zzbarnaba
04.07.06, 01:41
To co wczoraj i dzisiaj działo się w okolicach lokalu 230 przeszło wszystko
co było do tej pory, ryki z balkonu, wrzaski na klatce, potoki bluzgów,
łomoty, radiowozy, stada policjantów i ochroniarzy, pijanych małolatów,
regularna zadyma z wyprowadzaniem skutych na plecach gówniarzy do radiowozów.
Czy ktoś /Kaziński? wspólnota?/ może położyć temu kres? Zaczynam się bać o
żonę i dzieci. Jak długo będziemy jeszcze terroryzowani przez rozwydrzoną
gówniarzerię?