Dodaj do ulubionych

Mieszkanie Magdy

19.01.04, 13:51
Słuchajcie, mamy stronę ze zdjęciami naszych wnętrz (ja na przesłanie swoich
jeszcze się nie odważę :) a tylko przy okazji pytań nawiązujemy do nich.
Może warto zacząć jakąś szerszą dyskusję? Taki był przecież zamysł strony ze
zdjęciami, prawda?

Ja zacznę może od mieszkania Magdy, bo prawdę mówiąc super mi się ono
podoba. To co uderza na pierwszy rzut oka to KOLORY. Czerwień dominuje we
fragmentach przesłanych przez Magdę. Dominuje choć mi osobiście w żaden
sposób nie przeszkadza. Dużo chińszczyzny. Skąd Magdo masz tyle rzeczy z
Azji? Pisałaś że spędziłaś tam kawałek życia, może napiszesz coś szerzej?
Strasznie jestem ciekawa (może aż za bardzo - jeśli tak wybacz). Pokoik
synka - jest słodki. Dlaczego nie ma go na zdjęciu :). I czy zawsze jest w
jego pokoju taki porządek? Ja u siebie nigdy nie byłam w stanie wyegzekwować
od dzieciaków trzymania swoich rzeczy na miejscu. Roznosiły je po całym
mieszkaniu. Ten pokój to bajka, domyślam się, że synek się w nim dobrze
czuje. Pokój synka jest nieco inny od reszty Twoich zdjęć, które
przedstawiają zdjęcia fragmentów wnętrz urządzonych minimalistycznie. Czy
była to aranżacja tylko do zdjęć, czy tak jest w rzeczywistości. Ja u siebie
nigdy nie jestem w stanie utrzymać minimalnej liczby przedmiotów, ciągle się
gromadzi tony sprzętów i bibelotów, to prezenty od znajomych, to z zakupów,
a żal jest się ich pozbywać. Szafirmowy korytarz ślicznie komponuje się z
jaśniejszym tłem w pokoju w głębi. A kredens... cóż chciałabym mieć taki
sama. Myślę, że zrobiłaś świetną robotę składając jego dwie części z tak
odmiennych "światów". Intrygujący jest róż we wnętrzu "góry". Ja bym się
pewnie sama na niego nie odważyła, ale rozumiem, że oddaje on dobrze Twoją
naturę Magdo i zamiłowanie do łamania barw. Łazienka odbiega stylem od
reszty zdjęć, jest znacznie bardziej "surowa" i poważna. Piękne ramy od
lustr - tego można ci pozazdrościć. Miałaś chyba szczęście że trafiłaś je na
Kole, bo ja nigdy tam tak ładnych nie spotkałam.

To tyle ode mnie - może dołączycie się ze swoimi opiniami?

kasia
Obserwuj wątek
    • magda176 Re: Mieszkanie Magdy 19.01.04, 21:00
      Witaj Kasiu,

      Miło mi, że podoba się Ci moje mieszkanie. Ja niestety średnio jestem
      zadowolona z efektu, jaki wychodzi na zdjęciach. Ale cyfrowy aparat mamy dosyć
      prosty a dodatku flesz psuje cały klimat aranżacji. Będę musiała popracować
      trochę nad jakością tych fotografii, bo męczy mnie ich bylejakość.
      A co do mojego mieszkania…to rzeczywiście chyba jest kolorowe. Nie wiem czy
      nazwałabym te aranżacje minimalistycznymi, ale do zdjęć z czerwienią w tle nic
      nie zmieniałam. Tak jest w rzeczywistości, czasem może ten porcelanowy błazen
      na chińskim krześle (nie mylić z Buddą) zmienia miejsce. Łazienka jest taka
      jak na zdjęciu, wszystkie kosmetyki staram się trzymać w szafce. Chyba mam
      uraz po poprzednim mieszkaniu, które było zawalone masą bibelotów i bardzo
      dużo drobiazgów po prostu pochowałam do szaf, część oddałam albo wywaliłam.
      Staram się ograniczać dekoracje jak mogę, ale to na pewno nie jest wnętrze
      minimalistyczne.
      Pokój synka został tylko odrobinę sprzątnięty do zdjęcia, w przeciwnym razie
      byłaby na nim tylko góra zabawek i to niekompletnych…Staram się uczyć go
      porządku, ale z różnym skutkiem. A pokój ma właściwie tymczasową aranżację,
      myślę, że będziemy coś zmieniać jak będzie się szykował do szkoły.
      Jeżeli chodzi o ten nieszczęsny róż wewnątrz kredensu, to ma być przemalowany.
      Wnętrze będzie białe jak cały kredens. Ten róż był dopasowany do amarantowych
      ścian poprzedniego mieszkania. Powiem szczerze, to połączenie różowego wnętrza
      kredensu i szafirowej ściany w korytarzu jest lekko potworne. Myślę Kasiu, że
      nie napisałaś, że jest ohydne, żeby mnie nie urazić. Ale sam kredens bardzo
      lubię, nie mówiąc już o tym, że jest piekielnie pojemny. Gdzieś te graty
      trzeba trzymać.
      A co do chińszczyzny, to chyba temat na osobny wątek. Nie tłumacz się ze
      swojej ciekawości na pewno o tym napiszę.
      A propos Koła: może założymy wspólny wątek o ciekawych zdobyczach na Kole i
      pchlich targach. Jeden już jest i jakoś nikt się nie dopisuje. Jak na razie
      chyba Ty jedyna podzielasz moje zainteresowanie starociami. Czasem mam
      wrażenie, że ludzie często biorą dosłownie określenie „starocia”, i
      automatycznie eliminują zakupy w takim miejscu. Chociaż z drugiej, strony skąd
      ten tłum na Kole w słoneczną sobotę czy niedzielę?

      Pozdrawiam serdecznie

      Magda
      • kiciun Koło 19.01.04, 21:35
        magda176 napisała:

        > A propos Koła: może założymy wspólny wątek o ciekawych zdobyczach na Kole i
        > pchlich targach. Jeden już jest i jakoś nikt się nie dopisuje. Jak na razie
        > chyba Ty jedyna podzielasz moje zainteresowanie starociami. Czasem mam
        > wrażenie, że ludzie często biorą dosłownie określenie „starocia”, i
        >
        > automatycznie eliminują zakupy w takim miejscu. Chociaż z drugiej, strony
        skąd
        > ten tłum na Kole w słoneczną sobotę czy niedzielę?

        Przepraszam bardzo uprzejmie, ale ktoś kto nie mieszka w W-wie, albo w Krakowie
        lub innym dużym mieście, ma niestety utrudniony dostęp do tzw. staroci. Musi
        posiłkować się np. piwnicami rodziny, w której znaleźć można niezwykłe cacka,
        na których nikt się nie poznał i na szczęście nie zdążył ich wyrzucić. Mam mały
        stolik po babci, z szufladką - wkrótce "idzie" do odnowienia.
        Fotel "poniemiecki", przywieziony przez rodzinę babci z okolic Wrocławia
        (obawiam się, że klasyczny szaber). Odnowiłam go własnymi siłami, ale niestety
        był to pierwszy mebel, za który się zabrałam i trochę go pokiereszowałam.
        Podratował go renowator. Ale było to w czasach, kiedy podobały mi się jasne
        meble, więc bardzo ciemny mahoń zdarłam do kości. Renowator też nie dodał
        żadnego koloru, a wykończył go woskiem, więc teraz własnoręcznie usunę tę
        warstwę i potraktuję go jednak jakimś kolorem. Ćwiczyłam na chlebaku z IKEA i
        nieźle mi to wyszło. Przećwiczone mam też na desce sosnowej z IKEA, którą kilka
        dni męczyłam różnymi bejcami, lakierami, woskami i szlifowaniem. Dodałam
        podpórki kute z IKEA i mam półkę nad grzejnikiem w holu. Ze staroci mam jeszcze
        upatrzoną szafę u mamy w piwnicy, nie wiem tylko jak ją wyjąć stamtąd, ponieważ
        zajmuje miejsce dokładnie od podłogi do sufitu (1 cm luzu od góry). Nie mogę
        sobie wyobrazić, jak to ktoś składał na miejscu (wnoszenie gotowej odpada w
        przedbiegach - niewykonalne). Muszę wziąć ze sobą pana "odnowiciela", żeby toto
        rozłożył, bo ja się tego nie podejmę. "Uciekły" mi meble z piwnicy męża. Kuzyn
        je wypatrzył, dowiedziałam się o tym, kiedy je zobaczyłam odnowione. Uratował
        na szczęście szafę, witrynę i biurko, bo reszta już została PORĄBANA!!! To były
        meble tzw. gdańskie. A u mojej babci były też krzesła, do pewnego czasu
        używane, więc nie pytałam, co z nimi zrobią. Ciotka zrobiła babci remont i
        WYRZUCIŁA je. Z lat 40-tych. Płakać się chce. Drewniane krzesła barowe,
        przywiezione przez rodziców po likwidacji laboratorium, w którym pracowała moja
        mama, (panie laborantki miały wysokie stoły) zostały już odremontowane. Były
        naprawdę w opłakanym stanie. Teraz czekają sobie grzecznie na bar w moim nowym
        domku.
        Pozdrawiam.
        Kiciun
    • magda176 Koło i inne targi 20.01.04, 11:24
      Nie jest tak, że możliwość dotarcia do targów staroci maja tylko mieszkancy
      Krakowa czy W-wy. Jest sporo dużych (szczególnie starych) miast, które takie
      targi mają. Podobno świetny jest Wrocław, Jelenia Góra, Białystok, Gdańsk. O
      tych targach po prostu słyszałam i wiem, że są. Wiem, też że jeżdząc po Polsce
      można "upolować" coś naprawdę fajnego w małych miasteczkach, ale trzeba chyba
      lubić szukanie takich "staroci". Ja np. przez dwa lata, jeżdżąc szosą Gdańską
      z W-wy, za każdym razem mijałam chałupę przed którą stał cudowny drewniany
      kwietnik, chyba z początku wieku (zeszłego rzecz jasna). Marzyłam o nim, ale
      jak w końcu za którymś razem, zatrzymaliśmy sie przed tym domem (fatalnie
      miejsce do zatrzymania się na szosie), był zamknięty na cztery spusty. Szkoda,
      bo jestem pewna, że mogłam go kupić, któś suszył na nim stare szmaty.

      Pozdrawiam wszystkich fanów "starych gratów"

      Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka