magda176
05.01.04, 13:32
Cześć,
Chcę zacząć nowy wątek, bo coraz częściej zaczyna pojawiać się temat mebli.
Wydaje mi się, że na forum o aranżacji nie może go zabraknąć. Np. barbarek6
opisała żmudną pracę, jaką włożyła w przerobienie komody (dzięki Barbarek,
poruszyłaś – obok tematu zdjęć – drugi ważny wątek). Myślę, że sporo z Was
ma jakieś stare meble, które chce oddać do renowacji lub współczesne, które
chce przerobić (np. postarzyć). A może już to zrobiliście? Piszcie o rożnych
sposobach i technikach, może macie jakieś namiary na zakłady, które zajmują
się renowacją. Piszcie też wszystkim innym, co dotyczy Waszych mebli,
zadawajcie pytania, „sprzedawajcie” swoje patenty na meble. Albo po prostu
opisujcie, te meble, które stoją u Was w domach, i nic nie chcecie z nimi
robić, bo lubicie je takie, jakimi są.
Ja, już o tym kiedyś wspomniałam, mam sporo mebli z w-wskiego Koła.
Większość z nich kupiłam w niezłym stanie i – oprócz stoczenia małej wojny z
kornikami – nic z nimi nie robiłam. Mam oszkloną z trzech stron witrynę na
porcelanę, okrągły stół w stylu biedermeier (rozkładany), stół do pracy z
wygiętymi w łuk nogami, i szafkę ( coś w stylu szyfoniery, tzn. komody,
której dolna część składa się z drzwi z małymi szybkami – w środku są półki -
a góra to galeryjka z lustrem). Bardzo ją lubię i jest naprawdę w dobrym
stanie. Mam też międzywojenny fotel z drzewa orzechowego z wyplatanym
oparciem, i krzesło w tym samym stylu. Te meble jako jedyne oddałam do
fachowej renowacji, bo były w opłakanym stanie. Cieszę się, że udało mi się
je uratować. Renowacja nie jest niestety tanią sprawą – zapłaciłam 500 zł
(dwa lata temu).
Chcę jeszcze napisać parę słów o malowaniu mebli. Dziewczyny pytały mnie jak
uzyskać efekt spękanej farby. Jest to szalenie prosta sprawa. W sklepach z
zaopatrzeniem dla plastyków (w W-wie na Mazowieckiej) trzeba kupić preparat,
który nazywa się po angielsku „Crackle medium”, czyli po prostu trzeba
spytać o środek do tworzenia pęknięć na farbie akrylowej (jeden słoiczek, 50
ml. kosztuje ok. 15 zł). Jest to preparat, który działa tylko na farbie
akrylowej, wodnej. Dla lepszego efektu, trzeba kupić dwa kolory farby (
najlepiej kontrastujące, farba podkładowa będzie widoczna w pęknięciach).
Najpierw malujemy mebel jednym kolorem. Jest to farba akrylowa, więc
specjalnie nie śmierdzi i schnie szybko, po paru godzinach. Ale dla pewności
i uzyskania pełnej suchości malowanej powierzchni, lepiej poczekać do
następnego dnia. Kiedy pierwsza warstwa będzie już gotowa, malujemy
powierzchnię preparatem (ma konsystencję gęstego kleju) i czekamy około
godziny aż wyschnie. To jest najtrudniejszy moment całej operacji. Ta
godzina to trochę umowny czas, bo schnięcie zależy też od temperatury
pomieszczenia (np. w lecie na balkonie środek wysechł mi bardzo szybko w ok.
40 minut). Trzeba po prostu dotykać ręką i sprawdzać czy powierzchnia jest
sucha (wtedy nie powinna się świecić). Jeżeli stwierdzimy, że jest już sucha
(ważne jest też, żeby zbyt sługo nie czekać, bo środek wyschnie tak, że nie
będzie efektu) wtedy kładziemy kolejną warstwę farby (nie za grubo). Jeżeli
zaczniemy ją kłaść zbyt wcześnie na powierzchni będzie robiła się
kolorowa „paćka”. Trzeba wówczas jeszcze poczekać. Preparat wyciąga wodę z
farby, która dzięki temu schnie momentalnie, tworząc na powierzchni
pęknięcia. Całość można potem polakierować bezbarwnym lakierem, ale
niekoniecznie, jeśli farba zewnętrzna jest np. z połyskiem. To już zależy,
od tego, co kto lubi.
Mam nadzieję, że to, co napisałam jest w miarę klarowne. Nie jest to żadna
super technika malarska, i do tego robiona za pomocą „ściągawki”.
Przerobiłam ja na własnej „skórze”, dlatego ja opisałam. Jestem pewna, że to
dopiero początek ciekawej dyskusji, dlatego piszcie o waszych doświadczenia
z meblami. Myślę, że to temat, który zainteresuje wszystkich. Pozdrawiam
Magda.