To pogardliwe w mniemaniu ewangelików odrzucenie biblijnej idei kobiecości i proaborcyjne knucie u boku rozpustnego męża wywołało nienawiść, dzięki której w starciu Trump–Hillary ewangelicy nie mieli zbytniego dylematu. Nieco później Obama, który jeszcze w kampanii sygnalizował swój sprzeciw wobec małżeństw jednopłciowych, zasiadając już w Białym Domu, zalegalizował je w całym kraju z pomocą Sądu Najwyższego.
Jak doszedł do etapu że chce mieć dzieci to poszedł do sektora prywatnego i zarabia bardzo dużo, ale przez jakiś czas też utrzymywała ich jego żona. Z mężem nie mam rozdzielności majątkowej, wszytko planujemy razem, ale że poznaliśmy się po 40-tce to dorabialiśmy się oddzielnie i on miał mniej szczęścia do finansów, ale teraz inwestujemy razem bo chcemy razem przejść na wcześniejszą emeryturę, to nie byłoby fajne gdybym ja przestała pracować, a on nadal musiał chodzić do pracy, lubimy spędzać razem czas.
szarmszejk123 napisał(a): > Ja mu to sama zaproponowałam 😂 Czyli wyłania się obraz pisssdy pantoflarza, któremu pasuje nisko płatna fizyczna praca i nie ma ambicji żeby to zmienić, ale żona na ambicje żeby mieć lepiej zarabiającego męża i zmusza go do zmiany pracy. Piszę mu CV, wysyła i pewnie jeszcze potwierdza spotkania o pracę. Plus kupuje dom 2h od jego pracy i facet spędza 4 h dziennie w samochodzie żeby zarobić na harpię z ambicjami.
, a jeden uczeń od razu krzyczy: „To nie ja zbiłem okno!”. Wtedy mówimy: na złodzieju czapka gore. 2. W literaturze obyczajowej mąż wraca do domu, a żona pyta go o to, jak minął dzień. Mąż od razu zaczyna się gęsto tłumaczyć, że z nikim nie rozmawiał i od razu po pracy wsiadł do autobusu, i dlatego zajęło mu to tak dużo czasu, by dotrzeć do domu, bo autobus się zepsuł, ale on z nikim innym się nie widział.
Niezależnie, zdobycie właściwej wizy oznacza papierologię, podania, wnioski, zaświadczenia i żeby nie zauważyć tych przygotowań Pyza naprawdę musiałaby mieć w głowie kluchy zamiast mózgu. > Jeżeli odezwanie się Fryca faktycznie było pierwszym od półtora miesiąca, to zn > aczy, że Gaba się co do Fryca właśnie nie pomyliła, bo on rzeczywiście zostawił > Różę i dzieci, na dodatek jak tchórz i w brzydkim stylu. Mąż i ojciec odzywają > cy się do rodziny raz na kwartał to były mąż i fatalny ojciec. Wiemy, że w Oksfordzie Gaba i Rurza programowo nie odbierały telefonów, więc Fryc mógł dzwonić na Berdyczów.
Gdyby Fryderyk chciał powrotu dzieci do Oxfordu (nic na to nie wskazuje, ale gdyby), to każdy dzień ich pobytu w Polsce, oddalałby jego szanse. > Nawet zakładając, że Fryc ma w d4 żonę i dziateczki, oraz flamę na boku, musiał > by upaść na łeb żeby jej zostawiać kwestie wyprowadzki. Ewentualnie on się z tego domu ewakuował wcześniej (w sensie wziął na te kilka miesięcy w USA wszystkie swoje rzeczy) i to stąd Róża brała przekonanie o porzuceniu.
Nie mówimy o prawie do mieszkania wg prawa ale prawie do miesz > kania wg Borejków,not stworzyliby odpowiedni testament, w którym by było, że to > właśnie Róża wszytko odziedziczy. > Jest prawie samotną matką, bo mąż ją opuścił i wyjechał do pracy za granicę, pr > awie jak Pyziak. Póki co wiemy tylko, że Róża zabrała dzieci i opuściła dom, w którym mieszkała z mężem. Czy on ją opuścił, czy tylko wyjechał na kilka miesięcy do pracy - tego nie wie nikt, z Różą włącznie, bo najwyraźniej nie zależało jej dość, żeby go zapytać.
Mąż wraca z pracy do domu i zastaje zapłakaną żonę, która w nerwach pakuje swoje rzeczy do walizki. - Co ty wyprawiasz?! - pyta zaskoczony. - Odchodzę! Zdradziłeś mnie! - wykrzykuje żona i rzuca w niego plikiem zdjęć, na których widać jak uprawia on seks z kochanką.
Zmieniłabym coś tylko po pierwsze nie wiem co chciałabym robić i nie mam funduszy na wtopę, bez mojej pensji budżet domowy nam się nie zepnie." A musisz od razu zmieniać pracę? Owszem, czasem ludzie podejmują kroki radykalne, rzucają robotę, męża/żonę, sprzedają dom i wyruszają na inny kontynent albo w Bieszczady:D Ale gdyby tak zejść na ziemię i zmienić coś na miarę własnych możliwości i sił?
Pazerność prawicy nie ustępuje obłudzie lewicy, kawiorowej lewicy troszczącej się o biednych, a tak naprawdę o siebie. W rodzinie, nawet między żoną a mężem, w pracy, w polityce rozmowy o kasie to kłębowisko żmij bez reguł. Dyskusje pijawek z kleszczami, które jest bardziej szczodrym krwiodawcą. Manuela, ja ci współczuję. - Czego? Że" rozmowy o kasie", nawet wśród bliskich, to „kłębowisko żmij".
Taa... Łatwiej zajmować się domem i dziećmi gdy ma się nianie i panią do sprzątania. Dlaczego zaczęła pracować? Bo chciała się spełniać. Przecież nie chodziło o to, że nie mieli pieniędzy. Dzięki pracy menadżera ma większy wpływ na zarobki męża.
Tymczasem widzę Gabę, która, podobnie jak Róża 30 lat później, zupełnie nie rozumie tego, co do niej mówi mąż. To mogło być coś w tym rodzaju: J: Gabuniu, nie mam jednak szans na to mieszkanie pracownicze, na które tak liczyłem. Ale... to trudne... Uff... kolega proponuje niezłą pracę na budowie w RFN, może bym wyjechał na jakiś rok-półtora i na nasze mieszkanie zarobił w dewizach?