"Klezmer" Polansky'ego to takie SF, osadzone,
nie wiadomo czemu, w miescie przypominajacym
Warszawe polowy XX wieku.
Jak na szanujacym sie amerykanskim
filmie, bohaterzy, czy to starozytny
Rzym ("Kleopatra"), czy tez Panstwo Romulan
("Star Trek") mowia po angielsku z amerykanskim
akcentem, a prawdy historycznej mniej w nim niz
w stalinowskim podreczniku do historii WKP(b)...
Kagan