kochanic.a.francuza
28.12.11, 17:07
Lekka reka traca na miescie 200-300.
Kiedy bylam studentka kupowalam frytki z haburgerem z poczuciem winy. Potem mialam dziecko, inwestycje, skladanie na mieszkanie i zawsze zabawy na miescie szly w kat. Teraz sie troche rozluznilam, pojade na wycieczke, pojde na koncert, ale ja juz mam to co najwazniejsze zrobione. Ci mlodzi: pensje marne, pespektywy tez, wasnego lokum NIET, ale restauracja, egzotyczne podroze, papierochy, alkohol, markowe wszystko muss sein (musza byc).
Niech mi ktos wyjasni sens takiego braku odpowiedzialnosci. Moze czegos zwyczajnie nie rozumiem?