savanna
27.11.05, 13:28
Moj problem jest dosc typowy, niestety bardzo nieprzyjemny i trudny.
Mieszkam w domu z lat 60. z cegly dziurawki, ktorego stropy chyba w ogole nie
zostaly zaizolowane. Na podlogach sa parkiety. Efekt jest taki, ze slychac
nawet spadajacy u sasiadow na podloge olowek a coz dopiero bieganine dzieci.
Niestety to ja jestem ta poszkodowana. Sasiedzi z gory maja dwojke malych
dzieci, ktore szaleja praktycznie od 6 rano do 22 wieczorem (skoki, tupanie,
rzucanie zabawkami, szuranie i uderzenia sprzetow, trzaskanie non stop).
Probowalam spokojnie rozmawiac o tym z sasiadami - niestety oni uwazaja, ze
przesadzam, bo nic nie slychac, a dzieci sa b. grzeczne, bo biegaja ... na
bosaka (!). Ogolnie zareagowali dosc agresywnie, nie wykazujac nawet odrobiny
dobrej woli czy zrozumienia. Sami mieszkaja na ostatnim pietrze i nie znaja
problemu z autopsji - po strychu bowiem nikt nie skacze ani nie biega, malo
kto tam w ogole zaglada (nie wiem - moze powinnam tam sie wybrac i im
zademonstrowac).
Jestesmy wspolnota. Co ja moge w tej sprawie zrobic? Czy sa jakies srodki,
ktore moglabym zastosowac, aby poprawic swoja sytuacje (w obecnych warunkach
ciezko zyc, a ja chcialabym przynajmniej w niedziele pospac do 8:00, a w
normalne dni odpoczac po pracy i nie tlumaczyc sie ciagle znajomym, ktorzy
wymownie patrza na sufit i pytaja jak to wytrzymuje)? Moze ktos mial podobny
problem i udalo mu sie go rozwiazac?
Jedyne co mi przyszko do glowy to sprobowac zaproponowac sasiadom wygluszenie
ich podlogi. Nie wiem jednak jaka bedzie reakcja, bo trzeba by to zrobic u
nich, kladac np. jakas wykladzine (jestem gotowa uczestniczyc w sfinansowaniu
tego przedsiewziecia). Czy ktos moze wie, jakie wykladziny bylyby najlepsze w
takim przypadku, lub moze zna inny sposob zaizolowania, ktory pozwolilby mi
zyc spokojnie we wlasnym mieszkaniu? A moze ja moge cos zrobic u siebie?
Z gory dziekuje za wszelka pomoc i sugestie zalatwienia tej sprawy.