Dodaj do ulubionych

Warszawska Jesień

17.09.07, 00:08
Kto się wybiera? Ja zamierzam być na koncertach od 21 do 23 września, z przyjemnością zobaczyłbym się z bracią forumową :-)
W niedzielę O 10.00 mam prowadzić spotkanie z Perem Norgaardem, ale nie pamiętam gdzie :-)
Swoją drogą jak na jubileuszowy festiwal to jakoś mało wystrzałowy ten program...
apf
Obserwuj wątek
    • zamek Re: Warszawska Jesień 17.09.07, 11:29
      No to się zapewne niestety rozminiemy, bo ja zamierzam się wybrać na końcowe
      koncerty festiwalu (mamy spotkanie w ramach Centrum Muzyki Pendereckiego) i w
      tym tygodniu chyba nie dam rady. Za to jestem jutro na Sacrum Profanum - będziesz?
      • kanarek2 Re: Warszawska Jesień 17.09.07, 23:27
        Jeszcze nie wiem, jeśli to raczej na początku, i dam znać.
        (Bardzo mi się spodobała ta 'forumowa brać' Apfa, panie Arana i Schatz docenią z
        pewnością leksykalane relikty z okresu patriarchatu:-)).
        Pozdrawiam,
        k.
        • arana Re: Warszawska Jesień 18.09.07, 09:18
          Kanarek:
          (Bardzo mi się spodobała ta 'forumowa brać' Apfa, panie Arana i
          Schatz docenią z
          pewnością leksykalane relikty z okresu patriarchatu:-)).



          Panie są świadome, że już przed wiekami zaznaczyły terytorium
          narzucając formie zbiorowej "bracia (brać)" żeńskość, która i dziś
          obowiązuje - wszak obaj panowie napisali: forumowA, czyli tA brać.

          A więc, jak rzekłam, panie są świadome i usatysfakcjonowane. Prawda
          Schaetz? :)))

          • schaetzchen Re: Warszawska Jesień 18.09.07, 09:33
            Prawda, prawda (tym bardziej, że to relikty ;))
          • kanarek2 Re: Warszawska Jesień 19.09.07, 00:16
            > Panie są świadome, że już przed wiekami zaznaczyły terytorium
            > narzucając formie zbiorowej "bracia (brać)" żeńskość.

            Co wyjaśnia męskość "feminizmu". Ot, terytorialny relikt patriarchatu;)
            • arana Re: Warszawska Jesień 19.09.07, 15:08
              Touche, Kanarku! I wywieszam białą płachtę :)
      • apfelbaum Re: Warszawska Jesień 18.09.07, 13:19
        Kurcze, za późno odczytałem tę wiadomość, czy ktoś z naszego grona ma namiar "mobilny" na Zamka?
        • schaetzchen Re: Warszawska Jesień 18.09.07, 18:11
          Pewnie za późno, ale wysłałam Ci smsa.
          • schaetzchen Re: Warszawska Jesień 21.09.07, 09:43
            Będę dzisiaj o 22:30 w FN.
            Do zobaczenia?
            • apfelbaum Re: Warszawska Jesień 25.09.07, 11:24
              Ojoj, przepraszam, byłem poza netem, już niestety wróciłem. Ale com zobaczył i usłyszał to moje. Na razie czekam na koniec festiwalu, potem z chęcią włącze się do dyskusji.
              apf
    • zamek 50WJ - dwupak czyli trójpak czyli czwórpak 01.10.07, 00:01
      Dzięki temu, że mieliśmy spotkanie w
      Radziejowicach, udało mi się być na dwóch, a nawet trzech koncertach. Czemu tak
      piszę, wyjaśnione zostanie poniżej. Na razie po kolei.

      27.09, 19.30, S1
      Przede wszystkim oba zespoły (Orkiestra Muzyki Nowej i Ensemble Orchestral
      Contemporain) w fantastycznej formie. Jednak nie ma to jak wykonanie przez
      zespół wyspecjalizowany. Słuchasz i wiesz, że wszystko będzie w porządku. Możesz
      się skupiać tylko na tym, czy ci się utwór podoba, czy też nie.
      "Naturale" Beria właściwie nie wzbudziło we mnie żadnych nadmiernych emocji. Ot,
      niezły utwór, przy tym dobrze zagrany (chociaż... czy w partyturze są
      ćwierćtony, czy altowiolista miał partię w drugiej pozycji? - hehe ;) ).
      Smakowitości zaczęły się przy Zielińskiej ("Siedem wysp Conrada"). Wprawdzie
      niektórzy dulczyli, że taśma za głośna, ale ja nie odniosłem tego wrażenia i
      wszystkie przyjemności barwowe (a było ich wiele!) docierały do mnie z właściwą
      intensywnością. Państwo od Szymona Bywalca dali jednak prawdziwy koncert gry w
      "Le Plein du Vide" pani Xu Yi. Miło jest zawsze posłuchać niebanalnego,
      nowoczesnego utworu, w którym nie ma pustego (notabene tytuł ;) ) efekciarstwa.
      Tyle jest kompozycji, gdzie żywa muzyka płynie "sobie", a taśma "sobie". Tu
      jedno bez drugiego nie istniało, całość była integralna, a przy tym piękna. Po
      przerwie Francuzi i francuska muzyka. Z "La Maison du Sourd" Huguesa Dufourta
      mam kłopot. Od ok. 17. minuty robi się z tego naprawdę kawał dobrego utworu, ale
      wcześniej mamy nota contra notam, niemal dyktando harmoniczne, tyle że w
      dziewięciogłosie... Z drugiej strony jest to uzasadnione dramaturgicznie, bo
      wpierw kompozytor opisuje freski Goyi szczęśliwego u boku kochanki, a potem
      bierze się za to, co spowodowało, że dotychczasowe idylliczne obrazy Goya
      zamalował niezwykle drastycznymi scenami. Ten dramatyczny odcinek jest za to
      napisany na najwyższych obrotach, aż do nieznośności, ale - przyznajmy -
      świetnie. Poza wszystkim Dufourt operuje kolorystyką w sposób, ha! - budzący
      niekłamaną zazdrość. Kiedy odwiedził nas następnego dnia, było tyle kwestii do
      omówienia, że nie starczyło czasu na pytania. A chętnie spytałbym go o koneksje
      z Ravelem i czy zna muzykę Lutosławskiego. Jeden i drugi pan wydaje mi się w
      kontekście Dufourta na rzeczy. Za to wreszcie ktoś mi udowodnił, że spektralizm
      w muzyce jednak istnieje. Trudno, zwracam honor i choć Firefox mi to słowo
      podkreśla, kapituluję przed faktami.

      28.09, 19.30, FN (kameralna)
      Grało AUKSO, więc niech każdy dopisze sobie superlatywy, które mu przyjdą na
      myśl. Moja: marzenie młodego kompozytora - być przez nich zagranym :)
      Haas i "Open Spaces" - nie mogę mu darować, że uprzedził mój przecie oryginalny
      pomysł mikrotonowego rozstrojenia pustych strun w smykach i grania na nich. Toż
      to tak ładnie brzmi. Do tego jeszcze sporo blaszanej perkusji i zrobił się
      doprawdy przemiły aromat dźwiękowy. Za moment "Muzyka na 21 instrumentów
      smyczkowych i perkusję" Kotońskiego. W obecności Pana Kompozytora, który całkiem
      dziarsko się nam zaprezentował - i osobą własną, i utworem. Jakoś się ta polska
      dodekafonia nie chce zestarzeć... oczywiście, że zalatuje nieco Webernem, ale
      jednak przyprawienie zapowiadającą sonoryzm zabawą barwami utrwala tę twórczość
      na długie rata. Można rzecz, że to takie webernowskie carpaccio w polskiej
      peklówce. I co istotne - nikt nie ględzi. Z kolei utwór Benta Sørensena
      "Ständchen". Ech, na taką muzykę to AUKSO trochę szkoda. Punktualizm, który
      słyszeliśmy 1234 razy, efekty, które słyszeliśmy kolejnych 567 razy... miało być
      wdzięcznie, a zrobiło się tak jakoś stęchło. Zabawny był jedynie moment, w
      którym na dętych grano jak na perkusji, na perkusji jak na smykach, a te
      wydzielały z siebie dęte brzmienia ;) Do przerwy jeszcze "Izvir" pana Uroša
      Rojko ze Słowenii w roli skladatela i wykonawcy na Halbklarinette. Nim zdążyłem
      się całkiem wyłączyć (dużo dźwięku i nie wiadomo, o czym, a do tego po co ten
      wysoki pan z małym instrumentem w ręku?), pan w dwóch rolach szczęśliwie
      przeszedł do kadencji, w której dał... popis poczucia humoru! Gadanie do
      instrumenciku, zaczepki pod adresem dyrygenta i muzyków, całusy rozsyłane
      półklarnetem - stwierdziliśmy, iż pan Rojko zrealizował instrumentalną wersję
      Szkła Kontaktowego. I chwała mu za to, za dystans do siebie i muzyki, tym
      bardziej, że na bis kadencję zagrał raz jeszcze. Po przerwie bardzo, bardzo,
      bardzo dobry utwór Krzysztofa Wołka "Eppur si muove". Dużo akcji, bogactwo, ale
      nie przesada, rozsądnie użyta wielokanałowość i live electronic. Agata Zubel jak
      zwykle i piekna, i wysoko dysponowana. Przyjemność bez skazy.

      29.09, 19.30, FN (koncertowa)
      Schatz, Du bist ein echter Schatz!!!! Zostawszy przemyconymi do jaskini lwa (w
      ten sposób dwupak stał się trójpakiem), zasiedliśmy w czeluściach balkonu i
      wysłuchaliśmy ponad dwóch godzin muzyki o sumarycznym natężeniu kilku tysięcy
      decybeli. W programie koncertu finałowego Siedem czar gniewu i Zmartwychwstanie
      wg św. Jana Gubajdulinej oraz Jutrznia II Pendereckiego. No i cóż, pewne rzeczy
      zauważyłem rok temu. Cała Pasja G. była
      wykonywana zaś wtenczas i też już miałem
      wątpliwości. Pamiętam z wykonań Symfonii Brucknera potworne uczucie napływające
      zaraz po wykonaniu - kompletnej obojętności. Że oto przez 75 minut coś mnie
      zajmowało, a teraz już mnie nie zajmuje, zaś czuję się tak, jakbym nic nie
      robił. I podobnie było po Gubajdulinej. Cóż monumentalizm, cóż rozmodlenie, gdy
      uparcie powracające środki kompozytorskie po kwadransie zaczynają nużyć, po pół
      godzinie denerwować, a po kolejnych 15 minutach - znieczulać? Gubajdulina w
      kolejnych utworach sakralnych zdaje się silić na odwzorowywanie zarówno
      Ewangelii, jak i samej liturgii. Muzyka służy Słowu w sposób tak literalny, że
      sens formalny dzieła zatraca się, przestaje istnieć, utwór zaś rozdyma się
      zarówno czasowo, jak i pod względem wolumenu do wartości nieakceptowalnych. Aż
      tak głębokie upostaciowanie religijności, choć zapewne wypływające z żarliwości
      wiary, tłamsi i unicestwia to, co jest prawdziwym w moim pojęciu wyznaniem wiary
      kompozytora - sam utwór, samą muzykę.
      Po Gubajdulinie iście relatywnie miło było posłuchać Jutrzni. Tematyka ta sama,
      ale napór decybeli już mniejszy, już jednak więcej muzyki niż wiary, więcej
      twórczości niż poświęcenia się, bardziej utwór niż umuzyczniona (?) modlitwa. I,
      co istotne, cenna wobec ubogiej w pomysły Gubajduliny różnorodność. Ale cóż ja
      piszę o utworze znanym, już dość dawnym, choć z racji pełnienia roli pomostu
      między "starym" a "nowym" Pendereckim ciekawym. Wykonawcom należy pogratulować
      kondycji, publiczności też, choć animuszu przy brawach nie było.

      Miał być jednakże czwórpak, prawda? Mojej 50. Jesieni odsłona czwarta to <a
      href="http://tiny.pl/1d1l">płyta</a> wydana w dniu rozpoczęcia festiwalu,
      wysłuchana przez mnie wczoraj dokumentnie i z całej opisywanej dziś przeze mnie
      muzyki najpiękniejsza :)

      Jeśli przebrnęliście, to dobrej nocki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka