Pytanie brzmi- czy używałabys, gdybyś miała? Bo ja moich przydasi używam cały czas... Ale trochę mnie dziwi, że już druga osoba nie ma nawet miksera w kuchni... -- "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń"
ale jest chomikiem. dla mnie to wystarczający powód, żeby pozbyć się np. starych mydeł (30kostek!) i innych nie-przydasi. -- Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
wyrzucam bawełny, T-shirtów - doskonale nadaje się na jednorazowe szmaty i szmatki do sprzątania i mycia. Z tych ostatnich można uszyć np. b. pożyteczną http://inspirujacacodziennosc.blogspot.com/2012/08/scierka-wycierka.html ścierkę -wycierkę , a z koszuli http://inspirujacacodziennosc.blogspot.com/2012
swetry, bo zajmuja duzo miejsca i jakies bluzeczki, które "na podomu" mogłyby sie jeszcze nadac (do sprzątania, malowania), ale normalnie juz nie założę. Staram sie od czasu do czasu wywalac większośc takich ciuchów. > nie wiedzę tez sensu gromadzenia książek, które choc warto były przeczytac to
Moi rodzice od jakiegoś czasu robią porządki i pozbywają się przydasi. A mają garaż, piwnicę, szopki, grajdołki, magazynki... jest gdzie gromadzić. Ja też jestem chomik straszny.
cenię sobie minimalistyczne wnętrza. Natomiast mój mąż jest wielkim amatorem "przydasi" - na razie mu wyrzucam dyskretnie co się da, ale już zapowiedziałam, że jak mu się pogłębi na starość, to do widzenia. Zbieractwo mąż odziedziczył po rodzicach, którzy gromadzą dobra od lat (oczywiście kto to
A ja jestem odwrotnością chomika - wyrzucam co się da, nie cierpię durnostojek, przydasi, kurzochłonów i innych badziewi. Mąż wie, że w tej kwestii ze mną nie wygra - on z tych zbierających. Im mniej rzeczy tym mniej sprzątania, szukania, naprawiania. Naprawdę ułatwia życie.
Wcale. Sprzątam jak jest bałagan albo jest brudno, regularnie robię odgracanie. Cięższe i upierdliwsze prace domowe zlecam silniejszym domownikom, z szuflad/szafek wyrzucam sama ( łatwiej o selekcję przydasi ).
Pochowane, nie lubię sprzątać i co chwilę natykać się na coś, co trzeba podnieść. Da się, mam niezbędne rzeczy i minimum przydasi w szafkach, więc dzięki temu dużo miejsca.
Ja też jestem bałaganiara.W ogrodzie mam jednak szopkę i tam trzymam wszystkie narzędzia.Dzisiaj sprzątałam w garażu i stwierdziłam,że nie powinniśmy mieć domu,bo za dużo chomikujemy "przydasi".
Aha, przypomniałam sobie, Ukrainkę też zatrudnialiśmy. (i Ukraińców ale nie do sprzątania. Świetni, wykwalifikowani, pracowici, solidni) Ukrainka sprzątała auto ( były zabawne pomyłki w preparatach ale to nie jej wina) i wypucowała, odgruzowała, wysprzątała kiedyś na błysk naprawdę zawalony pod
No widzisz, a ja właśnie myślę, że po zredukowaniu zbędnych gratów i przydasi, w które żyjąc obrastamy, to będzie bardzo ok przestrzeń. Duży pokój z aneksem i osobna sypialnia z wydzieloną garderobą. Plus ofc łazienka. Mniej sprzątania, mniejsza ilość okien. Już się na to cieszę ;) -- Don