nieruchomość do ulubionych to będą powiadomienia o zmianie ceny czy dostępności oferty. W ten sposób sprawdzałam rynek najmu w okolicy, gdzie chciałam kupić mieszkanie, byłam ciekawa jak szybko mieszkania się wynajmują.
chicarica napisała: > Daty urodzenia, nr "pesel", adres, informacje o tym czy mieszkasz we własnym cz > y wynajmowanym, z kim mieszkasz, czy jesteś żonaty/zamężna, jakie masz psy i sa > mochody zarejestrowane na siebie (z numerami rejestracyjnymi)... Zarobki i poda > tki też
Daty urodzenia, nr "pesel", adres, informacje o tym czy mieszkasz we własnym czy wynajmowanym, z kim mieszkasz, czy jesteś żonaty/zamężna, jakie masz psy i samochody zarejestrowane na siebie (z numerami rejestracyjnymi)... Zarobki i podatki też, z tym że chyba trzeba się gdzieś zalogować czy coś
W małym mieście na wschodzie Polski za tyle wynajmowaliśmy 37 m i nie było problemów z chętnymi.
a z tym wynajmem i spłacaniem to jest wogóle niejasne. Generalnie liczy się kto co dostał, a nie co potem z tym robił, czy wynajmował czy w nim mieszkał.
Pytanie czy A czy B. Bo w realnych warunkach rata kredytu będzie niższa niż koszt najmu mieszkania o podobnej wielkości. Więc spłacanie kredytu opłatami z najmu przy konieczności wynajmowania samemu to jest takie trochę sięganie lewa ręką do prawego ucha... -- Witoldzbazin i Big_news - mała (na
Świetny pomysł. A zaraz po tym niech wprowadzalą ten podatek katastralny, najlepiej już od drugiego mieszkania, bo może jakiś landlord ma klitkę po babci. Oczywiście pomysł dotyczy prywatnych osób, zagraniczny kapitał niech sobie buduje i wynajmuje całe bloki.
Moja sąsiadka jest bardziej walnięta niż myślałam. Mieszkanie jest wynajmowane. Parę lat temu właściciel mieszkania założył siatkę na gołębie. Nie była to tania inwestycja. Dokładnie wiem ile kosztowała, bo w tym samym czasie też zakładałam kolce i siatki. i ta - nie wiem jak ją nazwać -- zerwała
miesiące. Z takowych około 2 miesięcy spędził on w Częstochowie i Sieradzu u ojca Izydora Starczewskiego, a zaledwie 2 tygodnie w Warszawie. Tak jest, w Warszawie; ale gdzież?... W swojem wlasncm mieszkaniu, które sam wynajmował, za które placil
Jaki sukces, takie mieszkanie :p ( Piszę to ja, właścicielka dwóch starych ruder w dwóch różnych częściach świata, mieszkająca w wynajmowanym 😂😂)
zerlinda napisała: > Tak, z pewnością złodziej wlezie do wynajętego mieszkania osoby z niewielkimi z > arobkami. I co tam ukradnie? Telewizor czy garnki? Naprawdę niektórzy mają para > noje i powinni się leczyć. Złodzieje nie zawsze wiedzą że mieszkanie jest wynajmowane, nie
się włamań. Do moich rodziców weszli na 4.piętro po wnikliwej obserwacji i byli to sąsiedzi, którzy krótko wynajmowali mieszkanie w ich klatce. Ale do mojej znajomej weszli na parter, przez balkon. Na przeciwko komendy zresztą.
hanusinamama napisała: > Biorąc pod uwagę biznes tego faceta i okres w jakim działał to ja obstawiam mafię. Jaki biznes i jaka mafia? W śledztwie zostało to wszystko wykluczone. A ty nadal masz swoje "teorie". Wynajmowali skromne mieszkanie, mieli dwa stare graty, byli na dorobku jak
Neutralnych. Pod nami kancelaria wynajmuje mieszkanie, więc zasadniczo ciężko ludzi tam pracujących uznawać za sąsiadów. Kończą pracę do 20:00, więc nawet jeśli w środku tygodnia zasiedzimy się ze znajomymi w salonie to wielkiej tragedii nie ma. Nad nami bezdzietna para, jedyny minus, że jej kot