pamiętam tusz do rzęs, którego w latach młodości używała moja mama: taki prasowany, ze specjalnym grzebyczkiem - trza było napluć, żeby się toto rozmazywać chciało.
i jeszcze czasopismo prenumerowane przez moich rodziców, Radar - w takich żółtych okładkach... a mój tatut to sobie prenumerował "W służbie narodu" - pisemko dla mundurowych - uwielbiałam czytać raporty z wizji lokalnych... a mamut "Kobietę i życie", ta z kolei niebieska była i miała 'satyrę w krótkich spodenkach' na końcu... ech...