panował nad własnym wolnym światem, ale też nadał sens mojemu życiu. * Przez lata doświadczeń z kotami sporo się dowiedziałem o nadawaniu im imion. Na przykład, że jeśli da się im do wyboru odgłosy z wyraźnie zaakcentowanymi spółgłoskami i jeszcze silniej uwydatnionymi samogłoskami, w końcu same
(pochodzących głównie z Turcji) są zwykle notowane w transkrypcji oddającej nową wymowę zachodnioormiańską, w której spółgłoski dźwięczne odpowiadają częściowo wschodnioormiańskim (i staroormiańskim) bezdźwięcznym i odwrotnie. Np. wymienione tu imię własne Astwadzadur Tybir Gostantnubolseci tak właśnie było
gwiazdkami), swatka, utajniona krzyżówka (z ujawnionym tylko jednym numerem w diagramie) oraz ukośnik (na zasadzie jolki, z ujawnionymi jedynie dwiema spółgłoskami B). W swatce można było zdobyć dodatkowy punkt za ułożenie (z liter w kratkach diagramu oznaczonych kropką) słowa o podanym określeniu. Całość
topic językowy: Rzeczowniki angielskie nie mają rodzaju gramatycznego, więc jeśli chce się użyć słowa pledge pisząc po polsku, trzeba mu arbitralnie przypisać jakiś rodzaj. U Dobrycego padło na męski - "ten pledge" - co ma sens, zwłaszcza że w wymowie słowo to kończy się na spółgłoskę i nawet można by
Daniel 💗 i Teona. Daniela bardzo lubię od długiego już czasu, natomiast Teona podoba mi się ze względu na początek Teo- oraz ponownie fakt, że ma w sobie więcej samogłosek, niż spółgłosek. Arlety nie lubiłam nigdy, Cyryna jest ciekawa i podoba mi się na pewno bardziej od Cyryli, jednak ja w
całkiem inne imię. Teodora natomiast polubiłam całkiem niedawno, ale chyba już na stałe wejdzie na moją listę ulubionych. Nad Argeą również się zastanawiałam, ponieważ z samego brzmienia bardzo mi się podoba, uwielbiam imiona mające w sobie więcej samogłosek niż spółgłosek. Bazyla w ogóle mi się nie
ẞ po '96 pozostało jednak w niektórych użyciach (po długich, akcentowanych samogłoskach, Straße, czy dyftongach, heißen; to ostatnie z wyjątkami, przez co wciąż zdarza mi się napisać häßlich zamiast hässlich...<-następująca spółgłoska)
komunikacyjna. 🔹 Gdzie zwykle „pękają” nawet bardzo dobrzy akcent wyrazowy w długich słowach, „ł” vs „l”, miękkość spółgłosek przed „i”, melodyka zdań pytających i ironicznych. 🔹 Uczciwa konkluzja 👉 Brzmieć dokładnie jak rodowity Polak – prawie niemożliwe. 👉 Brzmieć tak, że Polacy nie zauważą – możliwe, ale
Francja nie mogłaby dokonać takiego wyboru, bo dzieli nazwę z Frankfurtem, obydwie zresztą dotyczą tego samego plemienia Franków. Widzę też inny problem, kompozycja nie jest zbyt szczęśliwie dobrana, duplikacja spółgłosek "po po" dla obcokrajowca może kojarzyć się z językami prymitywnymi, które
spółgłoska zwarta krtaniowa (oznaczana apostrofem ) zastąpiła bezdźwięczną spółgłoskę welarną (oznaczaną K ).
sadyzmem. Być może masz na myśli takie nagromadzenie ń-ów jak w ,,niania''? Ale w takim razie dla złagodzenia dnia śmierci należałoby również w nim tą spółgłoskę podwoić. ,,Dynianiasy'' brzmią łagodniej niż proste ,,Dyniasy'', prawda? - Stefan -- http://stefan.info.pl/Wierszyki Wierszyki
stefan4 napisał: > A czy wyczuwasz podobną łagodność w skutek tej samej spółgłoski w słowach taniocha, (...) Świetny przykład, Stefanie. Przypomniałeś mi moment, w którym wypowiedziałam to słowo łagodnie, z rozrzewnieniem, wręcz czule. Było to w siedemdziesiątych latach w Bułgarii