Dodaj do ulubionych

last minute w Dreźnie?

IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 22.08.03, 23:02
...na lotnisku? Może ktoś korzystał? Jakieś wskazówki, uwagi? Byłabym
wdzięczna. A może lepszy Lipsk, na przykład? (chodzi o kierunek: do Niemiec,
na południe). Chciałybyśmy znaleźć niezłą i niedrogą ofertę na tydzień-10 dni
do południowej Europy (+basen M. Śródziemnego).
Obserwuj wątek
    • Gość: Podróżnik Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl 23.08.03, 20:44
      Gość portalu: agulha napisał(a):

      > ...na lotnisku? Może ktoś korzystał? Jakieś wskazówki, uwagi? Byłabym
      > wdzięczna. A może lepszy Lipsk, na przykład? (chodzi o kierunek: do Niemiec,
      > na południe). Chciałybyśmy znaleźć niezłą i niedrogą ofertę na tydzień-10 dni
      > do południowej Europy (+basen M. Śródziemnego).

      O co ci w ogóle chodzi? Oferty na dowolnym niemieckim lotnisku są w 95% takie
      same jak w necie, a na wylot musisz zazwyczaj kilka dni poczekać. Jeśli w
      polskim kretyńskim stylu pojedziesz tam z plecaczkiem, to grozi ci parodniowe
      koczowanie na ulicy (zakładam że na hotel cię nie stać).

      Można wszystko załatwić z domowego komputera o ile zna się niemiecki i posiada
      kartę kredytową (wypukłą) z odpowiednim limitem. A jak wejdziesz na portal to
      już sobie sama zdecydujesz, czy chcesz lecieć z Lipska, Drezna czy Monachium.
      • Gość: agulha Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 24.08.03, 16:57
        >
        > O co ci w ogóle chodzi?
        O kilka uwag od osób, które z podobnych ofert korzystały.

        Oferty na dowolnym niemieckim lotnisku są w 95% takie
        > same jak w necie,
        Właśnie słyszałam, że nie, niekoniecznie. I o to chciałam zapytać.

        a na wylot musisz zazwyczaj kilka dni poczekać. Jeśli w
        > polskim kretyńskim stylu pojedziesz tam z plecaczkiem,
        Plecaków nie używam (wyłącznie malutkie na przewodnik i inne drobiazgi przy
        zwiedzaniu miast). Dlatego właśnie myślę o Dreźnie, żeby je sobie w kilka dni
        zwiedzić. Jedziemy samochodem (dobrym). Nawet już wiem, że parking na tydzień
        na lotnisku w Dreźnie to od 49 do 64 euro, czyli nie problem.

        to grozi ci parodniowe
        > koczowanie na ulicy (zakładam że na hotel cię nie stać).
        Założenie całkowicie błędne. Człowieka może być stać na więcej, a woli czasem
        zapłacić mniej. Co do Drezna, nigdzie koczować nie zamierzam, tylko jak zwykle
        zatrzymać się w pensjonacie lub hotelu klasy np. **.


        > Można wszystko załatwić z domowego komputera o ile zna się niemiecki
        Niemiecki znam, choć słabo, a oferty chyba były także po angielsku. Lotnisko w
        Dreźnie ma nawet wersję polską swojej strony (!).

        i posiada
        > kartę kredytową (wypukłą) z odpowiednim limitem.

        Limitu mam obecnie na prywatnych kartach wypukłych w sumie ponad 10 tysięcy,
        ale mam też rozum i nigdy nie podaję numeru swoich kart przez Internet. Gdybym
        zresztą strasznie chciała, wysłałabym faks albo użyłabym karty wirtualnej (e-
        karta mBanku)

        Dlaczego tyle osób na tych forach nie może czegoś napisać w neutralnym tonie,
        tylko od razu w mentorskim albo szyderczym. Dlaczego uważasz, że pytający jest
        od Ciebie głupszy?
        • Gość: Podróżnik Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl 24.08.03, 23:18
          Gość portalu: agulha napisał(a):

          /.../

          Nie uważam od razu, że pytający jest ode mnie głupszy, ale jak się wchodzi na
          forum, to warto skorzystać choćby z wyszukiwarki (znajduje się w prawym górnym
          rogu ekranu i umożliwia wyszukiwanie postów po temacie, autorze, a nawet po
          pojedynczym słowie!). Szlag mnie trafia, gdy widzę po raz setny stawiane te
          same oczywiste pytania. Pierwszy post nie był zbyt mądry i zdania nie zmienię.
          A na drugiego odpowiem ci tak:
          1. Można trafić na lotnisku super-okazję (to jest owe 5%), ale to dotyczy
          głównie ofert samego przelotu. Imprezy pobytowe są zaś przeceniane W NECIE do
          75% pierwotnej ceny i można je kupić w takiej superofercie na 72h przed wylotem
          (bez nerwów i krążenia po kolejnych stoiskach biur na lotnisku).
          2. Cieszę się, że przyjęłaś rozsądne założenie parodniowego postoju w Dreźnie.
          3. Niestety bez znajomości niemieckiego wiele się w necie nie znajdzie,a na
          drezdeńskim lotnisku chyba także (choć w Berlinie jest sporo sprzedawców
          mówiących po polsku!). Imprezę trzeba zapłacić w całości jedną kartą, jeśli
          płacisz w necie (rozbijanie na kilka kart odpada). Ja podaję numery kart przy
          stronach szyfrowanych SSL-em (oczywiście korzystając z domowego komputera) i
          jakoś żyję;) E-karta mbanku ma maksymalny limit 5 tysięcy złotych, co jest
          trochę mało jak płacisz za dwie osoby (a imprezę kupuje się przecież od razu na
          parę). Poza tym, cała masa sklepów internetowych przyjmuje tylko i wyłącznie
          karty wypukłe!!! Dotyczy to także portali wycieczkowych, które nie chcą się
          bawić w dość skomplikowaną autoryzację kart wirtualnych (takich jak e-karta).
          Jeśli uważasz, że gadam bzdury, to poczytaj sobie o tym na stronach mbanku:
          www.cafe.mbank.com.pl/delfin/ie/m2b.html
          4. Czasem warto zgiąć się przed mentorem bądź szydercą, za to nauczyć się
          czegoś przydatnego. Nikt nie ma obowiązku udzielać darmowych korepetycji
          prawiąc przy tym słodkie dussery. Ja się cieszę, że na wielu forach znajduję
          ludzi którzy bezinteresownie chcą podzielić się ze mną swoją specjalistyczną
          wiedzą.
          • Gość: Podróżnik Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl 24.08.03, 23:27

            Mój błąd. Chciałem napisać że wycieczki w necie są przeceniane o 75%, czyli do
            25% pierwotnej ceny. Sorki
          • Gość: agulha Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 25.08.03, 02:10
            Warto skorzystać choćby z wyszukiwarki
            Rada niegłupia - fakt, do tej pory nie korzystałam. Inna rzecz, że zastosowanie
            jej nic mi nie dało (szukałam na AND, w Turystyce, Drezno+last+minute albo
            Niemcy+last+minute)
            > 1. Można trafić na lotnisku super-okazję (to jest owe 5%), ale to dotyczy
            > głównie ofert samego przelotu. Imprezy pobytowe są zaś przeceniane W NECIE do
            > 75% pierwotnej ceny i można je kupić w takiej superofercie na 72h przed
            wylotem
            Warto wiedzieć. Jednakowoż, na stronie lotniska drezdeńskiego są oferty last-
            minute od "dziś" i "jutro" przez ok. 3 tygodnie w przód i ceny nie wykazują
            istotnych różnic w zależności od terminu. Na pewno nie jak 1:4. Ale zobaczymy :-
            )). Swoją drogą pobobruję jeszcze w Sieci, może po prostu trzeba znaleźć inną
            stronę. Na razie buszowałam jeszcze tylko w tui.de.

            które nie chcą się
            > bawić w dość skomplikowaną autoryzację kart wirtualnych (takich jak e-karta).
            Hm, to smutna wieść (naprawdę). Bogiem a prawdą, jeszcze z tej karty nie
            korzystałam. Zresztą wyrobiłam ją z myślą raczej o bardziej błahych zakupach
            (książki, płyty CD).

            Nikt nie ma obowiązku udzielać darmowych korepetycji
            > prawiąc przy tym słodkie dussery. Ja się cieszę, że na wielu forach znajduję
            > ludzi którzy bezinteresownie chcą podzielić się ze mną swoją specjalistyczną
            > wiedzą.
            Ogólnie zgadzam się, z tym że ja generalnie nie miałam na myśli porady
            specjalistycznej, tylko informację od innego turysty-szaraka. Natomiast co do
            pierwszego zdania: nikt nie ma obowiązku udzielać korepetycji - prawda. Nikt
            nie ma obowiązku prawić duserów (teraz ja udzielę porady specjalistycznej - to
            się pisze przez jedno "s". Słowo pochodzi z francuskiego, od "douceur"). Ale ja
            nie _żądam_ korepetycji i zakładam, że udzieli jej tylko ochotnik. Duser to
            duser, a pohukiwania sobie nie życzę. Uczciwie muszę jednak przyznać, że nie
            byłeś najgorszy. Na porządku dziennym na forach GW jest przystępowanie od razu
            do frontalnego ataku z użyciem gorszych inwektyw, niż np. "kretyński".
            Pozdrawiam (i też nie zmieniam zdania o pierwszym Twoim poście ;-P)
    • mcbeal_ally Re: last minute w Dreźnie? 24.08.03, 17:46
      masz rację aghula, coraz częściej się zdarza, że zamiast rady orzymujesz
      totalną krytykę pomysłu... nie tylko na tym forum :(
    • loiterer last minute w Dreźnie 24.08.03, 19:44
      Podaj jakas konkretna date. I napisz ile chcesz wydac na osobe.
      Tylko wtedy mozna zaczac poszukiwania.

      Pozdrawiam

      Loiterer
      re007@op.pl
    • Gość: MEX Re: last minute w Dreźnie? IP: 195.85.227.* 26.08.03, 13:31
      czegos w tym nie rozumiem !!!! chcesz tanio na wycieczke a stac cie na
      dodatkowe oplaty, dojazd do Drezna, hotel, parking itp o straconym czasie juz
      nie wspomne, to nie lepiej( czytaj taniej i bezproblemowo ) kupic wycieczke u
      nas ( nawet w biurze ) ?
      rozumialbym gdyby chodzilo o dalekie wycieczki (karaiby,seszele itp ) ale tu
      chodzi o morze srodziemne wiec nazwijmy rzecz po imieniu - kretynizm !!!
      no chyba ze chodzi o kult niemiecki - wtedy tylko poglaskac z politowaniem :)

      • Gość: agulha Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 28.08.03, 00:42
        Gwoli Twojego zrozumienia:
        miałam zaplanowany urlop z koleżanką na wrzesień i chciałyśmy jechać moim autem
        służbowym do Francji pod namiot. Ja w tym roku byłam już tym autem 3 razy za
        granicą prywatnie, no i niestety, tym razem nie dostałam zgody, co było zresztą
        nie dla mnie tylko zaskoczeniem. Uznano, że to za duży przebieg na prywatne
        podróże w tym roku. Zostałam zatem z uzgodnionym urlopem, we wrześniu, kiedy w
        Polsce takiego pięknego typowego lata już nie ma. Koleżanka, co gorsza, nie
        wyjeżdżała jeszcze w tym roku, no i trochę jest zła ;-)). Ja z kolei spłukałam
        się nieco, szczególnie ostatnio w Szwecji i Norwegii, a planuję jeszcze remont
        (w tym roku, bo bez VATu i ze zwolnieniem podatkowym) . Mimo że zarabiam
        nieźle, to jednak nie mam fabryki pieniędzy. Nie ma sensu szastać pieniędzmi,
        bo nie wiem jeszcze, ile dokładnie remont będzie mnie kosztował. Najwyżej
        skorzystam z limitów kredytowych, ale po co robić to na próżno.
        Wiele się nasłuchałam opowieści o:
        - taniości ofert last minute w Niemczech
        - różnicy - zasadniczej - oferty dla Niemców (i generalnie cudzoziemców) i
        POlaków (gorsze hotele, gorsze traktowanie nas)
        - różnicy w cenie, odwrotnie proporcjonalnej do jakości (moi znajomi bliżsi i
        dalsi władają językami obcymi i potrafią porozmawiać z osobami innej nacji)
        - niedotrzymywania umowy przez polskie biura podróży. Zdarza się, że musisz
        denerwować się i wykłócać, aby dostać to, co masz niby na piśmie zagwarantowane.

        Obeszłyśmy kilka warszawskich biur i mamy ogólne pojęcie o cenach. Last minute
        albo nie ma, albo niewiele tańsze niż normalne podróże.

        No to postanowiłam raz w życiu sprawdzić te opowieści o last minute w
        Niemczech, bo drugi raz mi się nie zdarzy mieć 3 tygodni wolnego. Drezno jest
        blisko polskiej granicy (względnie) i wyjazd tam został w pracy zaakceptowany
        (przypominam, że chodzi o to, dokąd dotrze auto, a nie ja, bo jestem wolnym
        człowiekiem).
        Poza tym przymierzałam się już do zwiedzania Drezna i wiem, że jest tam sporo
        ciekawych rzeczy. Berlin zwiedziłam już bardzo solidnie i jakoś mnie nie
        pociąga. No to względnie blisko granicy jest jeszcze tylko Lipsk.

        Kultu Niemiec nie mam, ale do innych krajów dalej i dłużej. W Szwecji także
        oferty biur podróży są tańsze (żona mojego ojca ma podwójne obywatelstwo i
        wielu znajomych tamże, więc WIEM, że tak jest), ale co z tego, jak tam się
        jedzie ponad dobę, albo trzeba tłuc się pociągami, taksówkami, promem itd.,
        albo zapłacić za samolot (więc suma wyjdzie wyższa niż za wyjazd z kraju), albo
        jechać promem samochodem, to też za samo dojechanie do Szwecji razem z benzyną
        wyjdzie ponad 1000 zł minimum. Inne kraje dawniej zwane zachodnimi są po prostu
        dalej.

        Czy teraz już lepiej rozumiesz?

        A element niepewności w tej sprawie dodaje jej tylko uroku. To nie jest sprawa
        życia i śmierci. Najwyżej pojadę samochodem pozwiedzać Bawarię wczesną jesienią.

        > czegos w tym nie rozumiem !!!! chcesz tanio na wycieczke a stac cie na
        > dodatkowe oplaty, dojazd do Drezna, hotel, parking itp o straconym czasie juz
        > nie wspomne, to nie lepiej( czytaj taniej i bezproblemowo ) kupic wycieczke
        u
        > nas ( nawet w biurze ) ?
        > rozumialbym gdyby chodzilo o dalekie wycieczki (karaiby,seszele itp ) ale tu
        > chodzi o morze srodziemne wiec nazwijmy rzecz po imieniu - kretynizm !!!
        > no chyba ze chodzi o kult niemiecki - wtedy tylko poglaskac z politowaniem :)
        >
        • Gość: MEX Re: last minute w Dreźnie? IP: 195.85.227.* 28.08.03, 11:39
          coz sa ludzie i ludzie
          cos w stylu emeryta ktory nie oplaci rachunku na poczcie bo porto 3 zl kosztuje
          i jedzie przez pol miasta do siedziby firmy kasujac dwa bilety po 2,40


        • Gość: Podróżnik Re: last minute w Dreźnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.03, 20:54
          Interesujące wyjaśnienia, tylko brakuje mi w nich jakiegoś faceta /-ów. Trzeba
          się nieźle namęczyć, aby znaleźć takie miejsce wyjazdu, w którym spotyka się
          ciekawych singli ;)
    • juan5 Re: last minute w Dreźnie? 26.08.03, 13:51
      www.buybye.de
    • Gość: agulha Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 12.09.03, 11:01
      Hej, wróciłam. Mimo miażdżącej krytyki ze strony tych, którzy się
      wypowiedzieli, postanowiłam napisać parę słów, jak było. Przede wszystkim źle
      nam się jechało przez polskie drogi - koleiny, wąskie drogi, spory ruch, korki
      itd., wszyscy to znamy (najgorsza była "autostrada" A4). Jako że z lenistwa
      wyjechałyśmy około południa, przy tych warunkach wieczorem byłyśmy jeszcze po
      polskiej stronie i tam postanowiłyśmy zanocować. Przypadkiem zatrzymałyśmy się
      w zajeździe Kruszyna w Kruszynie pod Bolesławcem, tuż przy szosie. Bardzo miło -
      czyste, nowe pokoje, 100 zł za dwójkę. Rano do granicy i do Drezna. Po
      autostradzie jedzie się bezproblemowo i przyjemnie, droga do lotniska dobrze
      oznakowana. Port lotniczy w Dreźnie jest stosunkowo nieduży i może dlatego zdał
      mi się wcale przyjazny. W informacji i we wszystkich kantorkach biur podróży
      pracownicy mówią biegle po angielsku. Wiszą liczne oferty, ale zaczynające się
      za tydzień i więcej. O bliższe daty wylotów trzeba pytać i pracownice szukają
      ofert w komputerach. Nie było żadnej oferty "na dziś" ani "na jutro" - z Drezna
      latają tylko czartery i loty krajowe i po prostu wyjazdów stąd jest mniej. Był
      wybór wyjazdów za 2-3 dni i zdecydowałyśmy się na tydzień na Gran Canarii. Ceny
      nie były zbyt rewelacyjne, żadnych superprzecen. Od osoby zapłaciłyśmy po 475
      euro, czyli o 55 euro mniej niż cena katalogowa. Apartament:
      sypialnia+salonik/wnęka kuchenna, z wyposażeniem, i balkon. Dwa i pół słoneczka
      czy co tam Neckermann ma. Śniadania. Przelot i transfer. Nie można było już
      płacić kartą kredytową, bo za krótki czas do odlotu, panie zasugerowały, żeby
      płacić tuż przed odlotem (gotówką). Oczywiście były katalogi do obejrzenia i
      można było pytać o szczegóły ofert. Zostały im na takie bliskie terminy
      pojedyncze miejsca - do tego stopnia, że jedną ofertę "sprzątnięto nam sprzed
      nosa" - znikła z sieci.
      Na lotnisku są 3 parkingi i garaż. Im dalej, tym taniej. Ponadto, kiedy
      pytałyśmy w informacji o jakieś szczegóły, pani dała nam kartę zniżkową na
      parkowanie. Przy parkowaniu powyżej 7 dni turysta, który jedzie na imprezę z
      biurem, może od agencji czy właśnie od informacji dostać taką kartę. Normalnie
      za parking za 8 dni zapłaciłybyśmy na najtańszym parkingu 50 euro, a tak było
      38,50. Na każdym parkingu wózki bagażowe, droga do terminala oznakowana,
      niezbyt daleko. Samochodu nam nikt nie tknął.
      Odlot był o 5 rano. Niestety dworzec lotniczy w Dreźnie w nocy jest wymarły,
      czynne są tylko toalety. Miasto nie lepsze, życia nocnego raczej za dużo tam
      nie ma. Ponieważ nocowałyśmy na campingu, to, chociaż miałyśmy tę dobę
      zapłaconą, postanowiłyśmy się zwinąć wieczorem, no bo co, o 3 rano pakować
      manatki? Zresztą noc była dość zimna ;-). Camping wybrałyśmy niedaleko
      lotniska, zabawny, bo kameralny, na posesji człowiek założył camping i uzyskał
      licencje (tabliczka z gwiazdkami wisiała, a jakże). Stało tam z 10 wozów do
      caravaningu (Niemcy zjechali się na weekend) i było miejsce dla kilku namiotów.
      Pobyt miałyśmy zorganizowany idealnie, żadnych przykrych niespodzianek,
      dostałyśmy dokładnie to, co wybrałyśmy i za co zapłaciłyśmy. Hotel był
      znakomicie usytuowany. W miasteczku (Playa del Ingles) było biuro Neckermanna,
      gdzie można było iść z wszelkimi pytaniami itp. Tamtejszy Neckermann to biuro
      dla Niemców i Holendrów, zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie obsługują
      jednocześnie polskiej filii (tzn. oczywiście nas obsługiwali i to b. miło,
      znają angielski). Polską mowę przez tydzień usłyszałyśmy ze trzy razy, poza tym
      w tej części PdI byli głównie Niemcy, Holendrzy, trochę Brytyjczyków i
      Skandynawów.
      Finansowo jak widać nie zyskałyśmy, ale jesteśmy zadowolone, bo nas kręci swego
      rodzaju pokonywanie przeszkód i rozwiązywanie problemów w podróży (dokąd
      jedziemy? co zwiedzamy? co teraz? itd). Do tego stopnia zresztą, że na Kanarach
      było nam nieco za nudno ;-)).
      Aha, zbieraczom punktów Miles and More przypominam o zabraniu karty. Ja
      zapomniałam, a przewoźnik (Thomas Cook) należy do sojuszu Alliance wraz z
      Lufthansą. Wczoraj złożyłam w M&M moje karty pokładowe i bilet, więc mam
      nadzieję, że moje 4 tysiące mil mi nie przepadnie ;-).
      Pozdrawiam całe audytorium.
      • Gość: Podróżnik Re: last minute w Dreźnie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 20:07
        No i co? Zdaje się, że wszystkie uwagi, które poczyniłem ja i inni forumowicze
        się sprawdziły! Nie było ofert na "dziś" i "jutro", była za to cała masa na "za
        2-3 tygodnie". Cena okazała się nienadzwyczajna - 435 euro/tydzień za 2 i pół
        gwiazdki w Playa de Ingles to istotnie niewiele taniej (choć oczywiście taniej
        niż za Neckermanna z Polski). Jak tu już Kolega Forumowicz słusznie
        prognozował, całodzienne umordowanie się z podróżą do Drezna plus kilkudniowe
        czekanie nie są warte zachodu o ile nie leci się bardzo daleko; jeśli już
        koniecznie tym schematem, to lepszy byłby wylot z Berlina. I jeszcze raz
        powtórzę - wszystko mogłaś załatwić z domu przez Internet!!!!

        Z opisu tej całej eskapady wnoszę jednak, że ogólnie chodziło o coś kompletnie
        innego. Cierpisz wraz z koleżanką na typową przypadłość szeregu młodych kobiet,
        a mianowicie chorobliwą nadaktywność, wiążącą się zapewne - przepraszam za
        wulgarne określenie, ale muszę go użyć- z ostrym niedorżnięciem. Brak śladu
        faceta/-ów w tym wszystkim jest bardzo symptomatyczny. Spotkałem się z
        podobnymi klimatami wśród polskich turystek i znam je dobrze. Mówić że w Playa
        de Ingles jest nudno, to naprawdę trzeba mieć pewne rzeczy nie w porządku.
        Gdzie jak gdzie, ale tam można się zabawić. Pozdrawiam
        • Gość: agulha Re: last minute w Dreźnie? IP: *.acn.pl / 10.67.0.* 13.09.03, 10:36
          Podróżniku, myślę, że pora zakończyć naszą wymianę zdań, bo, niestety, okazało
          się, że nie jesteś człowiekiem na poziomie.

          o ile nie leci się bardzo daleko
          ?czy Ty nie rozumiesz, że pewne rzeczy trzeba właśnie sprawdzić? Gdyby mi teraz
          odbiło lecieć na Dominikanę czy do Tajlandii, to mam rozeznanie, ile ew. mogę
          zyskać czy stracić, lecąc z Niemiec.

          - z ostrym niedorżnięciem.
          Wiesz, napiszę jednak do admina na Twój temat. Rozmowa była o wyjazdach,
          podróżach, Internecie, pieniądzach, a Ty mnie obrażasz i jesteś - owszem
          jesteś - wulgarny. Gdybym chciała iść tym tropem (jakże wiele wątków kończy na
          wzajemnych inwektywach), powinnam powiedzieć teraz, że jesteś typowym
          mizoginem. Albo że byłeś w dzieciństwie zdominowany przez matkę i teraz kobiety
          wykazujące samodzielną inicjatywę Cię przerażają. Albo że masz mentalność
          szeregowca służby zasadniczej względnie Jasia z dowcipów - bo tylko d*** Ci w
          głowie.

          Mówić że w Playa
          > de Ingles jest nudno, to naprawdę trzeba mieć pewne rzeczy nie w porządku.
          ?? uważasz, że co, miałam chodzić do barów i dawać się uwodzić jakimś
          miejscowym? Bo to zdaje się miałeś na myśli, pisząc o typowym zachowaniu
          polskich turystek, z tym że ja słyszałam, że takie pańcie szukające amantów to
          jadą raczej do krajów typu Turcja i Egipt. Chodzi Ci o co, o tzw. "życie
          nocne"? Nawet tu w Warszawie nie cierpię chodzić do żadnych klubów czy pubów.
          Siedzenie w dymie i hałasie, płacenie dużych pieniędzy za nędzne drinki - nigdy
          mnie to nie bawiło. Nie dociera do Ciebie, że są różne rodzaje aktywności i
          rozrywek? Taki z Ciebie podróżnik, jak z koziej d*** trąba, jeżeli Twoje
          poznawanie świata polega na poznawaniu miejscowych relacji damsko-męskich.


          > Gdzie jak gdzie, ale tam można się zabawić. Pozdrawiam
          Nie pozdrawiam.
          • Gość: raf Re: last minute w Dreźnie? IP: 212.191.160.* 13.09.03, 16:43
            Ja jednak myśle ,że Podróżnik ma racje w końcu sama w swoim opisie wszystko
            potwierdziłaś.A swoją drogą lekkie czyszczenie komina by nie
            zaszkodziło.Pozwala trzeżwiej i spokojniej spojrzeć na świat.pozdr. wszystkich

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka