Jeśli ktoś nadal szuka przedszkola dwujęzycznego w okolicy Mokotowa, warto sprawdzić m.Kids m-kids.pl/przedszkole/warszawa/ Podoba mi się przede wszystkim to, że angielski nie jest tam tylko dodatkową lekcją kilka
absolwentów z pracy w oświacie potwierdzają raporty Związku Miast Polskich oraz komunikaty Urzędu Miasta. Ludzie po studiach nie chcą uczyć, bo w dużych miastach mają alternatywę w biznesie. Warszawa oferuje setki korporacji, banków i firm technologicznych. Absolwent matematyki, filologii angielskiej czy
Nooo. I jeden dzień w tygodniu pracuję z domu. Wam się wydaje, że wszyscy nauczyciele klepią biedę? Nie w Warszawie i nie nauczyciele angielskiego.
Dokładnie. Nauczyciele angielskiego są różni, ale nie spotkam w karierze nikogo, kto mówiłby kiepsko po angielsku. Nawet jak luźniej podchodzą do uczenia to jednak język znają biegle. A licealista z UK jest taki dobry to faktycznie powinien startować do brytyjskiej w Warszawie.
Owszem, teoretycznie tak. Kiedyś chciałam uczyć angielskiego. W każdej szkole po kilka godzin, oczywiście dojazdy między szkołami i dopasowanie godzin to tylko i wyłącznie moja sprawa. Jeden dyrektor zgadza się zatrudnić bez przygotowania, inny musi się zastanowić, ale „wolałby” nie. Na swój koszt
czytałam, że kuratoryjna fizyka to jest totalny hardkor w Warszawie. Mój syn był zresztą z tego powodu trochę zniesmaczony (tymi sukcesami z ang i fizyki), bo najbardziej interesuje go informatyka.
Konkurs przebiegał tak, że osoba, która miała nadzorować z Ojaj nie dojechała do szkoły, za to nauczyciel języka angielskiego podpowiadał dzieciom.
Cześć, mój syn chodzi w tym roku do drugiej klasy, jest w liceum Goethego nr 49 na Mokotowie. Jest na profilu matematyczno informatycznym z rozszerzonym angielskim i co by tu nie mówić... jest to porażka. W klasie jest 41 osób więc lekcje bardziej przypominają cyrk niż szkołę średnią. Nauczyciel od
Cześć, mój syn chodzi w tym roku do drugiej klasy, jest w liceum Goethego nr 49 na Mokotowie. Jest na profilu matematyczno informatycznym z rozszerzonym angielskim i co by tu nie mówić... jest to porażka. W klasie jest 41 osób więc lekcje bardziej przypominają cyrk niż szkołę średnią. Nauczyciel od
Mam dwie licealistki w 3 klasie w dwóch liceach w Warszawie. Miały praktycznie komplet punktów po podstawówce (bez olimpiad) i mogły wybrać praktycznie każde liceum (oczywiście, poza IB i pojedynczymi klasami, gdzie prób był powyżej 182 pkt). Obie chciały uczyć się angielskiego dosyć intensywnie