w Pt wieczorem na Wisniowej w miescie stolicznym w tescia /zomowca
oczywiscie/ wjechala rzadowa lancia, a dokladniej z Kanclarii Prezydenta RP.
dowcip polega na tym, ze za fajera siedziala samodzielnie coreczka jednego ze
wspolpracownikow naszego sliczniutkiego, kraglutkiego, jakze pieknie
cedzacego piekne, kragle oraz madre slowa prezydenta.
mniejsza ktorego wspolpracownika.
mala, harda smarkula w roznokolorowej czapeczce z daszkiem rozmaicie
kropkowanym niemozebnie pyskowal...