Witam. Jesteśmy małżeństwem z dwojgiem dzieci w wieku szkolnym. Mieszkamy w dużym mieście (obrzeża), zarabiamy nieco mniej niż 9 tysięcy, dojeżdżamy do pracy dwoma samochodami (spore koszty), mamy 1500 zł kredytu i około 1100 zł wszelkich opłat. Odkładamy ostatnio 1500 zł co miesiąc. Ostatnie dwa lata wyjeżdżaliśmy tylko na krótkie wypady w Polskę bo urządzalismy dom, ale już mamy wszystko zrobione. Zastanawiamy się już nad wyjazdem letnim. Wyjazdy do Tunezji czy Grecji sa dla nas potwornie drogie, troszkę szkoda nam wydać 12 000 zł na dwa tygodnie, bo byśmy wydali większośc tego co uzbieramy cały rok. Jeszcze się zastanowimy, ale ciekawa jestem jak to u was wygląda. Nie chodzi mi o radę ale raczej o podejście: ile jesteście w stanie wydać na wakacyjny wyjazd w stosunku do zarobków?
My wydajemy na wakacyjny wyjazd zarobki męża z jednego miesiąca.
Ja tam juz od paru lat korzystam z usług specjalistcznych firm. Maja rabaty w hotelach, liniach lotniczych .... ot po prostu, znaja rynek. Jedna z nich to: www.mojaturystyka.pl
Potwierdzam - firmy specjalistyczne maja duze rabaty. Np. w hotelach nawet do 50% off (!)
Zgadza się. Obie znamy dobrze angielski. Znajomość języka jest potrzebna w obcym kraju. Portale hotelowe są w polskim tłumaczeniu. Lot w obie strony to koszt całkowity ok. 200 zł. To nie jest okazyjna cena. Ceny w promocji mogą być o wiele niższe. W trakcie pobytu wydajemy na komunikację , muzea...
> Reglamentowanie sobie przyjemności to konieczność nie ze względu na finanse. > Jestem ok. 40- 50 dni w roku w podróży to i tak dużo w porównaniu do innych, al > e choć chciałabym więcej praca mnie ogranicza Ale Ablims napisał, że robi z rodziną to, na co mają ochotę....
Reglamentowanie sobie przyjemności to konieczność nie ze względu na finanse. Jestem ok. 40- 50 dni w roku w podróży to i tak dużo w porównaniu do innych, ale choć chciałabym więcej praca mnie ogranicza. Chciałabym jeść więcej makaronów i serów, ale lubię siebie w rozmiarze 36 więc sobie...
Z tego, co się zorientowałam, to nie dokładnie o to mi chodzi. Tzn moje podróże są ściśle związane z karierą. Jednak już mam nieco więcej pojęcia w sprawie banków i oszczędności. -- Ja w USA
różnie dziennie- tyle ile miałam. Wracając z podróży zamieniałam zostałą walutę na piątki i wtedy było ich np. kilkadziesiąt.Jak się mówi- od ziarnka do ziarnka... :) -- Ally von Boska aluh.fotolog.pl
no wlasnie nie wiem na co :)) może jakaś mega podróż....... -- Ally von Boska aluh.fotolog.pl
w lipcu czekają mnie 3 wyjazdy, trochę będę kosztować te podróże:-/ (koszt paliwa, prezent, etc), ale na szczęście jedziemy w celach towarzysko-rozrywkowych i liczę na dobrą zabawę :-) innych, większych wydatków nie planuję. --
Ale ok możesz wydawać fortunę na coś, tam typu hobby czy egzotyczne podróże ale chorobliwe skąpstwo w codzienny życiu mnie odrzuca. No tak mam już. Nie mogę tej cechy u ludzi strawić. Każdy facet odpadłby w przedbiegach gdyby, jak mój kumpel pożałował dziewczynie na pieczywo do sałatki (...
bergamotka77 napisała: > Ale ok możesz wydawać fortunę na coś, tam typu hobby czy egzotyczne podróże ale > chorobliwe skąpstwo w codzienny życiu mnie odrzuca. No tak mam już. Wiemy jak masz. Insynuujesz ludziom bzdety, typu chorobliwe skąpstwo, by zracjonalizować swoją własną nieudolność.
na własną rękę? z jakim spaniem i stołowaniem się gdzie? Pytam z ciekawości, prawie nie podróżuję poza delegacjami (ale to z wypoczynkiem i zwiedzaniem ma niewiele wspólnego) a chciałabym zacząć, biura podróży startują od znacznie wyższych kwot na Jamajkę czy Kubę. Malediwy to już w ogóle kosmos.
Pakuję się w 30 minut i mogę lecieć jeszcze dzisiaj:-) > Nie piszę tego złośliwie, często wyjeżdżam, w ww. miejscach byłam (na podróże m > iędzy innymi oszczędzam:-) i za tyle się nie dało. Kilka dni temu wróciłam z Am > eryki Południowej (Peru, Boliwia, Chile) i za 3-4 tys. nawet bym tam nie doleci > ała. Piszesz chyba jednak złośliwie ;-) akurat taka wyprawa z której to wrócilaś jest "nieco" droższa od wyjazdu na kilka dni z biurem podróży np na Kubę i sądzę że dobrze o tym wiesz, wiec nie wiem o co chcesz sie licytowac.
nie każdy ma potrzebę podnoszenia komfortu w taki sposób. Nie kupię sobie już nigdy więcej nowego samochodu bo nie lubię tyle tracić :P, nie mam też ciśnienia na gwiazdki, bo po dalekich podróżach wiem, że z perspektywy kurortowej niewiele się widzi. Duże mieszkania tez mnie nie kręcą, pewnie...
> Mam często nieprzyjemne wrażenie, oglądając drogie rzeczy, że w pewnym momenci > e rozjezdza sie zależność jakości od ceny, a płaci się za markę i całą otoczkę. > Słyszę też wtedy gdzieś w tle cichot marketingowcow, ktorzy zlapali jelenia Dokładnie! Ja po kilku latach wróciłam...