jak wygląda wpływ dojazdu do roboty na poziom stresu. Po czym sprawdziłam po raz kolejny, bo nie chciałam wierzyć, bo wszyscy mówią, że jest zupełnie odwrotnie. Ale jak pysk strzelił, badania z wielu krajów pokazują to samo, że najgorszy dla zdrowia jest samotny dojazd samochodem. Tak, własny samochód, klimatyzacja, brak deszczu wiatru i czego tam jeszcze, brak ludzi, brak dogadywania się, wydawałoby się, że komfort i ideał, a okazuje się, że wręcz przeciwnie. Najzdrowszy jest aktywny dojazd czyli na piechotę lub rowerem, potem komunikacja miejska, potem samochód w towarzystwie, a samochód samotnie jest najbardziej szkodliwy. I to zarówno jak mówimy o zdrowiu psychicznym jak i np. o odporności.
      To było zaskoczenie stulecia.
      • little_fish Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 15:29
        No proszę. To ciekawe. Też bym przypuszczała że własne auto komfortowe
        • 35wcieniu Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 15:34
          No bo komfortowe. Co nie znaczy że zdrowe. Funkcjonuje już hasło "Siedzenie to nowe palenie" - w uproszczeniu oczywiście, ale chyba wszyscy już wiemy co robi ze zdrowiem. Badania w temacie pogorszenia sprawności dzieci w kontekście dojazdów też już były i nie było zaskakujące że wyszło że zdrowsze i mniej narażone na choroby cywilizacyjne są te które chodzą na nogach (jeśli mowa o jakiejś rozsądnej odległości) niż te, które są podwozone pod same drzwi szkoły i odbierane z niej.
          • volta2 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:24
            ja pamiętam że gdy jechałam do pracy, mogłam podwieźć dziecko pod drzwi szkoły. ale uważam, że to jest niezwykle szkodliwe, więc wychodziliśmy w odstępie 5 minut, najpierw syn z buta, a po nim ja do windy i w auto. mijałam go po drodze, ale musiał iść (często też hulajka, rower). dziwne że nikt nie widzi korelacji między wiercącymi się dzieciakami, nadpobudliwymi, które do szkoły są podwożone. zamiast 30 minutowego spaceru z rańca
        • daniela34 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 15:34
          Mam porównanie i zdecydowanie wolę tramwaj.
          • zosia_1 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 21:58
            To czy tramwaj czy samochód to kwestia odległości do pracy. Jak miałabym dojeżdżać z 3 przesiadkami 1,5 godziny, to wolę autem 40 minut
        • hanusinamama Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 21:22
          Komfort często nie sprzyja zdrowiu smile
      • asia_i_p Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:04
        Też bym nie wpadła na to. Z psychicznym zdrowiem zwłaszcza. Chociaż jestem ciekawa, czy dzielili na introwertyków i ekstrawertyków, czy po prostu uśrednili.
        • daniela34 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:16
          Nawet introwertykom (a ja jestem introwertyczna) lepiej robi kilka/kilkanaście minut spaceru na przystanek (na powietrzu i najlepiej w świetle dziennym) niż dojazd z parkingu pod domem na parking pod biurem, albo gorzej: z garażu podziemnego do garażu podziemnego.
          Tak, wiadomo, że wybor sposobu dojazdu jest uzależniony od różnych czynników i nie każdy ma komfortowe połączenie komunikacją publiczną, niemniej jesli się ma to warto sobie sprawdzić. W pandemii przez kilka miesięcy dojeżdżałam do pracy samochodem (samotnie) i bardzo źle to wspominam. Nawet jeśli w tramwaju zdarzają się głośni albo wonni współpasażerowie.
          • jeste_m_sobie Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:21
            Ciekawe, jak jest w przypadku osób z autyzmem. U mnie każda poddoz zbiorkomem powoduje totalne przebodzcowanie, które dodatkowo potęguje nieprzewidywalność komunikacji, o wiele większa niż w przypadku samochodu.
            • daniela34 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:26
              Cóż, autyzmu (chyba) nie mam, więc trudno mi powiedzieć, ale mam w pewnym stopniu nadrważliwość na dźwięki i zapachy. I oczywiście że zdarzają sie dni, w ktorych mam ochotę udusi bliźniego swego nadmiernie wyperfumowanego albo gadającego przez telefon na caly głos w tramwaju.
              Co do nieprzewidywalności - zdarzają się wypadki czy awarie, niemniej dla mnie w mieście to dojazd samochodem jest o wiele bardziej nieprzewidywalny (droga powrotna z biura mogła mi zająć 20 minut, 40 minut albo 2 godziny i to mniej więcej o tej samej porze, więc juz z uwzględnieniem godzin szczytu).
              • kurt.wallander Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 21:46
                daniela34 napisała:

                > Cóż, autyzmu (chyba) nie mam, więc trudno mi powiedzieć, ale mam w pewnym stopn
                > iu nadrważliwość na dźwięki i zapachy. I oczywiście że zdarzają sie dni, w ktor
                > ych mam ochotę udusi bliźniego swego nadmiernie wyperfumowanego albo gadającego
                > przez telefon na caly głos w tramwaju.

                Gdyby to był problem z perfumami, czy nawet z gadaniem, to jeszcze pal licho. Gorsi są śmierdzący pasażerwie (petami, ale tez po prostu brudem, często z latami chyba niepranych kurtek), czasem trafi się pijany czy bezdomny. Do tego tłok w pojeździe, duchota, a okien otworzyć nie mozna, bo "klimatyzacja" (chyba u kierowcy wink). Nie wiem, jak takie warunki mogą sprzyjać lepszemu zdrowiu psychicznemu. Ja, na szczęście jeżdżę rzadko, ale córki z uczelni wracają nieraz dosłownie umordowane....

                > Co do nieprzewidywalności - zdarzają się wypadki czy awarie, niemniej dla mnie
                > w mieście to dojazd samochodem jest o wiele bardziej nieprzewidywalny (droga po
                > wrotna z biura mogła mi zająć 20 minut, 40 minut albo 2 godziny i to mniej więc
                > ej o tej samej porze, więc juz z uwzględnieniem godzin szczytu).

                Samochód może stać w korkach, ale raczej nie zepsuje się jak tramwaj i nie zablokuje wszystkich innych jadących za nim.
                • daniela34 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 21:59
                  Jeżdżę w zasadzie codziennie tam i z powrotem od ponad 20 lat, takie sytuacje, że tramwaj się psuje i blokuje zdarzają mi się może kilka (bliżej jednego niż 10) razy do roku.
                  Klimatyzacja generalnie w tramwajach krakowskich działa (czasem za bardzo, zwłaszcza w tych nowszych), pijani czy bezdomni oczywiście się zdarzają.
                  • kurt.wallander Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 22:03
                    W Warszawie chyba częściej się psują, bo w zeszłym tygodniu jedna z córek doświadczyła, a wczoraj druga. Klima w tramwajach tez czasem aż za bardzo działa, ale w autobusach już nie bardzo.
                    • daniela34 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 22:15
                      W Krakowie też się zdarzają na różnych trasach (zależy od trasy, są starsze torowiska, ja akurat jeżdżę jednym z nowszych), bywają wypadki (niekoniecznie z winy MPK), są też miejsca, w których zaparkowane samochody blokują torowisko (tu szczególnie pozdrawiam kierowców parkujących na Długiej), ale próbuję sobie odkopać w pamięci, kiedy ostatnio motorniczy nas wysadził bo była na tyle poważna awaria, że nie był w stanie jechać dalej i wychodzi mi, że w tym roku ani razu, w zeszłym może raz.
                      Korki są za to codziennie smile

                      • jeste_m_sobie Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 26.03.26, 10:01
                        W samochodzie mam o wiele większe, mimo wszystko, poczucie wpływu na sytuację. Mogę pojechąc objazdem. Mogę słuchać podcastu. A w komunikacji zbiorowej nic ode mnie nie zależy. Z czasów, gdy jeszcze z niej często korzystałam, pamiętam sytuacje, gdy sieziało się w zepsutym tramwaju i nie wiadomo byo, czemu stoi, czy ruszy, kiedy ruszy.
                        Ilekroć decyduję się na komunikację zbiorową, dostaję negatywną informację zwrotną: autobus nie przyjeżdża albo bardzo się spóźnia, albo coś jeszcze.
                        • daniela34 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 26.03.26, 11:53
                          No cóż, w krakowskich zwykle idzie komunikat co się dzieje i dlaczego stoimy.
                          Podcastu można tez słuchać w tramwaju 😀
                          A objazdy bywają zakorkowane tak samo jak trasa główna
                          • asia_i_p Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 26.03.26, 12:57
                            To we Wrocławskim nie. Najświeższe i najbardziej adekwatne informacje są na fanpage'u na Facebooku "Czy wrocławskie MPK dziś już j-ło". Nawet kalendarz wydają.
            • volta2 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:27
              ja niejednokrotnie dostawałam zawału, jak widziałam, że autobus, który 5-10 minut temu powinien ruszyć z pętli, wciąż sobie na niej stoi.(poza pl, kierowcy to święte krowy, również te autobusowe) to był jeden z motywów, by przeprowadzić się bliżej pracy, teraz idę pieszo 10 minut i mam wywalone. no ale na lokalizacji straciłam...
          • nieobiektywnie Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:34
            daniela34 napisała:

            > Nawet introwertykom (a ja jestem introwertyczna) lepiej robi kilka/kilkanaście
            > minut spaceru na przystanek (na powietrzu i najlepiej w świetle dziennym) niż d
            > ojazd z parkingu pod domem na parking pod biurem, albo gorzej: z garażu podziem
            > nego do garażu podziemnego.


            Powiedzmy sobie to szczerze. Największe znaczenie w wyborze transportu pełni w pierwszej kolejności infrastruktura, a kolejnym czynnikiem jest status społeczny konkretnej osoby. Introwertyzm ekstrawertyzm ADHD autyzm itd nie mają większego znaczenia. Znaczenie może mieć złamana noga lub jej brak.
          • asia_i_p Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:58
            Chodziło mi bardziej o uszeregowanie dojazdu samochodem w towarzystwie jako lepszego niż dojazdu samochodem samemu.
            Patrząc po próbce introwertyków, jaką mam - mój mąż i ja - mamy dość zbliżoną kolejkę - najlepsze dojście piechotą, potem dojazd zbiorkomem (o ile nikt się nie przysiądzie i nie będzie wysysał energii, ludzie niewchodzący w interakcję mi jej nie odsysają), samodzielny samochodem, samochodem w towarzystwie innym niż swoje.
            • hanusinamama Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 21:23
              Ale nawet dla introwertyków przebywanie z ludźmi jest dobre...tzn. moze oni nie czują sie komfortowo ale robi im jednak dobrze
              • asia_i_p Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 21:28
                Ja nie mam nic przeciwko przebywaniu z ludźmi, tylko że dla mnie to jest wydatek energii, nie zysk. Przyjemny wydatek, ale wydatek. Więc jeśli mam ludzi w pracy i ludzi w domu, to gdzieś też potrzebuję przestrzeni bez ludzi, żeby naładować baterie.
      • nieobiektywnie Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:21
        turzyca napisała:

        > asia_i_p napisała:
        >
        >
        > > Jakie miałyście odkrycia z kategorii "myślałam, że jest zupełnie odwrotni
        > e" i "
        > > jak ja mogłam tego nie wiedzieć"?
        >
        >
        > Sprawdziłam kiedyś dane, jak wygląda wpływ dojazdu do roboty na poziom stresu.
        > Po czym sprawdziłam po raz kolejny, bo nie chciałam wierzyć, bo wszyscy mówią,
        > że jest zupełnie odwrotnie. Ale jak pysk strzelił, badania z wielu krajów pokaz
        > ują to samo, że najgorszy dla zdrowia jest samotny dojazd samochodem.


        Wszystko ładnie pięknie tylko czy porównano czy ktoś jedzie 5 km w mieście w korku czy 50 km poza miastem po pustej drodze? Inaczej jedzie się rowerem po ścieżce rowerowej na terenie leśno-parkowym, a inaczej bo ruchliwej ulicy gdzie co chwilę ktoś na ciebie trąbi a rowerzysta wdycha spaliny . Jeśli są warunki do tego aby dojść piechotą, dojechać rowerem, transport publiczny jest dobrze zorganizowany czysty, nie jeździ się w tłoku, brudzie i smrodzie, jest infrastruktura no to super, ale jeśli nie ma to samochód wygrywa i tyle.
        • turzyca Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 20:53
          >Wszystko ładnie pięknie tylko czy porównano czy ktoś jedzie 5 km w mieście w korku czy 50 km poza miastem po pustej drodze?

          To nie było jedno badanie. To jest wiele badań, w różnych krajach, z różną metodologią, z różnymi pytaniami badawczymi. Ja tu wrzuciłam krótkie podsumowanie, bo to post na forum, a nie przegląd badań. Jeśli ktoś chce sprawdzić specyficzne układy, to zachęcam do grzebania w literaturze.

          Piszę o tym, bo idealnie pasuje do wątku. Dla mnie to było naprawdę rewolucyjne odkrycie, kompletnie nieintuicyjne, bo ja jestem z domku na przedmieściach, więc moja hierarchia to była auto > zbiorkom, a rower wykluczałam kompletnie. Do tego kocham prowadzić, a przez lata koszmarnie bałam się podróży pociągiem. Ale zaczęłam czytać i im bardziej sprawdzałam, tym bardziej prawda okazywała się odmienna od moich wyobrażeń. I to jest odkrycie, które mocno wpłynęło na mój rachunek zysków i strat, np. na wybór miejsca zamieszkania, na wybór szkół dla dzieci, na wybory zawodowe.
          • nieobiektywnie Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 22:17
            turzyca napisała:

            > >Wszystko ładnie pięknie tylko czy porównano czy ktoś jedzie 5 km w mieście
            > w korku czy 50 km poza miastem po pustej drodze?
            >
            > To nie było jedno badanie. To jest wiele badań, w różnych krajach, z różną meto
            > dologią, z różnymi pytaniami badawczymi. Ja tu wrzuciłam krótkie podsumowanie,
            > bo to post na forum, a nie przegląd badań. Jeśli ktoś chce sprawdzić specyficzn
            > e układy, to zachęcam do grzebania w literaturze.
            >
            > Piszę o tym, bo idealnie pasuje do wątku. Dla mnie to było naprawdę rewolucyjne
            > odkrycie, kompletnie nieintuicyjne, bo ja jestem z domku na przedmieściach, wi
            > ęc moja hierarchia to była auto > zbiorkom, a rower wykluczałam kompletnie.
            > Do tego kocham prowadzić, a przez lata koszmarnie bałam się podróży pociągiem.
            > Ale zaczęłam czytać i im bardziej sprawdzałam, tym bardziej prawda okazywała s
            > ię odmienna od moich wyobrażeń. I to jest odkrycie, które mocno wpłynęło na mój
            > rachunek zysków i strat, np. na wybór miejsca zamieszkania, na wybór szkół dla
            > dzieci, na wybory zawodowe.
            >

            • turzyca EKD wtedy nie jeździło 26.03.26, 12:39
              nieobiektywnie napisała:

              [-Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie: wstaję rano, za piętnaście trzecia; latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę.
              -No, ubierasz się pan.
              -W płaszcz. Jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?
              -Aaa... fakt!
              -Do pekaes mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest pekaes.
              -I zdanżasz pan?
              -Nie. Ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się.
              -He, he, he, he.
              -Przystanek idę do mleczarni
      • ga-ti Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:31
        Że na piechotę, czy rowerem to ok, zgadzam się. Sama lubię po ciężkim dniu wrócić pieszo, przewietrzyć głowę, poukładać sobie wszystko, przemyśleć i wrócić do domu już spokojniejsza.
        Ale komunikacja miejska, ciasna, przeludniona, duszna, śmierdząca, wlecząca się w korkach... no nie, z tym się nie zgodzę, mnie męczy i frustruje bardziej niż dzień w robocie.
      • andaba Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 16:34
        No nie wiem, moje zdrowie psychiczne zdecydowanie się poprawiło, jak zamiast dojeżdżać półtorej godziny z przesiadką i brodzeniem po kostki w błocie jadę 15 minut (przy czym to 15 minut jest liczone od drzwi do drzwi).
        Teraz może byłoby szybciej, bo po pierwsze zrobili drogę, po drugie puścili tramwaj, ale do komunikacji miejskiej nie wrócę za Chiny.
      • nangaparbat3 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 21:02
        Ex mi to powiedział 30 lat temu. „Wole pojechać do pracy autobusem, dużo lepiej się wtedy czuje.”
      • bagietka01 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 25.03.26, 22:28
        100 x wolę własnym samochodem. A o ruch dbam i tak.
      • aandzia43 Re: Samotny dojazd samochodem do roboty jest zły 26.03.26, 12:52
        Nie wiem w jakim kraju robiono te badania, pewnie tam gdzie komunikacja jest komfortowa i szybka. Bo jak sobie przypomnę gniecenie się w koszmarnym ścisku rano i po południu w godzinach szczytu w autobusie to mi się niedobrze robi na samo wspomnienie. Docierałam do szkoły czy na uczelnię już zmęczona i zestresowana. Zaburzenia integracji sensorycznej sprawiały że takie doznania wykańczały mnie. Gdyby rodzice mogli podwozić mnie samochodem byłabym w lepszej formie. Teraz mamy po pierwsze bez porównania komunikację, po drugie dojeżdżam do pracy najczęściej poza godzinami szczytu. Inna sprawa to połączenia między miejscowościami. Córka dojeżdżała do pracy do innego miasta, zaraz po studiach nie miała jeszcze samochodu - było niefajnie, musiała wstać bardzo rano i tłuc się z przesiadką. Samochód pozwoliłyby jej spać godzinę dłużej. Wszystko zależy od czasu, miejsca i konkretnego człowieka.
    • pepsi.only Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 15:46
      To akurat wiedziałam. Dobrze, że się udało.


      Moje ostatnie zaskoczenie:
      Znacie kieliszki, szklaneczki czy dzbanki z huty Krosno?
      Można poszczególne zestawy, czy pojedyncze elementy z kolekcji kupić w dowolnym Dino, czy Biedrze, bo generalnie są popularne i dość powszechne. Ale są kraje, gdzie Krosno jest marką premium. Iw tych krajach są sprzedawane w bardzo prestiżowych sklepach, a na ichniejszym Amazonie są traktowane jako bestsellery.
      • daniela34 Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 15:47
        Krosno ma rozmaite linie. Od takich bardziej topornych po piękne nowoczesne kieliszki, które nie są bynajmniej dostępne w Dino i Biedrze. Polecam sklep firmowy smile
        • hanusinamama Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 21:25
          Mam ładny zestaw...ślubny. Dostałam w prezencie (tyle ze poproszono abym sobie wybrała wzór). One się całkiem trudno tłuką. smile 16 lat po ślubie i straciłam jeden do szampana i jeden do wina czerwonego
        • pepsi.only Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 22:07
          Ależ ta informacja zaskoczyla mnie nie- negatywnie. Znam asortyment, i poważam, na przykład używam dzbanki z wielką czułością.
          Ziai nie lubię. Krosno, tak, nawet bardzo.
          • daniela34 Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 22:09
            Nie odebrałam tego negatywnie smile
            Krosno ma i takie kieliszki na powiedzmy 80 zł/6 sztuk i takie za ponad 200 zł za jeden kieliszek smile
      • skumbrie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 15:56
        Porównaj ceny kosmetyków Ziai w Polsce i za granicą wink
    • paspartua Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 16:14
      "Myślałam, że jest odwrotnie" - Londyn leży bardziej na południe niż Warszawa. Zaraz się okaże, że wszystkie to od zawsze wiedziałyście big_grin ale ja od roku i dalej się z tym faktem nie pogodziłam, mój mózg go odrzuca
      • nieobiektywnie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 16:23
        paspartua napisała:

        > "Myślałam, że jest odwrotnie" - Londyn leży bardziej na południe niż Warszawa.

        😲

        Ile osób poszło właśnie na Google earth sprawdzić szerokość geograficzną?
        • czekamnawiatr Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 18:42
          Ja.
      • nangaparbat3 Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 21:04

        > Zaraz się okaże, że wszystkie to od zawsze wiedziałyście big_grin ale ja od roku i da
        > lej się z tym faktem nie pogodziłam, mój mózg go odrzuca

        Z tym się po prostu nie da pogodzić
      • turzyca Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 21:20
        >Londyn leży bardziej na południe niż Warszawa.

        Z tej samej kategorii: Nowy Jork leży na południe od Rzymu. Tak, ten Nowy Jork, z potężnymi śnieżycami paraliżującymi życie.
        • nieobiektywnie Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 22:39
          To ja teraz rozwalę wam wieczór, Irkuck na Syberii leży na tej samej szerokości geograficznej co Warszawa...
      • ruta_tannenbaum Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 10:16
        Teraz mój mózg już to akceptuje, ale kiedyś zdumiała mnie informacja, że Praga jest na dokładnie tej samej szerokości geograficznej, co Kraków, a nie bardziej na południe smile
        • asia_i_p Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 12:16
          A mój nie chce tego zaakceptować. Przecież do Czech się jedzie na górę mapy.
          • kurt.wallander Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 19:35
            Ja to na górę?
            • asia_i_p Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 19:45
              Tfu, w dół. W każdym razie ja bym przysięgła, że jest przesuw wzdłuż osi pionowej.
    • simply_z Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 16:18
      Wszystkie pandy w ogrodach zoologicznych, nabyte po 1984 roku naleza do Chin.
    • cegehana Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 16:19
      Rodzice raczej otrząsają się dość szybko z chorych ambicji, jeśli je mieli, bo obserwują swoje dziecko na codzien. Gorzej z władzami gmin, powiatów i tymi w parlamencie też. Im łatwiej żyć w złudzeniach.
    • ga-ti Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 16:34
      Asia, nie wiedziałam że tak to wygląda. No ale cóż, mamy jeszcze cudowne nauczanie włączające, w trzydziestoosobowej klasie, w szkole na tysiąc uczniów, z brakami specjalistów i całym cyrkiem wokół.

      Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni że szkoły.
      • asia_i_p Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 17:02
        Okaże się. Gorącym uczuciem kochamy obecną, ale jest tylko 1-3. W tym wypadku rozważaliśmy jeszcze prywatne/ społeczne wrocławskie, ale wystarczył jeden dojazd na urodziny kolegi na obrzeża Wrocławia w godzinach szczytu, żeby mi przywrócić zdrowy rozsądek i uświadomić, że to co sobie wyobrażałam na podstawie odwiedzania rodziny w soboty jest całkowicie nieadekwatne do rzeczywistości. Odległość od szkoły liczy się bardzo, niewiem jak dobra musiałaby być ta szkoła, żeby zrekompensowała utraconą godzinę - półtorej z rodzinnego popołudnia.
      • turzyca Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 21:12
        >mamy jeszcze cudowne nauczanie włączające, w trzydziestoosobowej klasie,

        Jak mnie wkurza, że ono w Polsce nie działa!
        Jedno z moich dzieci ma bardzo poważne problemy z funkcjonowaniem wzrokowym, nie łapie się na niepełnosprawność, ale jest tuż nad nią. Tradycyjnie musiałoby trafić do szkoły dla dzieci niedowidzących i z problemami wzrokowymi, co zamyka wiele dróg. Dzięki edukacji włączającej mogło wybierać ścieżkę kształcenia zgodnie z talentami. Państwo niemieckie zapewniło odpowiednie meble, dodatkowe oświetlenie, z czasem również osprzęt elektroniczny, cyfrową wersję wszystkich podręczników, atlasów, mikroskop z wyświetlaczem itp. Są koordynatorzy na różnych poziomach, w sumie troje, łatwo dostępni, z wiedzą fachową. Na pierwszej wywiadówce usłyszeliśmy od młodej wychowawczyni, że to pierwsze jej dziecko korzystające z edukacji włączającej i miała poważne obawy, jak trudne to będzie, bo dostaje prawie ślepe dziecko, ale że sama jest zaskoczona, jak łatwo to ogarnąć. System działa.
        A w Polsce nie. ☹️
        • asia_i_p Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 21:22
          Pamiętam, że jak byłyśmy z koleżanką na wymianie w Niemczech, to byłyśmy pod wrażeniem tego, że tam wszystko działa. Było nawet odrobinę starsze niż w Polsce i chyba było tego mniej, ale wszystko działało i opływało w materiały eksploatacyjne. U nas potykaliśmy się o drukarki i ksera, połowa zepsuta, do połowy z pozostałych nie da się dostać tuszu, papier limitowany. Tam były trzy drukarki, wszystkie sprawne, stojące na biurkach ze stosami ryz papieru w szafkach pod spodem.
          Druga rzecz, jaka nas ujęła, to zaufanie. Układ był inny niż w Polsce, zastępstwa bezpłatne, w jakichś tam granicach w tygodniu i wszyscy ufali, że dyrektor będzie je przydzielał sprawiedliwie i nie przeciąży nikogo. Z kolei nauczyciele mieli trzy chyba dni w roku, kiedy po prostu zgłaszali przez telefon, że źle się czują i nie przychodzili do pracy - i znów każdy ufał, że nie będą tego nadużywać.
    • kj-78 Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 18:42
      Ze 4% z 25 to tyle samo, co 25% z 4 (dziala oczywiscie na dowolne liczby). Pewnie wiedza z podstawowki, ale jak sie o tym dowiedzialam pare lat temu, to do tej pory nie moge sie otrzasnac! big_grin
      • ga-ti Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 19:56
        Aż musiałam na kalkulatorze policzyć, bo jakoś też uwierzyć Ci nie mogłam 😄
      • asia_i_p Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 26.03.26, 12:15
        A to mnie akurat nie dziwi, bo jakoś zawsze widziałam w głowie wyciąganie procentów jako mnożenie przez ułamek dziesiętny. Więc ja widzę 0,04 x 25 vs 0,25 x 4, no a wtedy to już jest dosyć oczywiste (oba 25 x 4 x 10 do minus drugiej).
    • hanusinamama Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 21:30
      Z pchaniem dziecka do szkoły ogólnej bywa różnie. Kiedyś pomagałam (miałam pomagać) w nauce dwójce dzieci znajomych mojej ciotki
      Rodzice tych dzieci pracowali w szkole specjalnej, bardzo dobrej. On był dyrektorem, ona nauczycielem.
      Dzieci były opóźnione. Przy czym dziewczyna w mniejszym stopniu. Ja się załamałam po pierwszych korkach z tymi dziećmi. Nie wiedziałam jak się mam z tego wykręcić bo zajęcia z tym chłopcem nie miały najmniejszego sensu.Od ciotki dowiedziałam się po czasie, ze rodzice wypierali totalnie upośłedzenie dzieci.
      • daniela34 Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie 25.03.26, 22:08
        Nie negując tego, co napisała Asia (co zresztą jest jakby oczywiste - nie ma rejonizacji bo właśnie nie zawsze w najbliższej szkole specjalnej jest odpowiednia liczba/profil terapeutów dla danego zaburzenia), sama znam rodziców, którzy wszem i wobec ogłaszali, że ich córka z ZD znakomicie poradzi sobie w szkole rejonowej. Nie było problemu braku miejsc czy specjalistów (szkoła specjalna, przyjmująca uczniów z ZD jest w mieście). No i sobie nie poradziła i dosyć szybko trafiła jednak do szkoły specjalnej (co też dowodzi, że miejsca były). Przy czym problemem było zachowanie, nawet nie nauka.
        Dla równowagi - znam też dziewczynkę z ZD znakomicie funkcjonującą w szkole (inna sprawa, że małej, prywatnej, ale z bardzo wysokim poziomem nauczania). Tyle że tam akurat, z tego co wiem, jest przypadek trisomii mozaikowej.
    • dracaria Re: odkrycia z kategorii "jak mogłam tego nie wie 25.03.26, 22:15
      Acha, przejmujesz się skrajnie nierealistycznym scenariuszem, którego nie przewidziała władza. Popieram krytycyzm wobec władzy, ale myślę, że twój krytycyzm wynika jedynie z przebywania w odrębnym wymiarze rzeczywistosci, czyli jest to polityczny ekstremizm big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka