Dodaj do ulubionych

kostium karnawałowy

28.12.04, 15:33
Zaraz idę do wypożyczalni kostiumów. Mam na to mało czasu, między jedną a
drugą pracą, ale mam nadzieję, że dokonam trafnego wyboru.
Marzy mi sie suknia w stylu lat 20-30. Powiedziano, że maja takie sukienki, w
komplecie z rękawiczkami i perukami :)
Ale maja też suknie barokowe. Może by na taką sie pokusić?
Tym razem ide na łatwiznę i wypozyczam gotowy kostium. Zwykle organizowałam
coś sobie we własnym zakresie.
A zabaw przebieranych mam bez liku. Moi brazylijscy znajomi zawsze robią
przebierane prywatki - nawet w środku lata. Dotychczas, najlepszym kostiumem
popisała się dziewczyna przebrana za kapustę :)
Obserwuj wątek
    • ogabignac Re: kostium karnawałowy 28.12.04, 15:57
      W starych czarno-bialych kronikach filmowych zawsze bawil mnie przebieraniec -
      odbiornik TV. Przewaznie na balach dziennikarzy.
      • habitus Re: kostium karnawałowy 28.12.04, 20:13

        Na imprezie na Wydziale Architektury furorę zrobiła para przebrana za
        niemowlaki. Mieli czepki z koronkami i białe kalesony a na nogach białe
        skarpety. W kalesonach każdego dzidziusia znajdowała się pielucha zrobiona ze
        złożonego w dziesięcioro prześcieradła. Widziałam też "rannego czołgistę" oraz
        "neandertalkę" :))
        • poziomk Re: kostium karnawałowy 29.12.04, 10:05
          W 1984 roku na wczasach nad morzem byłem. Tam był taki dla dzieci niby
          wieczorek zapoznawczy cś jakaś impreza, bal przebierańców. Brata przebraliśmy
          za BRUCE LEE w kimono. Wygrał.... był najmłodszy-niecałe 3 latka -1 miejsce
    • anahella Z pamietnika organizatorki przebierancow:) 28.12.04, 19:17
      Moja znajoma opowiadala o przebieranym balu swojej mamy. Mama przebrala sie za
      cos - nieistotne, a jej partner przyszedl ubrany normalnie. Na miejscu owinal
      sie tektura falista a na glowe zalozysz szklany klosz. Mama bylo chyba malo
      zadowolona. Jak tu z takim zatanczyc przytulanego?

      Mlodszej generacji wyjasnie, ze kiedys w Peerelu zarowki kupowalo sie w tubkach
      z tektury falistej, i wystawaly z nich szklane lebki:>


      Ja tez mialam w domu przebierance. Towarzystwao zazwyczaj dopisywalo. Nie
      zapomne pary ktora przyszla w skladzie: ona - Pierrot, on - kat. Az sobie chyba
      zdjecia powyciagam.:)

      Najzabawniej oczywiscie bylo, gdy w ostatniej chwli znajomi prosili mnie aby
      zaprosic ich znajomych, bo biedacy nie maja dokad isc. No to zapraszalam.
      Pewien pan, gdy uslyszal, ze jest przebieraniec skomentowal to: "jaja sobie ze
      mnie robicie" i przyszedl ubrany normalnie. Ja tego pana widzialam w zyciu tak
      ze dwa razy, jego partnerki nigdy wczesniej. Miala troche glupia mine, gdy
      pojawiala sie w eleganckiej sukience a tu... banda przebierancow. Okazalo sie
      ze jej pan w ogole nie przekazal informacji o przebraniu. Zal mi jej bylo.
      Znala na imprezie tylko swojego partnera i do tego czula sie w eleganckim
      ubraniu jak swinka w kosmosie.

      Inny razem ja i moj owczesny partner poszlismy na przebieranca jako kloszardzi.
      Zamowilismy taksowke, i kierowca mial opory czy nas wpuscic do samochodu:) Ale
      tantego wieczora zrobilam furrore klipsami ze spinaczy biurowych.
    • ashanti5 Re: kostium karnawałowy 29.12.04, 09:57
      Świetne pomysły. Może powinnam z nich skorzystać, bo po wizycie w przebieralni
      jestem rozczarowana.
      Większość kostiumów juz wypozyczona. Zostały same ogryzki. W dodatku mam
      problemy z rozmiarami. Na razie zarezerwowałam sobie dwa:
      - Hiszpanka: rozmiar dziecięcy, więc trochę mnie pije góra, a spódnica się nie
      dopina. W sumie, taki kostium nie jest dla mnie zbyt wielka atrakcją, bo na
      lekcje flamenco wbijam się co tydzień w podobne ciuszki. W tych
      wypożyczelnianych najfajniejsze są dodatki i te dodatkowe, szalone flabany,
      któych nie mam w swoich strojach do tańca.
      - Cyganka: strój dość odważny...coś w rodzaju stroju do tańca brzucha. Ale
      bardzo efektowny: mnóstwo cekinów, feria barw. Nie jestem jednak przekonana, czy
      te przebranie będzie apswoać do niebieskookiej blondynki.

      Gdybym miała choc minimalne zdolności manualne i troszeczkę wyobraźni...
      • poziomk Re: kostium karnawałowy 29.12.04, 10:22
        ja nie musze sie przebierać, nawet harakteryzacja nie potrzebna. Bede jako Dr
        Frankenstein
        :)))))
        • habitus Re: kostium karnawałowy 29.12.04, 20:37
          No bez przesady!! Zresztą to jest bardzo łatwy kostium. Wystarczy, że narysujesz
          sobie na twarzy i szyi "szwy", a na nogi założysz buty za duże o trzy numery.
          Jeden mój przecudnej urody kolega tak się przebrał i wyglądał przerażająco. :))
          • anahella Re: kostium karnawałowy 29.12.04, 21:02
            Zaraz, zaraz: Dr Frankenstein nie wygladal tak, jak piszesz. W ten sposob
            prezentowal sie jego twor.
            • habitus Re: kostium karnawałowy 29.12.04, 21:07

              I masz racyją. Ale mam takie przeczucie, że Poziomk sobie od tworów wymyśla a
              nie (omyłkowo) od doktorów. :) A nie ma powodu.
              • anahella Re: kostium karnawałowy 29.12.04, 21:09
                napisal o doktorze:)
    • aand Re: kostium karnawałowy 30.12.04, 10:40
      Hmm, jakie oryginalne przebranie przychodzi mi do głowy?

      - za sławojkę.

      - za prysznic. Z brodzikiem.

      - za złoty pięćdziesiąt.
      • ralston Re: kostium karnawałowy 30.12.04, 10:54
        aand napisał:

        > Hmm, jakie oryginalne przebranie przychodzi mi do głowy?
        >
        > - za sławojkę.
        >
        > - za prysznic. Z brodzikiem.
        >
        > - za złoty pięćdziesiąt.
        >
        - za kiszoną kapustę
        • aand Re: kostium karnawałowy 30.12.04, 10:57
          ralston napisał:

          > - za kiszoną kapustę

          A jak to się je? :P
          • ashanti5 Re: kostium karnawałowy 30.12.04, 11:04
            Kapsuta już była!
            Co prawda nie kiszona, ale taka liściasta.
            Ale kto powiedział, że kiszona musi być sztkowana? Moja babcia kiedyś kisiła
            całe głowy kapusty. To było pyszne! mimo że różniło sie tylko kształtem od
            standardowej kiszonej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka