Tragedia i paradoksalna analogia laczy te dwa momenty historyczne.
Mlodziez przejrzala na oczy, nareszcie do nich dotarlo to,
co wymagaloby 1000 godzin wykladow. I znowu tzw. "wladze" popelnily
ten sam blad. Nie do naprawienia. Bez szans na przyszlosc.
Czy ktos kiedykolwiek wyciagnie wlasciwe wnioski z takich sytuacji ?