Dodaj do ulubionych

Dom powodem rozwodu

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:11
Wiem, że to nie temat na forum, na którym rozmawia się o sprawach
technicznych ale zaryzykuję.
Podejmując decyzję o budowie domu niewiele osób myśli o tych niefinansowych
kosztach. Dla mnie budowa domu oznacza, że moje małżeństwo małymi kroczkami
się rozpada. Męża przez cały czas nie ma w domu, bo jest albo w pracy albo
na budowie. Sama zajmuję się 2 dzieci, pracuję na etacie. Mąż obiecywał złote
góry, jak to nam będzie cudnie w nowym domu. Tymczasem budowa trwa już 3 lata
i nic nie wskazuje na szybkie jej zakończenie. Gnieździmy się w 4 z
niemowlakiem na 36 m. Stale dochodzi do nieporozumień, bo mąż jest osobą,
którą każdy "fachowiec" wykorzysta w maksymalny sposób. Dla przykładu
elektryk miał zakończyć roboty w czerwcu, a siedzi do dzisiaj. Nabrał robót i
się nie wyrabia i oczywiście odbywa się to kosztem tych klientów, którzy się
o swoje nie upomną - czyt. mojego męża. Pozostały wolny czas mąż spędza na
forum muratora.
Najgorsze jest to, że ten dom to marzenie mojego męża ale nie moje. Ja zawsze
mieszkałam w blokach i nigdy nie chciałam domu. Decyzja została podjęta
jednostronnie na zasadzie zdroworozsądkowej, tzn. mąż naopowiadał jak to nam
będzie dobrze, tanio, obszernie w nowym domu.
Podsumowując - dom będzie powodem naszego rozwodu, jeśli tak dalej pójdzie
jak do tej pory.
I jeszcze coś - całe moje zarobki (większe dużo od męża) idą w dom, którego
ja nie pragnę. Na wakacjach nie byliśmy od lat. Zjada mnie flustracja.
I kwiatek na koniec - działka jest od teściowej, a ona sobie zastrzegła prawo
użytkowania. Cokolwiek by to miało znaczyć. W każdym razie sprzedać nie mogę,
bo z teściową nikt nie kupi. Mąż nie widzi problemu, bo i tak sprzedać nie ma
zamiaru.
Obserwuj wątek
    • Gość: floton Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:21
      A sie narobiło. Ale bywa i tak. Jesli zalezy ci na małżeństwie - spróbuj poszukac dobrych stron w tej inwestycji- wyobrażasz sobie dalsze egzystowanie na 36 m we czworkę? Skoro juz elektryk dziala w domu to nie jest tak źle.Koniec bliski. Pomysl, ze dom to marzeni ok.20 ml Polaków. Sa tacy co ci zazdroszczą. A może ten mąż ucieka w pracę i na budowę od atmosfery domowej. Wiem jedno - ognisko domowe, czy w mieszkaniu, czy w domu jest dziełem kobiety. Może warto włozyć w dmuchanie troche energii by potem cieszyc się powietrzem, zielenia, przestrzenie. Pomyśl, jak dobrze bedzie, kiedy Twoje niemowle będzie skakać bezpiecznie po zielonej trawie Waszego ogrodu.....juz niedługo.
      • Gość: zła żona Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:32
        Większe mieszkanie mogłabym kupić już rok temu. Teraz siedzę na 36 m bo dom to
        jednak większy wydatek. Mąż nie ucieka na budowę tylko nie ma wyjścia.
        Nikt z rodziny nam w budowie nie pomaga, a wszystkiego trzeba dopilnować.
        Zanim ten dom będzie gotowy to moje niemowlaczki pewnie już do gimnazjum
        chodzić będą :(
        Chociaż coś w tym jest - stałam się upierdliwa i niezadowolona, bo mnie to już
        bawić przestało. Nie mam wcale wolnego czasu, wakacji, przyjemności.
        I nawet mi się już nie chce udawać, że się cieszę :(
        Dom będzie piękny ale rodziny chyba nie.
        • annb wykiorzystaj swoją upierdliwość 25.08.05, 08:54
          weż dziecię do wózka, pojedz na budowe i powiedz elektrykowi co o nim mysli
          z zycia wzięte
          znam kobiety które tak ustawiały ekipy ze na samą myśl o tym że szefowa
          przyjdzie z wizytacją robota paliła im się w rękach
          :-)
      • Gość: Trixie Re: Dom powodem rozwodu IP: *.rodamco.pl 11.10.05, 16:20
        a ja to znam z życia, kupiliśmy z chłopakiem wymarzone mieszkanie, no i zaczęły
        się konflikty, a to nie mogliśmy się zgodzić co do architekta, a to każdy
        chciał mieć inne krany. No i dzisiaj już nie jesteśmy razem.
    • Gość: Roben Re: Dom powodem rozwodu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.05, 21:34
      Brawo za życiowy post w temacie inwestycji na lata. Myślę że jest wiele
      małżeństw które muszą żyć w taki spośób jak ty. Może to cię pokrzepi. Z drugiej
      strony nie rozważaj możliwości rozwodu z takich przyczyn jak podajesz bo
      pompujesz także finansowo bombę, która nie wiadomo jak ...zniszczy wasz
      związek. Najważniejsze są tu uczucia a z tego co napisałaś myślę że mąż cię
      bardzo kocha starajac się zbudowac wymarzony dom.
      Pomyśl że za jakiś czas będzisz na to inaczej patrzeć.
    • Gość: zła żona Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:45
      Rozwód to rozwiązanie ostateczne, którego oczywiście nie chcę.
      W ten sposób chcę tylko wyrazić, że pięknie się słyszy, młode małżeństwo buduje
      dom- pełnia szczęścia. Nikt nie wie o moich przemyśleniach, bo nawet wstyd się
      przyznać, przecież wszyscy zazdroszczą.
      Budowa to seria wyrzeczeń, które mogą przerosnąć taką osobę jak ja.


      • Gość: Roben Re: Dom powodem rozwodu IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.08.05, 21:53
        Nie patrz tylko na zyski ale i na straty związane z rozwodem bo największe
        poniosą dzieci. Chyba nie do końca zdajesz sobie z tego sprawę, dom to zbyt
        błachy powód.

        Wiem coś w tym temacie.
    • Gość: zła żona Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 21:54
      Teraz mieszkamy w Warszawie, gdzie wszędzie jest blisko i wszystko jest
      dostępne. Życie na wiosce mnie przeraża. Zawsze mieszkałam w mieście, a o życiu
      na wsi marzył tylko mój mąż.
    • jan-w Re: Dom powodem rozwodu 24.08.05, 21:57
      Jeżeli rzeczywiście twój mąż daje się kantować wykonawcom, może mogłabyś mu
      trochę pomóc ? Zarabiasz znacznie więcej od niego, więc jesteś zapewne osobą
      zaradną. Wiem że pracujesz na etacie, masz dzieci i dom na głowie, ale wykonanie
      kilku telefonów i "naświetlenie sytuacji" wykonawcy, dużo czasu nie zajmie.
      Jeśli zależy ci jeszcze na rodzinie, zrób to tak, aby twój mąż, był przekonany
      że to jego zasługa i pochwal go za to ;-). Skoro twój mąż poświęca dużo czasu
      przeglądaniu forum Muratora, podejrzewam że nie jest głupim czlowiekiem, a stara
      się obdarować was dobrym domem. Zyczę powodzenia ! Dom to naprawdę coś dużo
      lepszego niż mieszkanie
      • Gość: x Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.05, 23:31
        Skoro Twój mąż nie do końca panuje nad budową, to może zastąp go przy
        nadzorowaniu prac :) Nadchodzi etap wykończenia domu - bardzo odpowiedni
        dla "kobiecego oka" - no i do papierków związanych z zakończeniem trzeba się
        przymierzyć. Założę się, że są spore braki papierkowe ;)
        Przy okazji mąż zajmie się odtworzeniem więzi rodzinnych :)
    • Gość: mif Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 00:04
      Gość portalu: zła żona napisał(a):

      > Najgorsze jest to, że ten dom to marzenie mojego męża ale nie moje. Ja zawsze
      > mieszkałam w blokach i nigdy nie chciałam domu. Decyzja została podjęta
      > jednostronnie

      To jest główny powód Twojej dezaprobaty do budowy domu i mieszkania na wsi

      > I kwiatek na koniec - działka jest od teściowej, a ona sobie zastrzegła prawo
      > użytkowania.
      Nikt nie jest wieczny, ale, za życia, może mieszać. Są także teściowe SUPER; a
      może to kwestia podejścia obu stron?

      "...W każdym razie sprzedać nie mogę,
      > bo z teściową nikt nie kupi. Mąż nie widzi problemu, bo i tak sprzedać nie ma
      > zamiaru.

      I ma rację. Życie na wsi jest przyjemniejsze, zdrowsze, tańsze niż w mieście.
      Wieś ma swoje mankamenty: odległość od miejsca pracy (dojazdy), mniejsza
      anonimowość życia (wiedzą sąsiedzi, jak kto siedzi). Można się przyzwyczaić.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=18948503&a=18948503
      Masz sytuację patową. Mąż w pracy i na budowie, nieruchomości sprzedać nie
      można, Ty zaharowana pracą, dziećmi, prowadzeniem domu. Termin wyprowadzenia się
      na wieś - za kilka lat. Spróbuj je wykorzystać na poprawę stosunków rodzinnych.
      Męża wspieraj w wysiłkach, bo nadzór nad budową, dla człowieka nie z branży, to
      duży wysiłek. Praktycznie wszystkiego musi się uczyć (stąd strony muratora).
      Wpadliście w karuzelę wydatków (przeinwestowana budowa) i to jest drugi powód
      Twoich "dąsów", na które nie ma lekarstwa.
      Pozdrawiam mif
      • Gość: cyk Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 00:49
        Tym razem nie zgadzam się z mif'em :(.
        Jako parokrotnie żonaty sądzę, że skoro przyszedł Ci do głowy taki pomysł, to
        go już nie kochasz, a skoro tak, to im prędzej tym lepiej - tzn. rozwieśc się.
        Niestety.
        Pownienem był się rozejść z pierwszą żoną po 3-4 latach małżeństwa, ale akurat
        trafiła się córka (super udana zresztą, teraz 21 lat po tym juz wiadomo).
        Więc nie, bo dziecko, itp, itd.
        Przetrzymałem tak wiele lat. w 15 roku małżeństwa dorobiliśmy się mieszkania,
        ładne, dość luksusowe, dobre miejsce, bardzo duże, blisko centrum. I nie był to
        dla nas aż taki wysiłek finansowy jak ten o którym piszesz.
        I co się okazało? W takim dużym mieszkaniu bardzo łatwo było się mijać. Bo to
        wszystko nie miało juz sensu (głównie dla mnie).
        W efekcie mozna powiedzieć, że wpuściłem żonę w lata i zabrałem jej szansę na
        nowe ułożenie życia. To jest największa krzywda jaką robi sie drugiej stronie,
        gdy się dochodzi do takiego wniosku jak Ty.

        Gdybyśmy sie rozstali wcześniej lepiej bym na tym wyszedł finansowo, ale o to
        mniejsza. Z kolejnych doświadczeń wiem, że gdy w ogóle zaświta Ci w głowie
        jakikolwiek dylemat finansowy tego typu, o którym piszesz, to znaczy, że już
        jest po wszystkim - tzn. po związku.

        A dziecko? Jak najlepiej - przecież dzieci widzą doskonale, że coś nie gra.
        Moja córka sie uspokoiła jak sie wyprowadziłem, zdała z gwizdem do jednego
        znajlepszych liceów w Polsce, a od znajomej psycholog szkolnej wiem to samo -
        nie ma bardziej toksycznej rodziny niż utrzymywana na siłę.
        Na temat opinii czarnego w tym temacie nie dyskutuję, bo to jest zwykła
        ideologia, która nie ma nic wspólnego z dobrem dzieci i własnym też - spokojem
        psychicznym, zadowoleniem z życia.

        Pewnie jestem ze dwa razy starszy od Ciebie, a ponieważ właśnie ten ogromny dom
        bez życia doprowadził mnie do podjęcia decyzji, uważam, że powinnaś postawić
        kolesiowi małżonkowi sprawę jasno - albo dom, albo ja. Nie ma przeproś.
        A na dodatek działka od teściowej. I to od strony synusia, makabra (wiem po
        swojej mamuśce).
        Jemu chyba chodzi o dom i mamuśkę, nie o Ciebie, do tego mówisz, że decyzja
        była jednostronna, a w takiej sytuacji....
        To smutne, trudne, ale konieczne, a w perspektywie lepsze. Niestety, nie tak
        planujemy przed ołtarzem...
        • Gość: mif Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 00:58
          Prosto, jasno, bez owijania w bawełnę. Chyba cyk ma więcej racji, niż ja.
          Nie chciałem stawiać na ostrzu noża
          • zoni-system Re: Dom powodem rozwodu 25.08.05, 09:06
            małe mieszkanie nie rozbije dobrego związku ,jak i duży dom go nie naprawi,coś
            gdzieś sie juz chyba rozeszło i chyba nigdy nie wróci.jeżeli dom
            buduje ,zarówno w rzezcywistości jak i emocjonalnie tylko jedna osoba ,to nawet
            jak będzie to pałac ,to nie zmieni waszego stosunku do siebie.ktos mądry
            powiedział,że najwiekszą umiejętnością człowieka,żeby nie zwariować ,jest
            umiejetność minimalizowania swoich potrzeb,uwzględniając oczywiście to,że jest
            sie z drugim człowiekiem.Cóz ,nie jesteście pierwsi.Wiele moich znajomych
            realizowało swoje inwestycyjne szaleństwa,nie uwzględniając w nich swoich
            połówek,dzisiaj tocza walke w sądach o podział majątków.Czasem warto być,niż
            mieć.Zresztą chyba zawsze.
    • Gość: Aska Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 13:04
      Uzbrój się w cierpliwość, jeszcze trochę a docenisz zalety posiadania własnego
      domu.
      Ja mam pół domu, pow. ok. 160 m kw. Przestrzeń, wygoda, ogródek, w którym
      dzieci mogą poszaleć... A przy tym koszt utrzymania domu niższy niż mieszkania
      w bloku (o dużo mniejszej powierzchni).
      Poza tym kiedyś zostawisz coś wartościowego dzieciom, możesz wziąć kredyt na
      hipotekę.
      Warto!!!
      A na męża popatrz trochę łagodniej i spróbuj mu pomóc. Z Twojego opisu wynika,
      że jest tego wart!
      • Gość: wer Re: Dom powodem rozwodu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.08.05, 13:35
        Nie przejmuj się i ciesz się z teraźniejszości, bo prawdziwy koszmar zacznie
        się dopiero po przeprowadzce do nowego domku na wsi. Ja będziesz 4 godziny
        dziennie spędzać w samochodzie, po powrocie jeszcze nakarmić dzieci i pomagać
        przy lekcjach, żeby z samego rana zawieźć do je do Wawy, a potem odebrać i
        przywieźć na wieś to docenisz te swoje 36m w bloku. A więc ciesz się bo
        niedługo sielanka się skończy. I nawet wyjście do ogródka w sobotę tego nie
        zrekompenuje...
        • utalia Re: Dom powodem rozwodu 26.08.05, 00:33
          nie bede doradzala czy masz sie rozwies czy nie bo tego nie da sie stwierdzic
          na podstawie Twoojego listu. Najbardziej w tym wszystkim rzuca sie fakt, ze
          albo Twoj maz ma Ciebie w nosie i realizuje swoje wlasne marzenia nie
          uwzgledniajac Ciebie w nich (buduje dom, pomimo, ze tego nie chcesz, i to na
          wsi, ktorej nie lubisz).
          A z drugiej strony, moze nie do konca on o tym wie (roznica pomiedzy nie chce
          wiedziec, nie chce przyjac do wiadomosci, albo nie wie), ze tego domu nie
          chcesz. Moze wyraznie tego nie powiedzialas a moze nie w taki sposb zeby do
          niego dotarlo? Moze jest przekonanay, ze zarazi cie swoim entuzjazmem? Moze
          czuje sie biedny, opuszczony i osamotniony w tym budowaniu? Moze ma zal do
          Ciebie? Dlatego przebywa z Toba coraz mniej?
          Widze jedyne wyjscie- ROZMOWA ale taka szczera az do bolu!Niech on wie, ze Ty
          nie chcesz (jesli faktycznie wiesz ze nie chcesz domu)i jak juz bedziecie oboje
          swiadomi, ze on chce a Ty nie to co zrobic dalej? Jakis kompromis? Bo cos z tym
          zrobic trzeba.
          A tak na marginesie dlaczego uwazasz, ze ta budowa potrwa jeszcze nastepne
          kilka lat, skoro faktycznie zakladany jest juz prad? Inna sprawa, ze jak ktos
          nie lubi wsi to dobrze mu wcale nie bedzie, wiem cos o tym.
          • fanta-girl Re: Dom powodem rozwodu 26.08.05, 09:14
            Budowa domu, a szczegonie etap koncowy budowy (byc moze w przypadku mieszkan
            jest podobnie- ale w obu moich domach tak to wygladalo) to sa wyrzeczenia.
            Ja dochodzilam do siebie przez 3 lata po.
            Ani wakacji, ciuchy sprzed lat i wyprzedawanie sprzetu na Allegro.
            Ale przyszedl 4 rok i zlapalam oddech.
            Odswiezylam garderobe i pojechalam na mega dalekie i mega kosztowne wakacje.
            I warto bylo.

            i tak teraz jak wszystko zrobilo sie takie sielskie i anielskie sobie czasami
            mysle, a moze by tak sprzedac dom na obrzezach miasta... i wybudowac jakas
            posiadlosc na wsi?

            A z majstrami rozmawiaj Ty.
            Ja to juz dawno zauwazylam, ze baby to sie z klasa robotnicza lepiej dogaduja.
            Moj wracal z pracy i mowil: powiedz im, ze tu jest krzywo i niech tam poprawia i
            ja mowilam.
            Chlopaki wzdychaly jaka to upierdliwa ze mnie szefowa i robili.
            Stalam im nad glowa i sie nie obijali-> wiem ze masz duzo pracy, ale skoro nie
            jezdzicie na urlopy, to moze tak je wykorzystac?


            Na taki zreszta obrazek trafilam ostatnio :)
            fotkidziwne.blox.pl/resource/urlop.jpg
          • Gość: bob-budowniczy Re: Dom powodem rozwodu IP: *.chello.pl 27.08.05, 12:16
            nie bede doradzala czy masz sie rozwies czy nie bo tego nie da sie stwierdzic
            > na podstawie Twoojego listu. Najbardziej w tym wszystkim rzuca sie fakt, ze
            > albo Twoj maz ma Ciebie w nosie i realizuje swoje wlasne marzenia nie
            > uwzgledniajac Ciebie w nich (buduje dom, pomimo, ze tego nie chcesz, i to na
            > wsi, ktorej nie lubisz). itd.............

            Jak zwykle utalia na forum wykazała się maximum rozsądku i rozwagi.
            Ze swej strony aby pomóc pani autorce topiku doradałbym próbnie zamieszkać
            na kilka dni wekend etc, na wsi w pobliżu budowanego domu ( można wynająć pokój
            u sąsiadów i to conajmniej kila razy kilka wekendów spróbuj tam poczuć się
            dobrze jak u siebie a i kontak z panem mężem żyjącyn na budowie będzie z racji
            fizycznej obecności łatwiejszy . W tym czasie można z mężem dyplomatycznie
            przeprowadzić wywiad jak sobie on , mąż wyobraża wasze wspólne życie na wsi
            co z dobrą szkołą dla dzieci , co z dojazdami do pracy i co z wolnym od pracy
            rodzinnym czasem . A może nie jest tak tragicznie żle . W każdym razie nie
            polecam, przejmowamie wprost i zajmowanie się bespośrednio samą budową przez
            panią autorkę topiku.
            Po pierwsze urzisz ambicje i dumę ,,facia,, jako dostawcy dachu nad głową dla
            rodziny . Po drugie na budowie trzeba się znać . Po trzecie formalnie na
            terenie działki teściowej budowa jest jej własnośćią od strony prawnej tak to
            niestety wygląda. Póki nie uregulujecie tej sytuacji w prawny sposób oficjalnie
            Po czwarte zdobądź się z mężem na ustalenia ścisłgo grafiku budowy z terminami
            co kiedy za ile złotych inwestujecie w dom powieś to nawet nad łożem małżeńskim
            to pomaga takie odzielenie spraw materialnych od emocjonalnych a nadto nie
            umkną twojej uwadze naprawdę ważne sprawy budowy terminy i czynnośći potrzene
            dla wykończenia budynku . Tak nazywaj na razie realizację budynkiem twierdząć
            zupełnie szczerze , że domemem to naprawdę będzie dla Ciebie już wykończony i
            urządzony budynek z ograniczoną tu obecnością teściowej .
            Sprawy budowy można wedy sprowadzić do materialnych poczynań i nazewnictwa.
            Odzielić proszę emocje od czysto materialnych działań .
            Po piąte napisz (( jeśli pczywiśćie zechcesz )) co najbardziej nie wychodzi
            Wam w budowie , które prace czynności . Kto według Ciebie nie wypełnia
            dostatecznie planów i zamierzeń . Mąż mięczak , co to zamioast
            (( prasć roboli po pysku )) wierzy w ich zapewnienia , a może niefrasobliwi
            nielojalni fachowcy robotnicy , czy ogólny brak dostatwecznej koordynacji
            budowy .
    • Gość: żona Re: Dom powodem rozwodu IP: 80.68.236.* 26.08.05, 09:01
      Wiesz dziwi mnie, że decyzję podjął tylko twój mąż, uważam że zwalasz na niego
      całą winę. Jakoś nie wierzę, że ty silna kobieta pracująca nie umiałabyś
      zaoponować.
      Jesteś zmęczona budową, doskonale to wiem. Ja w czasie budowy pracowałam,
      zaszłam w ciążę a potem wychowywałam 2 dzieci . A mąż pracował i wracał po 21.
      Bez urazy ale jak zaplanowaliście 2 dzieci na 36 m2 przecież to absurd i męka.
      Jesteś zmęczona brakiem męża, brakującej kasy, brakującego miejsca itd. Nie
      masz czasu wyjść do miasta pojechać na wakacje czy pójść do fryzjera.
      Ostrzegam to jeszcze nie koniec, wprowadzenie do nowego domu zazwyczaj powoduje
      kryzys w małżeństwie wychodzą wszystkie skrywane pretensje itd.
      Ja zawsze wychodzę z założenia, że jeżeli rozwód to tylko wtedy gdy nie ma
      większych problemów z zewnątrz. Czyli ok. jak wybudujecie dom, wprowadzisz się
      tam i po roku stwierdzisz, że nic z tego to możecie podjąć tą decyzję. Decyzja
      teraz to samobójstwo i ekonomiczne i rodzinne (zwłaszcza dla niemowlaka). Mąż
      nie dokończy domu, ty nie odzyskasz kasy będziesz sama na 36 m2.
      Zaczekaj…
    • mcmacpl Re: Dom powodem rozwodu 26.08.05, 09:58
      Pokażę ci dobre strony: Jak już zamieszkacie w tym domu to dzieci będą już
      pewnie samodzielne. Wtedy wasze małżeństwo znowu się zbliży do siebie, bo
      będziecie spędzać z sobą dużo czasu. Oczywiście przy domu, remontując,
      naprawiając, przerabiając, malując, sztukując, przestawiając, murując,
      dokręcając, uszczelniając itp. Mówię to na przykładzie moich rodziców, którzy
      dom wybudowali 30 lat temu, i do tej pory całe lato (mama jest nauczycielką i ma
      wakacje) schodzi im na remontach i remoncikach. I nic nie wskazuje na to, żeby
      jeszcze za ich życia się to skończyło :-)

      A poważnie: dom budowany w dzisiejszych technologiach nie powinien dostarczać
      tylu rozrywek. Za to jak już siądziesz sobie w ogródeczku przy kawce, a dzieci
      będą się bawić na trawie, to wzdrygniesz się na myśl że kiedyś mieszkałaś w bloku.
      • Gość: monika Przepraszam co tu budować 3 lata IP: *.idea.pl 27.08.05, 00:13
        Nie bardzo rozumiem jak można budować przy małych dzieciach i takiej ciasnocie
        36m2 dom 3 lata co to jakiś pałac będzie wystarczy 120-140m2 mądrego
        domu,przepraszam ale chyba twój mąż przesadza z tą budową i "zanieczyszcza
        powietrze" na budowie,mnie cholera już by trafiła;a z tej wsi nie będziesz
        zadowolona bo brak rozrywki i lekarz dla dziecka też nie po drodze.Pozdrawiam.
        • Gość: monika A jeszcze co do teściowej... IP: *.idea.pl 27.08.05, 00:20
          Gratuluje rozumu ;czy twój mężuś to nie typ żelazną pępowiną związany z mamusią
          czy TY KOBIETO ROZUMIESZ ŻE LICZY SIĘ CZYJA JEST ZIEMIA I INWESTUJESZ NIE W
          PRZYSZŁOŚĆ TWOICH DZIECI TYLKO DLA TEJ BABY A CHŁOPA masz beznadzieja!!!
        • Gość: b. b . 01 Re: Przepraszam co tu budować 3 lata IP: *.chello.pl 28.08.05, 11:53
          Sorrry , przepraszam nie chcem ale muszem stanąć w obronie męża ,, żony ,,
          Być może powtarzam być może jest święcie przekonany , że robi wszystko
          co trzeba . A to że nie ma zdolności do budowania domu to mie koniec świata
          Kobieto ,, żono ,, zdobądź się na odwagę ,, Rozmów się szczrze z ponoć biską
          Ci osobą choćby z racji oficjalnego związku i interesu rodziny . Można
          domiemywać że z Ciebie ,, żono ,, niezły tchórz ,, ( bez urazy przenośnia ).
          Jako matka musisz widzieć iż nie można być cnotliwą i być trochę w ciąży .
          Sorry wszystkie panie przepraszam ale ,,pani żona ,, zdaje się pogubiła się
          w swojej dość ważnej decydującej fukcji w rodzinie . Żono możesz i winnaś być
          inspiracją dla męża nie mając tego rzuca się facio na budowę domu może to
          decenisz ma taką nadzieję a Ty co ( zdrajczyni ) nie chcesz domu na działce
          mamusi. Pomyśl co będzie kiedy skończy się budowa , a może podświadomie
          będzie ,,facio mąż ,, budował , aż do emerytury. Znam dwa takie przypadki
          notorycznej budowy i rozbudowy domu trwały ok 28 lat , bez urlpów wolnych dni
          z przerwami na święta Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy. Wyobraż jak nudne dla
          przyjaciół rodziny stawało słuchanie co tam teraz mają na budowie i słuchać
          się nie chciało jak wielkim wydarzeniem dla rodziny było wytargowanie 500 zł
          rabatu przy zakupie nowego pieca centralnego ogrzewania .
      • Gość: nora40 Re: Dom powodem rozwodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 10:12
        Buduję już 10 lat, świadomie, bez pożyczek. To była moja decyzja, mąż nie
        chciał, dlatego to tak długo trwa. Jednak mój ojciec przed śmiercią przepisał
        działkę na nas. Teraz mąż mnie ciągnie na budowę, bo inni mu uświadomili jaką
        przedśiębiorczą ma żonę i jak to dobrze być "na swoim" przed nami ostatnie 2
        lata budowy. Już się cieszymy na przeprowadzkę. Synowie podrośli, pomogą nam
        teraz w wykończeniu. Każdy wybrał sobie już pokój. Ani brak pieniędzy czasami,
        ani niechęć męża nie zniechęciła mnie. A jak wyjdę przez moje okno tarasowe, na
        oggród gdzie trawa przez buty kłuje, to myślę " ile jeszcze tu jest do
        zrobienia", ale stję na swoim, oddycham czystym powietrzem. Co mi tam sklepy
        i " weszędzie blisko". Tu odddycham, myślę spokojniej. Pomyśl o tym domu, że
        dla Twoich dzieci w przyszłości to będzi przystań, po prostu dom, a nie
        blokowisko. A Ty przytul męża, bo mnie najbardziej tego brakowało podczas
        intensywnej budowy, studiowania i pracy ( wszystko równocześnie ). On tak samo
        ma rozterki, a tylko Ty możesz go pocieszyć. Jak jest źle to pomyśl, będzie
        lepiej. Wiem co to jest mieszkać w bloku, wiem również co to jest budowa, mam
        nadzieję, że nie długo dowiem się co to znaczy mieszkać na swoim. Nie patrz na
        budowę jak na przyczynę problemów. I dużo rozmawiajcie, a potem razem idźcie do
        teściowej i poproście o przpisanie wszystkiego na Was. Bo jak mniemam, budowa
        idzie na jej konto. Czy tylko działaka jest jej? jak macie to rozwiązane?
        Pozdrawiam - kierowniczka budowy.
    • Gość: darek Ten topik to podpucha dziennikarzy dla ,frajerów, IP: *.chello.pl 27.08.05, 13:38
      Cały ten topik i autorka ,, żona ,, to podpucha dla frajerów .
      Ja jestem przekonany , ze ten topik to robota niewydarzonej/go dziennikarki/rza
      Zauważcie dorze zarabia a inwestuje w działkę teściowej choć tego nie chce ,
      pracje dorze zarabia i malutkie dzieci i jeszcze znajduje czas na budowę domu
      Nierealne do opanowania dla przciętnego ludzika nawet w Polsce.
      Zadaje się , że pani/an dziennikarz na siłe szuka tematu i liczy na sensacyjkę
      nieładnie wpuszczać przyzwoitych ludzi w maliny . Zwłaszcza , że naprawdę
      bardzo wiele rodzin ( ok. 500 000 rodzin dane GUS ) od 15 lat formalnie mieszka
      na budowie ma bardzo poważne problemy z dokończeniem domu ale są to zwykle
      problemy finansowe , brak normalnych banków , które pżyczałyby pieniądze także
      pod zastaw budowanego domu , a nie tylko i wyłacznie pod zastaw super
      zarobków klientów kredytu hipotecznego.
      • Gość: mar Re: Ten topik to podpucha dziennikarzy dla ,fraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 21:23
      • Gość: mar Re: Ten topik to podpucha dziennikarzy dla ,fraj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 21:30
        1.Mysle, ze tak jak moja zona jestes ofiara komunizmu - pokolenie ludzi, ktore
        wychowalo sie w blokach i nie wyobraza sobie zycia w normalnym domu.
        2. Z drugiej strony polskie baby sa silniejnie od facetow, jak sie gdzies chce
        kupic mieszkanie lub dom to przewazenie baba negocjuje, ty zrob to samo wes sie
        za to sama.
        3. Tesciowa przegiela, szczegolnie kiedy ty finansujesz to w wiekszym stopniu,
        takie numery robi sie zeby zabezpieczyc swoje dzieci to nie jest fair i
        powinnas to odkrecic.
        facet, ktory ma problemy ze swoja baba.
    • Gość: Joan Re: Dom powodem rozwodu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.05, 15:55
      Ja podobnie jak ty, uległam swojemu mężowi i zgodziłam się na kupno działki i
      rozpoczęliśmy budowę. Niestety, u mnie jest zupełnie odwrotnie, to ja się
      wszystkim zajmuję, szukam ekip lub ludzi, kupuję materiały, opusty , pieniędzy.
      Ciągle liczę ile potrzebuję i na co wystarczy. Ciągle mnie nie ma w domu a moje
      dziecko wychowuje teściowa (naprawdę cudowna kobieta). Do domu wracam by zjeść
      i się przespać. Mąż tylko krytykuje i się czepia w stylu: a dlaczego słupki w
      oknach są takie grube, a dlaczego nie powiększysz okna, bo przecież będzie
      ciemno. Moi fachowcy tylko kręcą głową i się dziwią. Ale mówią, że mnie
      podziwiają , że tak dobrze sobie radzę. To już drugi rok się budujemy i liczę,
      że w tym roku lub na wiosnę zakończę budowę i będziemy się mogli przeprowadzić.
      Oczywiście oprócz budowy mam pracę oraz dodatkowo dorabiam sobie i biorę prace
      dorywcze bo to mi brakuje pieniędzy na budowę. Gdybyś parę razy pojechała na
      budowę, pogadała z robotnikami i parę razy, będąc spokojną osobą, po prostu ich
      grubymi słowami o....., to byś wiedziała jak masz dobrze, że mąż tym się
      zajmuje. A później tylko usiądę w wygodnym fotelu pod lipą z filiżanką kawy i
      książką i wszystkich będzie żreć zazdrość.
    • sintesi22 Re: Dom powodem rozwodu 14.06.18, 00:21
      W moim przypadku jestem facetem budującym (w zasadzie ostatnie wykończenia i ogród) z niezadowoloną żoną. Mieszkamy już w domu. Dwójka dzieci kilkuletnich. Wiadomo, że kasy brakuje bo z budową to nie jest tak, że sobie w dowolnym momencie przerwę bo część wykonanej już pracy się zmarnuje. Dla mnie budowa jest priorytetem, ale żona by chciała wypady weekendowe, jakieś ekstra rozrywki i inne pożeracze czasu. Niestety żona bardzo mało wspiera mnie fizycznie lub organizacyjnie w budowie. Założyłem jej warzywniak, posiałem to zarósł chwastami bo nie mogłem się doprosić o plewienie. Jestem dużo czasu w domu, ale pracując. Stale mam wymówki, że nie spędzam z nią czasu. Szkoda, że tylko kot chce mi towarzyszyć i doglądać postępy - jej już niby to nie interesuje. Tak czasem mam ochotę spakować rodzinę i przenieść na pół roku do małego mieszkanka jakie mieliśmy wcześniej w hałaśliwym centrum. Tak, żeby docenili to co już posiadają.
    • antena1234 Re: Dom powodem rozwodu 14.06.18, 17:52
      Witam, osobiście znam kilka małżeństw, które się rozwiodły po skończeniu domu. Budowa to bardzo duży stres i nie każdy się sprawdzi w sytukacji stresowej. To jest takie test, który niestety nie każdy zdaje.... Myślę, zę trzeba nabrać troszkę dystansu to tego , jeśli jest to jego marzeniem to daj na luz. Ja budowałam dwa razy i jakoś żyjemy razem, ale właczyliśmy totalny luz , nie było spinki.
      Pozdrawiam
      Aneta z ławki do przedpokoju

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka