bubster
10.08.05, 13:08
nie pomyliłam się przy przysiędze :-) (ćwiczyłam)
ponoć byliśmy totalnie wyluzowani :-) zero stresu, wszystko naturalnie
goście byli urzeczeni (a bynajmniej tak twierdzili :-)) ) nami, naszym
opanowaniem, wyglądem, piękną oprawą muzyczną
wychodzimy w takt znanej wszystkim muzyki, nagle czuję spadające na mnie
grosiki (jeden przetrwał niezauważony całą noc gdzieś w fałdach sukni...)
pogoda nie jest upalna ale spełnia się moje marzenie - życzenia pod kościołem
jedziemy do lokalu, okrążamy samochodami 3 razy rynek - my z przodu, goście
za nami hałasując klaksonami, całe miasto już wie :-)
zajeżdzamy do restauracji, goście wchodzą pierwsi, potem my, Rodzice witają
nas chlebem i solą, potem dzielny Młody (suknia trochę waży!!!) niesie mnie
przez próg aż na środek sali.....
pijemy szampana, tłuczemy kieliszki :-) my tylko :-) goście sobie spokojnie
piją :-)
siadamy do stołu...