Mam w otoczeniu takiego człowieka - to mój - wkrótce już były - mąż. Ja wieczna optymistka a on w typie właśnie tej koleżanki z pracy. Średnia niby dobra ale dla mnie wykończająca. Ostatecznie małżeństwo rozpadło się z innych powodów, ale na pewno pozbycie się kogoś tak wciąż mnie dołującego to
ciemniejszej wersji odsłania wszystkie stare kompleksy. Od pogardy do sąsiada po nabożną wiarę w tych, co mówią mocno i bez wahania. Do tego wieczna niezdolność do przyznania się do błędu. Nawet wtedy, gdy prawda wali po oczach. I jasne, są tam wyznawcy, którzy połkną każde słowo jak pastylkę bez popicia
Ponieważ jestem wieczną optymistką, ufam, że nie będziemy się odbudowywać kolejne 30 lat :) No to do roboty! -- It's Birdflesh, it's fun! 🤣
yoma napisała: > > Najlepszy był wrzask: To po co myśmy tyle godzin pytali? > > No i po co, pisiory? 😅😅😅 > > A przyszło mi coś do głowy: pisi w nocy gotowe du*ę ukatrupić , byle tylko opóźn > ić :D > Wieczna optymistka :) -- Piękne motto
wpływu, ani na rządzących. Co głosuję, to i tak kto inny wygrywa. Tak więc nie, nie będę brała odpowiedzialności za nieswoje winy, nie będę żyła w wiecznym lęku przed zagrożeniem, bo cały świat ma w dupie czy Kowalska w Polsce czuje się odpowiedzialna za zmiany klimatyczne czy nie. Od Kowalskiej nic nie
czarnowidzów, podcinają skrzydła. Jestem optymistka, nie wieczną, ale częstą, kiedyś za młodych lat byłam pesymistką i tworzyłam wiecznie czarne scenariusze. Potem stałam się optymustka a też wiekima rzeczami przestałam się tak przejmować, żyje się zdecydowanie lepiej. Dużo miałam w życiu zdarzeń kuedy
ratowac, bo dokument najwazniejszy, ale zawsze moze sie znalezc ktos, kto oleje zarowno instagram jak i sprawdzanie pozwolenia na pobyt i po prostu udzieli pierwszej pomocy. Mniej wiecej tak to sobie wyobrazam, ja wieczna optymistka.
O matko co za upierdliwiec... Mam męża w podobnym wieku. Gdy zaczyna narzekać na cokolwiek, szybko przywracam go do pionu. Jestem wieczną optymistką i uważam, że nie ma powodów do narzekania. Sama nie znoszę jeczenia, narzekania, marudzenia, czarnowidztwa. -- Mnie tradycyjnie po ulaniu sobie
ajriszka napisała: > Magdallenac, wracasz do Polski za te 4 lata? Czy dzieci skończyły edukację za o > ceanem i wracają z Wami? Taki był plan, a ja jako wieczna optymistka mam nadzieję, że coś się w Polsce zmieni przez najbliższe 4 lata. Jeśli nie, to jakieś fajne europejskie
zmienią priorytety, albo zaczną zarabiać tyle, żeby pogodzą jedno z drugim), a część będzie wiecznymi kandydatami...(no, tutaj to jestem przesadną optymistką zapewne).