xxmagdax
23.04.11, 11:36
witam,
napiszę tylko, że remont mieszkania miał skończyć się z końcem lutego, do dziś jest w nim burdel. narobili dużo szkód, takich rzeczy, których byśmy się po nich nie spodziewały (sprawa z wyrzuceniem ich jest utrudniona bo to nasi dobrzy znajomi). połowę rzeczy, które oni mieli wykończyć kończył znajomy (w tydzień zrobił to, czego oni nie potrafili w miesiąc). Na lustra ("po znajomości taniej") czekamy od 2 miesięcy.
dziś miał być koniec z kuchnią - chociaż tyle. ale co się okazało? zamiast pociągnąć rurę z gazem pod płytę gazową stwierdzili, że będzie indukcyjna. i kuchnia znowu stoi a my musimy dzwonić po kolejnego NASZEGO znajomego żeby zrobił dojście do gazu. a wiedzieli, że będzie płyta gazowa.
sprawa jest tego typu, że nie chciałyśmy się rozstawać w kłótni, ale 2 tygodnie temu zaświergolili nam że jeszcze za coś tam musimy dopłacić 1200 pln. już to się nam nie podobało i studiowałam intensywnie wycenę. teraz sprawa z gazem - na dobrą sprawę my musiałybyśmy dołożyć jeszcze 500zł. przynajmniej.
czy mam prawo powiedzieć im że nici z kasy i mają się pocałować? nawet jeśli faktycznie coś zostało przeoczone i te 1200 się im należy?
nie widzę teraz zeby móc rozstać się w zgodzie :/