Dodaj do ulubionych

A Kiedy...?

25.12.15, 19:23
Kiedy jak nie w święta ostrzegać przed „targowiczeniem” i „folksdojczeniem” części rodaków?



O wielkim problemie Polski piszę w Boże Narodzenie, bo mam nadzieję, że ktoś sięgnie po rozum do głowy, ruszy go sumienie czy zadziała elementarna przyzwoitość, żeby powstrzymać amok i histerię.

Święta Bożego Narodzenia są dobrą okazją do zastanowienia się, dlaczego współczesna Polska (i nie tylko Polska) jest rzeczywistością na opak. Dlaczego tak wielu ludzi woli kłamstwo od prawdy, oszukiwanie od uczciwości, histerię od powściągliwości, przesadę od umiaru czy dialektykę od logiki? Jest coś głęboko aberracyjnego w tym, że oceny, także te dotyczące rządów PiS nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a są wyłącznie elementem upokarzania i niszczenia domniemanego wroga politycznego. W święta Bożego Narodzenia, w podniosłej atmosferze, przy większej niż zwykle życzliwości, nawet jeśli zdarza się to tylko raz w roku, wielu ludzi jednak się zastanawia nad sobą, własnym systemem wartości, nad stosunkiem do innych. Oby to Boże Narodzenie nie było tylko techniczną przerwą, aby nabrać sił do tego wszystkiego, co się robiło w ciągu mijającego roku - ze złą wolą i w złych intencjach.

Nie jest ważne, co robi i chce zrobić rząd Beaty Szydło, ważne, że jest „pisowski”. Bo po stwierdzeniu, że coś jest „pisowskie” niejako z automatu następuje cała lawina obelg, insynuacji i negatywnych ocen. „Pisowski” oznacza taki, który trzeba wdeptać w glebę, nawet bez sekundy refleksji na temat tego, co się robi. A najgorsze jest to, że to wdeptywanie ma wyraźnie rasistowskie podłoże. „Pisowskie” ma z definicji pochodzić od jakichś podludzi, od gorszej rasy. I ten jawny rasizm, bez dwóch zdań nawiązujący do rasizmu hitlerowskiego i pokrewnych mu totalitarnych wersji jest uprawiany i propagowany przez ludzi, którzy w warstwie werbalnej i deklaratywnej z nim dzień i noc walczą. Doszliśmy do takiego odwrócenia porządku, że największymi rasistami i zamordystami są ci, którzy deklaratywnie najgorliwiej te patologie zwalczają. I nawet się nie zdobywają na odrobinę refleksji (także w Boże Narodzenie), że to nie „wróg” ma te wszystkie negatywne cechy, które mu przypisują, lecz to ich antyfaszyzm, antyrasizm i niechęć do ksenofobii rodzą w nich najgorsze wersje swoich przeciwieństw.

Jest czymś głęboko zastanawiającym, jak wielu ludziom antypisowska szajba odbiera nie tylko zdolność trzeźwego sądzenia, oceniania czy wartościowania, ale wręcz czyni z nich swego rodzaju bestie. Te bestie wychodzą na żer niczym wampiry i nie spoczywają, póki się na opiją symbolicznej „pisowskiej” krwi. Przy czym nie ma tu znaczenia ani status społeczny, ani majątkowy, ani hierarchia prestiżu. Profesorowie na równi z ludźmi słabo wyedukowanymi, specjaliści ramię w ramię z ignorantami czy osoby zaradne i pracowite w jednym szeregu z obibokami i pasożytami nakręcają się na określenie „pisowski” czy na widok „pisowca”. Niezależnie od tego, co on by robił czy mówił. Ani w rządach PiS w latach 2005-2007, ani po wygranej PiS 25 października 2015 r. nie ma niczego, co uzasadniałoby przemianę ich krytyków w bestie, nie ma nawet cienia powodu, by „pisowców” traktować jak podludzi czy gorszą rasę. A nawet można odnieść wrażenie, iż rasizm i bestializacja są tym większe, im bardziej „pisowcy” trafiają do zwykłych ludzi i starają się odpowiadać na ich potrzeby. Przy czym te potrzeby i środki ich realizacji nie wiążą się z wykluczeniem, stygmatyzacją czy napiętnowaniem kogokolwiek. One są pod tym względem całkowicie neutralne. Po prostu ludzie uważający siebie za lepszych pod każdym względem nie przyjmują do wiadomości, że ci traktowani przez nich jak podludzie i niższa rasa mogą coś dobrego robić, chcieć zrobić i potrafią to realizować.

Rasiści i bestie w szatach „demokratów” oraz „obrońców konstytucji” nawet nie myślą o tym, kim się stają, żeby pognębić wroga. Nie zastanawiają się nad własną degradacją moralną, intelektualną i estetyczną, nad własnym „dziczeniem”. Po prostu uważają, że cel uświęca środki i inaczej nie można. Dlatego m.in. za normalne uznają wciąganie obcych w polskie sprawy, co coraz bardziej staje się procesem „targowiczenia” i „folksdojczenia” tej grupy światłych i hurrademokratycznych. Spijanie przez nich z ust i klawiatur każdego, kto w Niemczech, Francji czy USA powie lub napisze nawet największe, najbardziej kłamliwe i podłe kretyństwo, byle mocno antypisowskie, jest ewidentnym dowodem postępującego „targowiczenia” i „folksdojczenia”. Te kretyństwa są przecież obiektywnie okropnie antypolskie, uderzają w nasz honor i dumę narodową, bazują na niewypowiedzianym założeniu, że najlepszą Polską byłaby ta w pełni niesuwerenna, słaba i zeszmacona. Nikt dobrze życzący Polsce i Polakom nie może się cieszyć, że ktoś tak kłamie i manipuluje, szczególnie ci, którzy nie mają żadnego interesu w tym, by Polska była suwerenna, silna i nowoczesna. A już skrajną aberracją jest inspirowanie, nakłanianie i gorliwe pomaganie różnym zagranicznym mediom oraz ośrodkom opiniotwórczym i decyzyjnym, żeby łatwiej im było Polskę pod rządami PiS opluwać, skłócać i dezorganizować. A potem ci pomocnicy i inspiratorzy tym bardziej się cieszą, im obrzydliwszy, podlejszy i bardziej kłamliwy jest efekt tych działań.

Zastanawiałem się, czy pisać o tym wszystkim w święta Bożego Narodzenia, ale widzę, że ten specjalny okres na razie wcale nie wpływa na jakieś otrzeźwienie czy uświadomienie sobie, jakie destrukcyjne i niebezpieczne dla Polski procesy zostały uruchomione. Pisząc o tym w pierwszy dzień Bożego Narodzenia mam nadzieję, że może ktoś jednak sięgnie po rozum do głowy, ruszy go sumienie czy zadziała elementarna przyzwoitość, żeby ten amok powstrzymać. Zbyt wiele mamy bowiem do stracenia, aby po świętach brnąć i eskalować te procesy, które już wywołują wiele negatywnych skutków.

Demokracji w Polsce wcale nie zagraża to, co jest wykrzykiwane i wypisywane przez jej samozwańczych obrońców. Jej zagrażają właśnie oni oraz to wszystko, co robią i inspirują poza granicami Polski. Kiedy jak nie w święta Bożego Narodzenia, czyli w bardzo szczególny i specjalny czas przed tym ostrzegać i przestrzegać?

wpolityce.pl/polityka/276160-kiedy-jak-nie-w-swieta-ostrzegac-przed-targowiczeniem-i-folksdojczeniem-czesci-rodakow
Obserwuj wątek
    • m.maska Re: A Kiedy...? 25.12.15, 19:24
      Największe zagrożenie dla Polski to szczery demokrata Jarosław Kaczyński

      posted by MatkaKurka on pt., 2015-12-25 18:03

      Święta, święta i po świętach, czas najwyższy wziąć się za robotę, zwłaszcza, że taki TVN na przykład w ogóle nie świętował, tylko z połowy głównego serwisu zrobił afisz „Białoruś faszystowska nas zlewa”. W tytule zawarłem kwintesencję prawdziwego zagrożenia dla Polski, które można czytać wprost, wspak, metaforycznie i dosłownie. Rzeczywiście uważam, że to demokratyczna szczerość Jarosława Kaczyńskiego stanowi olbrzymią przeszkodę na drodze do normalnego państwa i kochanej Ojczyzny. W polityce psychologizowanie najczęściej objawia się pustosłowiem, nomen omen w przypadku Kaczyńskiego, szczególnie rażącym, ale to nie znaczy, że osobowość polityka nie decyduje o losach narodu, a nawet świata. Wejdźmy zatem w duszę Kaczyńskiego nie z buciorami, tylko z głową. Człowiek stracił wszystko, rodzinę, przyjaciół, prywatne ambicje, wszak ojcem raczej nie zostanie i przed ołtarzem też się nie zamelduje. Żyje sam, jego jedyną pasją jest polityka i wizja wielkiej Polski. Co do swoich wrogów nie ma złudzeń, dodatkowo jest święcie przekonany, że ta patologia, która zabiła mu brata, bratową, kolegów i matkę chyba też, zasługuje na „czapę”. Nieważne ile znajdziemy prawdy w tej ocenie, czy odniesiemy ją wprost do katastrofy smoleńskiej jako planowanego zamachu, czy do przemysłu pogardy, który wywołał tak tragiczne skutki. Jedno trzeba przyjąć za pewnik, człowiek tak skatowany życiowo ma prawo zwariować i strzelać na oślep, ale nic podobnego poza medialnym bzikiem się nie dzieje i dziać się nie będzie. Nie chciałbym być na miejscu Jarosława Kaczyńskiego, najprawdopodobniej nie przeżyłbym połowy tego, co On musiał przeżyć, ale wiem co bym zrobił na jego miejscu.

      Żadnej litości, wykorzystałbym każdy środek, aby sprawiedliwości stało się zadość. Szedłbym po trupach i to dosłownie, wiedząc, że pewnych ludzi nigdy się nie uda pociągnąć do odpowiedzialności. Do wybranych bandziorów posłałbym seryjnego samobójcę, z krytykami rozprawiałbym się jak Tusk i Komorowski. Prowokacja, za prowokacją, ustawione procesy, lincz medialny, mściłbym się straszliwie. Słowem postąpiłbym dokładnie tak, jak się od dwudziestu paru lat konfabuluje i łże na temat osobowości i psychozy Kaczyńskiego. Tak się niestety nie stanie, będzie mdło, demokratycznie i jak zawsze rozpłyną się po świecie paszkwile o „dyktatorze”. Wierzącym wrogom Kaczora radzę podziękować Bogu, że trafili właśnie na niego, niewierzący niech ścisną kamień zielony w dłoni i chuchają na swoje szczęście. Nie potrzeba despoty, psychopaty, tyrana, wystarczy głęboko zraniony i skrzywdzony człowiek, aby wokół niego zrobiło się bardzo gorąco. Kaczyński przeszedł piekło i gdy w końcu spełniły się jego marzenia o przejęciu władzy, zachowuje się jak szczery demokrata. Przy otwartej przyłbicy z wykorzystaniem demokratycznych procedur, co najwyżej ośmiesza swoich wrogów. Minęły dwa miesiące, w Wiśle nie znaleziono żadnej obciętej głowy, w niewyjaśnionych okolicznościach nie zginął funkcjonariusz służb specjalnych, nie popełnił samobójstwa wiceminister.

      Oczyma wyobraźni widzę wykrzywione w ironii miny i komentarze: „Jaki łaskawca, jeszcze nie morduje”. Głupi będą się śmiać, ale ja nie wymyśliłem sobie tych metod walki politycznej, tylko przypomniałem, co się działo za czasów Tuska i Komorowskiego. Pomijając ekstremalne przypadki, czyli tajemnicze zgony wysokich urzędników państwowych, dość wspomnieć „Donald matole” – za to ludzie poszli siedzieć z zamianą na prace społeczne. Tusk z Komorowskim wyrżnęli w pień swoich oponentów, metodami zaczerpniętymi z kanonów ochrony, Kaczyński ma zupełnie inny charakter i jestem pewien, że wcześniej odda władzę, niż zejdzie do poziomu poprzedników. Ten „medialny despota” płaci wysoką cenę za swoje karykatury, a tak naprawdę nikt się go nie boi, bo On nie przyjdzie i nie zabije, nie wsadzi do więzienia za darmo. Boją się Jarka jedynie tacy, którzy wiedzą, że w normalnym, demokratycznym kraju dawno by siedzieli lub w najlepszym razie czyścili kible na dyżurze w Orlen.

      Lękami marginesu się nie przejmuję, ale też się boję Kaczyńskiego, ściślej boję się Jego demokratycznej, niemal naiwnej, natury. Jestem pewien, że jeśli w Polsce dokonają się zmiany, cały proces zostanie przeprowadzony przy otwartej kurtynie, w ramach demokracji i z użyciem demokratycznych narzędzi albo Kaczyński odda władzę jak w 2005 roku. Doskonale wiedzą to śmiertelni wrogowie „państwa policyjnego” i dlatego ich panika dotyczy wyłącznie utraty przywilejów, stąd też te wygłupy, spektakle sejmowe i medialne. Gdyby oni wszyscy rzeczywiście obawiali się, że „kurdupel bez prawa jazdy” będzie Tuskiem, czy Komorowskim, żaden nie pisnąłby jedynym głupim dowcipem, wszyscy zaczęliby się łasić i prosić o litość. Masz szczęście patologio RPIII, że nie trafiłaś na takiego wariata jak Matka Kurka. Przez te dwa miesiące byłoby już po was, pomódlcie się za zdrowie Kaczora, bo pod rządami Tuska i Komorowskiego zostałby po was tylko list pożegnalny.
      • al-szamanka Re: A Kiedy...? 25.12.15, 20:34
        "Jestem pewien, że jeśli w Polsce dokonają się zmiany, cały proces zostanie przeprowadzony przy otwartej kurtynie, w ramach demokracji i z użyciem demokratycznych narzędzi albo Kaczyński odda władzę jak w 2005 roku. Doskonale wiedzą to śmiertelni wrogowie „państwa policyjnego” i dlatego ich panika dotyczy wyłącznie utraty przywilejów, stąd też te wygłupy, spektakle sejmowe i medialne. Gdyby oni wszyscy rzeczywiście obawiali się, że „kurdupel bez prawa jazdy” będzie Tuskiem, czy Komorowskim, żaden nie pisnąłby jedynym głupim dowcipem, wszyscy zaczęliby się łasić i prosić o litość. Masz szczęście patologio RPIII, że nie trafiłaś na takiego wariata jak Matka Kurka. Przez te dwa miesiące byłoby już po was, pomódlcie się za zdrowie Kaczora, bo pod rządami Tuska i Komorowskiego zostałby po was tylko list pożegnalny"

        Ale patologia wariuje, co jest dowodem, że doskonale wie, że ten straszliwy Kaczor to prawdziwy demokrata, który nie splami się czynem haniebnym... swoją bezkarnością dają świadectwo człowieczeństwa Kaczyńskiego.
    • al-szamanka Re: A Kiedy...? 25.12.15, 20:22
      "Rasiści i bestie w szatach „demokratów” oraz „obrońców konstytucji” nawet nie myślą o tym, kim się stają, żeby pognębić wroga. Nie zastanawiają się nad własną degradacją moralną, intelektualną i estetyczną, nad własnym „dziczeniem”. Po prostu uważają, że cel uświęca środki i inaczej nie można. Dlatego m.in. za normalne uznają wciąganie obcych w polskie sprawy, co coraz bardziej staje się procesem „targowiczenia” i „folksdojczenia” Demokracji w Polsce wcale nie zagraża to, co jest wykrzykiwane i wypisywane przez jej samozwańczych obrońców. Jej zagrażają właśnie oni oraz to wszystko, co robią i inspirują poza granicami Polski.

      Bardzo trafne, ale niestety tak to już jest, że bestie pozostają bestiami, a zdrajcy zdrajcami.
      • m.maska Re: A Kiedy...? 25.12.15, 21:55
        "targowiczenie" i "folksdojczenie" - dwie paskudne cechy, jakim charakteryzuja sie, na szczescie, tylko niektorzy Polacy... hahaha... niech ich wyjdzie nawet 100tysiecy - i co to jest naprzeciw tych milionow, ktore daly mandat PiS-owi... oni boja sie glownie tego, ze ta okrzyczana "elita" okaze sie zwykla holota, przeciez to oni mieli byc ta inteligencja... nic to, ze prezydenta mieli analfabete, a teraz jeszcze dodatkowo powoluja sie na kolejny "autorytet" - Walese... hahaha... Bolek lepiej by zrobil gdyby milczal, ale ten facet nie wie jak bardzo jest ze swoimi wywodami zenujacy... poparcie podczas wyborow w 2000 roku na poziomie 1,01% jakie uzyskal powinno mu to uzmyslowic - ale nie, dalej sie wyglupia.
        • al-szamanka Re: A Kiedy...? 25.12.15, 22:31
          m.maska napisała:

          > "targowiczenie" i "folksdojczenie" - dwie paskudne cechy, jakim charakteryzuja
          > sie, na szczescie, tylko niektorzy Polacy... hahaha... niech ich wyjdzie nawet
          > 100tysiecy - i co to jest naprzeciw tych milionow, ktore daly mandat PiS-owi...
          > oni boja sie glownie tego, ze ta okrzyczana "elita" okaze sie zwykla holota, p
          > rzeciez to oni mieli byc ta inteligencja... nic to, ze prezydenta mieli analfab
          > ete,
          a teraz jeszcze dodatkowo powoluja sie na kolejny "autorytet" - Walese...
          > hahaha... Bolek lepiej by zrobil gdyby milczal, ale ten facet nie wie jak bardz
          > o jest ze swoimi wywodami zenujacy... poparcie podczas wyborow w 2000 roku na p
          > oziomie 1,01% jakie uzyskal powinno mu to uzmyslowic - ale nie, dalej sie wyglu
          > pia.

          Dla tych 100tys. nie tylko analfabeta był dobrym prezydentem, przecież był też alkoholik udający magistra, i ten następny analfabeta od bulu... jedynego wykształconego, profesora Kaczyńskiego nie chcieli bo wg tych "inteligentnych" to właśnie on był niedouczony z tej czwórki.
          • m.maska Re: A Kiedy...? 25.12.15, 23:06
            al-szamanka napisała:

            > Dla tych 100tys. nie tylko analfabeta był dobrym prezydentem, przecież był też
            > alkoholik udający magistra, i ten następny analfabeta od bulu... jedynego wyksz
            > tałconego, profesora Kaczyńskiego nie chcieli bo wg tych "inteligentnych" to wł
            > aśnie on był niedouczony z tej czwórki.

            Tamci byli tacy fajni, tacy swoi... Walesa, TW Bolek, Kwasniewski z syndromem filipinskim czlonek PZPR-u i Komorowski, ktory opedzlowal Palac Prezydencki i nie tylko - ze wystarczy wspomniec Sumlinskiego, ktory doskonale opisal w swojej ksiazce who is who... a prof. L.Kaczynski to niedouczony burak i prezydent A.Duda tez - no coz, jak ktos jest zbyt wysoko to holota probuje go sciagnac ponizej swego poziomu a tamci juz byli na ich poziomie, wiec "fajni" byli.
            • czarek_sz Re: A Kiedy...? 26.12.15, 00:16
              Dla mnie, szarego wyrobnika lat 80 tych na którego plecach takie szuje jak Wałęsy i Borusewicze wywindowały się na szczyty i zaszczyty satysfakcją będzie jak z tych szczytów zlecą z wielkim hukiem i w wielkiej niesławie postrzegani przez większość jako zdrajcy I Solidarności i jako targowica. Tyle mojego, nie medale nie pochwały tylko widok sprzedawczyków którym strącono aureole będzie mi satysfakcją i ukontentowaniem smile
              • czarek_sz Żal po raju utraconym 26.12.15, 00:27
                https://scontent-frt3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpl1/v/l/t1.0-9/10391633_182913565395818_3182473952980246375_n.jpg?oh=4a83eeb9bbbc7fe00ccf2352857df02d&oe=5701F5E9

                Szechter już mu obiecał synekurę w GWnie więc czemu Lisienko ryczy i pomstuje że demokracja nie działa przez co nie będzie kasował rocznie kilka baniek dodatkowo w 'niezależnej' publicznej ?
                • rena-ta49 Re: Żal po raju utraconym 26.12.15, 07:58
                  Ja podpisuję się pod tymi słowami:
                  https://pbs.twimg.com/media/CXIcpO8WcAArcE-.jpg
                  • al-szamanka Re: Żal po raju utraconym 26.12.15, 09:46
                    rena-ta49 napisała:

                    > Ja podpisuję się pod tymi słowami:
                    > https://pbs.twimg.com/media/CXIcpO8WcAArcE-.jpg

                    Też się pod nimi podpisuję.
    • rena-ta49 Re: A Kiedy...? 26.12.15, 07:56
      https://pbs.twimg.com/media/CXIeGIiUAAAPS-h.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka