Sytuacja sprzed kilku dobrych lat. Młoda dziewczyna poznaje na wakacjach chłopaka, idą razem na imprezę, piją trochę za dużo, lądują w namiocie. Nakrywa ich jego mama, dziewczyna ucieka, więcej się nie widzieli. I teraz słyszę że ona chciała go na dziecko złapać. Od jego rodziny. Aż mnie zamurowało
niestety prawda taka, ze jakis tam maly procent robi czarny PR calej reszcie wiekszosc kobiet nie lapie meza na dziecko, ale iles owszem i stad opowiesci wiele kobiet w ciazy pracuje, z tych na L4 wiele ma wskazania do L4, a tylko czesc idzie 'na ciaze', ale to wlasnie takie przypadki sprawiaja
Słowo "mąż" w tekście nie występuje, nie wiadomo, czy chodzi o formalne małżeństwo. Natomiast decyzja o urodzeniu dzieci w związku z takim facetem musi dziwić - o ile pierwsza dziwi mocno, o tyle druga dziwi niepomiernie. Nie potrafię mieć szacunku dla faceta, który namawia kobietę do usunięcia
rozumiem o co Ci chodzi, tym samym cóż Ci można doradzić? Może zastanów się czego dokładnie chcesz od życia, od męża. Siądź i przemyśl na spokojnie. ps. A nie myślałaś nad poradą u psychologa? Oni naprawdę są pomocni w rozwiązywaniu naszych życiowych zagadek, ale musimy sami chcieć ich ingerencji
Jednak kobiety to sa urodzone kurwy
Mam taki problem, bardzo chcę mieć dziecko. Już od dwóch lat ciągle myślę o dziecku, ale zawsze były jakieś problemy. Teraz już nie mam sił na to, by pozbawiać się kolejny rok macierzyństwa. Jesteśmy z mężem 6 lat po ślubie. Pod względem materialnym możemy pozwolić sobie na dziecko, jakoś
Porozmawiaj szczerze z mężem. Zapytaj go o co tak naprawdę chodzi. Przecież Twój wiek jest jak najbardziej odpowiedni do rodzenia. Ja mam 23 lata, w tym wieku też urodzi się nasza córeczka i wcale nie twierdzę, że to za wcześnie. Przecież o wiele młodsze dziewczyny rodzą. Skoro mówi, że
Mój mąż mnie wczoraj strasznie zaskoczył. Chce wziąć małego (synuś będzie miał wtedy niecałe 2 latka) na tydzień w lipcu na wieś do teściów beze mnie (bo ja nie będę wtedy mieć urlopu), żeby mały pooddychał świeżym powietrzem (mieszkamy na Śląsku). Dodam, że w sierpniu wyjeżdżamy tam razem na 3 tyg
Twój mąż sobie poradzi (a w końcu "prawie dwulatek" to już nie taki straszny maluszek) to możesz chłopaków spokojnie puścić na tydzień. Chyba że rzadko się rozstajesz z synkiem i on tą rozłąkę źle znosi. Wy z mężem najlepiej znacie swojego malca i wiecie czy to będzie dla niego bardzo trudne. A bez
Mam 34 lata, mąż 37.Mamy 5 letniego synka. Niestety mąż nie chce słyszeć o drugim dziecku, kategorycznie odmawia, a wszelkie próby dialogu kończą się kłótnią i obrazą ( Jego ). Już sama nie wiem, co mam robić? Obydwoje pracujemy, jesteśmy zdrowi, a nasz synek potrzebuje rodzeństwa. My z mężem mamy
Ja bym odpuściła. Jeżeli rozmowy na temat drugiego dziecka kończą się odmową - nie powinno się naciskać. Ale od czasu do czasu można wspomnieć o chęci posiadania dziecka. Odradzam oczywiście świadomą wpadkę. Myślę, że nic z tym nie zrobisz. Albo będziesz przedstawiała plusy posiadania dwójki dzieci
Mój mąż mnie wczoraj strasznie zaskoczył. Chce wziąć małego (synuś będzie miał wtedy niecałe 2 latka) na tydzień w lipcu na wieś do teściów beze mnie (bo ja nie będę wtedy mieć urlopu), żeby mały pooddychał świeżym powietrzem (mieszkamy na Śląsku). Dodam, że w sierpniu wyjeżdżamy tam razem na 3 tyg
Mój mąż wyjechał z synkiem na dwa tygodnie, gdy Szymek miał rok i 3 miesiące. Wyjazd udał im się wyśmienicie, synek był bardzo grzeczny, taty nie odstępowała na krok (w domu różnie z tym bywało, często bywał nieznośny). Gdy wrócili, też pamiętam takie nieśmiałe spojrzenie, jakby lekkie zawstydzenie
, ale mój małżonek uważa na dzisiejszy dzień że na dziecko nas nie stać, a kiedy to kogo stać jak są takie czasy. Wszystko o te pieniądze.... Może macie jakieś sposoby? :) Pozdrawiam
Hej Indiaaa, u mnie bylo tak. Najpierw rozmawialam z nim jak bardzo mi na tym zalezy, nawet troszeczke poplakalam, bo mi juz hormony szaleja i instynkt spac nie daje:) On mowil, ze nas nie stac, jak to bedzie, czy damy rade, generalnie mowil NIE!!! Ponawialam te prosby raz na jakis czas
... Ty też możesz przepisać na dziecko.
A męzowie tak przepisują chętnie na te dzieci...Znam takich przypadków chyba jeden. Więcej takich, że mąz zostawia wszystko i ma w poważaniu płacenie za miejsce w którym nie mieszka. Ale wracając do pierwszego postu, ja myślę że to niejest problemem dla sądu ze wspolnie płacicie za
. Jakiś czas temu zapytałam kiedy powiększymy rodzinę, rozmowy na ten temat były już na długo przed ślubem i było oczywiste, że będziemy ją mieć-przynajmniej jedno dziecko. Pamiętam, że mąż prosił bym czekała do wakacji-wspólnego wyjazdu, gdzie zaczniemy się starać. Nie naciskałam męża, szanowałam
"tyka" im biologiczny zegar, a jednoczesnie niemowle kojarzy im sie tylko z obowiazkami, pieluchami, nieprzespanymi nocami, odsunieciem na drugi plan itd. Rozumiem, ze chcialabys aby twoj maz "chcial" tego dziecka i tej ciazy. Prawdpodobnie on "chce" tak teoretycznie, ale czeka az nagle zacznie