Jak zachęcić męża na dziecko?

27.07.09, 11:20
Jestem od 2 lat szczęśliwą mężatką( choć początki nie należały do
łatwych-oboje jesteśmy zbyt dumni i uparci co rodziło czasami konflikty, to
wzajemne docieranie trwało około roku, mimo iż razem jesteśmy 10 lat i
mieszkaliśmy ze sobą już przed ślubem).
Mąż jest też ode mnie starszy 9 lat. Jakiś czas temu zapytałam kiedy
powiększymy rodzinę, rozmowy na ten temat były już na długo przed ślubem i
było oczywiste, że będziemy ją mieć-przynajmniej jedno dziecko. Pamiętam, że
mąż prosił bym czekała do wakacji-wspólnego wyjazdu, gdzie zaczniemy się
starać. Nie naciskałam męża, szanowałam jego decyzję i cierpliwie
czekałam......(odliczałam nawet dni do wyjazdu-ciesząc się na samą
myśl)....ale nic takiego się nie stało, na moje pytanie czy zaczniemy się
starać:mąż odpowiedział, że tego nie czuje a ma 38 lat. Zrobiło mi się bardzo
przykro, płakałam, rozmawiałam jeszcze kilkukrotnie, ale widzę nic na siłę,
moje opowiadania o tym, że potem mogą być kłopoty, że mamy już swoje lata, że
dziecko jest cudownym dopełnieniem rodziny na niewiele się nie zdały.
Trochę przygasłam ostatnio, chociaż miedzy nami jest poprawnie, ale brakuje
mi jego chęci, ostatnio nawet stwierdził, że chce ale może za 2, 3 lata-więc
ja nie rozumiem po co tyle czekać????
Oboje jesteśmy dojrzali, mamy mieszkanie, dobre posady, nie brakuje na
pieniędzy, sporo podróżujemy......Nie wiem jak mam zachęcić męża???A nie chce
uciekać się do chorych sposobów, chcę by on chciał i wtedy, żeby dziecko było
dowodem wzajemnej miłości i chęci....hmmmm Ma ktoś pomysł?
W dodatku wszyscy mnie obarczają wina, bo nikt by nawet nie pomyślał, że to
mój mąż nie chce....
    • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 12:26
      Nikt nie odpowiada a liczyłam, że posypią się propozycje.
      Proszę w takim razie Panię Agnieszkę o pomoc. Nie wiem czy mam poruszać temat z
      mężem do skutku, czy nie omawiać go w ogóle i cierpieć w skryciu, jak przekonać?
      boje się konsekwencji jakie niesie ze sobą późna decyzja o dziecku, tego, że ja
      tego pragnę i ciężko mi odpowiadać na pytania najbliższych i rodziny...Czy ja
      coś robię nie tak?
      • agusia-g Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 12:56
        Wiesz co prawdopodobnie wygoda życia sprawia, że twój mąż odbiega od decyzji.
        Jest dojrzałym człowiekiem wiec nie sadze by obawiał się, ze nie sprosta
        wymaganiom stawianym ojcu ale zwyczajnie jest mu wygodnie żyć tylko z tobą. Nie
        wiem patrząc na mnie i na mojego męża wiem , ze ja bym stosowała tylko i
        wyłącznie ciągle dyskusje na ten temat na pewno odwoływałabym się do swojego
        tyjącego zegara no i do tego iż zawsze marzyliśmy o dziecku wiec dlaczego teraz
        ucieka od decyzji. Czyli jeśli macie dobry kontakt i warunki na to by mieć
        dzieciątko to zwyczajnie wierciłabym dziurę w brzuchu.
        • lilit2005 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 13:34
          Mysle, ze twoj maz postepuje troche nieuczciwie. Przed
          slubem "umawialiscie sie" ze bedziecie miec dziecko, wiec nie
          domagasz sie teraz nie wiadomo czego. Twoje pragnienie jest
          najzupelniej zrozumiale. Byc moze mezczyzni odbieraja to inaczej.
          Dziecko jest dla nich wieksza abstrakcja, nie "tyka" im biologiczny
          zegar, a jednoczesnie niemowle kojarzy im sie tylko z obowiazkami,
          pieluchami, nieprzespanymi nocami, odsunieciem na drugi plan itd.
          Rozumiem, ze chcialabys aby twoj maz "chcial" tego dziecka i tej
          ciazy. Prawdpodobnie on "chce" tak teoretycznie, ale czeka az nagle
          zacznie chciec nie wiem - sercem, brzuchem, az nagle poczuje
          dojmujaca pustek zycia bez dziecka itd. Tyle ze to moze nastapic
          pozno lub wcale. Musisz odwolac sie nie do jego emocji i uczuc, ale
          do jego odpowiedzialnosci - zenil sie by zalozyc rodzine. Bardzo
          mozliwe ze te emocje przyjda jak podejmie te decyzje, jak zajdziesz
          w ciaze czy urodzi sie dziecko. Byc moze bedziesz musiala czekac na
          to az dziecko troche podrosnie i maz bedzie w stanie nawiazac z nim
          kontakt. Sama musisz podjac decyzje czy chcesz tego dziecka, biorac
          pod uwage ze przez jakis okres maz moze emocjonalnie nie angazowac
          sie w ojcostwo. ALE nie probuj do wrobic w dziecko - "wpadka" itp.
          Nawet jesli nie bedzie skakal ze szczescia jak zajedziesz w ciaze
          czy urodzisz dziecko, on musi akceptowac dziecko i zwiazana z nim
          odpowiedzialnosc.
          Rozumiem, ze ty masz 29 lat a twoj maz 38. Wydaje mi sie ze
          spokojnie moglabys dac sobie np. jeszcze rok. Ale biorac pod uwage
          jego wiek jakos nie sadze zeby on szybko zaczac czuc ze chce
          dziecka. Nie jest ani specjalnie mlody, by chciec sie jeszcze
          wyszalec, ani w wieku srednim, by robic pierwsze podsumowania co mu
          udalo sie w zyciu osiagnac. Jesli zdecydujesz sie dac mu/wam czas,
          to nie rob z tego dziecka jakiejs obsesji, postaw sobie jakies inne
          cele i sie na nich skup. Ja nie wiercilabym dzieury w brzuchu ale
          zaproponowala mu jakis plan dzialania np. za pol roku pojedziemy na
          ekstra wakacje, potem skoncze jakis projekt w pracy, a w maju
          przyszelgo roku zaczniemy sie starac o dziecko. I co jakis czas
          robila "sprawozdanie" z postepu tych planow. Gdyby zaczac mowic o
          tym ze nie "czuje", to jak mowilam odwoluj sie do jego rozumu, tego
          co ci przed slubem "obiecal". Moze sprobuj dotrzec tez do tego co
          jest za tym brakiem "czucia". Moze on ma jakies zupelnie
          nieuzasadnione obawy, ktore trzeba np. rozwiac. Np. boi sie ze
          ugrzezniecie na dobre w domu. Musisz go wtedy przekonac ze z
          dzieckiem mozna tez wychodzic na miasto, jechac w podroz, albo
          zostawic je z babcia, itd.
        • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 13:41
          Dziękuję też podobnie myślę co do tej wygody życiowej, wiem, że byłby
          wspaniałym ojcem-mówiłam mu to nie raz. To cudowny człowiek, nie rozumiem tylko
          dlaczego on nie pragnie dziecka-wie dobrze, że nie obarczyłabym go zbyt bardzo,
          raczej dzielimy się obowiązkami-ja może z racji tego, że jestem kobieta-więcej
          biorę na siebie, ale wiem, że co do dziecka-nie wymigiwałby się wcale, kochałby
          szalenie...dziecko wniosłoby zmiany, ale wydaje mi się, że życie nie zmieniłoby
          się na niekorzyść-raczej na korzyść!boje się tez, ze skoro mówił wcześniej o
          wakacjach a jednak wycofał się z tego zamierzenia to nawet jak poczekałabym te
          dwa czy trzy lata-może znowu zmienić zdanie-a dwa te nasze lata!!!!!!!
          Rodzice raczej nie wtrącają się w nasze życie, ale pytają na co ja czekam, że
          robię krzywdę mężowi-bo on ma swoje lata i pewnie bardzo pragnie, bo tak mnie
          kocha-ale gdyby wiedzieli, że ja chcę tylko on nie bardzo.....Boje się wiercić
          mu dziurę w brzuchu-ze to wywoła skutek odwrotny...naprawdę nie wiem jak to
          mądrze rozegrać!
          Już mu troszkę gadałam, to powiedział, ze już to słyszał i nie muszę mu
          powtarzać na okrągło tego samego:( a dwa, że podczas zbliżeń szybko się
          wycofuje!!!!!!!
          • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 13:54
            Boje się wiercić
            > mu dziurę w brzuchu-ze to wywoła skutek odwrotny...naprawdę nie wiem jak to
            > mądrze rozegrać!
            > Już mu troszkę gadałam, to powiedział, ze już to słyszał i nie muszę mu
            > powtarzać na okrągło tego samego:( a dwa, że podczas zbliżeń szybko się
            > wycofuje!!!!!!!

            Moim zdaniem, on może stosować taktykę "tak, tak, później, tzn. wcale". Nie
            wierć dziury w brzuchu, nie "rozgrywaj" tylko konkretnie ustal czy on
            KIEDYKOLWIEK chce mieć z Tobą dziecko. Nie pozwól mu rozmydlać tematu tylko
            poproś o bardzo precyzyjną i szczerą odpowiedź ale licz się z tym, że mąż może
            dzieci nie chcieć i z tym będziesz musiała się zmierzyć.
            • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:15
              Taka rozmowa się odbyła po wspólnych wakacjach-właściwie to od razu po tym jak
              na wakacjach nie doszło do powiększenia rodziny-zapytałam wprost:"Czy chcesz
              mieć dzieci czy nie?!". Powiedziałam mu, ze oczekuje szczerej odpowiedzi...Że
              bardzo go kocham, że wyszłam za niego bo jest dla mnie wszystkim, że dla mnie
              logiczne było, że będziemy starać się o dziecko tuz po ślubie, że 1, 5 roku
              żyliśmy mając tylko siebie i cudownie gdyby do nas dołączył nasz synek lub
              córeczka-istotka którą powołamy do życia i będziemy wspólnie kochać i się
              troszczyć...ze ludzie żyją w biedzie i jakoś wychowują dzieci a nam niczego nie
              brakuje, że stać nas na godne życie, że potomstwo to nie tylko poświecenie i że
              nie czuje się dziecka póki go sie nie ma, ale jak przyjdzie na świat to się mu
              nie oprzemy....że ja mam instynkt, ze odwlekaniem takiej decyzji, która wydawała
              mi sie oczywista mnie rani, że ślub był powodem założenia rodziny i mojej
              miłości, że ma powazny wiek-że rozumiem gdyby wstrzymał sie z decyzja jesli
              byłby dwudziestoparolatkiem-ale nie chcę zeby mylano go z dziadkiem albo, żeby
              potem nie mial siły na wychowywanie, że nawet nie wiadomo czy możemy,że później
              mozemy gorzko żałować itp....ajjjj nagadałam się wiele...wtedy powiedział, że za
              2, 3 lata! Wybuchłam płaczem wtedy-a on podszedł i powiedział, że on sie pyta a
              nie , że mówi tak-dla mnie to to samo, skoro się pyta-znaczy nie chce...rety mój
              odpowiedzialny, dojrzały, zrównoważony mąż okazał sie w tej kwestii
              infantylny-ach aż mnie złość ogarnia jak to piszę!!!!!!!!!Wolałabym chyba, żeby
              powiedział: NIE CHCE DZIECI!!!!!!!!Wiedziałabym przynajmniej na czym stoję i co
              mam zrobić ze swoim życiem! Nie moge przestać o tym mysleć-zaczyna mnie to dręczyć!
              • annb Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:40
                Byc moze liczy ze za dwa do trzech lat Ci przejdzie.
                że się rozejdzie po kosciach
                • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:46
                  Szkoda, że nikt tu nie napiszę jak zachęcić, tylko każdy pisze sugerując mi,
                  że on nie chce i że teraz mam albo zgodzić się na takie życie albo nie...ale on
                  tego nie powiedział:że nie chce....jego postepowanie sugeruje wiele, ale moze
                  faktycznie nie jest teraz jeszcze gotowy?Czy ja jestem naiwna?Ostatnimi czasy
                  sprawił nam psa, którego uwielbia i ja widzę jak przez niego przemawia instynkt
                  chociaż się nie przyzna, ale psa traktuje jak dziecko i to cudowny widok,
                  dlatego we mnie potrzeba założenia prawdziwej rodziny jest jeszcze silniejsza!
                  • annb Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:59
                    Nikt nie napisze bo stoją z boku i oceniają
                    Ty się łudzisz
                    Psa masz po to abys sie czyms zajeła i nie zawracała panu głowy
                    Byc moze twój mąz ma jakies traumy z dzieciństwa i dlatego nie chce
                    dziecka.Byc moze boi sie ze nei sprosta
                    Tylko szkoda ze Ci tego nie powiedzial przed slubem tylko teraz
                    kręci.Nie on pierwszy i nie ostatni.
                    Aha
                    jak będziesz z nim negocjowac "mienie dziecka" to się nie podkładaj
                    i nie deklaruj ze wszystko przy dziecku zrobisz, że on nic nie
                    będzie musiał oprócz zapłodnienia Ciebie.Bo strzelisz sobie w stopę.



                    • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:12
                      Święte słowa.
                      Biorąc pod uwagę, że nie masz 19 lat i jesteście długo parą i
                      małżeństwem to pan mąż nie powinien być zdziwiony potomstwem.
                      Znaczy, ja bym zaciążyła bez negocjowania. Ostatecznie wiedział, że
                      chcesz mieć dzieci i twierdził, że on również chce.
                      • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:15
                        > Znaczy, ja bym zaciążyła bez negocjowania. Ostatecznie wiedział, że
                        > chcesz mieć dzieci i twierdził, że on również chce.

                        to też nie jest dobre rozwiązanie
                        • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:21
                          Dla kogo niedobre? Dla pana, bo poczuje się zaskoczony? Zapewniam
                          Cię, że rezygnacja z macierzyństwa dla wygody faceta nie przynosi
                          kobiecie nic dobrego.
                          • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:30
                            ja jestem z tych, co to z faceta są skłonne zrezygnować i poszukać takiego,
                            który chciałby mnie i wspólne z nim potomstwo (szczęśliwie udało mi się z takim
                            założyć rodzinę), bo świadome robienie sobie dziecka przy założeniu, że będzie
                            ono tylko moje to okaleczanie dziecka na starcie (ojca dla dzieci należy
                            wybierać starannie)
                            • annb Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:35
                              Przeciez pani zalozycielka watku tez wybierala starannie.
                              Pan nigdzie nie powiedzial ze dziecka nie chce
                              tylko ze jak doszlo do realizacji to zaczęły sie schody
                              Jakies prolongaty i uniki
                              Zdarza sie
                              Pani za dwa do trzech lat wieszczę zaawansowaną depresję z powodu
                              niemoznosci realizacji marzen o dziecku.
                              I naprawde chcialabym sie mylic i nie miec racji.
                      • zuzanka79 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:16
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Znaczy, ja bym zaciążyła bez negocjowania. Ostatecznie wiedział,
                        że
                        > chcesz mieć dzieci i twierdził, że on również chce.

                        Właśnie miałam to samo napisać.
                        Tylko obawiam się, czy za jakiś czas autorka tego wątku nie założy
                        kolejnego tym razem o tym, jak to pan mąż nie był przygotowany do
                        tego, by zostać ojcem , i ona teraz musi wszystko sama koło siebie,
                        koło dziecka i koło pana męża.
                        • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:20
                          Zawsze wtedy może pana męża olać i odejść z dzieckiem a potem
                          znaleźć nowego partnera. To zdecydowanie łatwiejsze niż w wieku 30
                          lat rozwód i dopiero szukanie nowego partnera, który będzie chciał
                          mieć dzieci, a potem decyzja o dziecku etc. bo rynek wolnych
                          sensownych nie jest zbyt obfity. Czas się liczy, czas.
                        • annb Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:21
                          Robienie wszystkiego koło pana męza mozna skreslic z grafiku
                          obowiązkow do wykonania.Dorosły jest i ręce ma sprawne.
                          Zaciążenie w tym konkretnym przypadku moze byc trudne, gdyż
                          założycielka wątku chyba sugeruje ze mąz uprawia stosunek przerywany
                          No chyba ze się mylę.
                          • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:24
                            Będę cyniczna - trzeba powiedzieć panu, że się bierze pigułki i
                            nawet pokazywać te pigułki (co za problem iść do gina po receptę i
                            odżałować parę złotych), jest szansa, że nie będzie się upierał przy
                            stosunku przerywanym ani przy gumach.
                      • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 19:55
                        > Znaczy, ja bym zaciążyła bez negocjowania. Ostatecznie wiedział, że
                        > chcesz mieć dzieci i twierdził, że on również chce.

                        Wyrzuciłbym z domu na kopach, rozwiódł się z orzeczeniem o winie żony i
                        przewiózł przez wszystkie możliwe instancje w sądach aby możliwie długo nie
                        płacić jej zasiłku a następnie wywalczył wyłączne prawo do opieki nad dzieckiem.

                        To byłaby chyba dobra kara za takie świństwo.
                        • kozica111 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:08
                          "Wyrzuciłbym z domu na kopach, rozwiódł się z orzeczeniem o winie żony i
                          > przewiózł przez wszystkie możliwe instancje w sądach aby możliwie długo nie
                          > płacić jej zasiłku a następnie wywalczył wyłączne prawo do opieki nad dzieckiem"

                          Wrabianie to swinstwo-zgoda.Ale jesli maja koscielny to unikanie poczęcia jest
                          podstawa stwierdzenia niewaznosci małżeństwa, wiec .....
                          • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:16
                            Jakie wrabianie, halo? Pan przed ślubem twierdził, że chce miec
                            dzieci i m.in. dlatego został mężem tej pani. To takie
                            nieoczekiwane, że po 2 latach od ślubu pani zachodzi w ciążę?
                            • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:37
                              > Jakie wrabianie, halo? Pan przed ślubem twierdził, że chce miec
                              > dzieci i m.in. dlatego został mężem tej pani.

                              Ale nie, że chce je mieć w tym konkretnym miejscu i czasie.

                              Jeśli on się sprzeciwia (a teraz się sprzeciwia
                          • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:35
                            > Wrabianie to swinstwo-zgoda.Ale jesli maja koscielny to unikanie
                            > poczęcia jest podstawa stwierdzenia niewaznosci małżeństwa, wiec
                            > .....

                            Czyli stosowanie antykoncepcji też jest podstawą do stwierdzenia nieważności ślubu?

                            Ale chyba rozwodu cywilnego na tym się nie da oprzeć, prawda?
                            • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:42
                              Hmmm napisałam na forum z bezsilności chwilowej i dlatego, że było mi trochę
                              smutnawo:(. Liczyłam na dobre rady, troszkę się przeliczyłam, bo niektórzy od
                              razu radzą się rozwodzić. Gdyby to był facet, którego znam chwilowo, który jest
                              dla mnie okrutny to fakt rozważałabym taką możliwość, ale to dobry facet,
                              dlatego nie wierzę w to, że pod tekstem za 2, 3 lata-kryje się:NIGDY! Problem
                              nie w tym tylko:jak ja mam zachęcić?nakłonić?Jak porozmawiać, żeby nie czuł się
                              naciskany, bo ja nie wierzę, że nie chce...obstawiam, że się boi-nie wiem sama
                              czego-może zmian...może obawia się tylko dlatego bo nie wie jak będzie. Znam go
                              10 lat, bardzo mnie kocha, ja go też, tylko ta jedna kwestia nas różni czy
                              dlatego od razu powinnam brać rozwód?Niedorzeczne! Przecież musi być jakiś inny
                              sposób!!!
                              • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:52
                                Tia. Jestem bardzo stara więc powiem tyle: zajdź w ciążę a
                                przekonasz się jak bardzo Cię kocha i czy w ogóle. No risk no fun. W
                                razie czego albo wychowasz sama albo skorzystasz z dyskretnej usługi
                                w bratnich Czechach.
                              • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:55
                                Jak porozmawiać, żeby nie czuł się
                                > naciskany, bo ja nie wierzę, że nie chce...obstawiam, że się boi-nie wiem sama
                                > czego-może zmian...może obawia się tylko dlatego bo nie wie jak będzie

                                A dlaczego uważasz, że musisz z mężem obchodzić się jak ze zgniłym jajem? Możesz
                                przeprowadzić zupełnie rzeczową, przemyślaną i podpartą argumentami rozmowę.
                                Twój mąż chyba nie zdaje sobie sprawy jak duża liczba kobiet po trzydziestce ma
                                obecnie problemy z zajściem i donoszeniem ciąży. On może sobie do ojcostwa
                                dojrzewać i 15 lat ale twoja płodność będzie spadać z każdym kolejnym cyklem.
                                Tak, wiem, że są kobiety, które rodzą pierwsze dziecko po czterdziestce jednak
                                nie oszukujmy się to są wyjątki. Moja siostra o dziecko zaczęła się starać w
                                wieku 33 lat po 2 latach starań zaszła w ciążę i urodziła dziecko, które
                                niestety zmarło tuż po urodzeniu z powodu wad rozwojowych. Nie warto bez ważnych
                                powodów samemu zwiększać ryzyko niepowodzenia.
                            • kozica111 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:45
                              A to ja napisałam a nie Krzysio:)

                              Stosowanie antykoncepcji jesli druga strona pragnie dziecka i takie bylo
                              stanowisko przed slubem - ze dzieci beda, wedlug mnie jest podstawa uznania
                              zwiazku za zawarty nieważnie.Cywilnego oczywiście to nie dotyczy.
                              Osobiscie dla mnie Pan swiadomie przeciaga sprawe w czasie, gdyby mial jakies
                              25-30 lat, uwierzyłabym w 2 lata zwłoki...a tak...On nie chce miec dzieci w ogole.
                              • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:57
                                No właśnie jak stwierdzić czy gra na zwłokę czy naprawdę nie che:Jak pytałam to
                                twierdzi, że chce i twierdzi, że on się nie uparł przy 2-3 latach tylko, że
                                zapytał? Nie mniej jednak dziwne dla mnie stało się to pytanie, bo jak odpowiem
                                nie to co?On odpowiedział zobaczymy, nie martw się na zapas-ja chce, tylko teraz
                                tego nie czuje....wiem, że wkoło nie będę pytać go oto samo, chcę znaleźć sposób
                                by on zechciał, żeby mu zaczęły krążyć takie myśli w głowie. Ja gotowa jestem
                                poczekać najwyżej pół roku, ale też niechciałabym żeby to było wyliczone...po
                                prostu chciałabym z wielkiej miłości jak mi się wydawało, w zasadzie nadal
                                czuje, że mnie kocha ale nie rozumiem co go tak blokuje, fakt, że ani on ani ja
                                na swoje lata się nie czujemy, w związku mamy układ partnerski, nigdy siebie na
                                wzajem staramy się nie ograniczać, nie mamy żadnych problemów , czasami się
                                pokłócimy, ale szybko się godzimy, ja raczej jestem konsekwentna i zawsze liczył
                                się z moim zdaniem-było pare sytuaci po ślubie, gdzie trochę stał się bierny,
                                ale przerobiłam już ten temat i sporo było w tym mojej winy, bo zbyt często
                                próbowałam mu dać do zrozumienia, że jestem niezależną kobietą...ale w takiej
                                sytuacji jak najbardziej zależną!Co robić? Obrazić się-to dziecinne, wpaść-nie
                                chcę tego, zresztą czuję, że w obawie stosuje przerywany stosunek-zreszta od
                                zawsze +wyliczone dni niepłodne były nasza recepta na tzw. bezpieczny seks-nie
                                chciałam nigdy przyjmować tabletek ze względu na mój zdrowy tryb życia.Czy
                                znajdzie się ktoś kto nie będzie za rozwodem?
                              • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 22:14
                                > Stosowanie antykoncepcji jesli druga strona pragnie dziecka
                                > i takie bylo stanowisko przed slubem - ze dzieci beda, wedlug mnie
                                > jest podstawa uznania zwiazku za zawarty nieważnie.Cywilnego
                                > oczywiście to nie dotyczy.

                                Nie o to pytałem
                                • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 22:18
                                  Nie funkcjonuje. Unieważnienia małżeństwa kościelnego nie ma żadnych
                                  cywilnych skutków prawnych.
                        • triss_merigold6 Punktujemy 27.07.09, 21:14
                          1. Pani nie jest bezrobotną 19-latka po zawodówce zyjącą w 10 osób w
                          kawalerce, która poznała Zenka ABS na osiedlowej pakerni a następnie
                          udała się z nim na tylne siedzenia starego audi i tam poczęła, bo
                          młodsze od niej mają już po dwójce przychówku przynajmniej.
                          Pani i pan (małżeństwo full legal) mają mieszkanie oraz dobre posady
                          więc są finansowo zabezpieczeni ergo argument finansowy odpada.

                          2. Pani ma lat 29 a pan 38, gdyby była 25-latką tuż po studiach z 25-
                          latkiem tuż po studiach doradzałabym z serca poczekanie z potomstwem.

                          3. Pan deklarował, że chce mieć dzieci. Deklarował przed ślubem nie
                          stawiając warunków czasowych. Pani nie miała podstaw, żeby zakładać,
                          że kłamie, prawda?

                          4. Pani deklarowała przed ślubem, że chce miec dzieci i że jest to
                          m.in. cel założenia rodziny ergo pan nie powinien być zdziwiony
                          ciążą. Przecież twierdził, że tez chce.

                          5. Termin za 2-3 lata pani słusznie odbiera jako spychotechnikę, pan
                          mąż nie ma żadnego racjonalnego powodu (zdrowie, praca, egzaminy na
                          karku, młody wiek, nikłość doświadczeń życiowych), żeby termin
                          poczęcia dziecięcia odsuwać.

                          6. Bardzo jestem ciekawa w jaki sposób uzyskałbyś rozwód z
                          orzeczeniem winy żony w takiej sytuacji, bardzo.

                          • krzysztof-lis Re: Punktujemy 27.07.09, 21:32
                            Sytuacja tej rodziny nie daje pani moralnego prawa do wrobienia go w dziecko.

                            Daje jej tylko moralne prawo do tego, by się z nim rozwieść
                            • triss_merigold6 Re: Punktujemy 27.07.09, 21:48
                              Tak serio to nie ma dobrego wyjścia (pomijam cudowne samoistne
                              nawrócenie pana męża w ciągu najbliższego pół roku).
                              On może sobie pozwolic marnować JEJ czas i nawet wierzyć w teksty,
                              że za 2-3 lata to hohoho machnie bliźniaki od razu.
                              - pani zostaje i czeka, płacze, namawia ewentualnie zaciska zęby
                              odliczając miesiące, pan po 2-3 latach nadal nie ma ochoty. Depresję
                              ma gwarantowana.
                              - pani po 2-3 latach odchodzi, ile czasu zajmie jej odżałowanie
                              związku i znalezienie nowego sensownego faceta chętnego na rozród?
                              - pani zaciąża, pan obrażony na świat daje jej odczuć jak bardzo mu
                              nie pasuje sytuacja, szarpią sie 2-3 lata, któreś odchodzi. Pani
                              przynajmniej zrealizowała się macierzyńsko.
                              - pani zaciąża, pan akceptuje a potem zaczyna się cieszyć, happy end
                              (mało prawdopodobny)
                              Ponieważ uważam, że łatwiej znaleźć (w grupie wiekowej 30+) partnera
                              tak w ogóle niż partnera chętnego na dzieci to nieetycznie bym
                              zaciążyła. Licząc bilans zysków i strat na zimno. Ale to ja i nie ma
                              przymusu naśladownictwa.
                        • ivoncja Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 21:25
                          krzysztof-lis napisał:
                          >a następnie wywalczył wyłączne prawo do opieki nad dzieckiem

                          Czy ja dobrze zrozumiałam???
                          Walczyłbyś o wyłączne prawo do opieki nad dzieckiem, którego nie chciałeś??? O
                          to, żeby odebrać je kobiecie, która w przeciwieństwie do ciebie pragnęła tego
                          dziecka?
                          Jeśli tak, to wyjątkowa z ciebie świnia. Fuj.
                          • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 22:56
                            > Czy ja dobrze zrozumiałam???
                            > Walczyłbyś o wyłączne prawo do opieki nad dzieckiem, którego nie
                            > chciałeś??? O to, żeby odebrać je kobiecie, która w
                            > przeciwieństwie do ciebie pragnęła tego dziecka?
                            > Jeśli tak, to wyjątkowa z ciebie świnia. Fuj.

                            Postąpiłbym jak świnia
                            • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 31.07.09, 11:31
                              eee, dzieciuch z Ciebie jeszcze
                            • ivoncja Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 31.07.09, 14:56
                              krzysztof-lis napisał:
                              > Samo odejście nie
                              > byłoby wystarczającą karą.

                              Dziecko jest podmiotem, nie przedmiotem. Jak widzę nie ma dla ciebie większego
                              znaczenia czy będzie szczęśliwe- z ojcem, który go nie chciał, zabrał je matce
                              wyłącznie, żeby ją "ukarać"...Bo nie sądzę żebyś w takiej sytuacji z faceta,
                              który wzbraniał się przed posiadaniem dziecka nagle przeistoczył się w
                              kochającego, troskliwego tatusia. Jeśli to twoje prawdziwe poglądy i nie służą
                              tylko pobudzaniu dyskusji, to trzeba tylko zlitować się nad twoją głupotą. Poza
                              tym jeśli masz zapędy do "karania" najbliższych, udaj się do psychologa dla ich
                              dobra.
                              • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 31.07.09, 16:27
                                > Dziecko jest podmiotem, nie przedmiotem. Jak widzę nie ma dla
                                > ciebie większego znaczenia czy będzie szczęśliwe- z ojcem, który
                                > go nie chciał, zabrał je matce wyłącznie, żeby ją "ukarać"...

                                To, że zabrałbym je matce tylko po to, by ją ukarać, jeszcze nie dowodzi tego,
                                że nie byłbym dobrym ojcem. Wziąłbym na siebie ten ciężar dodatkowych obowiązków
                                wynikający z wyłączności na sprawowanie opieki nad dzieckiem właśnie po to, by
                                utrzeć nosa żonce.
                        • konwalka Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 21:26
                          > Wyrzuciłbym z domu na kopach, rozwiódł się z orzeczeniem o winie
                          żony i
                          > przewiózł przez wszystkie możliwe instancje w sądach aby możliwie
                          długo nie
                          > płacić jej zasiłku a następnie wywalczył wyłączne prawo do opieki
                          nad dzieckiem
                          > .
                          >
                          > To byłaby chyba dobra kara za takie świństwo.


                          A dlaczego sad ma odebrac dziecko matce, ktora pragnela go, urodzila
                          i utrzymuje, doskonale sie opiekujac i dac je ojcu, ktory go nie
                          chcial, wyrzucil z domu "na kopach" zone w ciazy (ew. z malenstwem)
                          i oszczal obowiazek alimentacyjny "jak dlugo sie da"?

                          Jedyne, co wysoki sad moglby zrobic w czasie rozprawy, to z trudem
                          powstrzymac wybuch smiechu
                          >
                          • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 22:59
                            > A dlaczego sad ma odebrac dziecko matce, ktora pragnela go,
                            > urodzila i utrzymuje, doskonale sie opiekujac i dac je ojcu, ktory
                            > go nie chcial, wyrzucil z domu "na kopach" zone w ciazy (ew. z
                            > malenstwem) i oszczal obowiazek alimentacyjny "jak dlugo sie da"?

                            A nie wiem
                            • ivoncja Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 31.07.09, 14:59
                              krzysztof-lis napisał:
                              > Zadowoliłbym się również rozwiązaniem, w którym dzieckiem zajmujemy się
                              > obydwoje
                              A ja, gdybym była tą ciężarną kobietą wywaloną NA KOPACH, zrobiłabym wszystko,
                              żebyś nigdy tego niechcianego przez ciebie dziecka nie zobaczył.
                              • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 31.07.09, 16:28
                                > A ja, gdybym była tą ciężarną kobietą wywaloną NA KOPACH, zrobiłabym
                                > wszystko, żebyś nigdy tego niechcianego przez ciebie dziecka nie
                                > zobaczył.

                                A wystarczyłoby uczciwie pogadać o macierzyństwie a nie wrabiać faceta w
                                dziecko. :) Wtedy i wilk byłby syty i owca cała. A tak rozpada się rodzina, bo
                                kobiecie zachciało się dziecka wbrew woli męża.

                                Musicie zrozumieć, że tak to się może skończyć
                                • ivoncja Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 31.07.09, 16:50
                                  krzysztof-lis napisał:

                                  A tak rozpada się rodzina, bo
                                  > kobiecie zachciało się dziecka wbrew woli męża.
                                  Nie! Rozpada się, bo facet mimo że jak twierdzi -umiałby wziąć na siebie
                                  obowiązki i być dobrym ojcem, woli wykopać żonę (a co z miłością?) żeby utrzeć
                                  jej nosa... żałosne. Nota bene- rodzina jest wtedy, gdy jest dziecko- wcześniej
                                  jest to tylko małżeństwo.
                                  Zresztą nie ma co spierać się o jakąś hipotetyczną sytuację. Nie zmienię zdania,
                                  krzysztofie-lis. Jesteś niedojrzałym, samolubnym gó...arzem, nawet jeśli w tej
                                  chwili tylko próbujesz być kontrowersyjny.
                                  • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 03.08.09, 14:18
                                    Witam!
                                    Zdziwiłam się, że pomimo mojej nieobecności nie zanikło to forum:))))
                                    Nieźle się spieracie i całe szczęście nie dotyczy to mnie.
                                    Powiem wam tyle:przeszło mi albo chwilowo-sama nie wiem. Odechciało mi się już
                                    dziecka-znaczy nie tak:byłoby cudownie a jak nie też dobrze. Znacie taką
                                    bajkę:Żuraw i czapla??? Otóż to! Nie mam już ciśnienia jak wcześniej, sama nie
                                    wiem dlaczego?! Wyjazd był udany, z mężem ok. Super spędziłam czas i zdałam
                                    sobie sprawę, że bez dziecka póki co to nie koniec świata, nie będę naciskać
                                    już, poczekam.
                                    • ula-lo Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 03.08.09, 14:52
                                      Żebyś sobie za parę lat nie pluła w brodę...
                                    • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 03.08.09, 18:57
                                      madra30 napisała:

                                      > Witam!
                                      > Zdziwiłam się, że pomimo mojej nieobecności nie zanikło to
                                      forum:))))
                                      > Nieźle się spieracie i całe szczęście nie dotyczy to mnie.
                                      > Powiem wam tyle:przeszło mi albo chwilowo-sama nie wiem.
                                      Odechciało mi się już
                                      > dziecka-znaczy nie tak:byłoby cudownie a jak nie też dobrze.
                                      Znacie taką
                                      > bajkę:Żuraw i czapla??? Otóż to! Nie mam już ciśnienia jak
                                      wcześniej, sama nie
                                      > wiem dlaczego?! Wyjazd był udany, z mężem ok. Super spędziłam czas
                                      i zdałam
                                      > sobie sprawę, że bez dziecka póki co to nie koniec świata, nie
                                      będę naciskać
                                      > już, poczekam.

                                      Przerabialam, znam z doswiadczenia wlasnego i kolezanki. Jezeli
                                      facet jest na "nie", albo tez niezdecydowany czy chce dziecka czy
                                      nie, zaczyna sie to udzielac kobiecie. Ona tez wtedy mysli, ze bez
                                      dziecka tez im dobrze, moze jednak nie. Bylam juz na tym etapie, ale
                                      wtedy to maz powiedzial do mnie "Ty jeszcze o tym nie wiesz, ale Ty
                                      chcesz miec dziecko albo bedziesz je chciala, widze to po Twoich
                                      reakcjach na dzieci i po zachowaniu w stosunku do nich". Ja sama nie
                                      bylam tego juz taka pewna.
                                      Spoko, mozecie poczekac. Trzymam kciuki i zycze, zeby jednak maz za
                                      2 lata chcial.
                                    • marianka_marianka Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 03.08.09, 21:16
                                      Skoro w jednym tygodniu szlochasz i wpadasz w depresję, bo chcesz dziecka, a w następnym twierdzisz: "Odechciało mi się już dziecka", to oznacza że sama do niego nie dojrzałaś.
                                      Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, ale dziecka albo się chce, albo nie.
                                      I tu dojrzałość wykazuje Twój mąż, bo on wyraźnie nie chce i raczej mu się nie odmieni za dwa lata.
                                      A Ty będziesz się dalej szarpać, aż do momentu kiedy pozornie pogodzisz się z decyzją męża i całe życie będziesz miała wrażenie, że ogólnie jest wspaniale, ale ...
                                      • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 04.08.09, 09:42
                                        marianka_marianka napisała:

                                        > Skoro w jednym tygodniu szlochasz i wpadasz w depresję, bo chcesz dziecka, a w
                                        > następnym twierdzisz: "Odechciało mi się już dziecka", to oznacza że sama do ni
                                        > ego nie dojrzałaś.
                                        > Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, ale dziecka albo się chce, albo nie.
                                        Poprawiam cię:) tak do dziecka trzeba dorosnąć i ja wydaje mi sie dorosłam,
                                        nie powiedziałam przecież, że nie chce wcale!gdyby było( pojawiło się) byłabym
                                        przeszczęśliwa, ale go nie mam i nie będę żyła tylko ta myślą, że chcę,
                                        muszę...poczekam spokojnie na rozwój wydarzeń. I przepraszam, ale ja w depresje
                                        nie popadłam jak sugerujesz-tylko pisałam o tym, że mając takie myśli łatwo
                                        byłabym podatna...być może prawda to, ze udzieliło mi się to co mężowi( być może
                                        tak mi łatwiej)
                    • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 16:30
                      Być może tym opisem o psie rozbawiłam samą siebie i zachęciłam waszą wyobraźnię
                      do stworzenia sobie takiego obrazu, ale bez przesady mąż odróżnia dzieci od
                      psa:). Po prostu troszczy się o naszego pupila, nie robi problemu gdy musi
                      wrócić z pracy wcześniej, b mi coś wypadło a z psem wyjść trzeba albo ze
                      spacerem-bo ja akurat mam mokrą głowę czy z jedzeniem. Jako chrzestny ojciec też
                      spisuje się na medal-zawsze dba o chrześniaka, dzieci jego rodzeństwa zabieramy
                      ze sobą na różne wyjazdy, bo kochają wujka i ma z nimi świetny kontakt,
                      praktycznie wszystko jest ok, ten obrazek-popatrzeć tak z boku to wierzyć się
                      nie chce....
                  • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 15:13
                    Ostatnimi czasy
                    > sprawił nam psa, którego uwielbia i ja widzę jak przez niego przemawia instynkt
                    > chociaż się nie przyzna, ale psa traktuje jak dziecko i to cudowny widok,

                    traktowanie psa jak dziecko prze prawie 40-letniego faceta budzi u mnie co
                    najmniej zdziwienie (nie, żebym psów nie lubiła bo lubię bardzo ale nie wpadłam
                    w dorosłym życiu by swojego sierściuszka traktować jak dziecko, litości)
        • aiczka Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 06.08.09, 15:59
          Moim zdaniem "wiercenie dziury w brzuchu" nie jest dobrą metodą namawiania kogoś
          do czegokolwiek. Może spowodować dwie rzeczy:

          - albo namawiany będzie się czuł zaszczuty, niekochany, traktowany
          instrumentalnie, w namowach będzie widział uzasadnienie swoich obaw (skoro dla
          kobiety dziecko jest tak strasznie ważne nawet gdy jeszcze go nie ma, to co
          będzie, gdy się pojawi - czy przypadkiem mężczzna nie pójdzie w odstawkę),
          niezgodność oczekiwań w końcu przerodzi się w narastający konflikt i doprowadzi
          do końca związku,

          - albo namawiany będzie się czuł zaszczuty itd. i w końcu zgodzi się dla
          świętego spokoju na dziecko, do którego nie będzie przekonany, następnie będzie
          miał pretensje do kobiety za każdy kłopot, niedogodnośc i zmartwienie związane z
          przyjsciem na świat potomka, będzie miał poczucie zniewolenia, co będzie odbijać
          się na jakości związku.

          Oczywiście nie znaczy to, że rozmowy, przekonywanie, pokazywanie pozytywnych
          przykładów (np. jeśli ktoś boi się końca podróży, można pokazać mu, jak świetnie
          radzą sobie znimi państwo tworzący stronę www.malypodroznik.pl/),
          "zakazane". Wydaje mi się, że zwłaszcza pozytywne przykłady wraz z
          przypominaniem, że nasze życie oraz kontakty z dziećmi i ich zachowanie zależą
          od nas - możemy wybrać wzorce, do których będziemy dążyć, mogą być skuteczne.

          Na pewno warto zwierzyć się partnerowi ze swoich obaw (i wysłuchać jego).
          Dopiero znając je nawzajem do końca można spróbować rozważyć i omówić, które są
          uzasadnione a które nie. Warto też pamiętać i przypominać, że świadomość
          zagrożeń (np. takich jak zbytnia koncentracja kobiety na dziecku, szok
          poporodowy powodujący obniżenie libido u któregoś z partnerów, przemęczenie
          itd.) pomaga ich uniknąć lub zminimalizować ich skutki.
    • serendepity Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 13:30
      Za 2-3 lata mezowi moze dalej sie nie chciec, nie masz zadnej gwarancji na to,
      ze znowu nie bedzie mial nowej wymowki. Na dodatek za 2 lata bedzie starszy,
      wiec wzrasta prawdopodobienstwa nie chcenia.
      Mozesz probowac przypomniec mu o tym co uzgodniliscie przed slubem i jakie byly
      plany. Jesli teraz zmienil zdanie, a Ty bardzo chcesz dziecka to widze male
      szanse na dogadanie sie.

      A opinia innych i jakimis obarczaniem wina to w ogole sie nie przejmuj. To Twoja
      osobista sprawa czy i dlaczego masz/ nie masz dzieci. Nie wdawaj sie w ogole w
      takie rozmowy i ucinaj je krotko.
    • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:23
      A wiecie co jest najgorsze-że fakt, że bardzo bym chciała dziecko ukrywam przed
      znajomymi i rodziną-mówię coś zupełnie odwrotnego...sama nie wiem czy to taka
      moja obrona czy co?! Dlaczego ja nie potrafie powiedziec, że pragne, ale maż nie
      chce!??????Dlatego wszyscy myślą-że to ja...bo młodsza tyle...jego nawet nie
      pytają i nie rozmawiają na ten temat-mi tylko spokoju nie dają!
      • marzeka1 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:29
        "fakt, że bardzo bym chciała dziecko ukrywam przed
        znajomymi i rodziną-mówię coś zupełnie odwrotnego.."- i długo masz zamiar tak
        oszukiwać przede wszystkim siebie??? Bo mąż zrobił się wygodny, widać, że chyba
        w tej kwestii cię oszukał, tak jakby twoje prawo do bycia matką nie było ważne.
        Wiesz, mogę zrozumieć,że para nie chce mieć dzieci, OK, gdy chcą tego oboje.
        Jednak w zyciu nie związałbym się z facetem, który dzieci mieć nie chce (u mnie
        pierwsze dziecko urodziło się 5lat po slubie, ale nigdy nie wykluczaliśmy bycia
        rodzicami).
        • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:36
          Nie wiem..., dopiero niedawno uzmysłowiłam to sobie, że po co ja tak gadam-chyba
          w złości na los! teraz będę mówić( przynajmniej rodzicom i teściom), że chcę
          ale sama nic nie zdziałam....ale i tak nie lubię jak pytają!
          Właśnie ja sama nie wiem czy mąż chce czy nie chce-mówi, że chce tylko jeszcze
          nie teraz i ja już nie wiem czy chce, czy nie, czy ja powinnam poczekać czy
          nakłaniać-a jeśli tak to jak?Trudny temat to dla mnie!
      • agusia-g Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 14:32
        No właśnie odpowiedz sobie na pytanie dlaczego wszyscy myślą ze ty nie chcesz??
        Moze pora zacząć mówić ze chcesz, dlaczego tak bardzo bronisz stanowiska męża.
        Myślę ze powinnaś szczerze mówić o swoim pragnieniu bycia matka. Ja bym nie
        zgodziła się na kolejne 2,3 lata ktoś pisze ze mąż będzie starszy itd ale to ty
        rodzisz ty tez będziesz starsza już po 30 a im dalej tym gorzej dla ciebie jako
        rodzącej kobiety.
    • sheer.chance Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 19:12
      Moim zdaniem, przekonywanie meza mialo by sens, gdybys dzisiaj przekonala, a
      jutro miala dziecko. Przez 9 miesiecy ciazy plus starania, mezowi moze sie znowu
      odwidziec dowolna ilosc razy. Zdaje sie, ze poki co jest przekonany- na nie.

      Zaloze sie tez, ze te "2, 3 lata" maja ci zamydlic oczy, a naprawde pan ma na
      mysli 'na swiety nigdy".
    • kozica111 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 21:09
      Po 1 nie ukrywac sprawy przed rodziną.Na pytanie odpowiadac prawdę; ja bardzo
      chce ale X nie chce...uwaza ze jest za młody na dziecko :)))Zostaw sprawe
      matkom, tesciowym i ciociom.
    • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 22:11
      Dobranoc wszystkim, tak czy inaczej dziękuję za wasze wypowiedzi-skłaniają mnie
      do pewnych refleksji i spojrzenia na niektóre sprawy pod nieco innym kątem!
      Myślę, że szacunek -szacunkiem, ale powinnam jasno postawić moje warunki, ale
      z drugiej strony boję się jakichś nieprzewidzianych reakcji. Wiem, że gdybym
      chciała odejść-taki pretekst-mąż nie wahałby się i począł dziecko, ale ja nie
      chce nic na siłę. Chce po prostu kochać się-będzie to będzie-razem sprostamy
      nowemu wyzwaniu. Ja bardzo chcę-czuję, że jestem gotowa, też mam obawy, ale
      wiem, że podołam, wiem, że z niektórych spraw zrezygnuję w imię czegoś
      wyjątkowego, ale czuję, że to będzie największe szczęście jakie mnie
      spotka...tylko kiedy?, oby nie za 2, 3 lata!
      • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 22:16
        Ty nawet nie wiesz czy gość jest płodny. Coraz wiecej mężczyzn ma
        problemy z jakością plemniczków więc nie szczebiocz, że na bank nie
        wahałby się i począł potomstwo. Na zimno takie rozważania, na zimno.
      • sheer.chance Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 27.07.09, 22:25
        Zgrzyt, zgrzyt...

        Maz zmienil zdanie po slubie co do jednego z waszych kluczowych ustalen, ale ty
        wciaz wiesz lepiej "co by zrobil gdyby".
        Zebys sie na swojej wierze nie przejechala...
    • krzysztof-lis czy naprawdę nie można z nim porozmawiać uczciwie 27.07.09, 22:15
      Ja tego nie potrafię zrozumieć. Chcesz go "zachęcić", ale nie tak, by czuł się
      zmuszony. W typowo kobiecy sposób zamiast powiedzieć UCZCIWIE i WPROST czego od
      niego oczekujesz, chcesz owijać w bawełnę w nadziei, że się domyśli i zachce mu
      się tego samego co Tobie.

      Jakbyś była lesbijką i miała partnerkę, mogłabyś tak postępować. Z facetem jest
      to niemądre.

      Powiedz mu to samo, co napisałaś tutaj:
      * chcesz mieć dziecko,
      * nie później niż za pół roku,
      * nie zamierzasz czekać w nieskończoność.

      I dowiedz się co on myśli na ten temat. Jak się ustosunkuje do Twoich oczekiwań.

      Wiesz, faceta do posiadania dziecka nie da się zachęcić tak, jak można go
      zachęcić do kupienia fajnego gadżetu czy sprzętu elektronicznego. Nie wystarczy
      mu go pokazać i powiedzieć jaki jest fajny (ten sprzęt), żeby SAM zapragnął go mieć.
      • triss_merigold6 Re: czy naprawdę nie można z nim porozmawiać uczc 27.07.09, 22:24
        Grzeczne dziewczynki nie są uczone stawiania kogoś pod ścianą i
        żądania klarownych odpowiedzi. W wersji socjalizacji sprzedawanej w
        tym kraju to się nazywa szantaż, grzeczne dziewczynki liczą się z
        całym światem i nie uciekają do takich ordynarnych metod.
        Osobiście uważam, że to świetna metoda ale jest ryzyko usłyszenia
        niefajnej odpowiedzi i trzeba to ryzyko wkalkulować.
        I jeszcze - facet może sie wić i wykręcać, zbywać oraz stosować
        rózne techniki w rozmowie więc trzeba miec chwyt pitbulla żeby
        zmusic do odpowiedzi.
    • enith Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 00:32
      Ty możesz i rozmawiasz z mężem o dziecku, ale tak naprawdę guzik się od niego dowiadujesz. Spytałaś CZEMU ZA DWA LATA, a nie TERAZ? Niech poda ci racjonalne argumenty, a nie wciska prawie trzydziestoletniej kobiecie, że MOŻE w przyszłości będzie dziecko. To jest żadna rozmowa o przyszłości, nic z niej nie wynika, nie podejmujecie żadnych decyzji. Ja na twoim miejscu poinformowałabym męża o swoich uczuciach i obawach z odwlekaniem macierzyństwa. Powiedziałabym, ze małżeństwo to kompromis i jeśli ty chcesz się starać o dziecko już teraz, a mąż za dwa lata, to spotkajcie się gdzieś w połowie i zacznijcie starać o dziecko, dajmy na to, za rok. Wiem, że nie jest to szczyt spontaniczności, i że nie tak to sobie wymarzyłaś, ale musisz wziąć pod uwagę, że mąż NAPRAWDĘ nie chce dzieci i zwyczajnie cię zbywa, wymyślając coraz to odleglejsze terminy rozpoczęcia starań. I jeśli kategorycznie nie zgodzi się na ten kompromis, będziesz wiedzieć od razu, na czym stoisz i w oparciu o tę wiedzę podejmować dalsze kroki: czy to rezygnacja z macierzyństwa, czy to "kontrolowana wpadka" (odradzam!), czy rozwód. A już na marginesie powiem ci, mój mąż będąc gdzieś mniej więcej w wieku twojego męża stwierdził, że dzieci jednak nie, że fajnie jest tak, jak jest, choć wcześniej deklarował, że tak, nawet dwoje fajnie byłoby mieć. I bez ogródek przyznał się, że przemawia przez niego wygodnictwo i chęć życia "tylko dla nas". Nie przeszkadza mi to, bo jestem podobnego do niego zdania w kwestii posiadania dzieci, ale mogło być tak, że znalazłabym się w dokładniej takiej, jak twoja sytuacji i też nie wiedziałabym, jak zmusić/przekonać partnera, że on CHCE MIEĆ DZIECKO. Ktoś może mnie zmusić do zjedzenia selera, ale nikt nie zmusi mnie do tego, bym CHCIAŁA ten seler zjeść. Z chceniem czegokolwiek innego, w tym dziecka, jest chyba tak samo. I już całkiem na koniec, moim zdaniem, jeśli 38-letni ustawiony życiowo, dojrzały, żonaty facet mówi, że nie chce teraz dziecka, to ma na myśli "nigdy". I tylko zwykła przyzwoitość wymaga, by miał odwagę powiedzieć ci to prosto w twarz.
      • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 08:50
        enith napisała:

        > Ty możesz i rozmawiasz z mężem o dziecku, ale tak naprawdę guzik się od niego d
        > owiadujesz. Spytałaś CZEMU ZA DWA LATA, a nie TERAZ? Niech poda ci racjonalne a
        > rgumenty, a nie wciska prawie trzydziestoletniej kobiecie, że MOŻE w przyszłośc
        > i będzie dziecko. To jest żadna rozmowa o przyszłości, nic z niej nie wynika, n
        > ie podejmujecie żadnych decyzji. Ja na twoim miejscu poinformowałabym męża o sw
        > oich uczuciach i obawach z odwlekaniem macierzyństwa. Powiedziałabym, ze małżeń
        > stwo to kompromis i jeśli ty chcesz się starać o dziecko już teraz, a mąż za dw
        > a lata, to spotkajcie się gdzieś w połowie i zacznijcie starać o dziecko, dajmy
        > na to, za rok. Wiem, że nie jest to szczyt spontaniczności, i że nie tak to so
        > bie wymarzyłaś, ale musisz wziąć pod uwagę, że mąż NAPRAWDĘ nie chce dzieci i z
        > wyczajnie cię zbywa, wymyślając coraz to odleglejsze terminy rozpoczęcia starań
        > . I jeśli kategorycznie nie zgodzi się na ten kompromis, będziesz wiedzieć od r
        > azu, na czym stoisz i w oparciu o tę wiedzę podejmować dalsze kroki: czy to rez
        > ygnacja z macierzyństwa, czy to "kontrolowana wpadka" (odradzam!), czy rozwód.
        > A już na marginesie powiem ci, mój mąż będąc gdzieś mniej więcej w wieku twojeg
        > o męża stwierdził, że dzieci jednak nie, że fajnie jest tak, jak jest, choć wcz
        > eśniej deklarował, że tak, nawet dwoje fajnie byłoby mieć. I bez ogródek przyzn
        > ał się, że przemawia przez niego wygodnictwo i chęć życia "tylko dla nas". Nie
        > przeszkadza mi to, bo jestem podobnego do niego zdania w kwestii posiadania dzi
        > eci, ale mogło być tak, że znalazłabym się w dokładniej takiej, jak twoja sytua
        > cji i też nie wiedziałabym, jak zmusić/przekonać partnera, że on CHCE MIEĆ DZIE
        > CKO. Ktoś może mnie zmusić do zjedzenia selera, ale nikt nie zmusi mnie do tego
        > , bym CHCIAŁA ten seler zjeść. Z chceniem czegokolwiek innego, w tym dziecka, j
        > est chyba tak samo. I już całkiem na koniec, moim zdaniem, jeśli 38-letni ustaw
        > iony życiowo, dojrzały, żonaty facet mówi, że nie chce teraz dziecka, to ma na
        > myśli "nigdy". I tylko zwykła przyzwoitość wymaga, by miał odwagę powiedzieć c
        > i to prosto w tw
        Tak rozmawiałam z nim! Powiedziałam swoje stanowisko w tej sprawie! jedyny
        odzew jaki był w tej sprawie to też taki, żebym się za niego nie wypowiadała-bo
        on nie powiedział, że nie chce!I jak wcześniej utrzymywał, że zapytał mnie czy
        za 2, 3 lata a nie stwierdził.Oczywiście, że pytałam dlaczego za 2/3 lata?!
        uzyskałam odp., że dlatego, bo wtedy skończymy budowę domu-nie będziemy
        obciążeni wydatkami, popodróżujemy sobie. Tłumaczyłam, że podróże mogą odbywać
        się również z dzieckiem, że dom także w niczym nie przeszkadza i żeby nie
        wynajdował wymówek, bo skoro dom ma być przeszkoda a nie zachętą-to ja wyrzekam
        się domu już dzisiaj!powiedzialam, że ja czuje silna potrzebę posiadania dziecka
        i nie z kim innym tylko z nim, że nawet jesli tego nie czuje, to to jest
        normalne, poczuje jak zrobi!Że damy radę ze wszystkim, że wiek itp. ble ble
        ble....na koniec dodalam, że ja najwyżej poł roku moge poczekać. usłyszałam
        dobrze i rozmowa na tym się zakończyla, choc ja miałam chęć aby coś skomentował,
        wygadał się. Teraz nie wiem co mam mysleć???Czekać???Czy naciskać???Ponieważ
        mysl o tym nie daje mi spokoju, co jakiś czas powracam do tematu-ale slyszę-już
        to mi mówiłaś!Słyszalem już to! Ile razy bedziesz mi to powtarzać?!Już ci
        odpowiedziałem, wszystko w swoim czasie.....wiem, że podobnie było ze ślubem-po
        6 latach sie zareczył, ale po 8 się pobralismy. jest dobrym człowiekiem, ale
        wszystko przychodzi mu powoli-znam jego charakter doskonale, wiem , że jak na
        czyms mi zalezy trzeba zacząć rozmawiac duzo wczesniej. W tej kwestii nie wiem
        jednak jak i co? rozmowa sie odbyła-ale moze byłam zbyt normalna???moze powinnam
        się wydrzeć? Może zaszantazować? tak wnioskuje z waszych wypowiedzi, ale wpaść
        bym nie chciała!!!!!!!Musi sam dojść do tego-na dziecko( chociaz to małżenstwo)
        nie chce go łapać!
        • ula-lo Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:05
          Wydaje mi się, że tu nie chodzi o "chcę" - "nie chcę" dziecka, ani o "Teraz" czy
          "później". Wydaje mi się, że Twój mąż po prostu o tym nie myśli, wchodzi jednym
          uchem, drugim wychodzi. Myśli o tym, co jest dla niego ważne: budowa domu, styl
          życia (np. podróże, o czym sama pisałaś), natomiast dziecko jest POZA NIM.
          Niefajnie jak na 38-letniego mężczyznę. Pewnie albo mu się KIEDYŚ zachce, albo
          nie. Rzecz tylko w tym, że dzieci nie poczynają się przez pączkowanie, jesteś
          jeszcze Ty... Dla mnie najtrudniejsze w takiej sytuacji byłoby to, że mężczyzna,
          z którym jestem, myśli wyłącznie przez pryzmat swojej osoby. Przecież on
          "rozmawia" z Tobą, jakby Cię w ogóle nie słuchał...
          Nie wiem, czy to dobra rada, ale przychodzi moi do głowy tylko: Jakie masz
          (mamy) plany na najbliższe 6 miesięcy? Za 6 miesięcy zaczynamy starania o nasze
          dziecko, albo odchodzę. Jest cień nadziei, że pan mąż to usłyszy, najpóźniej po
          pół roku :/.
          Na razie Ty sobie do niego nadajesz, a on się wyłącza, bo "mamusia" znowu ględzi
          - zachowuje się jak kilkuletnie dziecko, które słyszy to, co chce usłyszeć.
          Trzymaj się.
          • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:11
            > Dla mnie najtrudniejsze w takiej sytuacji byłoby to, że mężczyzna,
            > z którym jestem, myśli wyłącznie przez pryzmat swojej osoby.
            > Przecież on "rozmawia" z Tobą, jakby Cię w ogóle nie słuchał...

            Można to i odwrócić
            • ula-lo Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:14
              To prawda - i dlatego sytuacja wygląda na patową. Dopóki ci ludzie nie zaczną ze
              sobą rozmawiać.
              Rzecz w tym, że są kobiety, które tak bardzo pragną dziecka (instynkt pewnie?),
              że popadają w depresję, są głęboko nieszczęśliwe, gdy to jest niemożliwe.
              Dom i podróże chyba nie powodują takich emocji?
              Co byś napisał, gdyby ona jemu prze 2/3 lata odmawiała seksu i on musiałby leżeć
              koło niej i zapijać szklanką wody? Facet szybko nadawałby się do leczenia, prawda?

              Instynkty to ogromna siła, trudno z nią dyskutować.
        • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:09
          > uzyskałam odp., że dlatego, bo wtedy skończymy budowę domu-nie
          > będziemy obciążeni wydatkami, popodróżujemy sobie.

          Z tym domem ma trochę racji
          • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:24
            Pytanie za 100 punktów: co jeśli za owe pół roku pan nie podejmie
            żadnych działań i nadal będzie uprawiał stosunki przerywane w ramach
            antykoncepcji? Oczywiście podając w jego mniemaniu sensowne powody.
            • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:42
              Co będzie?nie wiem, bo staram się nie dopuszczać takiej myśli, pragnę wierzyć,
              że nie będzie mnie więcej zwodził, wykręcał się i dojrzeje do takiej chęci, mam
              świadomość, że los może nas pokarać i nic z tego-ale w to tez staram się nie
              wierzyć, takie gdybanie na nic się zda!
              To mój mąż, którego kocham i któremu ufam i z którym czuję się bezpiecznie-nie
              chcę się uprzedzać, staram się zrozumieć, wierzę,że może zda sobie sprawę, że po
              tym jak się wycofał mnie jeszcze bardziej wzięło na dziecko!Nie zamierzam sie
              teraz z tym ukrywac jak to robiłam wczesniej przed rodziną!
              Nie wiem jestem taką osobą, że doszukuje sie zawsze dobrych stron a nie na
              odwót, staram się znaleźć sposób a nie się poddać,zachęcenie męża na dziecko
              jest bardzo trudne-wiem o tym-ale może mozliwe?
              • ula-lo Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:44
                Tak przy okazji, czy w budowanym domu jest pokój dziecięcy?
                Pozdrawiam, trzymam za Was kciuki.
                • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:47
                  ula-lo napisała:

                  > Tak przy okazji, czy w budowanym domu jest pokój dziecięcy?
                  > Pozdrawiam, trzymam za Was kciuki.

                  nie pokoju urzadzonego nie ma-bo póki co na razie mamy tylko działke, ale w
                  mieszkaniu naszym mamy odlożoną-całaa kolecję samochodzików i kilka lalek-i to
                  nie ja to trzymam-chcialam oddać, ale kiedys mi powiedział, ze zostaw bedzie dla
                  dzieci "kiedyś"
              • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 10:54
                Skoro więc ustaliliście (tego się trzymaj) rozpoczęcie starań o dziecko za pół
                roku to na spokojnie zacznij się przygotowywać. Odwiedź ginekologa, zrób zlecone
                przez niego badania, może trzeba będzie się na coś zaszczepić (różyczka,
                żółtaczka, grypa?), coś przeleczyć. W odpowiednim czasie zacznij przyjmować kwas
                foliowy i spokojnie, bez zbędnych dyskusji "róbcie swoje" gdy nadejdzie
                uzgodniony termin.
              • serendepity Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 11:06
                Ja bym poczekala te pol roku, ale potem nie odpuscila tematu. W miedzyczasie
                moze skoncentruj sie na czyms innym i nie "truj mu".
            • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 09:45
              aaa i gdyby stało sie tak, że on nie może-trudno, na pewno nie odeszlabym z
              takiego powodu, jesli ja-wierze, ze on tez trwałby przy mnie-wtedy zwalilabym to
              na los! Póki co pragne dziecka, nie chcę myslec o tych najgorszych stronach
              medalu, bo po co?
            • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 10:45
              > Pytanie za 100 punktów: co jeśli za owe pół roku pan nie podejmie
              > żadnych działań i nadal będzie uprawiał stosunki przerywane
              > w ramach antykoncepcji?

              Wtedy trzeba go spuścić z wodą w kiblu.
              • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 10:57
                krzysztof-lis napisał:

                > > Pytanie za 100 punktów: co jeśli za owe pół roku pan nie podejmie
                > > żadnych działań i nadal będzie uprawiał stosunki przerywane
                > > w ramach antykoncepcji?
                >
                > Wtedy trzeba go spuścić z wodą w kiblu.
                > wtedy to będą jego ostatnie stosunki-czy spuścić z woda w kiblu? Hmmm...gdyby
                tak miało się naprawdę stać to nie wiem jaka byłaby moja reakcja...hmmmmm może
                jajek na święta by już nie było heheh-joke! nie no ja muszę znaleźć
                sposób!Słowo:NIE nie istnieje dla mnie!Uparłam się!
                • katenowak Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 11:30
                  nie pisałam nigdy na maglu ale Twoja wiara w męża i jego zmianę zachowania mnie
                  "zmusiły " do skrobnięcia kilku słów
                  u mnie były wybierane imiona dla dzieci przed ślubem, po ślubie że jeszcze nie
                  teraz, potem że nigdy a jeśli już to wciąż nie teraz i czysty przypadek( nie
                  zabezpieczaliśmy się poza naturalną metodą ) wpadka po 6 latach po ślubie
                  mój M ma 42 lata teraz a dziecko 2 i nie jest niestety odpowiedzialnym ojcem
                  proponuję wnikliwą analizę jego osobowości i obaw przed dzieckiem a nie szukania
                  sposobów jak go przekonać
                  wiem że go kochasz ale dziecko to wielka odpowiedzialność
                  szukaj źródła strachu przed dzieckiem, ciążą....
                • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 13:25
                  > Słowo:NIE nie istnieje dla mnie!Uparłam się!

                  Właśnie to miałem na myśli pisząc, że nie interesuje Cię zdanie męża.
                  • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 13:39
                    krzysztof-lis napisał:

                    > > Słowo:NIE nie istnieje dla mnie!Uparłam się!
                    >
                    > Właśnie to miałem na myśli pisząc, że nie interesuje Cię zdanie męża.
                    >

                    Krzysztofie!
                    To niedokładnie tak, że ja się nie liczę z jego zdaniem!Skoro czekałam1, 5 roku
                    to wynika samoistnie, że liczę się, tak?tak naprawdę argumentacja jego do mnie
                    nie przemawia, ja mogę się liczyć z tym pół roku,ale nie, że wcale!Zdanie męża
                    jak najbardziej mnie interesuje ale o silnej argumentacji. Dziecko jest dla mnie
                    naturalnym wynikiem zformalizowanego związku!Skoro chce dziecka-tak zakłada,
                    tylko nie wie kiedy i mnie, to niech on się liczy z konsekwencjami swojej
                    wstrzymywanej checi a nawet jeśli to jak sugerujecie niechęć-to co z moim
                    zdrowiem?Przecież ja moge sfiksować!!!!!!!!
                    • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 14:50
                      > Skoro czekałam1, 5 roku to wynika samoistnie, że liczę się, tak?

                      Nie
                      • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 22:53
                        "Jeśli fakt, że nie dostaniesz czegoś, co chcesz, spowoduje u Ciebie
                        fiksację, t
                        > o
                        > może idź do lekarza?"

                        Wiesz co, Krzysiu, to tak jakby slepy mowil o kolorach. Co Ty chcesz
                        wiedziec o instynkcie macierzynskim jak Ty kobieta nie jestes. To
                        roznica czy ona chce "cos" czy chce dziecko.
                        >
                        • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 23:18
                          Witam ponownie!
                          Uzależniło mnie to forum hehehe.Dziękuje raz jeszcze za wszystkie wypowiedzi
                          odnoszące się do mojej sytuacji.Pani Agnieszka napisała bardzo mądrze(inni
                          także), ale jestem zbyt "mała" żeby zrozumieć o co chodzi z tą podświadomością i
                          w życiu nie doszukałabym się źródła tego, ale fakt ze mnie raptus jest, bo
                          leżymy tak sobie dzisiaj zadowoleni( bo wydarzyła się pewna przyjemna
                          okoliczność)i ja znowu zaczynam( troszkę inaczej niż zazwyczaj):" Misiek czy ty
                          miałeś udane dzieciństwo, byłeś szczęśliwym dzieckiem?...Czułeś, że rodzice
                          poświęcają ci wiele czasu i uwagi?. Odpowiedzi były: Normalne, normalnym
                          dzieckiem,dbali o mnie ale bez przesady było nas troje przecież małych dzieci i
                          w tamtych czasach nikt się nie roztkliwiał tak jak ma to miejsce teraz, kiedyś
                          aby dzieci były najedzone, ubrane,wyspane i aby nic sobie złego nie zrobiły".
                          Analizowałam w głowie co takie odpowiedzi mi dają, nie doszukałam się czegoś
                          nadzwyczajnego.Drążyłam dalej, ale tak się starałam rozmawiac, wypytywać a nie
                          naciskać..."Misiek dlaczego ty nie lubisz rozmawiać o dzieciach?-On: " A kto ci
                          tak powiedział? Usłyszałaś tak ode mnie kiedykolwiek?" Ja: " No nie, ale tak
                          czuje On: To źle czujesz! Ja: To dlaczego od kiedy bardzo bym chciała mieć
                          dziecko i chciałabym, żeby to była także twoja dobrowolna decyzja mam wrażenie,
                          że uciekasz przed tym, że nie chcesz, że dziecko jest dla ciebie tematem tabu,
                          czymś kłopotliwym, niechcianym strasznym, czuję, że się boisz tego, po czym
                          palnełam:"Czuje, że się boisz dać mi spermy, a co za tym idzie -dziecka!!!( o
                          tym pisała mi Pani Agnieszka)
                          A on skwitował: Za dużo myślisz!Nie nie jest tak!
                          Tak mniej więcej zakończyła się rozmowa bo dalej było, chodź niunia się
                          pakować-wyjeżdżamy do poniedziałku na kilka dni jutro...pakowałam, pakowałam,
                          rozmyślałam, powiem wam , że dzisiaj zaznałam chwilowy spokój, przestało mnie
                          dusić i przestałam miec ciśnienie-fakt, że mam kobiece dni i wiem, że na razie
                          nie dojdzie do zbliżenia i nie będę myślała może teraz, może teraz mnie
                          zaskoczy, może zechce....
                          • kicia031 odpowiedz meza wiele mowi 30.07.09, 16:10
                            dbali o mnie ale bez przesady było nas troje przecież małych dzieci i
                            > w tamtych czasach nikt się nie roztkliwiał tak jak ma to miejsce
                            teraz, kiedyś
                            > aby dzieci były najedzone, ubrane,wyspane i aby nic sobie złego
                            nie zrobiły".

                            jestem o rok starsza od twojego meza i uwierz mi, i w tamtych
                            czsaach byly rodziny - takie jak moja wlasna - ktore poswiecaly
                            dzieciom i ich potrzebom emocjonalnym i duchowym mnostwo uwagi.
                            Wsrod moich znajomych z dziecinstwa na pewno zadne z rodzicow nie
                            ograniczalo sie do tego, by dziecko bylo najedzone i ubrane.

                            Moze w tym tkwi klucz do problemu - maz nie dostal milosci w
                            dziecinstwie, a teraz przeraza go, jakie oczekiwania stawia sie
                            przed rodzicami i ze im nie sprosta, bo nie ma wzorcow?
                            • kag73 Re: odpowiedz meza wiele mowi 30.07.09, 18:12
                              Nie wiem, ale mnie sie wydaje, ze rzeczywiscie jeszcze 30 lat temu
                              nikt sie az tak nie ceregielil z dziecmi, albo przynajmniej
                              wiekszosc rodzicow nie. Bylo wiecej dzieci, bawily sie miedzy soba,
                              czesto byli dziadkowie, rodzice chodzili do pracy. Niedawno ktos
                              slusznie zauwazyl, ze jeszcze nigdy nie bylo tylu poradnikow i
                              ksiaze o wychowywaniu dzieci, jednosczesnie nie bylo tego calego
                              przepychu w sklepach. Byly tez inne wymagania pozniej, jezeli
                              chodzilo o prace itp.
                              Bicie dzieci tez nie bylo tak tepione jak teraz.
                              On to uznaje za normale, nie za duzo, nie za mlo. Ja widze to
                              podobnie, tyle ile ja sie moim dzieckiem zajmuje, bo mam tylko
                              jedno, moja mama sie nami nie zajmowala. Mimo wszystko mialam
                              szczesliwe dziecinstwo. Owszem do dzis pamietam, ze dostawalam
                              czasem lanie, nie jest to ladne wspomnienie, ale nie zawazylo to na
                              moim stosunku do dzieci i rodziny. Ja postanowilam, ze bicie nie
                              jest metoda, to wszystko.
                              Krotko, rozumiem co jej maz chce powiedziec, moze byly wyjatki, ale
                              ogolnie az takiego biegania wokol dzieci nie bylo.
                              • kicia031 Re: odpowiedz meza wiele mowi 30.07.09, 20:57
                                Byc moze wiele zalezy od srodowiska. 90% moich znajomych ze szkoly i studiow to
                                jedynacy, wiekszosc z nich ma 2, a wielu 3 i wiecej dzieci. Wiekszy na pewno
                                nacisk kladzione wtedy na wychowania, spedzanie razem czasu, edukacje, a
                                mniejsza na wartosci materialne, w ogole na stan posiadania, bo wiekszosc
                                luksusow bylo po prostu niedostepnych.
                                Moi rodzice pracowali ktocej miz ja i poswiecali mi wiecej czasu, niz ja jestem
                                w stanie poswiecic swoim dzieciom. I nie bili mnie, te 2 czy 3 razy w zyciu,
                                kiedy dostalam - nie lanie, tylko klapsa pamietam do tej pory.
                        • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 19:29
                          > Wiesz co, Krzysiu, to tak jakby slepy mowil o kolorach. Co Ty
                          > chcesz wiedziec o instynkcie macierzynskim jak Ty kobieta nie
                          > jestes. To roznica czy ona chce "cos" czy chce dziecko.

                          Oczywiście, że różnica
        • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 11:49
          Powiedzial Ci, ze za pol roku. Zatem trzymaj buzie na klodke a
          przypomnij sie za pol roku, ale wtedy nie ma odwolania. Widac Twoj
          maz nalezy do ludzi, ktorzy mysla, ze beda zyc 1000 lat a niestety
          tak nie jest.
          Jest w takim wieku, ze nic nie stoi na przeszkodzie, z czasem bedzie
          jeszcze trudniej i wygodniej.
          Za pol roku woz albo przewoz. Jezeli mu bedzie zalezalo, zeby z Toba
          zostac, zdecyduje sie na "robienie" dziecka, skoro i tak je kiedys
          chce miec.
          • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 12:02
            Ach czytam z takim zainteresowaniem jakie rady tu proponujecie, niektóre są
            zupełnie sprzeczne, ale doceniam i dziękuję za okazanie zainteresowania. pewnie
            niektórych moja wiara w męża irytuje i sądzą, że jestem łatwowierna i "łykam" co
            mi powie. gdyby jednak wątpliwości nie rodziły się w mojej głowie nie pisałabym
            na forum wcale.Nie wiem dlaczego króluje u mnie przekonanie, że będzie cudownym
            ojcem jak będzie nim-tak czuję, to właśnie wynika z moich obserwacji, gdybym
            miała wątpliwości nigdy nie wyszłabym za niego. Dzieci-kilka lat temu i mnie
            nikt by do nich nie przekonał-ale przychodzi taki moment, że się ich pragnie,
            może i do niego taki moment przyjdzie, może mnie zaskoczy i nie będzie
            wyczekiwał końca pół roku?! ale dlaczego nie teraz? To mnie irytuje, dlaczego
            chęć wyjazdów i wybudowania domu jest ważniejsza?I dlaczego ja ukrywam, że
            chciałabym dziecko bardzo przed znajomymi i rodziną( znaczy teraz moja mama
            wie)a on odrotnie-jak ktos sie go pyta, jak tam kiedy rodzinke planujecie-on
            odpowiada no niedługo! to mówi to na odczepnego? czy faktycznie 2/3 lata byłby
            dla niego niedługo a może te pól roku wziął sobie do serca, ja staram się nie
            drażnić go już-odpowiedział mi w końcu-wiec wiercenie chyba nie ma sensu-bo
            przeciez nie usłysze to co bym chciała,dużo się nagadałam na ten temat-ale nie
            wystarczająco, bo mnie dusi to w sobie-wiecie o co chodzi?
            • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 12:24
              Tez mozesz odpowiadac rodzinie, ze niedlugo. Zreszta co to rodzine
              obchodzi.
              Jasne latwiej dla niego po kolei, najpierw dom, troche popodrozowac,
              dziecko zmienia wszystko w zyciu. Poza tym czlowiek z wiekiem
              wygodnieje. Do tego dochodzi jeszcze fakt, ze Twoj maz, jak sama
              napisalas, z wszystkim ma czas, powoli...powoli.
            • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 13:29
              > I dlaczego ja ukrywam, że chciałabym dziecko bardzo przed
              > znajomymi i rodziną( znaczy teraz moja mama wie)a on odrotnie-jak
              > ktos sie go pyta, jak tam kiedy rodzinke planujecie-on
              > odpowiada no niedługo! to mówi to na odczepnego?

              Dokładnie
    • tamara33 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 12:32
      A ja Ci wklejam wątek który sama założyłam kiedys...
      forum.gazeta.pl/forum/w,586,94385083,94385083,Rozmowa_o_ciazy_z_partnerem.html

      My poki co sie staramy, bo łatwo zajśc wcale nie jest.
      • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 13:14
        Roznie to bywa, niektorym nielatwo a niektorym az za latwo zajsc:))
      • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 13:29
        tamara33 napisała:

        > A ja Ci wklejam wątek który sama założyłam kiedys...
        > forum.gazeta.pl/forum/w,586,94385083,94385083,Rozmowa_o_ciazy_z_partnerem.html
        >
        > My poki co sie staramy, bo łatwo zajśc wcale nie jest.

        Przeczytałam, ale nie wiem jak spowodowałaś , ze twój partner
        zechciał?Odpowiedz mi proszę.
        • agusia-g Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 13:49
          A ja nie uważam, że jesteś naiwna skoro ufasz mężowi i tak jak decyzja z
          zaręczynami czy ślubem musiała dojrzeć u niego tak wierze ze i będzie w tej
          sprawie. Nie masz nigdy gwarancji, że będąc w ciąży teraz czy za 2,3 lata będzie
          wszystko ok czy będą problemy. Powszechnie wiadomo ,że z wiekiem coraz trudniej,
          ale nie jest to regułą. Myślę, że powinnaś zaufać mężowi tak jak mu ufasz do tej
          pory. Jesteście wspaniałą parą z tego co piszesz więc nie sądzę by mąż cie
          zbywał. Daj mu dojrzeć do tej decyzji, a ja myślę, że będzie to szybciej niż Ci
          proponował. W końcu jesteście ze sobą szmat czasu i znacie się na tyle, że
          wyczuje twój mąż w tobie, ze coraz bardziej pragniesz mieć dziecko i myślę, ze
          ten kochający Cie człowiek zacznie pragnąc je z tobą.
        • tamara33 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 14:33
          W sumie czaiłam sie do rozmowy z miesiac chyba, dlatego ze znalismy
          sie dośc krótko.
          Ale z drugiej strony zdawałam sobie sprawe ze nasz wiek dziala na
          nasza niekorzyśc i na rozmowy za 2 lata moze byc za pozno.Pomyslam
          ze skoro wiem ze chce z nim byc i miec rodzine to zapytam wprost a
          arczej powiem wprost ze uwazam ze nalezy zaczac starania.No i po
          obiedzie zwyczajnie to powiedziałam, ze jesli chce miec ze mna
          dzieci to proponuje zaczac przymiarki bo uwazam ze czasu jest mało i
          co on na to.
          Był lekko zaskoczony - troche mu ograniczyłam szok bo poinformowalam
          o swoich problemach z prolaktyna i wskazalam na koniecznosc
          leczenia, dodajac ze ciaza tak zaraz to nie bedzie.Zgodzil sie, a
          teraz nawet bardzo cieszy , poki co z ciazy nic a on na dziecko sie
          bardziej nakrecił niz ja.
          • tamara33 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 14:38
            Zrob sobie poki co podstawowe badania, bo jak sie okaze ze go
            namowilas a hormony lipne do leczenie opozni ciąże.Mozesz uzyc tez
            tego argumentu jak zrobisz badania a okaze sie ze cos nie w normie
            to zapytaj czy masz podjac leczenie i faszerowac sie lekami czy tez
            nie....jego odpowiedz w tej kwestii wiele wyjasni.
    • enith Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 16:23
      A ja chcę wiedzieć, dlaczego zakładacie, że mąż zgodził się na starania za pół roku, bo jeśli z tego cytatu:
      "się domu już dzisiaj!powiedzialam, że ja czuje silna potrzebę posiadania dziecka i nie z kim innym tylko z nim, że nawet jesli tego nie czuje, to to jest normalne, poczuje jak zrobi!Że damy radę ze wszystkim, że wiek itp. ble ble ble....na koniec dodalam, że ja najwyżej poł roku moge poczekać. usłyszałam dobrze i rozmowa na tym się zakończyla, choc ja miałam chęć aby coś skomentował, wygadał się..."
      to moim zdaniem NIC nie zostało ustalone. Co oznaczało męża lakoniczne "dobrze" po tyradzie, której udzieliła mu żona? Że za pół roku zaczną się starać? Czy li i wyłącznie przyjęcie przez męża do wiadomości, że ona nie ma zamiaru czekać dłużej, co NIE JEST równoznaczne ze zgodą na rozpoczęcie starań! Moim zdaniem nic ta rozmowa nie wniosła. I myślę, że gdyby mąż wprost powiedział jej "dobrze, kochanie, zaczniemy się starać za pół roku, ale nie rozmawiajmy już o tym", to w ogóle nie byłoby tego wątku. Poważnie wątpię w to, że mąż naprawdę się zgodził, ale... podobnie jak osoby wyżej uważam, że autorka wątku powinna te pół roku milczeć na temat dzieci, natomiast wykorzystać je na badania, testy, przeleczenie zębów itp. Gdy przyjdzie czas na starania, gotowa będzie psychicznie i fizycznie na ciążę. Jednocześnie, bez marudzenia mężowi o dziecku, pokaże, że temat nie umarł, że przygotowuje się, może też męża w te przygotowania włączyć i obserwować jego reakcje.
      • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 16:33
        Wypraszam sobie, ja nie zakładam.
        Uważam, że autorka jest kolejną ambitną, dumną kobieta, która sobie
        wmówiła, że należy negocjować i wstyd zniżać się do ludowych metod.
        Czym serwuje sobie klasyczny strzał w stopę, bo ona ma do stracenia
        znacznie więcej niż jej ślubny.
        • verdana Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 16:52
          Po co przeleczenie, jak jest zdrowa? Po co zakładanie, ze będa
          klopoty z zajsciem w ciążę, skoro ich na razie nie ma? Czyli przez
          pół roku zdrowa kobieta ma latac po lekarzach, denerwować się, aby
          za pół roku uslyszeć "przecież mowilem, że dwa-trzy lata". na pewno
          nie powinna pół roku milczeć, bo poza wszystkim innym zakladnie, ze
          facet pamieta kazda niezobowiazującą rozmowe - jest błędem. Mąz za
          pół roku niczego nie będzie pamietał.
          jedyne rozwiazanie to przypominac stale, kupowac ksiązki o ciąży,
          pytać męża, jak urzadzi pokoj dziecinny "bo przeciez umowilismy sie,
          ze za pół roku dziecko". I obserwowac reakcję. Obawiam się, ze mąż
          przejdzie z obojetnosci "zobaczymy", do czynnych protestow. I będzie
          wszystko jasne.
          Albo po prostu wie, ze nie może miec dzieci.
          • enith Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:12
            www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/przed-ciaza/by-dziecko-urodzio-sie-zdrowe_34557.html
            Warto PRZED ciążą zbadać się, sprawdzić stan zębów itd. Ja, na ten przykład, nigdy nie byłam szczepiona na różyczkę i gdybym zdecydowała się na dziecko, na pewno bym się zaszczepiła przed zajściem w ciążę. Można zacząć łykać kwas foliowy i zbadać się na obecność toksoplazmozy OBOK kupowania książek na temat dzieci czy wybierania koloru ścian do dziecięcego pokoju. Te działania pokazują mężowi, że żona przygotowuje się do ciąży i chyba nie ma powodu, by codziennie ględzić mężowi o dziecku. Póki co te rozmowy nic nie wniosły, może czas przejść do czynów? Mąż nie będzie mógł za pół roku powiedzieć, że nic nie wie o staraniu się o dziecko, jeśli autorka wątku będzie go zwyczajnie informować, że zrobiła takie i takie badania, że lekarz radził się jej zaszczepić czy coś w tej podobie. Nie jest to jawny nacisk na posiadanie dziecka (za który mąż co i rusz żonę ofukuje), ale bardzo czytelny sygnał dla niego, że potraktowała poważnie jego słowa i za pół roku zaczną się starać. I jeśli teraz mąż stwierdzi, że po co badania, szczepienia, książki itp. to będzie mieć dziewczyna czarno na białym, że ten pan dzieci mieć nie chce. I postąpić wg własnego uznania.

            > Albo po prostu wie, ze nie może miec dzieci.
            Zawsze istnieje taka możliwość, ale czym innym jest fizyczna niemożność posiadania dzieci, a czym innym niechęć do ich posiadania i świadome odbieranie żonie prawa do macierzyństwa. W pierwszym przypadku trudno kogokolwiek o taki stan rzeczy winić, w drugim... cóż, mąż wiedział przed ślubem, że żona chce dziecko i wykręcanie się w tej chwili sianem jest, moim zdaniem, złamaniem przez niego niepisanej między nimi umowy. To dość wyraźna przesłanka do rozwodu czy nawet unieważnienia małżeństwa kościelnego.
            • verdana Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:50
              To warto robic, jeśli zapadnie decyzja o posiadaniu dziecka. chyba
              nie rozumiesz, co oznaczaja takie przygotowania dla kobiety, ktora
              chce miec dziecko, a nie wie, czy to się uda. Za kolejne pół roku
              wszystkie badania trzeba będzie powtarzać.
          • mamapodziomka Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:49
            Wiesz co, ja jestem niewiele starsza niz autorka watku i jedno dziecko juz mam,
            a do ciazy jednak troche sie przygotowac musialam. Zeby na blysk (wszystkie
            prowizorki wstawic na stale), badania krwi (okazalo sie przy okazji, ze mam
            niedoczynnosc tarczycy, o czym nie wiedzialam), troche diety... Nie mowie, ze u
            kazdej kobiety tak jest, ale pare rzeczy mozna zalatwic wczesniej i miec pozniej
            z tym spokoj, poza tym to wytwarza wlasnie taka okolo-dzieckowa atmosfere w
            domu. Nie pozwala, zeby temat umarl, choc nie jest specjalnie nachalnym
            codziennym pytaniem, czy aby pan zdania nie zmienil ;)

            Kwestie przyjemniejszy, czyli pokoj, wozek, wyprawka, zastanawianie sie nad
            urlopem wychowawczym i innymi takimi rzeczami sa niezle swoja droga.
      • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 16:56
        > Co oznaczało męża lakoniczne "dobrze" po tyradzie, której udzieliła
        > mu żona? Że za pół roku zaczną się starać?

        Nie
        • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:47
          Witam ponownie!

          Zrobiłam dzisiaj tak:zadzwoniłam do przychodni i umówiłam wizytę do ginekologa
          na 11 sierpnia. Chcę się przebadać-zawsze raz/dwa w roku robię sobie cytologię(
          po tym jak u mojej koleżanki wykryto komórki rakowe.)Zapisałam się więc na
          wizytę a do męża mówię tak:Słuchaj zapisałam się do ginekologa-zrobić badania
          przed tym jak zaczniemy się starać żeby sprawdzić czy nie ma żadnych
          przeciwwskazań. Mąż tylko pokiwał głową. Wobec tego ja mu mówię: Słuchaj czy
          rozmowa z tobą na temat dziecka jest zakazana?To temat tabu? Nie chcesz o tym
          wcale rozmawiać? Chcesz mieć dziecko czy tak naprawdę go nie chcesz?
          Popatrzył na mnie zdziwiony i mówi: Przecież już rozmawialiśmy, że chcę. Na co
          ja do niego: Słuchaj a może ja wezmę tabletki tym razem, a on:przecież nie
          chciałaś nigdy ich stosować!A ja :Ludzie się zmieniają-najpierw nie chcą, potem
          chcą....Powiedział: Zrób badania najpierw, na co ja , że jedno nie wyklucza
          drugie,że jeżeli w najbliższym czasie nie chce dzieci to nie ma problemu wezmę
          tabletki, ale usłyszałam, że powtarza ostatni raz , że chce i żebym zrobiła
          badania, po czym nastąpiła dziwaczna cisza i zmiana tematu tak jakby na siłę.
          Nie wiem w głowie stały mi wasze opinie( nie na pewno nie che, na pewno się
          wykręca, zbywa mnie tylko...) ale nie wiem.Do tego 11 dam mu spokój.Jak myślicie?
          • tamara33 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:53
            No to poniekąd wykorzystałaś moj sposób ;) ja zaczełam właśnie od tekstu wprost
            i przeszłam na kwestie badań i jakos zaskoczyło w głowie
            • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 18:06
              Dziękuje wszystkim, bo jakoś mi lżej na duszy , łatwiej, mogę się tutaj
              wykrzyczeć i wyrzucić moje emocje. Mój mąż faktycznie ma problem z szybkim
              podjęciem decyzji w tej kwestii , bo w życiu zawodowym jest wysoko cenioną
              postacią, autorytetem w wielu sprawach dla wielu współpracowników, ja zawsze na
              niego z dumą patrzyłam:)Wiem, że choćby stracił pracę zawsze wypłynie na
              powierzchnię. Imał się w życiu wielu zawodów, a co do wierności tego jestem
              pewna-ja i tylko ja( nie ma nawet męskiego odruchu oglądania się za
              kobietami)-chociaż zanim powiedział mi, że mnie kocha trochę czasu upłynęło,
              nawet nie wiem kiedy zaczeliśmy być razem-chyba od pocałunku, bo od samego
              początku się zaprzyjaźniliśmy, ach ja byłam młodziutka i mozna powiedzieć, że
              dorabiałam sobie na targach różnych i tak wpadłam na niego-załatwiał mi różne
              prace:).Teraz jestem niezależną osobą-mam dobrą, ciepłą posadkę i dorabiam
              jeszcze w dwóch innych miejscach-tak więc sytuacja finansowa jest ok. Związek
              mój przeszedł różne próby czasu-prze kilka lat wyjeżdżałam po parę miesięcy za
              granice a on a mnie czekał zawsze a ja dzwoniłam co drugi dzień, było ciężko,
              wiele takich związków się rozpadło, nasz przetrwał.Tyle z nim przeżyłam, że nie
              mogłabym być bez niego, mam nadzieję, że będzie chciał tego dziecka, bo przecież
              to nadaje sens taki głęboki(dla mnie).Nie wyobrażam sobie inaczej, czy to źle?
              Pan Lis taki przekorny w swoich wypowiedziach...ale i tak dziękuje wszystkim
          • enith Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 18:00
            No i w końcu jakieś konkrety! Idziesz do ginekologa zbadać się przed ciążą, mąż wie, popiera i zapewnia, że chce mieć dzieci. Ba, jest nawet przeciwny braniu pigułek. Moim zdaniem wszystko, póki co, idzie w dobrym kierunku. Po wizycie u lekarza możecie wrócić do tematu i podejmować dalsze ustalenia. Ważne, że zrobiłaś pierwszy konkretny krok: wizyta u lekarza, mąż nie stanął okoniem, a więc jest dobrze.
      • agitolkar Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 21.08.09, 17:19
        Nie czytalam wszystkich postow,tylko pobieznie.......... ale moge powiedziec i jestem tego pewna:) ze autorka tematu bawi sie waszymi wypowiedziami i to nie jest fair!!!!!!!!!!!!!
    • sheer.chance Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:37
      Nie chce oslabiac twojej wiary w meza, ale widze kompletny brak logiki
      • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:50
        sheer.chance napisała:

        > Nie chce oslabiac twojej wiary w meza, ale widze kompletny brak logiki
        • sheer.chance Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 18:01
          Sluchaj, ja rozumiem co ty mowisz. W porzadku, ZAPYTAL, nie POWIEDZIAL. To
          rozroznienie nie ma w tym przypadku wiekszego znaczenia, niestety, bo,
          niezaleznie od formy, sluzy odwleczeniu w czasie powaznej decyji. popraw mnie,
          jesli sie myle, ale on nie zapytal "Moze za 2-3 lata postaralibysmy sie o
          dziecko? Co ty na to?", tylko na twoje "Kiedy?" odpowiedzial "Moze za 2-3 lata?"
          Wg mnie kolosalna roznica.

          Poza tym, nie powiedzial "Nie", jak dla mnie nie powiedzial tez konkretnie
          "tak". Ty ustalilas ze za pol roku, ty mu o tym powiedzialas, ty stwierdzilas,
          ze to ostateczny termin, ty chcesz isc do lekarza, ty chcesz o tym rozmawiac. On
          chce miec spokoj.
          Sama przyznalas, ze nie doczekalas sie OBIECANYCH wakacyjnych staran. DLatego
          sadze, ze nie doczekasz sie tez kolejnych.
          • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 18:08
            > jetylko na twoje "Kiedy?" odpowiedzial "Moze za 2-3 lata?"

            Odpowiedź pytaniem na pytanie oznacza "ja bym chciał za 2-3 lata, co o tym
            sądzisz?".
            • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 18:13
              Wiem rozumiem co ma Pan na myśli...tez tak to odebrałam, ale może powiedział to
              z przekory, bo ja nalegałam na już?
              My tak czasem mamy-jesteśmy indywidualistami,czasami ja powiem coś co
              kompletnie nie myślę, byle zmusić mojego męża do żywej dyskusji, bo dużomówię a
              on z kolei mało, ale konkretnie....hmmm, mój mąż taki określiłabym
              to:perfekcyjny milimalista-zbyt długo by tłumaczyć...

              Naprawdę sądzicie, że zostanę bezdzietna?
            • sheer.chance Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 18:18
              Co oznacza, to zdaje sie tylko maz wie.

              Jak dla mnie, 2-3 lata w tym przypadku to wystarczajaco dlugo, zeby widmo mienia
              dzieci przestalo mu wisiec nad glowa, a jednoczesnie na tyle krotko, zeby sie
              zona nie miala do czego przyczepic. Cos w stylu "moze w maju, moze w grudniu?"
              Niby tez pytanie...

              Zauwaz, ze maz juz autorce jeden termin dal (czy tez, jak przypuszczam, zgodzil
              sie na niego), wakacje. Teraz daje kolejny.
              • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 18:28
                sheer.chance napisała:

                > Co oznacza, to zdaje sie tylko maz wie.
                >
                > Jak dla mnie, 2-3 lata w tym przypadku to wystarczajaco dlugo, zeby widmo mieni
                > a
                > dzieci przestalo mu wisiec nad glowa, a jednoczesnie na tyle krotko, zeby sie
                > zona nie miala do czego przyczepic. Cos w stylu "moze w maju, moze w grudniu?"
                > Niby tez pytanie...
                >
                > Zauwaz, ze maz juz autorce jeden termin dal (czy tez, jak przypuszczam, zgodzil
                > sie na niego), wakacje. Teraz daje kolejny.
                >
                Wiem brak w tym wszystkim spójności chciałoby się wierzyć, ale doprawdy trudno,
                zwłaszcza, po wspólnym wyjeździe-nie wiem czy ten argument jest aż tak istotny,
                ale tak się spaliliśmy słońcem, że ja nie mogłam nosić bielizny nawet i nie
                dotykaliśmy się do siebie około 5 dni, potem tak,ale jego nadal plecy
                piekły...sprowokowałam go, bo brakowało mi jego czułości na wyjeździe, ale w
                momencie finalnym wyskoczył ze mnie i byłam zmieszana, potem się rozpłakałam, bo
                sądziłam , że to był ten wyczekiwany moment, wtedy jeszcze powiedział, że
                wakacje się nie skończyły i , że bardzo mnie kocha i żebym sobie głowy jakimiś
                głupotami nie zaprzątała, mi wtedy było żal że w tak pięknej scenerii to
                marzenie się nie ziści, ale pomyślałam jak wrócimy to wtedy, ale wróciliśmy i
                nic, kolejne zbliżenia i to samo, więc zaczęłam temat, że dlaczego nie teraz, że
                miało być na wakacjach, że co jest nie tak itp. Wtedy on do mnie, że może za 2/3
                lata....tak mniej więcej.
    • hugu Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 17:49
      Miałam trochę podobny problem i... jestem w szóstym miesiącu. Mąż
      oczarowany i dumny jak paw, a jeszcze rok temu chodził nabzdyczony,
      nosił na rękach kota i całował go po łapkach i "nie był pewien, czy
      nadaje się do bycia ojcem".
      Tak, że sprawa jest jak najbardziej załatwialna! ;)
      Mojego męża też uważam za fajnego człowieka, tylko ma pewną wadę:
      podobnie, jak Twój mąż, strasznie wolno podejmuje decyzje, nie
      cierpi większych zmian i jest nieporadny w tzw. "życiu osobistym".
      Nie dojdzie więc do sytuacji, by, kierowany własnym entuzjazmem,
      podjął decyzję z tego zakresu. Terż niby nie mówi nie, ale stoi
      wobec takich spraw bezradny i... ani w lewo, ani w prawo!
      Lata spędzone z mężem uświadomiły mi, że 1. ten typ tak ma; 2. muszę
      porzucić marzenia o błysku w jego oczach i inicjatywie co do zmian w
      naszym życiu 3. jeśli chcę coś na tym polu uzyskać, muszę go po
      prostu piłować, stawiać pod ścianą, wykłócać się z nim o to i
      stanowczo żądać, nawet sięgając po okrutne ultimatum.
      Ogólnie - to działa i wychodzi na zdrowie. Choć miłe nie jest. Ale
      miło się kończy: ukochanym przez oboje jeszcze prenatalnie
      dzidziusiem!
      Tak, że, moim zdaniem, na pewno nie wolno wrabiać męża w dziecko,
      ale trzeba stanowczo żądać pewnych czynów! Ostro i z przytupem!
      Niech wie, że to nie przelewki i niech sam zdecyduje (tu przedstaw
      mu taką perspektywę): jeśli po ustalonym pół roku bez starań o
      dziecko nadal będzie unikał okoliczności sprzyjających poczęciu - to
      Ty nie zamierzasz rezygnować z macierzyństwa, a że na niego nie
      możesz liczyć - idziesz do kliniki umożliwiającej skorzystanie z
      banku spermy, gdyż, na szczęście, nie brak na tym świecie mężczyzn,
      którzy chętnie pomogą kobietom zostać matkami.
      Powiedz mu, że to jego decyzja, czy chce być ojcem Twojego dziecka,
      czy woli, aby został nim anonimowy dawca, bo jedno jest pewne: za
      pół roku zaczynasz starać się o dziecko! Niech on decyduje, czy się
      w to włącza z całymi konsekwencjami (ojcostwo), czy woli, aby kto
      inny był ojcem Twojego dziecka, a wtedy kolejna jego decyzja: Czy
      nadal chce być twoim mężem... Same jego decyzje. Nic za plecami.
      Wszystko jasne. Tylko warunki twarde. I bardzo dobrze, bo jego
      miękkie wykręty w konsekwencjach (twoja bezdzietność) są równie
      okrutne!
      A w praktyce na 99% facet na samą wieść o tym, że inny mógłby stać
      się ojcem dziecka jego żony, straci wapory i przystąpi do
      stosownych działań!:) Wizja "rywala" powala i wiele zmienia!
      I zauważ, ze nie wchodzi tu nawet w grę zdrada. Jako żona
      wywiązujesz się z obietnicy wierności (choć on jako mąż nie
      wywiązuje się z obietnicy mienia dziecka..). Ty jesteś ok. Tak, że
      nie proś, tylko żądaj i nie stawiaj sprawy jako domyślnej, tylko to
      dziecko jest JUŻ pewne, a jeśli on nie chce, żeby z nim... jego
      wolna decyzja! I podkreślaj, że wielka szkoda, jeśli się nie
      zdecyduje, bo wolałabyś z nim i marzyłaś, że z nim, ale skoro on
      nie, to nie masz innego wyjścia jak anonimowy zastępca... Bardzo to
      przykre, ale nieuczciwość męża obiecującego co innego a robiącego co
      innego sama Cię do tego zmusza... ;)
      Powinien skapitulować wobec takiej perspektywy. Na 99%.
      I: Trza być twardym, niie miętkim!;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 19:54
      Zdaje się, że wypróbowała już Pani wszelkie sposoby racjonalnego przekonywania,
      a na te nieracjonalne nie chce się Pani zgodzić, co poniekąd jest zrozumiałe.
      Trudno zatem dać Pani dobrą radę w tym zakresie, gdyż tutaj nie ma zbyt wielu
      wyjść. Z grubsza są 2 sposoby zajścia w ciążę : naturalny i wspomagany, a
      przebieg obu "operacji' jest znany wszystkim dorosłym osobom.
      Patrząc jednak , nomen omen, głębiej na tę sytuację, wygląda na to, że mąż
      przejął wyjątkową, jak na mężczyznę kontrolę nad sytuacją. To może zastanawiać.
      Wiadomo nie od dziś, że stosunek przerywany, choć często stosowany, jest dla
      mężczyzn niekomfortowy. Pani mąż go stosuje, nawet gdy nie musi lub częściej niż
      musi. Może to oznaczać, że na bardzo nieświadomym poziomie, boi się coś Pani
      dać. Spermę? Dziecko? Lub boi się swego rodzaju zawłaszczenia przez kobietę.
      Ostrożność podczas stosunków, wymijające odpowiedzi, bagatelizowanie sytuacji ,
      traktowanie Pani naporu z dużą kontrą, nie dadzą się wytłumaczyć wyłącznie
      hasłem o niegotowości i niedojrzałości do roli ojca. Zważywszy dodatkowo jego
      wiek.Wydaje mi się, że bez dotknięcia jego bardzo intymnych spraw, związanych
      być może z jakimś doświadczeniem z przeszłości nie dojdziecie do porozumienia.
      Możecie pozostać na coraz bardziej zaostrzającym się konflikcie,przy bardzo
      dużej frustracji. Pani jawnej a jego zakamuflowanej.
      To co napisałam nie oznacza, że teraz ma Pani zaatakować męża z tej właśnie
      flanki. To mogłoby go urazić lub spłoszyć. A na pewno może zaostrzyć ostrożność.
      Trzeba raczej pracować nad ogólnym poczuciem bezpieczeństwa męża z Panią i w
      związku.
      Powoli i delikatnie wnosić taki temat. Jeśli coś w tym jest, zaproponować mu
      terapię.
      Ogólnie sytuacja jest trudna i wymaga delikatności. Nawet jeśli się mylę co do
      diagnozy ( co jest oczywiście możliwe ), warto ten trop sprawdzić lub wziąć go
      pod uwagę.Warto przyjrzeć się dynamice Waszej seksualności. 10 lat wspólnego
      życia to sporo, aby wyciągnąć jakieś wnioski. Pozdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 21:27
        Dziękuję Pani Agnieszko!
        Szczerze liczyłam na to i wyczekiwałam, że wypowie się Pani tutaj. Czytałam
        Pani wypowiedź kilkakrotnie, nie mogłam zrozumieć, że mąż przejął kontrolę nad
        sytuacją-rozumiem co ma Pani na myśli, ale nie rozumiem jak do tego doszło i
        bardzo mnie to też zastanawia. Nie mam tak naprawdę świadomości, że może być
        inaczej.Nie odbierałam też tego w ten sposób, że mąż boi mi się czegoś dać, co
        do doświadczeń z przeszłości nigdy mi się na nic nie skarżył ani nie użalał a z
        tego co wiem jestem jego pierwszą poważną partnerką. konflikt byc może jakis ię
        wytwarza, tyle, że na co dzień jest dobrze-nie jesteśmy w stosunku do siebie
        oschli czy zagniewani, tylko w chwilach intymności mąż stosuje uniki przed
        zajściem moim w ciąże-potem jest chwilowe spięcie i potem jakby nigdy nic
        wracamy do normalnej rzeczywistości, chociaż ja mam takie właśnie powroty
        pretensji i szeregu pytań, które go drażnią. Mam nadzieję, że poradzę sobie z
        tym problemem, postaram się, ale nie wiem o jakie bezpieczeństwo Pani chodziło.
        Hmmm już zupełnie nie wiem co teraz...
        • kozica111 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 28.07.09, 21:43
          Chyba o to ze naturalna potrzeba człowieka jest stworzenie rodziny i posiadania
          kogoś kto jest częścią nas i partnera=dziecka.Jeśli takiej potrzeby nie ma to
          zazwyczaj /choc nie zawsze / cos w przeszłości, własnym dzieciństwie było nie
          tak.Czy Twoj mąż był chcianym dzieckiem?
        • kicia031 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 10:29
          No chyba jest oczywiste, ze maz ci nie ufa - przejal calkowita
          kontrole nad antykoncepcja, co, zgadzam sie z Expertka, jest dziwne
          u mezczyzny, zwlaszcza w stalym, dobrym, wartosciowym zwiazku.

          Wyraznie uwaza ze po pierwsze mozesz go wrobic w dziecko, a po
          drugie, ze to wrobienie byloby czyms nad wyraz niepozadanym.

          Dziwne.

          Nie mowiac juz o tym, ze sam cie oklamuje - najpierw dziecko na byc
          poczete w czasie wakacji, potem za 2 - 3 lata, byc moze jego brak
          zaufania do ciebie wyplywa z faktu, ze on cie oklamuje i w zwiazku z
          tym czuje, ze i ty moglabys go oklamac - sadzi cie swoja miara.

          generalnie twoje przekonanie o wspanialosci waszego zwiazku i twego
          meza to raczej myslenie zyczeniowe niz fakty, IMHO.
          • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 10:42
            Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że kocham Kicię031.

            Sorry ale to nie jest normalne, że 38-letni mężczyzna w związku od
            10 lat i 2 lata po ślubie uskutecznia stosunek przerywany. I to
            wbrew woli żony. Zrozumiałabym małolata, który wyrwał coś na
            dyskotece, poszli w krzaki a gumek nie ma pod ręką.
            Nie widzę również powodu odkładania decyzji o pół roku. Para
            ustabilizowana materialnie, po ślubie, nienajmłodsza - jaką różnicę
            robi te pół roku?
          • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 11:05
            Nie wiem czy jest oczywiste czy mąż mi ufa czy nie...Ja uważam, że mi ufa, a
            to, że ni kochamy się bez zabezpieczeń jest dla nas normalne juz od wielu
            lat-nigdy inaczej się nie kochaliśmy. To jest tez duże przyzwyczajenie, ja
            uważam , że strach przed poczęciem dziecka jest duzo silniejszy niż brak
            zaufania. Zaufanie akurat w naszym związku jest, tu bardziej chodzi o
            przekonanie, sile persfazji, jakis lek przed dzieckiem-z jednej strony wyczuwam,
            że by chcial, ale cos go blokuje-z tego co mówi wygodnictwo, chęć aby zycie sie
            nie zmieniało na razie, ale wiem, że po wczorajszym zapisaniu sie do ginekologa
            duzo zyskałam, ulżyło mi widząc, że zalezy mu żebym się przebadała no i
            potwierdził, że chce dziecko, ale wolałby jeszcze poczekać.
          • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 11:08
            Nie wiem czy jest oczywiste czy mąż mi ufa czy nie...Ja uważam, że mi ufa, a
            to, że ni kochamy się bez zabezpieczeń jest dla nas normalne juz od wielu
            lat-nigdy inaczej się nie kochaliśmy. To jest tez duże przyzwyczajenie, ja
            uważam , że strach przed poczęciem dziecka jest duzo silniejszy niż brak
            zaufania. Zaufanie akurat w naszym związku jest, tu bardziej chodzi o
            przekonanie, sile persfazji, jakis lek przed dzieckiem-z jednej strony
            wyczuwam,że by chcial, ale cos go blokuje-z tego co mówi wygodnictwo, chęć aby
            zycie sie nie zmieniało na razie, ale wiem, że po wczorajszym zapisaniu sie do
            ginekologa duzo zyskałam, ulżyło mi widząc, że zalezy mu żebym się przebadała no
            i potwierdził, że chce dziecko, ale wolałby jeszcze poczekać.
          • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 21:49
            > No chyba jest oczywiste, ze maz ci nie ufa - przejal calkowita
            > kontrole nad antykoncepcja, co, zgadzam sie z Expertka, jest dziwne
            > u mezczyzny, zwlaszcza w stalym, dobrym, wartosciowym zwiazku.

            Jasne, ale jak kobieta zajdzie w ciążę wbrew woli męża to się okazuje, że "mógł
            sam pilnować prezerwatyw jeśli nie chciał dziecka".
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 18:33
          madra30 napisała:

          >
          > nie mogłam zrozumieć, że mąż przejął kontrolę nad
          > sytuacją-rozumiem co ma Pani na myśli, ale nie rozumiem jak do tego doszło i

          Mąż przejął kontrolę nad swoją i Pani płodnością. Nie wiem jak do tego doszło,
          ale może to dotyczyć , i chyba taki wniosek płynie z Pani wypowiedzi, że ta
          kontrola dotyczy szczególnie sfery seksualnej. Może dzieje się tak z obawy,
          lęku, który rodzi brak zaufania i poczucia bezpieczeństwa w tej właśnie sferze.
          > bardzo mnie to też zastanawia. Nie mam tak naprawdę świadomości, że może być
          > inaczej.
          Nie odbierałam też tego w ten sposób, że mąż boi mi się czegoś dać,
          co > do doświadczeń z przeszłości nigdy mi się na nic nie skarżył ani nie użalał a z
          > tego co wiem jestem jego pierwszą poważną partnerką.

          Te przeżycia dla męża świadomości mogą nie być dostępne. To mogą być w pełni
          nieświadome przeżycia i emocje. Dlatego nie ma na co się skarżyć. To Pani
          ewentualnie może zacząć pomagać sobie i jemu łączyć różne fakty i zachowania ze
          sobą. Na poziomie świadomym to mąż mówi, że nie jest gotowy do posiadania
          dzieci, co zważywszy na jego i Pani wiek oraz długość związku, wydaje się
          zastanawiające i dlatego próbuję szukać przyczyny w pokładach nieświadomości
          męża, którą jak każdy z nas, zapewne posiada, ale jest ona niedostępna i wyraża
          się raczej w niewytłumaczalnych racjonalnie i powtarzalnych zachowaniach. To ,
          że Pani jest jego pierwszą poważną partnerką może tylko potwierdzać postawioną
          przeze mnie tezę o lęku przed kobietami
          .
          konflikt byc może jakis ię
          > wytwarza,

          Nie jakiś konflikt tylko poważny i dotyczący istotnej sfery. A do tego dla Pani
          kompletnie niezrozumiały i nie wytwarza się a już się wytworzył.
          To wszak nie oznacza, że obejmuje wszystkie dziedziny Waszego życia. Gdyby nie
          było konfliktu to by Pani nie pisała tutaj, nie płakała, nie zastanawiała się
          nad sprawa, prawda?

          tyle, że na co dzień jest dobrze-nie jesteśmy w stosunku do siebie
          > oschli czy zagniewani, tylko w chwilach intymności mąż stosuje uniki przed
          > zajściem moim w ciąże-potem jest chwilowe spięcie i potem jakby nigdy nic
          > wracamy do normalnej rzeczywistości,

          Jeszcze raz podkreślam, że to co piszę dotyczyć może tylko jednej sfery. Nie
          oznacza od razu, że macie być dla siebie nieprzyjemni. Wręcz przeciwnie myślę,
          że mąż może być dla Pani bardzo miły.

          chociaż ja mam takie właśnie powroty
          > pretensji i szeregu pytań, które go drażnią. Mam nadzieję, że poradzę sobie z
          > tym problemem, postaram się, ale nie wiem o jakie bezpieczeństwo Pani chodziło.
          > Hmmm już zupełnie nie wiem co teraz...

          Nic teraz. Napisałam, żeby Pani spokojnie się temu przyglądała i wzięła pod
          uwagę, to co napisałam jako jeden z wariantów.
          Może warto się też zastanowić, że na wiele wpisów z różnymi koncepcjami i
          diagnozą sprawy reaguje Pani trwożliwie i trochę niecierpliwie. Pani zadaniem
          jest raczej właśnie wyspokajnie sytuacji niż paniczne reakcje. Może właśnie to
          męża zatrzymuje i wpędza w obawy. On mówi: "poczekaj chwilę jeszcze" a Pani na
          to np: żąda natychmiastowych wyjaśnień i poważnych obietnic. To może męża, znów
          nieświadomie, niepokoić i odsuwać od Pani.
          Myślę, że już teraz powinno być jaśniej. Agnieszka iwaszkiewicz

    • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 11:10
      Nie wiem czy jest oczywiste czy mąż mi ufa czy nie...Ja uważam, że mi ufa, a to,
      że ni kochamy się bez zabezpieczeń jest dla nas normalne juz od wielu lat-nigdy
      inaczej się nie kochaliśmy. To jest tez duże przyzwyczajenie, ja uważam , że
      strach przed poczęciem dziecka jest duzo silniejszy niż brak zaufania. Zaufanie
      akurat w naszym związku jest, tu bardziej chodzi o przekonanie, sile persfazji,
      jakis lek przed dzieckiem-z jednej strony wyczuwam,że by chcial, ale cos go
      blokuje-z tego co mówi wygodnictwo, chęć aby zycie sie nie zmieniało na razie,
      ale wiem, że po wczorajszym zapisaniu sie do ginekologa duzo zyskałam, ulżyło mi
      widząc, że zalezy mu żebym się przebadała no i potwierdził, że chce dziecko, ale
      wolałby jeszcze poczekać.
      • justynamos Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 12:19
        witaj. Moj maz tez chcial dziecko ale kiedystam- ja jak najszybciej
        (mam juz 30-che na karku). Tak trwalismy dobre chyba ze 3 lata. Ja
        naciskalam, chcialam rozmawiac a on sie tylko wkurzal i ucinal
        rozmowe. Powoli zaczelismy oddalac sie od siebie, bylo wiecej
        nieporozumien (z blahych powodow) a w koncu mi psycha siadla i coraz
        czesciej plakalam. JAk pomyslalam o dziecku to juz mi lzy plynely a
        jak zaczynalismy rozmowe na ten temat to wpadalam w histerie. Ja juz
        nie panowalam nad tym (po kilku latach czekania) Dodam, ze moj maz
        rowniez mial kontrole nad antykoncepcja i skrupulatnie zawsze
        sprawdzal kiedy mam dostac @
        On widzial w jakim ja bylam zlym stanie psychicznym, jak zgaslam to
        pogadalismy powaznie i ja powiedzialam, ze jesli nie podejmiemy
        odpowiednich krokow to juz koniec, ja odchodze bo dluzej nie moge.
        Przemyslal sprawe i stalo sie.. mamy teraz slicznego synka. A
        najlepsze jest to, ze to ON teraz naciska na drugie dziecko :)
        Czym spowodowane jest takie zachowanie? mysle, ze napewno strach
        przed odpowiedzialnoscia, strach przed zmianami. Mysle, ze moj maz
        obawial sie, ze w jakis tam sposob straci mnie, ze ja poswiece sie
        dziecku i juz nie bedzie mnie mial w 100%, moze bal sie ze przestane
        go zauwazac, dbac o niego bo tak pochlonie mnie dziecko! Napewno ta
        bariera byla bardzo mocna i przekroczyc ja bylo bardzo trudno. Teraz
        jest najwspanialszym ojcem.
        • verdana Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 12:49
          To akurat opowieść z mniej-więcej happy endem. Ale obawiam sie, ze
          nie musi tak byc. facet w małżenstwie, ktore od poczatku chciało
          miec dziecko, może oczywiscie uwazać, ze "potem", ale nie powinien -
          jesli dziecko ma byc teoretycznie poczęte za pół roku, tak panicznie
          obawiać się wpadki. A zachowuje sie tak, jakby dziecko mialo być
          kataklizmem.
          Nie wierze, ze kiedykolwiek będzie chciał miec dziecko.
          • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 13:04
            No tak ty nie wierzysz a ja wierze, bo to mój mąż...znam jego charakter, są
            sprawy jak ta , gdzie trudno mi zrozumieć jego postępowanie, ale powiedział
            wczoraj, że chce, teraz czekam tylko na wizytę u lekarza i potem zamierzam się
            starać, on wie o tym, poczekamy - zobaczymy.
            ten typ tak ma, co do ślubu 8 lat czekałam i po 6 latach się oświadczył, ale
            nie robił nic w tym kierunku, twierdził, że poczekamy, że teraz trzeba
            mieszkanie kupić, a ja nie chciałam go zmuszać i czekałam i nie jedna osoba
            zapewniała mnie, że on nie chce, że do slubu nie dojdzie, a jednak sam z
            siebie-stwierdził, że nie ma na co dłuzej czekać-licze, że w tym przypadku
            bedzie podobnie!tylko szybciej!
            • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 13:28
              Moja przyjaciółka od 16 lat (!) jest z mężczyzną, który panuje nad swoją i jej
              płodnością za pomocą stosunku przerywanego, on celowo nie daje jej dziecka (sam
              ma z inną kobietą) a ona się na to godzi "bo tak bardzo go kocha i żyć bez niego
              nie potrafi" ale ona już pogodziła się, że dzieci mieć nie będzie.
              • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 14:19
                gdybym chciala nie zwazajac na meza -osiagnełabym zamierzony cel, poprosilabym
                o stosunek z pomoca prezerwatywy-bo taki tez stosujemy to w zaleznosci jak ja
                chce, ale ja wole jednak przerywany, ale gdyby mi tak na sile zalezało to sa
                sposoby na taka prezerwatywe tak? jakos ufa mi i jak chce zakłada ja, ale tu nie
                oto chodzi....
                • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 14:44
                  Z jednego z Twoich wcześniejszych postów wynikało, że uskutecznianie
                  stosunku przerywanego wbrew Twoim chęciom Cię boli i uraża ale
                  rozumiem, że to nieprzyjemne burzyć własną iluzję.

                  Widzisz, taka zachowawczość i powolne dojrzewanie do istotnych
                  decyzji życiowych jest zrozumiała u ludzi po przejściach, ze
                  skomplikowanymi układami rodzinnymi, nieufnych na skutek różnych
                  doświadczeń, mających niezachęcające wzorce rodzinne. Tu tego nie
                  ma - dorosły i ustabilizowany zawodowo mężczyzna decyduje się na
                  ślub z partnerką po 8 latach znajomości? Coś mi nie gra.
                  Zrozumiałabym gdyby w ogóle ślub nie był planowany, są ludzie lepiej
                  psychicznie czujący się w konkubinacie z różnych powodów (np. ja po
                  dwóch małżeństwach pozostanę w konkubinacie).
                  Rozumiem też, że ktoś od początku deklaruje, że dzieci mieć nie
                  chce, aczkolwiek też z czasem może dopuszczać taką myśl.

                  Widzisz, mój aktualny partner deklaruje, że nie chce miec swoich
                  dzieci. Ja swoje małżeńskie mam jedno i zamierzam mieć więcej. On
                  deklaruje a jednocześnie w żaden sposób się nie zabezpiecza, jest
                  przeciwny aborcji w przypadku wpady i zdaje sobie sprawę, że
                  skutkiem współżycia może byc ciąża. Tyle, że ja wiem z czego wynika
                  jego postawa.

            • kicia031 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 14:30
              ten typ tak ma, co do ślubu 8 lat czekałam i po 6 latach się
              oświadczył, ale
              > nie robił nic w tym kierunku, twierdził, że poczekamy, że teraz
              trzeba
              > mieszkanie kupić, a ja nie chciałam go zmuszać i czekałam i nie
              jedna osoba
              > zapewniała mnie, że on nie chce, że do slubu nie dojdzie, a jednak
              sam z
              > siebie-stwierdził, że nie ma na co dłuzej czekać-

              Zyjesz z facetem, ktory ma chora potrzebe kontroli i wydzielania ci
              rzeczy na ktorych ci zalezy wtedy kiedy ON chce, a nie wtedy, kiedy
              ty ich potrzebujesz. Odpowiada ci to - OK. Zyczymy powodzenia.
              • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 14:40
                kicia031 napisała:

                > ten typ tak ma, co do ślubu 8 lat czekałam i po 6 latach się
                > oświadczył, ale
                > > nie robił nic w tym kierunku, twierdził, że poczekamy, że teraz
                > trzeba
                > > mieszkanie kupić, a ja nie chciałam go zmuszać i czekałam i nie
                > jedna osoba
                > > zapewniała mnie, że on nie chce, że do slubu nie dojdzie, a jednak
                > sam z
                > > siebie-stwierdził, że nie ma na co dłuzej czekać-
                >
                > Zyjesz z facetem, ktory ma chora potrzebe kontroli i wydzielania ci
                > rzeczy na ktorych ci zalezy wtedy kiedy ON chce, a nie wtedy, kiedy
                > ty ich potrzebujesz. Odpowiada ci to - OK. Zyczymy powodzenia.
                >
                Tak to może wygladać, ale uwierz mamy osobne konta-ja dysponuje swoimi
                pieniedzmi( zarabiam dobrze)-mamy wspólne cele na które obydwoje sie skladamy i
                wlasne potrzeby i zachcianki, na ktore sobie pozwalamy. Nie ma wiec ograniczenia
                w finansach a gdybym musiala polegac tylko na mezu to tez by mi nie wydzielał,
                ani nie mam nakazow o której mam wrócic do domu czy nie moge sie z kims umówić,
                albo ze ma byc obiad podany-nie mam ochoty nie musze gotowac i maz nie ma do
                mnie oto pretensji a takie własnie problemy malżeńskie maja moje znajome-ja ich
                nie mam. w gruncie rzeczy dogadujemy sie dobrze-dziecko to pierwszy zgrzyt
                miedzy nami nawet nie tyle zgrzyt co moja bezsilnosc by czul tak jak ja i w
                zasadzie mój problem odnosi sie do tego jak sprawic by czuł, chciał, próbował,
                nie mógł sie doczekac, wiem, ze jak bede cierpliwa doczekam sie ale nie chce
                czekac 3 lata!
                • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 14:43
                  hmmm nawet nie chce czekac pól roku, moze mnie i opetała ta chęc ale ja bym
                  chciała już! ze zdrowych pobudek i mojego instynktu!
                • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 14:48
                  > Tak to może wygladać, ale uwierz mamy osobne konta-ja dysponuje swoimi
                  > pieniedzmi( zarabiam dobrze)-mamy wspólne cele na które obydwoje sie skladamy i
                  > wlasne potrzeby i zachcianki, na ktore sobie pozwalamy.

                  A omówiliście już temat opieki nad dzieckiem gdy pojawi się na świecie? Macie
                  wspólne, zgodne stanowisko odnośnie tego kto i przez jaki czas zrezygnuje z
                  pracy (a tym samym zarabiania pieniędzy)? Bo może on obawia się okresu gdy
                  będzie "jedynym żywicielem" i tego, że jednak obniży się Wam standard i odsunie
                  w czasie realizacja marzenia o domu.
                • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 14:52
                  Tu nie chodzi o kwestie materialne, bo nie macie z nimi problemów.
                  NIE WIESZ co by było w przypadku braku kasy.

                  Nie bardzo rozumiem dlaczego - skoro zależało Ci na sformalizowaniu
                  związku - czekałaś tyle lat.
                  On nie będzie czuł tak jak Ty, bo nie jest Tobą. Wystarczy, żeby
                  akceptował decyzję o dziecku jako naturalną konsekwencję małżeństwa
                  i nie przeszkadzał. Używanie antykoncepcji jest przeszkadzaniem.
                  • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 15:12
                    Jak poznałam mojego męża miałam 19 lat-nie spieszyło mi się do zamążpójścia,
                    marzyłam sobie w skryciu, ale czekałam.do tego moje liczne zagraniczne wyjazdy(
                    paromiesięczne-najdłuższy 6msc), ale jak skończyłam studia to się
                    zaręczyliśmy-tyle, że nie usłyszałam deklaracji kiedy i tak na to kiedy czekałam
                    trochę, oczywiście dopominałam się, kiedy pójdziemy do księdza, czy chce w ogóle?...
                    Co do kwestii finansowej-ja wywodzę się w domu w którym brakowało
                    pieniędzy-stad moje liczne wyjazdy-nie chciałam być zależna od chłopaka a do
                    tego rozchorował mi się tato a mam straciła pracę-bo po 24 latach rozwiązali jej
                    placówkę-przykre doświadczenie-ja wtedy dzięki tym wyjazdom bardzo im pomagałam
                    i młodszej siostrze.
                    Co do dziecka-wiem, że człowiek stanie na równe nogi i może zajść wysoko jeśli
                    dąży i bardzo mu zależy. o przyszłość się nie obawiam-mam naprawdę dobre posady(
                    jedną stałą i dwie umowa-zlecenie) a do tego sporo oszczędności na koncie-nie
                    martwię się wiec o biedę na zapas -bardziej o zdrowie. O dziecku duzo kiedys
                    rozmawialiśmy a nawet niedawno jeszcze, że ja po macierzynskim wrócę do pracy
                    chyba, ze bede czuła inaczej, obowiazki tez zakladalismy beda rozłozone na dwoje.
              • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 21:56
                > Zyjesz z facetem, ktory ma chora potrzebe kontroli i wydzielania ci
                > rzeczy na ktorych ci zalezy wtedy kiedy ON chce, a nie wtedy, kiedy
                > ty ich potrzebujesz. Odpowiada ci to - OK. Zyczymy powodzenia.

                Czyli facet powinien zgadzać się na wszystko od razu, by nie być posądzonym o
                "chorą potrzebę kontroli"?
                • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 22:09
                  Taka forma uogólnienia jest nadużyciem, prosty chwyt erystyczny i
                  doskonale o tym wiesz.
                  Nikt nie musi zgadzać się na coś co godzi w jego/jej żywotne
                  interesy ale wypadałoby pewne kwestie uzgodnić przed ślubem a po
                  uzgodnieniu się nie wycofywać. Chyba, że zaszły jakieś
                  nieprzewidziane okoliczności (ciężka choroba, bankructwo) ale w
                  opisywanym przypadku nie zaszły.
                  Wiesz, ja rozumiem opór przed decyzją o dziecku w sytuacji
                  typu "suteryna bez łazienki; życie z MOPS; trójka dzieci na świecie;
                  perspektywa samotnego wyjazdu na wieloletnie stypendium; choroba
                  genetyczna/psychiczna/uzależnienia etc" ale tu pan nie ma żadnego
                  racjonalnego powodu.
                  • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 19:33
                    > Nikt nie musi zgadzać się na coś co godzi w jego/jej żywotne
                    > interesy ale wypadałoby pewne kwestie uzgodnić przed ślubem a po
                    > uzgodnieniu się nie wycofywać.

                    Zawsze to popierałem, więc i w tym przypadku podpiszę się pod tym stwierdzeniem.
          • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 22:31
            Ja znam podobna sytuacje. Ona bardzo chciala dziecka, on jeszcze
            nie, uzywali prezerwatyw a on po kazdym stosunku skrzetnie sprawdzal
            czy oby gumka nie pekla np. Ona obsesyjnie chciala dziecka, miala mu
            to za zle. W koncu facet "dojrzal", zaczeli probowac, miala problemy
            z zajsciem w ciaze z jego winy. Wtedy plul sobie w brode, ze tak
            dlugo zwlekal. Udalo sie, jak juz bylo dziecko facet sam po krotkim
            czasie chcial drugie.
            • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 29.07.09, 22:46
              Krzysztof jest facetem, ale nic konkretnego nam nie powie, bo on
              zawsze tylko chce dac kontra i czepia sie slowek.

              Powiem Wam, ze mielismy podobny przypadek w gronie przyjaciol. Moj
              maz stwierdzil, ze kazda kobieta ma prawo do posiadania dziecka,
              jezeli tego chce. Facet moze to albo zaakceptowac i sie nie lumpic,
              albo musi liczyc sie z tym, ze ona poszuka sobie innego. Prosta
              sprawa, jego wybor. Jezeli zalezy mu na kobiecie i niby chce miec
              dzieci, to jak najbardziej jej to zagwaranuje. Moze myslenie
              uproszczone ale cos w tym jest.
              Niektorzy niepotrzebnie odwlekaja a czas ucieka i zegar biologiczny
              to tez nie przelewki, kobieta da sie zwodzic az w koncu bedzie za
              stara na ciaze a przeciez chciala miec dzieci.
              Uwazam, ze czasmi nie zaszkodzi przycisnac kogos do muru.
              Zwlaszcza jak ktos jest tak niezdecydowany jak maz autorki watku.
              Teraz jest wygodny, za 3 lata bez dzieci bedzie jeszcze wygodniejszy
              a do tego bedzie mial duzo mniej cierpliwosci.
              Nie zyje sie wiecznie.
              Odczekalabym tego sierpnia a potem powiedziala krotko "Wszystko
              mamy, nic nie stoi na przeszkodzie, ja mam instykt macierzynski,
              albo sie za to zabieramy albo mowimy sobie "do widzenia".
              Jezeli chcesz, zeby on chcial miec dzieci sam przez sie, to poczekaj
              te 2-3 lata. Nie gwarantuje Ci jednka, ze to pewne.
              • couiza Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 11:40
                > Powiem Wam, ze mielismy podobny przypadek w gronie przyjaciol. Moj
                > maz stwierdzil, ze kazda kobieta ma prawo do posiadania dziecka,
                > jezeli tego chce. Facet moze to albo zaakceptowac i sie nie lumpic,
                > albo musi liczyc sie z tym, ze ona poszuka sobie innego. Prosta
                > sprawa, jego wybor. Jezeli zalezy mu na kobiecie i niby chce miec
                > dzieci, to jak najbardziej jej to zagwaranuje. Moze myslenie
                > uproszczone ale cos w tym jest.

                Moj maz mysli podobnie. W tej chwili jestesmy zgodni, ze nie chcemy miec dzieci.
                Kiedys rozmawialismy o tym, co by bylo, gdyby mi sie zmienilo i powiedzial, ze
                jak bede myslala inaczej, to wtedy porozmawiamy o tym i rozwazamy wszystko
                jeszcze raz. Ja nawet czasem sie go dopytuje czy nie zmienilo mu sie i nie chce
                miec dzieci i zeby w razie czego od razu mowil o tym, to ja tez rozwaze jego
                argumenty.
                Mysle, ze maz doskonale sobie zdaje sprawe, ze jesli bym uparla sie na dziecko,
                a on bylby przeciwny to po prostu zmienilabym partnera, zeby dopiac swojego. Tak
                samo ja zdaje sobie sprawe, ze mogloby to zadzialac w druga strone.
              • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 19:34
                > Krzysztof jest facetem, ale nic konkretnego nam nie powie, bo on
                > zawsze tylko chce dac kontra i czepia sie slowek.

                Ale co ja mam Wam powiedzieć, skoro ja mam 25 lat i pięciomiesięcznego syna,
                którego zrobiliśmy świadomie i celowo? Nie jestem w stanie postawić się na
                miejscu opisywanego faceta, więc pozostaje mi walka ze szczegółami. :)
                • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 22:41
                  Aj, Krzysiu, prawda, mlody jestes:))
                  To fakt, im czlowiek starszy tym wiecej doswiadczenia zyciowego i
                  wyobrazni.
                  • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 30.07.09, 22:53
                    > Aj, Krzysiu, prawda, mlody jestes:))
                    > To fakt, im czlowiek starszy tym wiecej doswiadczenia zyciowego i
                    > wyobrazni.

                    A po co ta wstawka?
    • the_vicious_one Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 04.08.09, 23:06
      Jak zachęcić? Przy założeniu, że mąż nie jest zdeklarowanym "nie-ojcem" i po
      prostu przekłada decyzję o dziecku, uważam, że da się to i owo zrobić.
      Macie pewnie znajomych, którzy mają dzieci. Odwiedzajcie jak najczęściej z
      mężem. Możesz poprosić koleżanki, żeby "mimochodem" opowiedziały, ile szczęścia
      dało im macierzyństwo. Poza tym może któraś ze znajomych par chciałaby pojechać
      na wakacje i poprosić was o opiekę nad swoim dzieckiem?
      Myślę, że warto pokazać, że dzieci nie gryzą. Mój facet jest w podobnym wieku,
      co Twój mąż. Nie ma dzieci z poprzednich związków, mówi, że nigdy z byłą żoną o
      dzieciach nie rozmawiali. A teraz bardzo chce mieć dziecko, bo trafił na taką
      nawiedzoną, jak ja :-]
      • krzysztof-lis Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 06.08.09, 21:19
        > Możesz poprosić koleżanki, żeby "mimochodem" opowiedziały, ile
        > szczęścia dało im macierzyństwo.

        Jeśli już, to nie koleżanki a KOLEGÓW. Nie przypuszczam, by przykład
        nawiedzonych mamusiek go do czegokolwiek przekonał.
        • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 07.08.09, 01:19
          hej ludziska, nie produkujcie sie. Autorak stwierdzila, ze jednak
          jej sie az tak bardzo dziecka nie chce. Poczeka te dwa lata>
          Patrz poprzednia strona:))
      • aiczka Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 07.08.09, 11:02
        > Poza tym może któraś ze znajomych par chciałaby pojechać
        > na wakacje i poprosić was o opiekę nad swoim dzieckiem?
        Moim zdaniem nie jest to najlepszy pomysł w tym kontekście. Cudze dziecko jest
        zwykle bardziej męczące niż własne. Nigdy do końca nie wiadomo, na co rodzice mu
        pozwalają, a na co nie, chce się być dla niego miłym, przez co częściej ulega
        się rozmaitym jego prośbom i pomysłom (w przypadku własnego dziecka wie się jak
        podać odmowę, czym ewentualnie rekompensować rozczarowanie itd.), nie wiadomo,
        jak zaradzić marudzeniu (nie widzi się np. że wynika ze zmęczenia i trzeba po
        prostu położyć dziecko spać). Ponadto albo dziecko znajduje się w obcym
        otoczeniu albo opiekunowie - w obu przypadkach opiekunowie mają uzasadnione
        poczucie, nieznajomości możliwych zagrożeń (nie umieją do końca przewidzieć,
        gdzie dziecko wlezie albo co wyciągnie) i w związku z tym muszą z większą uwagą
        pilnować dziecka.
    • wysoki.brunet macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową jedzę 07.08.09, 14:37
      Może on też czuje sie szczęśliwy dopiero 2 lata po 10 lat
      przepychanek i nie chce zeby ten stan nagle utracić. Dziecko zabiera
      energię i wolność i wzajemne uczucia pary, wymaga przeniesienia na
      siebie energii zasobów i miłości. Często na miłość pary nic nie
      zostaje. Daje poczucie spełnienia ale głownie kobiecie. Jeżeli
      dopiero 2 lata po dłuższym okresie docierania się jest dobrze w
      związku może mieć uzasadnione podejrzenia że kiedy jego panią ogarną
      macierzyńskie instynkta zamieni się we wredną roszczeniową jędzę.
      Zresztą po doświadczeniach z pierwszą żoną druga musiała mi długo
      udowadniać i przekonywać że dziecko nie zmieni naszych relacji, ale
      dałem się przekonać i drugi raz katastrofy nie było.
      Poczytaj przykładowo czego boją się ci poczuwający się do odpowiedzialności mężczyźni i którym zależy na miłości w związku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,568,94884211,94884211,Dziecko_zabralo_mi_milosc_zony.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,568,81651272,,Bycie_ojcem_i_rozczarowanie_zmianami.html?s=0
      • madra30 Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 10.08.09, 20:08
        Dzięki forumowiczu, poczytałam sobie te wypowiedzi, jakoś czuję rozżalenie...nie
        wiem sama co mam myśleć. Chciałabym dziecko, ale jak sobie myślę, że faktycznie
        ma unieszczęśliwić mego męża i zmienić wszystko na gorsze to mi się
        odechciewa-zadowolę się dzieći w rodzinie i psiakiem jeśli mi nie dane będzie.
        Fakt, że tęsknota za dzieckiem jest, ale to nie jest moją obseją, potrafię żyć
        póki co spokojnie, od czasu do czasu doskwiera mi tylko malutka chęć i myśl, że
        byłoby cudownie i wtedy byśmy byli jeszcze bardziej szczęśliwi albo się mylę!
        • madra30 Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 10.08.09, 20:11
          W dzisiejszych czasach stawia się inwestowanie a nie wychowanie-drażni mnie to,
          drażni mnie, że dziecko kojarzy się z wydatkami, niezadowoleniem męża,
          nieprzespanymi nocami, końcem życia towarzyskiego, obowiązkami, problemami,
          coraz więcej par nie chce dzieci, nie chce obowiązków na głowie-jak mnie to drażni.
          • triss_merigold6 Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 10.08.09, 20:29
            Cherie, komu się tak kojarzy? Twojemu mężowi? Nie jest jedyny, tego
            kwiatu pół światu.
            Piesek i dzieci w rodzinie Cię zaspokoją? Nie obraź się ale tak
            mogłaby napisać szesnastolatka a nie dorosła baba.
            Jeśli PARA nie chce dzieci to szczęść im Boże, ich wybór.
            Jeśli jedno z pary chce a drugie wręcz przeciwnie to mają cholerny
            problem.
            Nad mężem się nie użalaj, z opisu sądząc on Twoimi uczuciami i
            potrzebami zdecydowanie mniej się przejmuje.
            • miacasa Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 10.08.09, 20:48
              > Nad mężem się nie użalaj, z opisu sądząc on Twoimi uczuciami i
              > potrzebami zdecydowanie mniej się przejmuje.

              ale ów mąż wybrał sobie na żonę kobietkę i chce by nią nadal była, on nie chce
              kobiety, równoprawnej, niezależnej partnerki...

              Autorko wątku, nie przegap swojego czasu, pamiętaj, że na wszystko w życiu jest
              odpowiedni czas a dobiegając trzydziestki jesteś już zdecydowanie dojrzała
              biologicznie i społecznie do macierzyństwa a Twoja tęsknota za dzieckiem jest
              naturalnym przejawem dojrzałości psychicznej w tym względzie. Przyjrzyj się
              swojemu małżeństwu czy przypadkiem mąż nie wyznaczył Ci roli ozdobnika, takiej
              trochę ubezwłasnowolnionej osóbki do kochania, która ma być fajna i miła ale nie
              do końca może realizować swoje potrzeby w związku.
        • kag73 Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 11.08.09, 00:02
          Oj, madra30 a juz myslalam, ze Ci sie odechcialo. Taaa, po
          co "unieszczesliwiac" meza, lepiej unieszczesliwic siebie. A dzieci
          w rodzinie i piesek to nie to samo co wlasne dziecko.
          czasmi mysle, ze kobiety swiadomie robia z siebie ofiary i czesto sa
          zbyt zdolne do poswiecen.
          • madra30 Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 11.08.09, 09:11
            Kag73 masz sporo racji, ale jak mam uszczęśliwić nas oboje?Mam czekać i ufać czy
            naciskać, bo nie ufam?Rozmowy-nic więcej z nich nie wynika, on mi wręcz
            powtarza:, że już to słyszał!
            Wybieram się do lekarza, może on mi coś doradzi? Czy nie pytać?w sumie idę się
            przebadać, ale może należy wspomnieć, ze chciałabym założyć rodzinę, ale nie
            wiem jak przekonać męża, w końcu to facet , może pomoże?
            • anusia29 Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 11.08.09, 10:13
              Przeczytałam cały wątek :))) nie będę się wdawała w rozważania co
              jest przyczyną takiego, a nie innego zachowania Towjego męża.
              Uważam, że rację ma Pani Agnieszka i musi być tu jakieś 'drugie' nie
              koniecznie uśwaidamiane dno.
              Napisze Ci za to co ja bym zrobiła i co jest - moim zdaniem uczciwe
              dla obu stron. Macie probelm, macie konflikt. To, że Ty momoentami
              uważasz, że będziesz mogła się obyć bez dziecka to maskowanie
              problemu. Po Towich postach widać, jak bardzo dziecka chcesz.
              Zachłannie, dziko, mocno - jak matka. I to akurat dobrze. Powiem Ci,
              jesli zdecydujesz się na opcję bez dziecka, dla wygody lub/i
              komfortu Twojego męża - będziesz ako 45+ kobieta bardzo
              nieszczęśliwa. Bo wtedy juz czasu nie cofniesz...
              A więc - ja bym porozmawiała spokojnie (!) z mężem. Bez słowotoku,
              zachęcania (to nie kupno samochodu), podpytywania się, dopytywania.
              Usiadłabym i powiedziała, że teraz będzie poważna rozmowa, o
              kluczowym dla zycia znaczeniu i porsze o jasne i porste i
              jednoznaczne odpowiedzi.
              Pozwiedziałabym mniej więcej tak:
              wiesz, że dziecko jest dla mnie ważne, że chceiliśmy je miec oboje.
              I myslę, że nadszedł juz ten czas. Chcę je mieć. Chcę zacząć
              starania teraz. Dom możemy zbudowac już z dzieckiem, podróże są
              możliwe z dzieckiem oraz po odchowaniu go. Nie chcę odkładać go na
              potem, bo już mamy 10 lat za sobą i dziecko jest kolejnym naturalnym
              etapem w związku.
              Ja chcę byc matką - nie za jakieś mityczne 2-3 lata, bo zawsze
              będzie coś, co może sprawić , że jeszcze nie teraz - albo dom, albo
              wakacje, samochód, trudny okres w pracy, zdrowie, itp.
              Yes or no, now or never? innych pcji nie ma. Jeśli nie przystajesz
              na te warunki, znaczy, że coś między nami w tej istotnej kwestii
              szwankuje i być może (!) musimy przemyslec nasz związek, czy ma on
              sens w takim kształcie.
              Nota bene - ja wczoraj z moim mężem zdecydowaliśmy się odbyć poważną
              i b ardzo smutną, ale konieczną rozmowę na temat - co zrobić jak
              jedno z nas umrze - jakie kroki prawne i majątkowe przedisęwziąć,
              jak wychowywać dalej nasze dziecko,co ewentualnie potem (ew. kwestia
              ponownego związku). Mamy małe dzieko, a mojemu męzowi właśnie umarł
              kolega - równolatek. I po takiej trudnej rozmowie wiemy już czego
              chciałaby 'w razie czego' druga strona i poczucie bezpieczeństwa.
              ---
              Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
              • kag73 Re: macierzyński instykta a zmiana w rozczeniową 11.08.09, 12:36
                Anusia, to jest bardzo dobra rada. Tez juz cos takiego
                zaproponowalam autorce. Jezeli mezczyznie zalezy, to potraktuje jej
                instynkt macierzynski powaznie. Problemem jest, ze ona pewnie
                zbyt "letnio", nie wiem lagodnie podchodzi do sprawy a tutaj trzeba
                troche woz albo przewoz i konkrety, bo facet ja zbywa mowiac, ze juz
                to slyszal. Tak byc nie moze. Dlatego musi prawie postawic mu
                ultimatum.
                Madra30, ciekawam co Ci powie ginekolog. Napisz.
    • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 11.08.09, 21:55
      Witam forumowiczów!
      Byłam u lekarza. Siedziałam tam 1, 5 godziny. Przez godzinę spływały mi łzy po
      policzkach słuchając tego co do mnie mówi lekarz-wybrał bardzo alternatywny
      sposób rozmowy ze mną, używał ostrych i dosadnych słów , by móc mi zobrazować
      niektóre argumenty. Nie chce przytaczać całej rozmowy, powiem szczerze, że z
      wizyty ginekologicznej zrobiła się wizyta u seksuologa-terapeuty. Zaczęło się od
      tego, że powiedziałam o moim problemie...potem usłyszałam, że jestem piękną
      kobietą, za którą męzczyźni oglądają się na ulicy a ja daje z siebie robić
      "materac, lalke dmuchaną, jestem do ciupciania, jestem waginą"ponieważ godzę się
      przez tyle lat na stosunek przerywany...nie chcę przytoczyć całej rozmowy, ale
      sugerowano mi nawet, że mąż może nie być heteroseksualny a na koniec
      zdiagnozowano u mnie nerwice seksualną. Czy ktoś wie co to jest?
      Powiem tyle, że wyszłam z gabinetu czując ulgę ale i niedowierzając , że mąż
      mnie krzywdził latami a ja żyłam w nieświadomości seksualnej i godziłam się na
      to co mi nie sprawiało satysfakcji do tego moje libido jest większe niż
      partnera...Przytkało mnie, czułam się z początku zażenowana pytaniami, ale
      nacisku nie było bym udzielała odpowiedzi, sama spełzłam na tor rozmowy o moim
      związku i zgodziłam się na krępujące pytania, lekarz nie owijał w bawełne,
      nazywał narzady nawet rzekłabym wulgarnie-typu"ci... do cipciania"...Nie zdawałam
      sobie sprawy, żyłam w totalnej nieświadomości. Okazało się, że mój mąż to
      egoista i tchórz, jest oziębły emocjonalnie.Muszę sobie wszystko przemyśleć i
      zanalizować.
      • arieta Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 11.08.09, 22:45
        Może i ten lekarz rację miał, ale tak jak to czytam, to mam wrażenie, że on sam powinien czym prędzej na terapię pognać.
        • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 11.08.09, 23:22
          No wlasnie, tez troche moze zbyt ostrych srodkow wyrazu uzyl, ale
          bylam ciekawa co na to powie facet ginekolog.
          Hmm, moze troche przesadzil, ale na pewno ma tez sporo racji.
          A na jakiej podstawie mowi Ci, ze masz "nerwice seksualna"?

          I jak to bylo z tymi stosunkami przerywanymi u Was? Nie odpowiada
          Wam prezerwatywa albo pigulki. Poza tym bez przesady, nie od
          poczatku chcialas miec dziecko, dlatego stosunek przerywany. Wiadomo
          dla ginekologa najwazniejsze sa dzieci, oni tak mysla po prostu.
          Ze spokojem, wszystko przemysl.
          • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 01:32
            Nie znam Waszego zwiazku ani Twojego meza, ale nie wiem czy tak od
            razu nalezy z niego robic potwora, ktory Cie wykorzystywal i
            krzywdzil.
            Do konca nie wiemy co mu w glowie siedzi.

            Teraz uwazam jest ostatni dzwonek. Powiedz mu, ze bylas u
            ginekologa, wszystko jest w porzadku i mozesz zachodzic w ciaze, co
            jest Twoim zyczeniem, teraz, nie z 2 lata. Postawic sprawe na ostrzu
            noza. Zobaczysz reakcje.

            No chyba, ze juz zdazylas mu opowiedziec co bylo u ginesa albo
            zrobilas awanture.
            • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 11:29
              Chciałam bardzo porozmawiać z mężem , ale byłam tak nakręcona i podminowana,
              że ze łzami w oczach powiedziałam jaką odbyłam rozmowę z lekarzem i , że moje
              przypuszczenia co do pewnych nieprawidłowości potwierdziły się, na koniec
              zapytałam czy jest heteroseksualny...
              Położyłam się spać w oddzielnym łóżku.
              Dzisiaj wiem, że działałam pod wpływem chwili i dużo niepotrzebnie powiedziałam
              i wysłałam mężowi sms-a , że nakręciłam się po wizycie u lekarza, że nie
              chciałam tego wszystkiego powiedzieć, że musimy sobie wyjaśnić wiele, że nie
              może być jak do tej pory itp. a on do mnie:nie pisz do geja!Tylko tyle, nie
              zabolało go to, że jest mi przykro, że czuje się zmieszana, że tyle
              nieprawidłowości, ze ja mogę mieć ze zdrowiem problemy, że w lekarza odczuciu
              jestem traktowana jak....tylko gej go zabolał! I się do mnie nie chce odzywać,
              znaczy odzywa, ale tylko jak coś zapytam, słychać po głosie ze nie jest
              dobrze!On to odebrał jako zdradę, brak szacunku-że rozmawiałam na prywatne
              sprawy z lekarzem.
              • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 11:36
                I się do mnie nie chce odzywać,
                > znaczy odzywa, ale tylko jak coś zapytam, słychać po głosie ze nie jest
                > dobrze!On to odebrał jako zdradę, brak szacunku-że rozmawiałam na prywatne
                > sprawy z lekarzem.


                i założę się, że teraz będzie cię karcił jak smarkulę, wpędzał w poczucie winy a
                ty niczym mała dziewczynka będziesz zabiegała o jego uwagę i "wybaczenie":(
              • triss_merigold6 Aaaaaa nie mogę 12.08.09, 11:39
                Już dostałaś radę, że na zimno takie rzeczy, na zimno anie pod
                wpływem emocji. Swoją drogą reagujesz jak kobieta młodsza niż
                wynikałoby to z metryki.
                Oczywiście, że mąż skupił się na czysto personalnym odbiorze treści
                rozmowy z lekarzem, oni tak reagują i należy to olać. Olać i
                wypunktować wnioski, rady etc. KONKRETY. Złośliwości typu "on się
                czuje urażony i jak mogłaś przed obcymi" krótko kasuj. Problemem nie
                jest Twoja rzekoma zdrada czy brak szacunku tylko Wasze rozmijanie
                się w istotnych potrzebach i planach.
                Pan mąż zareagował idealnie, modelowo wręcz wywołując poczucie winy.
                Klasyka tematu.
              • anusia29 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 11:42
                A ja mayślę, że i lekarz i pani agnieszka mają rację. Coś jest na
                rzeczy. powinnaś iśc do seksuologa i - jeszcze lepiej psychologa.
                Mąz ma nad tobą jakąś psychiczną władzę, patalogiczną bym
                powiedziała. Płakać po seksie?????!!!! Chyba że ze szczęścia i
                spełnienia. Nigdy nie miałaś normalnego, pełnego stosunku, tak do
                końca???? To nie jest fair, normalne, czy jak to zwał. I jeszcze
                facet Cię teaz szantażuje emocjonalnie, obchodzi go jego 'gej'. A
                gdzie tu Twoje uczucia??? Zasatnów się nad tym. To wszystko układa
                się w logiczny ciąg, w który wposuje się też 'odkładanie' 9lub
                niechęć) poczęcia dziecka.
          • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 07:54
            Od początku w taki sposób przebiega prawie kazdy nas stosunek, ponieważ ja
            jako młoda dziewczyna nie miałam swiadomości ani wiedzy w tym zakresie,mój mąż
            był moim pierwszym partnerem, nie uważałam to za nic złego a wrecz przeciwnie
            wydawalo mi się to dobre rozwiązanie,że dzieki temu w młodym wieku nie zajdę w
            ciażę( chociaż dzisiaj wiem, że to żadna metoda antykoncepcyjna) z czasem a
            wlasciwie latami podczas różnych rozmów w gronie kolezanek zaczełam postrzegać
            to juz nieco inaczej, ale powiem szczerze, że to było jak nawyk-przyzwyczajenie,
            próbowalam to zmienić, ale widocznie zabrakło mi odwagi by powiedzieć, że to mi
            sie już nie podoba, sugerowałam inne rozwiązania, ale pigułek akurat nie
            chciałam brać.Moja wina, bo mogłam powiedziec , że nie chce tak i tak tylko tak
            czy siak....a ja sie godzilam...
            Nerwica? U mnie? Podobno to, że płaczę po kazdym odbytym stosunku,jestem potem
            nerwowa, zmeczona, boli mnie glowa, ale to nie jest pewne, że mam ja w 100%
            trzeba by było dogłebniej temu objawowi się przyjżeć i lekarz nie wytłumaczył mi
            wiecej....
            Czuje sie koszmarnie jak sobie pomysle, ze jestem jakimś materacem, wagina czy
            czyms tam jeszcze....a do tego jak ciemnogród-który z powodu braku edukacji
            seksualnej i braku asertywności przyzwalał na cos co mnie niszczylo tyle lat!
            • miacasa Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 10:57
              > Czuje sie koszmarnie jak sobie pomysle, ze jestem jakimś materacem, wagina czy
              > czyms tam jeszcze....a do tego jak ciemnogród-który z powodu braku edukacji
              > seksualnej i braku asertywności przyzwalał na cos co mnie niszczylo tyle lat!

              oj, coś za mocno przyjmujesz jako prawdy niepodważalne słowa starszych mężczyzn,
              nie pozwól sobie by czyjeś opinie powodowały u ciebie tak silne, negatywne
              emocje i nie myśl o sobie jak o materacu! jesteś nieomal trzydziestoletnią
              kobietą, przestań wchodzić w rolę małej kobietki w kontaktach z facetami (bez
              względu na to czy to mąż, lekarz, szef w pracy czy nauczyciel)
            • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 11:49
              Obraza sie czy nie, co nie zmienia faktu, ze macie problem, bo Ty
              chcesz dziecka a on Cie zbywa. Poniewaz nie mozesz sie z nim
              dogadac, zapytalas o rade lekarza. Kropka. Teraz konkrety, chce
              dziecka czy nie, jezeli tak, to zaczynacie je "robic" teraz. ty
              jestes gotowa.

              Uwazam, ze lekarz troche przesadzil. Stosunek przerywany jest dosc
              popularny, kiedys nawet czytalam artykul "Antykoncepcja po polsku,
              czyli uwazamy". Nie wiem jak to jednak wyglada, czy ludzi praktykuja
              go zawsze, czy w pewnych momentach cyklu ida na calosc. U Was okazal
              sie metoda skuteczna, bo przez tyle lat nie zaszlas w ciaze.
              Istotne sa natomiast Twoje odczucia podczas seksu, czy maz Cie
              zadowala, doprowadza do orgazmu itp.
              Piszesz, ze placzesz po kazdym stosunku, ale moze dopiero teraz, bo
              chcesz dziecko a on znowu "wychodzi" w pore.
              Jezeli zdarzalo Ci sie to czesciej to jest to wynik pewnego
              niedosytu, na zasadzie "i po co mi to bylo", to reakcja na
              niezaspokojenie. Moze nie tematyzowalas tego, nie masz tez
              porownania jaki moze byc seks, bo on jest Twoim pierwszym partnerem.

              Moze dobrze sie stalo, przynjamniej maz wie, ze masz problem i skoro
              z nim nie potrafisz go rozwiazac, bo "on juz to slyszal", to
              zasiegnelas rady gdzie indziej, czy mu sie to podoba czy nie. Nie
              daj sobie wmowic winy, bo to znow odwiedzie Was od rzcywistego
              problemu: checi dziecka z Twojej strony.
      • marianka_marianka Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 11.08.09, 23:19
        Ty inicjowałaś rozmowę, więc tylko Ty wiesz co mówiłaś i w jaki sposób. Nie mnie oceniać sposób wypowiadania się lekarza, bo nie byłam przy tej rozmowie. To jest mało istotne.
        Najważniejsze jest to, że kolejna osoba spojrzała na Twoje dylematy jako na poważny problem. Trzeźwo patrzące osoby widzą Twoje życie jako podporządkowanie drugiej osobie - Twoje potrzeby idą na bok.
        Przez tyle lat godzisz się na stosunek przerywany, który jak sama piszesz nie daje Ci satysfakcji.
        Jest pewnie wiele takich kwestii, o których nie piszesz i nie zauważasz, a które ewidentnie wskazują jakie jest podejście Twojego męża do "wspólnego" życia.
        To co opisałaś już pokazuje, że jest to życie Twojego męża, a Ty tańczysz jak Ci zagra...
    • marianka_marianka Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 11:55
      Ktoś mądrze napisał, że zbyt mocno bierzesz sobie do serca rady starszych mężczyzn.
      To co powiedział lekarz jest kolejnym przyczynkiem do rozważenia Twojej sytuacji. Nie musisz histeryzować i wyzywać męża od gejów, a także ze szczegółami opowiadać co Ci mówił. Mężowi mogłaś przedstawić ogólny obraz, problem który wynika z takiego stanu rzeczy. Nie dziwię się że się na Ciebie obraził, w jego mniemaniu wbiłaś mu nóż w plecy opowiadając o waszych sprawach obcemu facetowi, który na dodatek nazwał go gejem... Myślę, że większość facetów potraktowałaby to jak zamach stanu, bo są wrażliwi na swoim punkcie szczególnie w dziedzinie seksu.
      Niestety z Twoich postów przebija infantylność, niedojrzałość, egzaltacja. Skoro traktujesz męża jak ojca, to on gładko wszedł w tę rolę i macie zamknięty krąg Ty posłuszna córeczka - on surowy ojciec. Zero partnerstwa. Gdybyś nie napisała ile lat macie lat, to byłabym pewna że Ty masz 20 a mąż 40.
      • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 12:12
        Problem byc moze wynika z tego, ze on jest jej pierwszym partnerem.
        Ona byla bardzo mloda i niedoswiadczona, on starszy moze bardziej
        doswiadczony.
        Bo ja wiem czy to infantylnosc. Po prostu rzadza nia w tej chwili
        wielkie emocje, my na wszystko patrzymy z boku, duzo latwiej nam
        mowic i oceniac. Poza tym ona go kocha, my nie, patrzymy trzezwo.
        Dziewczyna, prawie jak kazda kobieta, chce zeby wilk by syty i owca
        cala. Chce dziecka ale nie chce tego na sile narzucac mezowi, ktory
        nie chce. Jednak teraz pewnie powinna, bo sytuacja jest chora a
        facet zachowuje sie dziwnie i nie wiemy co mu w glowie siedzi.
        A miedzy Bogiem a prawda, jesli chodzi o sfere emocjonalna, wszyscy
        jestesmy dziecmi.
      • madra30 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 12:17
        W odpowiedzi...
        Po stosunku płacze dopiero od jakiegoś czasu-tak dokładnie po obiecanych próbach
        poczęcia potomka, nie histeryzuje, po prostu robi mi się przykro, ze
        "wyskakuje"i ze to znowu nie ten moment, samoistnie łzy lecą mi po policzkach.
        Wcześniej godziłam się na takie stosunki, ale dopiero od niedawna przestały mi
        sprawiać przyjemność, dawniej mąż wynagradzał mi to inaczej, wiec nie było do
        końca tak, że czułam się materacem. lekarzowi nie opowiadałam mojego życia i
        doznań tylko odpowiadałam na pytania wiec tez nie ma pełnego obrazu
        sytuacji....co do moich relacji z mężem-faktycznie bywa, że czuje się jak
        dziewczynka , bo głaszcze mnie po głowie często-nawet mu to powiedziałam, że ja
        nie jestem dzieckiem i niech nie traktuje mnie jak córki-były takie rozmowy
        dawno temu, infantylna? Może i tak, zgodzę się, że przy nim przybieram taką
        postać, chociaż w codziennym życiu raczej nie jestem małą, nieporadną dziewczynką.
        • kag73 Re: Jak zachęcić męża na dziecko? 12.08.09, 13:33
          Wyglada na to,ze Twoj maz lubi miec nad wszystkim kontrole. Ty sporo
          mlodsza, on doswiadczony, pewnie mu taka rola tego wszechwiedzacego
          i o wszystkim decydujacego bardzo odpowiada a Ty sie dopasowalas.
          Tez nie sadze, ze facet traktuje kobiete jak materac itp. tylko
          dlatego, ze stosuje stosunek przerywany, bez przesady. Jakos sobie
          radzic trzeba, prezerwatywy na dluzsza mete tez przeszkadzaja, wiem
          po sobie, czasmi juz wolimy wlasnie stosunek przerywany, tak na
          zmiane.
          Istotne teraz, nie daj sie zbic z tropu. Moze byc mu przykro, ale
          sam nie stanal na wysokosci zadnia, nie zachowuje sie jak dorosly
          facet, nie mozna z nim porozmawiac powaznie i konkretnie, nie
          uwzglednia Twoich potrzeb a zatem...woz albo przewoz.
          • madra30 Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 10:45
            Od pewnego czasu pisze do Was na tym forum i to mi pomaga spojrzeć na moje życie
            bardziej obiektywnie, jest mi lepiej słyszac wszelakie opinie na temat mojej
            sytuacji.
            Moja sytuacja jednak stale jest trudna i nie przebiega zgodnie z moimi
            oczekiwaniami niestety:(
            Wczoraj chciałam zainicjowac spokojna rozmowę z mężem. Podeszłam do niego w tym
            czasie akurat ogladał smieszne filmy na komputerze. poprosiłam zeby ze mna
            rozmawial to odrzucił: to rozmawiaj! No słucham!
            Spokojnie tłumaczyłam, ze zależy mi na naszym wspólnym szczęściu, ze go kocham,
            że mam dosyc pewnych sytuacji, ze prosze go by w dojrzały sposob ze mna
            porozmawiał.tyle od serca, uczciwie i lagodnie mu powiedziałam ... Jednak
            zostałam olana! Na moje pytania słyszałam odpowiedzi typu: Wymyśl sobie!Tak tak!
            Rób sobie co chcesz! Twoja sprawa! Juz to słyszalem! Nic nowego nie mówisz!mam
            to gdzieś! Skonczyłas juz! Popłacz sobie!W miedzyczasie jeszcze smiał się
            ogladajac film i siedząc do mnie bokiem, ale proponowałam, żeby usiasc gdzie
            indziej i szczerze pogadać.
            Zrobiło mi sie bardzo przykro, doswiadczyłam jego obojetnosci, olal mnie
            maksymalnie a ja tak sie starałam normalnie pogadać. Był oziebły!!!!Zdenerwowal
            mnie do tego stopnia, że powiedzialm mu, że skoro nie moge sie z nim porozumiec
            i zachowuje się jak gó...arz i nie obchodzi go co ja czuje i nie zalzy mu na
            szczerej rozmowie to przykro mi, ale w takiej atmosferze nie chce spedzic tu
            chocby jednej minuty. Wzielam torbe, psa i wyszłam-na koniec dolecialo do mnie
            jego:"Tak leć do mamusi i sie poskarż"!
            Oczywiście poszłam do rodziców nocować i zamierzam tam siedziec do tąd aż mój
            mąż przemysli sobie i przeprosi mnie. troche mnie zdziwiło, że do tej pory nie
            zadzwonił. To ja powinnam miec dość jego a on zachowuje się jakby miał dość mnie
            i niewiadomo kiedy tak sie narobilo. Kocham go, ale wiem, że nie mogę sobie
            pozwolić na takie traktowanie!Tylko czy on zrozumie?
            • annb Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 11:18
              zrozumie?
              miejcie nadzieję nie tę lichą marną

              do tej pory było tak jak on chciał i zapewne sądził że będzie tak
              nadal.
              Wątpie czy zrozumie.
              Potraktuje to jako twoją histerię i czepianie się
              • serendepity Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 12:25
                Tylko nie biegnij i nie przepraszaj go zaraz, bo uzna, ze mial racje i moze Cie
                tak traktowac. Dobrze, ze nie dajesz sie.
                • miacasa Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 12:30
                  ten mąż zachowuje się jak karcący rodzic, a wcześniej jak zwyczajny cham, bardzo
                  współczuję
                  • kag73 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 12:35
                    Urazona duma, gadalas o Waszym problemie z obca osoba. Nazwano go
                    gejem, to gleboko siedzi. Jest obrazony, nie ma ochoty na rozmowe,
                    musi przetrawic, moze mu minie.
                    Nie dzwon, nie kontaktuj sie, czekaj co bedzie. Do tej pory on
                    myslal, ze jestes slabiutka kobietka, ktora sobie troche poplacze a
                    potem znow zapomni i bedzie na jego. Tym razem sie przekona, ze
                    potrafisz tez inaczej i dobrze mu to zrobi. Bedzie musial sie
                    ustosunkowac do sytuacji.
                    • madra30 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 12:54
                      Dzięki ludzie!
                      Z jednej strony wiem, że nie mogę tak dać się traktować i , że nie zrobiłam nic
                      złego. Z drugiej zastanawiam się czy ja nie jestem uparta i czy go nie
                      krzywdzę?Ale po wczorajszym zachowaniu wiem, że to głupie rozumowanie!
                      Boje się tylko, że będę tak czekać a sytuacja się nie rozwinie dalej. Jutro
                      mieliśmy ze znajomymi jechać na odpoczynek na kilka dni i w sobotę miał sie
                      ulotnić , bo ma wieczór kawalerski.
                      Do niedzieli nie zamierzam sie kontaktować ani wrócic do domu, potem muszę
                      wrócic, bo nie moge robic rodzicom klopotu-ja kłopotem nie jestem, ale pies na
                      pewno. Powiem nawet, że rano pekało mi serce, miałam ochotę 1000000razy
                      zadzwonić, wysłać sms-a....ale teraz jest mi już dobrze. Wiem, że ja za niego
                      nie zrozumiem, nie porozmawiam, nie wyjasnie sobie pewnych kwestji.
                      • triss_merigold6 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 13:21
                        Czy Ty na pewno masz 30 lat czy weszłaś w rolę dziewczynki?
                        Wyjazd do rodziców po, w sumie mało hard corowej, wymianie zdań był
                        IMO niepotrzebny i taki właśnie dziecinny. Trzeba było gościa cisnąć
                        do ściany do skutku i nie pozwalać się zbyć a dla Ciebie główny
                        problem to fakt, że mąż nie reaguje na Twoje łzy. Przestań się
                        mazać. Idź do jakiegoś psychologa, porozmawiaj i przestań mieć takie
                        amplitudy emocjonalne.
                        • annb Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 13:37
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Czy Ty na pewno masz 30 lat czy weszłaś w rolę dziewczynki?
                          > Wyjazd do rodziców po, w sumie mało hard corowej, wymianie zdań
                          był
                          > IMO niepotrzebny i taki właśnie dziecinny. Trzeba było gościa
                          cisnąć
                          > do ściany do skutku i nie pozwalać się zbyć a dla Ciebie główny
                          > problem to fakt, że mąż nie reaguje na Twoje łzy. Przestań się
                          > mazać. Idź do jakiegoś psychologa, porozmawiaj i przestań mieć
                          takie
                          > amplitudy emocjonalne.



                          ale wiesz Triss
                          ciezko jest mowic do plecow
                          pomysl z psychologiem popieram
                          Do załozycielki watku_idz do tego psychologa bo za chwilę się
                          złamiesz, wrocisz, przeprosisz i bedziesz czekac na dziecko do
                          swietego nigdy.

                          • madra30 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 14:05
                            Kto powiedział, że ja mam 30lat?Mam 27 lat co wiele nie zmienia akurat w tej
                            kwestii. Ta rola małej dziewczynki-nie zaprzeczam. Wyszłam z domu dlatego, że
                            nie mogłam znieść juz takiej sytuacji, lekceważenia, braku chęci rozmowy,
                            olewactwa. Mój rodzinny dom jest dla mnie azylem.Rodzice nie wtracaja sie w moje
                            sprawy, nie wypytuja i nie maja nic przeciwko moim wizytom, zazwyczaj jak mój
                            maz jezdzi w delegacje ja wtedy u nich nocuje.A wiem, że chocbym w domu
                            małżeńskim tygodniami sie nie odzywała-nic by to nie dało-juz nie raz
                            próbowałam-a maż nie zauwazał niczego, a odpowiadałam tylko jak mnie o cos
                            pytal-mało spostrzegawczy jest! Mąż nie jest ode mnie zalezny w zadnym stopniu,
                            nie musze mu gotować, prasować, prać a ostatnio i kochac się. Żywi sie na
                            mieście-zawsze, korzysta z pralnii, prasowac lubi sam. Jest taką "zosią samosią".
                            Jedynie moim wyjsciem z domu mogłam mu pokazać, że skoro nie chce zgody ani
                            rozmowy i ma mnie traktować źle to ja nie chcę byc w takim domu!mial wybór,
                            został poinformowany, ze ja chce zgody, normalności i rozmowy by konkretnie cos
                            ustalic , bo dla mnie to juz bywa uciazliwe! ostrzegałam go, że wyjde z domu jak
                            w ten sposób ze mna rozmawia!
                            Los bywa tez zbawienny-akurat zaproszono mnie przed chwilka w pracy na babski
                            wieczór, tak wiec nie skusze sie zadzwonic czy wrócic do domu, mama co prawda
                            bedzie sie musiała zajac moim psem, ale mam nadzieje, ze nie wykorzystam jej za
                            bardzo!
                            • madra30 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 14:15
                              Powiem tez tak ja naprawde bardzo licze sie z waszym zdaniem, ale do psychologa
                              nie chcę iść-nie uważam to za nic złego-wrecz odwrotnie-uważam, ze bardzo by mi
                              sie przydal-ale mój maz w tej kwestji jest zacofany i gdyby sie dowiedział, że
                              byłam-traktowalby mnie jak wariatke-choc nie raz tłumaczyłam, ze to nic złego,
                              zreszta proponowałam ostatnio bysmy razem poszli-bo to nasz wspólny problem-ale
                              usłyszałam, ze to ja go mam, mu jest dobrze. Jesli moje napiecie faktycznie
                              bedzie wzrastac to moze i sie udam, ale uważam, ze to forum po częsci słuzy mi
                              lepiej a opinie mam nie tylko psychologa, ale i ludzi-forumowiczów.tak wiec
                              zbieram wszelakie wasze opinie!I to, ze jestem anonimowa sprawia, ze sie nie
                              zacinam a przy rozmowie w 4 oczy trudno by mi było opowidac o sobie w taki
                              sposób jak piszę.Co do moich stanów-tak bywam chwiejna emocjonalnie, sama sobie
                              próbuje "kopa w dupe dać" bo widze jak się roztkliwiam!
                              Mój maż-kocham go, ma wiele zalet-ale ma tez sporo wad, jak jest dobrze to jest
                              dobrze, ale jak źle to ja nie potrafie sobie z tym poradzić
                            • miacasa To jak z tym wiekiem jest? 13.08.09, 14:44
                              w pierwszym poście napisałaś, że mąż ma 38 lat i jest od ciebie o 9 lat starszy,
                              więc się pogubiłam
                              • madra30 Re: To jak z tym wiekiem jest? 13.08.09, 14:50
                                ja mam rocznikowo 28 ale jeszcze 27 , a mąż ma skończone 37-tak to jest, nie
                                chcialam do końca podawac danych w obawie przed zdemaskowaniem
                                • miacasa Re: To jak z tym wiekiem jest? 13.08.09, 14:57
                                  zatem wybacz czepialstwo ale się pogubiłam w wyliczeniach :)
                          • moreno68 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 14:06
                            Myślę ,że żyjesz w świecie wyidealizowanego przez siebie związku ,
                            wyidealizowanego przez siebie partnera i dlatego zderzenie z
                            rzeczywistością jest teraz tak okrutne.
                            Przeczytałam wszystkie Twoje wpisy.Wybacz szczerośc , ale nawet przy
                            rozpoczynaniu współżycia przez Ciebie w młodym wieku, każda kobieta
                            dojrzewa,czyta książki ogląda filmy , rozmawia z koleżankami i po
                            pewnym czasie dociera do niej że stosunek przerywany nie jest
                            normą.Sorry powiem wprost dla większości facetów zakończenie
                            stosunku w ten sposób nie jes satysfakcjonujące.Dla kobiet też
                            nie.Przy stałym partnerze dla mnie wprost trudne do pojęcia?
                            Czy Twoim całym światem,horyzontem i jedyną w życiu orbitą poglądową
                            jest Twój mąż?Gdyby pisła te posty 17 letnia panienka jestem w
                            stanie zozumiec , ale jesteś dojrzałą kobietą a przebija przez Twoje
                            myślenie totalny infantylizm.Wasz związek określiłabym jako ojciec z
                            córką.Ojciec mentor, wydawacz poleceń i córeczka tatusia chcąca go
                            za wszelką cenę zadowolic.
                            Piszesz o swoim facecie jako super zaradnym życiowo, na konkretnym
                            stanowisku.Czy uważasz ,że gdyby w życiu zawodowym nie potrafił
                            słuchac swojego szefa, współpracowników czy kontrachentów byłby na
                            takiej pozycji zawodowej.Raczej nie , bo pewnie ma w życiu zwodowym
                            sytuacje kiedy też musi się podporządkowac, zacisnąc zęby ,
                            ustąpic , nawet jesli jest szefem własnej firmy to w stosunku do
                            innych kontrachentów.
                            Czyli mówiąc wprost nie sądze,żeby w życiu zawodowym przy rozmowie
                            odwracał się do kogoś dupskiem i bębnił w klawiaturę.Bo tam wie że
                            musi się kontrolowac a Tobie może bezkarnie skakac po głowie , a Ty
                            następnego ranka rozstrząsasz po 10000 razy czy zadzwonic.
                            A na dodatek myślę że większym problemem niż pies w mieszkaniu
                            Twoich rodziców powinien byc Twój mąż , który z tego co opisujesz ma
                            sla Ciebie zero szacunku.
                            Napisała fajny post psycholog, anusia 29 - i co z tego?Tam dane są
                            rady dla dojrzałej kobiety która chce przejąc kontrolę nad własnym
                            życiem i miec w małżenstwie partnera.
                            Konkretne pytanie ,konkretna rozmowa ,,chcesz dziecko czy
                            nie,,?.Czekasz pół roku a co póżniej jeśli nadal będzie
                            odwlekanie.Dziecko jest dla Ciebie na tyle istotne że jesteś w
                            stanie rozstac się z idealnym mężem jeśli go nie chce czy jak dalej?
                            A przez najbliższe pół roku stosunek przerywany?
                            Nie piszę tego złośliwie , ale obudz się dziewczyno , idz do
                            psychologa , porozmawiaj z kims z zewnątrz i określ samodzielnie co
                            jest dla Ciebie w życiu istotne.

                            Pozdrawiam
                            • madra30 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 14:29
                              Co do idealizowania męża-doceniam go a nie traktuję jak góru, bo potrafię miec
                              własne zdanie i zdaje sobie sprawę, że nie jest wyrocznia w pogladach i nie we
                              wszystkim ma racje. Ma dobre stanowisko, ale ja nie odbiegam dalece-mam stała
                              pracę i 2 umowa-zlecenie-finansowo sobie radzę bardzo dobrze, mam odpowiednie
                              wykształcenie i tez jestem dumna z wlasnych osiagniec a w przeszlości zdobywalam
                              wiele medali w pewnej dyscyplinie sportowej i mąz do dzisiaj sie chwali nimi i
                              wiem, ze też jst dumny z moich zawodowych osiagnieć.
                              Co do tego, ze ja mówie on siedzi ignorujac mnie bokiem-dokladnie to samo
                              powiedzialam czy w pracy tez na taki olewczy stosunek sobie pozwala, to
                              powiedzial, ze nie bedzie sie spinal przede mna tak jak w pracy i , ze moze ma
                              stanac na bacznosc jak do niego mowie?!
                              Jedno wielkie niedogadanie!
                              Trafiasz w sedno sprawy -ja wlasnie czuje sie infantylna, ale w tym zwiazku i
                              nie sadze, ze jestem taka poza nim, ale nie umiem sie przebic poza to, bo jak,
                              ja jestem stanowcza, jak mówie prost, jak informuje to i tak spotykam sie ( ale
                              tylko przy kłotniach) z pewnego rodzaju smiesznoscia, bo on nie traktuje mnie
                              powaznie, ani mnie ani moich potrzeb, ani moich rozmów....i co ja moge?
                              I nie zakladam, że bede trwała wieki przy mezu z którym nie bedzie sie ukladac
                              choc bardzo chciałabym zeby było dobrze i byc razem wieki.
                            • madra30 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 14:54
                              i jeszcze o jedno zapytam: czy ma jakikolwiek zwiazek z moim problem fakt, ze
                              mój mąż ma przyjaciela, który ma 41 lata a jego od roku ( razem (11 lat) zona ma
                              30. panowie przyzjaznia sie juz od X lat. To małżeństwo nie chce dzieci, nie
                              zalezy im na kupnie mieszkania a maja na to pieniązki-żyja nazwałabym dalece od
                              standardów, ale wygladaja na szczesliwych. Ja czasami zarzucam mojemu, że
                              napatrzył sie na nich i dlatego mu z niczym nie spieszno.
                              • anusia29 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 14:57
                                nie ma zwiazku
                                • miacasa Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 14:59
                                  myślę, że może mieć związek, jeśli mąż nie miał w domu akceptowanego wzorca
                                  relacji małżeńskich to jak najbardziej może czerpać inspirację ze związku
                                  szczęśliwej, zaprzyjaźnionej pary
                              • moreno68 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 15:05
                                Nie powinnaś przy takich kłótniach czuc się śmiesznia, bo to
                                ośmiesza się Twój mąż.Myślę za to ,że Twój mąż projektuje specjanie
                                tak sytuacje np.z gejem żeby przysłowiowo odwócic kota ogonem i
                                wpędzic Cię w poczucie winy.A Ty przywzyczaiłaś go do takich
                                sytuacji od wielu lat i trudno teraz wymagac że nagle się zmieni.
                                Między poświęcenim komuś uwagi w rozmowie a staniem na bacznośc jest
                                zasadnicza różnica.Czyli Pan przejaskrwia specjalnie sytuację żeby
                                zagadac problem.
                                Stwierdzenie ,że mąż weżmie mnie za wariatkę bo pójdę do psychologa
                                wybacz chore.I co to właściwie Ciebie obchodzi co pomyśli?przecież
                                on nie przejmuje się Twoimi przemyśleniami i nawet nie chce
                                wysłuchac Twojego zdania.
                                Mnie na Twoim miejscu by zaniepokoiło Twoje życie seksualne.Facet ma
                                problemy z potencją?Nie satysfakcjonuje go pełny stosunek?Dążyłabym
                                na Twoim miejscu do wyjaśnienia tego więc nawet jak nie psycholog to
                                napewno poszłabym sama do seksuologa.Pytanie wprost ..oglądacie np
                                razem jakieś filmy , opowiadacie sobie o fantazjach seksualnych itp?
                                Co do kolegi....nawet jeśli może miec na niego taki wpływ , to tylko
                                znaczy że jest mało dojrzały emocjonalnie.
                                • madra30 Re: Jestem rozczarowana i wkurzona! 13.08.09, 15:24
                                  Co do stosunku opisywałam, ze pierwsze lata nie widziałam w tym nic złego, ale
                                  rozmawiajac z kolezankami, ogladajac filmy doszlam do wniosku, ze wcale nie
                                  powinnam byc zadowolona, ze nie musze brac tabletek i nie zajdę w ciążę( byłam
                                  sportsmenką- dlatego nie brałam tabletek) oczywiscie uzywalismy tez gumek przez
                                  jakis czas i czasami sie jeszcze tak zdaża-ale tylko jak ja powiem, ze chcę w
                                  ten sposób z inicjatywy męża nie wychodzi nic takiego- a kiedys wychodziło!
                                  W kazdym razie stosunek przerywany zaczął byc tak naprawde klopotliwy w
                                  chwili, gdy chciałam bysmy starali sie o potomka!
                                  Nie ma problemów z potencja, pelny stosunek sie odbywa-tyle, ze ja mu dopomagam
                                  inaczej, o fantazjach seksualnych glównie rozmawiam ja, pytam co by chciał,
                                  jakie ma pragnienia-ja jestem otwarta,lubie eksperymentować, tylko nie bardzo
                                  mam z kim, on nawet nie wie jaka we mnie drzemie namietnośc...jemu jak
                                  twierdzi-zawsze jest dobrze i nic wiecej nie trzeba, powiem nawet , ze to ja
                                  głownie przejmuje inicjatywe w zabawach i widze jakie sprawiam mu
                                  zadowolenie-znaczy ostatnio juz nie jest tak wiadomo z jakiego wzgledu, i jak
                                  pytam dlaczego nie ma ochoty-słysze ze jestem zakwaczona i mu sie nie chce, albo
                                  jest zmeczony, albo spac mu sie chce....Filmy razem ogladamy, ale nie o takiej
                                  raczej tematyce:)
    • madra30 Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 14.08.09, 10:41
      Od środy mieszkam u rodziców, nie kontaktowałam się z mężem ani on
      ze mną, bolało mnie, że tak mnie olewa, ale stwierdziłam, że nie
      będę miękka tym razem. Wczoraj trafił się babski wieczorek więc
      chwilowo strałam się nie myśleć. Dzisiaj on się złamał i zadzwonił-
      odebrałam dopiero za 3 razem a on"Nie wygłupiaj się, wracaj do domu,
      nie jestes dla mnie żadnym materacem, sama nakręciłaś całą kłótnię,
      nasłuchałaś się jakichś bzdur, wracaj słyszysz" Ja odp, że nic sobie
      nie wymyśliłam i że źle nie traktujesz, do czego i po co mam wracać?
      A on, że jest teraz bardzo zajęty , ale zadzwoni za godzinę....I co
      ja mam zrobić, dalej tkwić u rodziców? Wrócić do domu? Zaczynać
      znowu moje rozmowy o dziecku, seksie, lekarzu?
      Nie wiem jak mam się ustosunkować do całej tej sytuacji, żeby wyszło
      dobrze?
      • marianka_marianka Re: Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 14.08.09, 11:07
        Zostań jeszcze u rodziców, zrób sobie wakacje. Mężowi powiedz, ze wrócisz pod warunkiem wspólnej wizyty u psychologa i pod innymi, jakie tam sobie wymyślisz.
        Zastanawiam się tylko po co wzięłaś ze sobą psa?
        Nie mógł zostać w domu, czy Twój mąż nie potrafi się nim zajmować?
      • miacasa Re: Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 14.08.09, 12:42
        Umów się z mężem w restauracji i spokojnie porozmawiajcie. Nie rozumiem dlaczego
        chcesz rozgrywać swoje życie a nie żyć. Za dużo tych kombinacji, podchodów,
        manipulacji... po co to wszystko?
        • kag73 Re: Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 14.08.09, 13:15
          Dobry pomysl. Wspolna kolacja w restauracji i rozmowa. Postaw sprawe
          na ostrzu noza, dziecko robicie teraz, chyba, ze on tak naprawde nie
          chce dzieci.
          Z psychologiem bym jescze nie wylatywala, to chyba jakas moda,
          wszyscy maja chodzic do psychologa.
          Powodzenia!
          Kto wie moze po kolacji wskoczycie do lozka i bedzie "na calosc"
      • vocativa Re: Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 15.08.09, 08:21
        Madra30 i jak tam wczoraj było??Spotkaliście się i
        porozmawialiście??Zdecydowałaś się na powrót do domu??

        Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymaj się!:)
        • verdana Re: Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 15.08.09, 11:37
          No cóż, ja będę szczera i brutalna.
          Nie w stosunku przerywanym tu problem, ani w relacjach seksualnych,
          ani nawet w dziecku. Problem jest w tym, ze męzowi nie zalezy na
          Tobie. Niezaleznie co mowi, czy dzwoni czy nie - nie zależy. Zalezy
          mu natomiast na utrzymaniu przy sobie osoby, ktora jest od niego
          całkowicie zalezna- robi to, co on zechce, kiedy zechce i jak
          zechce. Twoje zyczenia nie sa uwzgledniane - bo sie nie liczą.
          Jesteś potrzebna tylko do spelniania zachcianek męza i czynienia
          jego życia przyjemniejszym. Stad niechęć do Twoich wizyt u lekarza
          czy psychologa - bo oni mogliby Ci umożliwic popatrzenie z dystansu
          na to, w jaki sposob jesteś wykorzystywana i manipulowana.
          A co do dziecka? Bedzie, o ile facetowi nagle sie zachce je mieć.
          Jesli nie - zapomnij. Twj mąż nie zwykł robic niczego, na co nie ma
          ochoty. Ty jesteś dla niego raczej rzeczą - przyjemna w użyciu,
          owszem, ale rzeczą, nie osobą. A rzeczy głosu nie mają, a jak sie
          psuja - trzeba je wymienic na inne.
          Nie wróżę Ci szczęścia w tym małżeństwie.
          • marianka_marianka Verdano 15.08.09, 14:19
            Amen!
            Dlatego myślę, że wspólna wizyta u polecanego, znanego specjalisty to dobry pomysł.
            Mądra zobaczy jak zachowuje się jej mąż. Jeżeli nie przemówi do niego autorytet lekarza, to nie widzę nadziei na dwustronnie szczęśliwy związek.
            Jeżeli Cię kocha, to pójdzie z Tobą do specjalisty, chociażby tylko dlatego żeby udowodnić Tobie i sobie, że z nim wszystko ok, a wina leży po Twojej stronie. Kobiece fanaberie.
            Co powiedział mąż, kiedy zadzwonił?
            Rozkazał Ci wracać i zarzucił Tobie wymyślanie problemów.
            A gdzie tęsknię, kocham, proszę wróć...
            • madra30 Re: Verdano 15.08.09, 15:35
              Witam!
              Mąż zadzwonił do mnie ponownie i prosił, żebym się nie obrażała, że przyjedzie
              po mnie za parę godzinek i prosi żebym była gotowa-pojedziemy nad jezioro i
              porozmawiamy.
              Chciałam i pojechałam, byłam niezwykle dumna, że to nie ja pierwsza
              zadzwoniłam, że udało mi się "nie złamać".I nie chodzi mi o upartość tylko o
              konsekwencję. Tylko jak wsiadłam do auta to pewna siebie stanowczym głosem
              powiedziałam co myślę o takich sytuacjach i co należy zmienić. Czego nie
              zaakceptuje a na co mogę się zgodzić.
              Mój mąż powiedział do mnie: Piłaś coś?I to zupełnie poważnie!
              Pojechaliśmy nad piękne jezioro.Mąż zabrał:gumki! Ale mi było zbyt zimno i nie
              miałam ochoty, co do dziecka :nie postawiłam go w sytuacji, że już, teraz
              natychmiast:powiedziałam, że do końca roku pragnę byśmy poczeli nasze dziecko a
              czy zacznie się starać od razu czy za 3 msc -wybór pozostawiam mu.Co do
              psychologa-nic nie zaproponowałam, bo akurat mieliśmy go na miejscu-sympatyczny
              człowiek , który grzał się z nami przy ognisku i który tak nas wychwalał pod
              niebiosa jakim to wspaniałym małżenstwem jestesmy, ze moje jakiekolwiek próby i
              gadki typu-ze się własnie nie odzywalismy, ze mamy problem i iine wizje
              założenia rodziny odebrane były z aprobata i normalnie w śiecie nie traktowane
              tak jak ja na to patrze, czułam sie jakby to było normalne, udzielił nam kilku
              porad, ale nie dyskutowalismy wyłacznie o nas.
              • verdana Re: Verdano 15.08.09, 18:15
                czyli znowu facet wykrecil się od rozmowy, wolał wysluchwac
                psychologa, ktory naduzył swoich kompetencji - nie moze wystepowac
                jako psycholog tak sobie, przy ognisku. A ciekawe skad się tam
                wziął? Przypadkowo? Ską to wychwalanie - poznaje wspaniale
                małzenstwo na podstawie ksztaltu noa?
                smierdzi mi to na odległośc. Pan nic nie przyrzekł, probował Ci
                wmowić, ze pilas i wobec tego oczywiscie nie mozesz myśleć
                logicznie, nic nie przyżekł - a Ty juz cala w skowronkach.
                • moreno68 Re: Verdano 15.08.09, 18:29
                  Nie dodam nic do wypowiedzi Verdeny bo ma 100 % racje.Nie wiem czy u
                  Ciebie to naiwnosc czy głupota.Po tekście o piciu mnie by zmroziło ,
                  przy gumkach zatkało a domorosły przypadkowy psycholog doprowadził
                  do mdłości a Ty jesteś w ekstazie bo facet zadzwonił.I co osiągnełaś?
                  Że się odezwał...;)no faktycznie sukces.
                  Mówię to z perspektywy własnego udanego związku 13 letniego
                  związku...gadasz tyle o swoim idealnym małżeństwie że zawiewa kiczem
                  na odległość.
                  Czas pokaże kto miał rację.
                  • moreno68 Re: Verdano 15.08.09, 18:33
                    i na marginesie rozumiem,że psycholog uznał wasze życie sexualne
                    normę wartą naśladowania;)czy też tego niewygodnego tematu nie
                    poruszyłaś.
              • ula-lo Re: Verdano 15.08.09, 18:40
                madra30, wydaje mi się, że Verdana ma rację. Czytam ten wątek i włosy stają mi
                dęba na głowie.
                Facet uciekł od rozmowy, zaaranżował jeziorko i raz seks "inaczej", i Ty
                uważasz, że jest ok?
                Wsiadanie do samochodu i zaczynanie z grubej rury jest bez sensu, bo chyba nikt
                o tak poważnych, zasadniczych sprawach jak seks i dziecko nie będzie rozmawiał
                "w biegu" albo " w drodze", ale co Ci z tego niby pojednania przyszło?
                Czy cokolwiek między Wami się zmienia??
                • ula-lo Re: Verdano 15.08.09, 18:57
                  "nie postawiłam go w sytuacji, że już, teraz
                  natychmiast:powiedziałam, że do końca roku pragnę byśmy poczeli nasze dziecko a
                  czy zacznie się starać od razu czy za 3 msc -wybór pozostawiam mu."
                  I czy on cokolwiek powiedział, czy ja zawsze wszystko zawisło w próżni?
                  Nie widzisz, że zamiast, żebyś Ty zaaranżowała powrót do domu, na Twoich
                  warunkach (albo przynajmniej dzięki kompromisowi, który musi być efektem
                  szczerej, partnerskiej rozmowy), zrobił to Twój mąż, po swojemu, a Ty poszłaś za
                  nim jak na smyczy?
                  Wróciłaś do domu I CO?
                  O rany julek!
              • triss_merigold6 Re: Verdano 15.08.09, 19:06
                Żal mi Cię dziewczyno, stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie
                będziesz w ciąży ani zaraz ani za trzy miesiące ani do końca roku.
                Jesli ten czlowiek przy ognisku wypowiadał się jako psycholog to
                postąpił absolutnie nieprofesjonalnie. Tak nie wolno, to wbrew
                wszystkim regułom etyki zawodowej.
                • madra30 Re: Verdano 15.08.09, 20:57
                  Słuchajcie...Wiem, że postawiłam sprawę na ostrzu noża! Nawet jeśli w moim
                  opisie nie wygląda to fachowo. Nie jestem dobra w pisaniu scenariusza mojego
                  życia i nie opisałam sytuacji kropka w kropkę. Nie mam 100% pewności, że zajdę w
                  ciążę, ale teraz moje wątpliwości to nie czy mąż będzie chciał(zapewniam , że
                  będzie)ale czy jesteśmy płodni, czy naturalnie nam wyjdzie i problemy innej
                  natury jeśli już. Jestem pewna, że mąż tym razem dotrzyma słowa, mogę mieć
                  odrobinę niepewności czy chce tak szybko(koniec roku za pasem), ale wiem, że
                  pójdzie na kompromis. Gumki wziął, bo wyraźnie mu powiedziałam, że nie ma takiej
                  możliwości by stosować już stosunek przerywany-albo gumki albo bez, to, że je
                  wziął dla mnie już o czym świadczy, bo zazwyczaj wiadomo jak to się odbywało.
                  Może moja w tym słabość, że ja nie przekreślam drugiego człowieka-stale daje
                  szanse na poprawę, może moja słabość, że zamiast wad dostrzegam zalety, może
                  moja słabość...
                  Kwestia psychologa, po prostu padło pytanie:"Czym się Pan zajmuje?" Nie
                  wyleciałam z moją historią, rozmawialiśmy od tak o różnych sprawach. Usłyszałam,
                  że fajnym małżeństwem jesteśmy i odp., że wcale nie takim fajnym, bo mamy
                  ostatnio problemy ze sobą itp....Gadka jak z normalnym człowiekiem, w duchu się
                  śmiałam, że nie wybrałam się do psychologa to psycholog wybrał się do mnie.
                  Zdaję sobie jednak sprawę, że wizyta u psychologa nie przebiegała by w tym
                  rytmie.Żadnej etyki zawodowej nie złamał-dziwię się, że ktoś tak napisał.
                  Wierzę, że moje życie intymne się zmieni, a co do dziecka-ja muszę wierzyć w
                  happy end!Jeśli nie będę wiedziała co zrobić. Dziękuję wszystkim za komentarze,
                  sądzę, że to mój ostatni wpis.
                  • ula-lo Re: Verdano 15.08.09, 21:01
                    madra30, z całego serca życzę Ci jak najlepiej; mam nadzieję, że napiszesz do
                    nas niedługo, żeby się pochwalić, że jesteś w ciąży i że w rodzinie wszystko ok.
                    Powodzenia!
                  • mmk9 wybacz, madra, ale ta sytuacja 15.08.09, 21:26
                    kojarzy mi się ze sceną z "Misia", kiedy żona Ochódzkiego przychodzi
                    z kochankiem i tragarzami po mienie ruchome



                    Kwestia psychologa, po prostu padło pytanie:"Czym się Pan zajmuje?"
                    Nie
                    > wyleciałam z moją historią, rozmawialiśmy od tak o różnych
                    sprawach. Usłyszałam
                    > ,
                    > że fajnym małżeństwem jesteśmy i odp., że wcale nie takim fajnym,
                    bo mamy
                    > ostatnio problemy ze sobą itp....Gadka jak z normalnym
                    człowiekiem, w duchu się
                    > śmiałam, że nie wybrałam się do psychologa to psycholog wybrał się
                    do mnie.
                    >


                    – No ale... A ty skąd wiedziałaś, że mnie zastaniesz... przecież
                    wiedziałaś, że wyjeżdżam.
                    – Przechodziliśmy, po prostu i wpadliśmy.
                    – Jak to – przechodziłaś?!!! Z tragarzami?
                    – Taa!! Przechodziliśmy. Z tragarzami. Bardzo Cię polubiłem, chłopie

                    • kag73 Re: wybacz, madra, ale ta sytuacja 15.08.09, 22:18
                      Obym bylam falszywym prorokiem, ale tez nie sadze, ze bedzie dobrze.
                      Facet wie, ze chcesz dziecka, walkujecie temat pare miesiecy, prosi
                      o spotkanie i przyjezdza z gumkami. No, rzczywiscie mu zalezy!
                      No a co on odpowiedzial na Twoj pomysl z koncem roku?
                      Czasu mial tyle i jeszcze dostaje dodatkowe 3 m-ce.
                      Trzymam kciuki!
                    • verdana Re: wybacz, madra, ale ta sytuacja 15.08.09, 22:20
                      Podejrzewam, zerzeczywiscie jest mozliwe, że maż mając dosyć
                      marudzenia "pozwoli" Ci mieć dziecko. I zobaczy, czy w ciąży jestes
                      nadal na kazde jego życzenie i czy mając dziecko na pierwszym
                      miejscu stawiasz wygodę i zadowolenie męża - bo po to tylko jesteś.
                      A jesli się przekona, ze z dzieckiem jest mu jednak niewygodnie
                      zostawi Ci natychmiast - i powie, że jest to wyłacznie Twoja wina.
                      On nie chciał dziecka, Ty go zmusilas i zniszczylaś małżenstwo.
                      Dla mnie masz 99% szans na zostanie samotna matka z mężem, ktory
                      postara się, abys dobrze zapamietala, kto ma racje.
                      • annb Re: wybacz, madra, ale ta sytuacja 15.08.09, 22:41
                        a ja sie pod verdaną podpisuję

                        uslyszysz-chcialas dziecka, to sie teraz mecz
                        • kozica111 Re: wybacz, madra, ale ta sytuacja 16.08.09, 09:54
                          Te gumki nad jeziorem mnie zabiły:)
                          Dobre kilka dni kłotni, cichych dni, izolacji i....gumki....Hmmm, widac czego
                          panu przez te dni najbardziej brakowało....i dlaczego sie "przełamał"
                          Ja na twoim miejscu po 1 zmieniłabym siebie, czyli wyszła z roli pouczanej,
                          manipulowanej,lepionej jak plastelina młodej żony.Gumki...no coż jak dla mnie
                          mógłby sobie z nich balony zrobić i puszczać nad jeziorem....I odetnij emocje,
                          nie histeryzuj, nie prowadz dyskusji łamiacym sie głosem...Bądz neutralna, miła
                          ale stanowcza.Zastanów sie jak reagowac w sytuacji gdy on próbuje Cie wytracic z
                          rownowagi.Tekst :piłas? po tym jak zobaczył Cie po tych kilku dniach miał to na
                          celu.Umie Ciebie i twoje potrzeby deprecjonowac.Albo reaguj neutralnie i na
                          luzie albo zagraj jego metoda choc raczej nie przebijesz manipulanta bo nie masz
                          tego we krwi.ja bym odpowiedziała w tym samym tonie skoro on tak zaczyna;
                          "widzisz do czego doprowadziłeś- pije przez Ciebie...;)" Tylko czy dasz rade
                          pociagnac to dalej, ja bym go zwineła jak rożek ale ty raczej nie dasz rady,
                          wiec lepsze beda reakcje neutralne.
                  • serendepity Re: Verdano 17.08.09, 15:13
                    Dziwie sie, ze po tekscie: "pilas?" nie wysiadlas z samochodu i nie pojechalas z
                    powrotem do rodzicow. Co to za rozmowa?

                    Nic nie zmienilo sie, nie doszlo do powaznej rozmowy o fundamentalnych sprawach
                    i problemach tylko zmieciono pod dywan obecny problem i maz laskawie przyjal do
                    wiadomosci sprawe dziecka.

                    Dziecko to byl tylko wierzcholek gory lodowej i punkt zapalny, ale pod spodem
                    widac wiele innych problemow jak brak szacunku. Verdana to ladnie podsumowala.
          • krzysztof-lis Re: Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 19.08.09, 12:18
            > Problem jest w tym, ze męzowi nie zalezy na Tobie. Niezaleznie co
            > mowi, czy dzwoni czy nie - nie zależy. Zalezy mu natomiast na
            > utrzymaniu przy sobie osoby, ktora jest od niego całkowicie
            > zalezna- robi to, co on zechce, kiedy zechce i jak zechce.

            IMHO to się kupy nie trzyma. PO CO facetowi kobieta, która:
            * nie gotuje mu,
            * nie pierze,
            * nie prasuje koszul,
            * do łóżka też mu nie jest potrzebna?

            Dla miecia?
            • kozica111 Re: Jak mam to teraz mądrze rozegrać? 19.08.09, 15:52
              "IMHO to się kupy nie trzyma. PO CO facetowi kobieta, która:
              > * nie gotuje mu,
              > * nie pierze,
              > * nie prasuje koszul,
              > * do łóżka też mu nie jest potrzebna?"

              A po co kobiecie facet ktory;
              * nie gotuje jej,
              > * nie pierze,
              > * nie prasuje bluzek,
              *nie zadowala jej seksualnie
              *nie chce mieć z nią dzieci?

              Do miecia?

      • agitolkar kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 21.08.09, 17:24
        Nie czytalam wszystkich postow,tylko pobieznie.......... ale moge powiedziec i jestem tego pewna:) ze autorka tematu bawi sie waszymi wypowiedziami i to nie jest fair!!!!!!!!!!!!!
        • madra30 Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 21.08.09, 17:49
          Na jakiej podstawie to wywnioskowałaś?Niestety nikim się nie bawię i to, że
          zwierzam się na forum i potrzebuję rad nie oznacza, że się nudzę!



          • agitolkar Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 21.08.09, 18:40
            Wnioskuje to na podstawie twoich wypowiedzi,sa poprostu smieszne! te wszystkie twoje "historie zyciowe" sa opisane na bardzo niskim poziomie,typowe nowele,romansidla dla biednych pokrzywdzonych przez los kobiet,badz kobiet znudzonych zyciem siedzacych w domu i pastwiacych sie takimi historyjkami jak twoja.........a z tego w jaki sposob piszesz i jak pieknie ubarwiasz je w slowa nie wydaje mi sie zebys byla taka naiwna istotka:)
            tak czy siak "respect"i proponuje swoj talent wykorzystac w lepszy sposob:)
            pozdrawiam!
            • warta15 Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 21.08.09, 22:53
              czytałam tylko twój początkowy watek reszty mi się nie chciało , ale
              jak facet ma 38 lat i jeszcze chce czekac to wogole nie chce dzieci
              i po dobroci nic nie zrobisz musisz jak chcesz miec z nim dziecko
              uciec się do kombinowania wiesz o czym mówie niby łykasz tabletki a
              nie łykasz i pewnie jak juz zajdziesz dla niego bedzie to wersja
              wpadka z czasem po pierwszym szoku pewnie bedzie wniebowizety nie
              słuchaj innych , a zwłaszca lisów i rób to co ci mówie bo ty poewnie
              tez jestes po 30 jak nie teraz to kiedy za faceta trzeba zadziałac
              niestety faceci teraz w wiekszosci to ciepłe kluch....
            • madra30 Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 22.08.09, 13:41
              To mi dopiekłaś! Niestety nie cierpię telenowel ani romansów!Starałam się
              przyzwoicie pisać-wyszło niekoniecznie zgodnie z zamierzeniem!
              Niski poziom?Być może! Niestety może moje życie jest dla kogoś telenowelą ale
              dla mnie jest po prostu życiem!
              • agitolkar Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 22.08.09, 22:35
                Nie chcialam byc zlosliwa,poprostu "zadziwiajaco" opisalas swoje zyciowe historie,wrecz wydaly mi sie nie do uwierzenia,tymbardziej ze z tego jak piszesz wygladasz na inteligenta dziewczyne.........
                No ale jak to co pisalas to prawda to wspolczuje,moge ciebie jedynie pocieszyc tym ze jezeli twoj wybranek ciebie naprawde kocha to napewno sie przelamie:)
                Pozdrowka!
                • madra30 Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 03.09.09, 11:38
                  Stało się!Jestem najszczęśliwsza osobą na świecie!!!!!!!!!!!
                  nie wiem czy się udało-czy zajdę w ciążę, ale oby tak:)))))))))niespodziewanie,
                  mój maż zaczął wczoraj ze mną rozmowę, że wie i zdaje sobie sprawę jak wielka
                  przykrość mi sprawiał itp.A potem zwyczajnie zaczął, że róbmy tego dzidziusia,
                  bo nie ma na co czekać i zwlekać:))))))))))))))))))))))).mimo tak wielu opinii,
                  że nigdy to nie nastąpi stało się, a tak bardzo się bałam, że jestem naiwna i
                  może powinnam posłuchać waszych rad i odejść.Jestem teraz bardzo szczęśliwa
                  nawet jeśli się nie uda za pierwszym razem.
                  • ula-lo Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 03.09.09, 16:42
                    madra30, bardzo się cieszę i życzę "złotego strzału". ;)
                    Powodzenia!
                  • miacasa Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 03.09.09, 17:57
                    o, życzę bezproblemowej ciąży i zdrowego dziecka, trzymam kciuki
                  • vocativa Re: kobieta poprostu sie nudzi!!!!!!!!!!!!!!:) 05.09.09, 00:12
                    Super:)Bardzo się cieszę:)Życzę Wam powodzenia w płodzeniu potomka:):)
                    Pozdrawiam serdecznie i napisz jak tylko się uda!!!:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja