Próbowałam zakładać mu normalne majtki (tłumacząc oczywiście wcześniej i w międzyczasie, że kiedy będzie mu się chciało siusiu, to musi usiąść na nocnik albo powiedzieć mamie, wtedy mu pomogę), ale kończyło się zasikaniem ich i potwornym płaczem (syn, chociaż normalnie jest rezolutnym chłopcem, był zdziwiony i wystraszony mokrą plamą). Teraz nawet nie chce pozwolić sobie założyć majtek... Sam przynosi pieluchę, żeby go przewinąć, a jak chcę zachęcić go do założenia normalnej bielizny, to jest dziki wrzask.
Oczywiście. Ale wolę wyrok po trzech latach niż uniewinnienie po trzech miesiącach. PiS zbudował system bezkarności jak bunkier. Tusk i Żurek go rozbrajają – cegła po cegle. A że słychać jeszcze śmiech z środka? Spokojnie. Każda piżama kiedyś trafia do prania. Nawet ta z orłem w koronie.
Oczywiście. Ale wolę wyrok po trzech latach niż uniewinnienie po trzech miesiącach. PiS zbudował system bezkarności jak bunkier. Tusk i Żurek go rozbrajają – cegła po cegle. A że słychać jeszcze śmiech z środka? Spokojnie. Każda piżama kiedyś trafia do prania. Nawet ta z orłem w koronie.
U nas PiS potraktował to jak kolejną okazję, by wpaść na scenę i krzyczeć, że rząd znów im coś „zrobił”. Jedni płaczą, że rząd nie pozwolił Nawrockiemu spotkać się z szefami służb. Jakby ta rozmowa miała nagle zamienić prezydenta w stratega, a nie w gościa, który od miesięcy przegląda papiery jakby szukał instrukcji obsługi własnego urzędu.
Przepis jest oczywisty. Poseł to funkcjonariusz publiczny. Występowałem w ramach obowiązków służbowych, a ich wrzaski były związane z moim wystąpieniem. Właściwie wszyscy powinni być skazani na pierwszej rozprawie. Moim celem jest zakończenie tej sprawy w tym roku. Będę się domagał dla każdego z nich 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok oraz nałożenia w związku z zawieszeniem kary obowiązku zapłaty 200 tysięcy na rzecz WOŚP.
No i nigdy nie doświadczyła przemocy, nie była bita i nic z tych rzeczy (wręcz odwrotnie, ponieważ jest jedynym dzieckiem w rodzinie to wszyscy tam nad nią tańcują wink ). Ale właśnie - przez dłuższy czas (kilka miesięcy) słychać przez ścianę "dramat" malucha. Powiadamiać? Miałam przez pewien czas taką sąsiadkę nad sobą. O 19 był szum w rurach, a od 19:10 do 19:40 wrzask. Nie zgłosiłam. Dlaczego? Bo wrzask był tylko dziecka, nie było wrzasków dorosłych, nie było zmiany tonacji wrzasku (dziecko uderzone w takiej sytuacji zmienia zazwyczaj płacz), nie było słychać upadających przedmiotów, uderzeń, niczego co sugerowałoby przemoc.
Dzieci wychowują się nawzajem, bo przy 30-osobowych grupach to już prawie nie da się nawiązać relacji z dzieckiem w tym wrzasku i ryku a w 3-latkach przez 2pierwsze miesiące płacz jest non stop. Nie wiadomo jeszcze jak będzie z krztuścem i błonicą, na którą teoretycznie jest szansa, że 10proc.dzieci może umrzeć. Nikt nie podał statystyk wyszczepienia dzieci ukraińskich, więc póki co wiadomo tylko, że dzieci i nauczyciele na razie chorują "na jakąś infekcję".
Bardzo Ci współczuję. Mój pierwszy nie dawał mi spać. Chodziłam, jak zombi. On spał w cyklach po 20 minut. I płakał, plakał non stop. Gdy miał miesiąc, zrobiła mu się przepuklina, a że był za mały na operację, to chirurg kazał nie dopuszczać do płaczu, czyli nosiłam i bujałam go non stop. Nie mialam kiedy jeść, spać, myć się.
Parodia i beka. 3) Albo nad nami w moim dzieciństwie mieszkała taka rodzinka z piekła rodem i facet tam ciągle lał babę. I to nie jest tak, że nikt nie chciał tego ukrócić. Wszyscy chcieli, tym bardziej że te wrzaski i przemoc przeszkadzały też innym i odbijały się też na innych. No i nic się nie dało zrobić, bo baba odwoływała zeznania, łaziła na rozprawy i płakała żeby oddać jej misia, że oni się poprawią itd..
Jakieś 2 miesiące, piętro wyżej wprowadzili się z dzieckiem, 1,5 roku to dziecko, może 2 lata. Wracam w tygodniu z pracy o 20.30 i już o 21 słychać wrzask tego dzieciaka. On nie płacze, tylko piszczy, i jęczy, krzyczy.