Mnie pizza z Va Bene smakuje, mają też dobre drinki (polecam campari spritz ;-) i negroni), a "ogródek" jest dla lubiących obserwować życie miasta. Bardzo lubię bezpretensjonalne lokale, w których zamawia się przy barze. Z tej kategorii mogę polecić też Francuska 30 na Saskiej Kępie, tam jest
, czasem 12-ście 😉) i masz domek (water bungalow) obok domku. Ciągle widzisz tych samych ludzi (te same parki) tuż obok siebie i od nich nijak nie uciekniesz. Podobnie zresztą jest w zwykłym życiu. Jak idę ulicą Francuską w Warszawie i mijam przechodniów , to czuję się jak w domu (mimo, że w tych
armia nadal salutuje biało-czerwoną, podatki płacimy do Warszawy, a nie do Brukseli, a sędziowie nadal orzekają w togach z orłem (no dobra, czasem bez, ale to już inna historia). Najzabawniejsze jest to, że gdy prof. Piotrowski mówi o „szantażu warunkowości”, to ma na myśli mechanizm, który… już
artykułów reprezentują UK (2) i Izrael (1). Recenzowane książki ukazały się po angielsku (50+), niemiecku (3) i francusku (1). Miejsce wydania: zwykle New York, czasem London, a nawet Getynga. Panie Toranaga - prawda, że byłoby miło, gdyby kiedyś pojawiła się tam recenzja książki wydanej po polsku, np. w
do miejsca odjazdu. Trasy busów do Belgii – z jakich miast odjeżdżają busy? Busy do Belgii odjeżdżają z wielu polskich miast. Oto najpopularniejsze trasy: Busy do Belgii z Warszawy Busy do Belgii z Krakowa Busy do Belgii z Katowic Busy do Belgii z Wrocławia Busy do Belgii z
. Gdybyśmy mieli polski rząd w Warszawie, to za > miast jakiejś dziwacznej pożyczki unijnej na unijne uzbrojenia, głównie niemiec > kie i francuskie, mogliśmy jako Polska wziąć normalny komercyjny kredyt i zakup > ić polskim siłom zbrojnym potrzebne uzbrojenie, bez oglądania się na kraj pocho
sverir napisał: > "Wydać 200 mld zł w 3 lata, sensownie i w kraju, jest trudno" > > Fakt, trudno, ale nie jest to niemożliwe i w całej UE 130 trzeba, nie 200. > Ja nie mogę jaki ty zaangażowany. Gdybyśmy mieli polski rząd w Warszawie, to zamiast jakiejś dziwacznej
, a już zawsze - legenda polskich rozmówek szeptanych, znów pojawia się tam, gdzie robi się ciepło od kamer i lodowato od sumienia. Gdy Epstein wysyła mu maila z gratulacjami i pytaniem, czy będzie w Paryżu - Fibak odpowiada z francuską kurtuazją: "Tak, merci. Zadzwoń kiedy chcesz! Wojtek". Taka niby
(chleb na zakwasie czy ciastko francuskie) należy się spodziewać nienormalnych cen, chyba, że się zrobi dogłębny research i pojedzie na koniec Warszawy do tańszego przybytku (pytanie czy pół godziny taksówką, czy może godzina autobusem), a jak się nie obada rynku, to się ma co się ma i trzeba kupować
mocca25 napisała: > Nie, nie opuszczamy - sama zadałaś pytanie:D Dobrze. Nielimitowany bilet na salę zabaw w Warszawie kosztuje o całe 6zł mniej niż nielimitowany bilet w Kopenhadze. Polskie społeczeństwo jest niezwykle zamożne, to tylko Eurostat się myli. A może to też niewłaściwy
p.s. a mnie parę dni tmu w koncu dało się zamówić we FR kawę tańszą niż w Warszawie (w Annecy - 2,50 euro)
Magier twierdzi, że pierwsze katarynki, za sprawą Włochów i Niemców, pojawiły się w Warszawie już około 1765 roku, a ich nazwa wzięła się od imienia lalki tańczącej na pokrywie instrumentu. * Pod koniec wieku na arenę wszedł groźny i złowrogi towarzysz masowej prostytucji – alfons. Wyraz ten
Sylwia Zientek "Lunia i Modigliani" "Na Montparnasie mówią na niego Modi. Wiesz dlaczego? Kręcę przecząco głową. - Po francusku ten skrót jego nazwiska brzmi jak "maudit", czyli "przeklęty". Jak poeci przeklęci - tłumaczy Leopold i patrzy na mnie badawczo, jakby chciał sprawdzić, czy wiem, o