praxi
16.07.04, 21:04
Chcialam pocieszyc wszystkie kobietki, ktore stracily dzidziusia. Ja tez to
przeszlam 2 lata temu. Nie doszukali sie przyczyn, badania nie pokazaly co
sie wlasciwie stalo z dzieckiem. Ja niemalze popelnilam samobojstwo, moje,
cudowne wczesniej, malzenstwo prawie sie rozsypalo. Bardzo dlugo leczylam sie
u psychiatrow. Nerwica, depresja.
Wyleczylam to wszystko, terapia pomogla naszemu zwiazkowi.
Od marca jestem w ciazy. Teraz wszystko idzie wspaniale, maluch rosnie
zdrowo, nasza rodzinka jest z dnia na dzien szczesliwsza.
Kiedys, gdy chcialm sie zabic nie wierzylam, ze sloneczne dni nadejda.
Myslalam, ze to koniec.
To nie jest koniec. To poczatek bardzo trudnej drogi do macierzynstwa.
Wczoraj na usg malenstwo pomachalo do nas raczkami. Wszystkim wam zycze
najszybszego spotkania z dzieciaczkiem.