Dodaj do ulubionych

wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?????

IP: 62.233.250.* 01.05.03, 16:42
studiuje na anglistyce we wroclawiu...i uwazam to za najwiekszy blad mojego
zycia... studia sa totalnie beznadziejne, nudne, prawie zero praktyki... w
sumie wina lezy oczywiscie po mojej stronie, gdyz nie zorientowalem sie
dokladnie na czym maja te studia polegac... robi sie w zasadzie sama
teorie... przedmioty, ktore z zyciem czy tez codziennym lub fachowym
uzyciem jezyka nie maja nic wspolnego... gramatyka opisowa, jezykoznastwo,
literaturoznastwo, literatury gb i amer. itp itd.....uwazam, ze jedynym
przedmiotem , ktory mi dal dosyc duzo jest fonetka, ewentualnie pisanie...
gramatyka na zalosnym poziomie, wiecej umialem zdajac w sumie baaardzo
ciezkie egzaminy na te studia.. co z tego, ze wszystko jest prowadzone w
jezyku ang, kiedy wiekszosc wykladowcow ma akcent delikatnie mowiac sredni
(oczywiscie sa wyjatki majace idealny akcent...) idac na anglistyke masz w
zasadzie dwie mozliwosci rozwoju: jako nauczyciel lub tlumacz. oczywiscie
kazdy chce isc na tlumacza ale udaje sie to tylko mniejszej polowie...zasady
przydzielania na dana specjalizacje sa ...z doopy wziete delikatnie
mowiac... zamiast przeprowadzic test praktyczny(po 1st roku), pokazujacy kto
ma naturalne predyspozycje do tlumaczenia textow, zrobiono srednia ocen z
dwoch przedmiotow , z ktorych jeden ma sie do tlumaczenia jak piesc do oka-
wstepu do literaturoznastwa (sama teoria literatury... zero praktyki...) i
pisania( pisanie oczywiscie bedace jakims tam realnym wyzancznikeim owych
predyspozycji). co z tego, ze mialem z pisania 5 skoro z literzn. troje...
efekt tego byl taki, ze wiele kujonow dziobiacych teorie literatury dostalo
sie na tlumaczeniowke- ja oczywiscie nie..za mala srednia z owych 2
przedmiotow... jestem na nauczycielskim...nauczyciel bedzie ze mnie
benadziejny, nie polecam sie nikomu:) ale trudno, takie mamy przepisy na
uczelni...w sumie moze nawet dobrze, bo przynajmniej bede miec papierek
uprawniajacy mnie do bycia nauczycielm, podczas gdy po tlumaczeniowce nie
maja nic, same zajecia tez sa tak na dobra sprawe prowadzone z reguly
beznadziejnie wiec chyba nie trace zbyt wiele... ogolnie nie polecam zadnej
filologii, a juz napewno anglistyki we wrocku- starta czasu!!! uwaza tak
zdecydowana wiekszosc ludzi na roku... pare osob sobie darowalo, co
osobiscie uwazam za glupote- ja sie domecze do tego licencjatu, potem zaczne
cos co mnie interesuje, szkoda mi dwoch lat.... odradzam jakakolwiek
filologie- chyba ze ktos lubi teorie jezyka i tym podobne bzdety...
otherwise, omijajcie te kierunki szerokim lukiem. chcialbym poznac opinie
innych ludzi studiujacych rozne filolgie w roznych miastach... pzdrw
Obserwuj wątek
    • Gość: JULEK Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.softel.elblag.pl 01.05.03, 18:22
      witam! ja koncze anglistyke w elblagu (kiedys byl to college ale od momentu
      powolania wyzszej szkoly zawodowej zmienil sie i program i w ogole jest wiecej
      seminariow, no i jestem zadowolony). jedna rzecz, ktora mi spedza sen z powiek
      jest praktyczny angielski- z roku na rok poziom jest srubowany do tego stopnia,
      ze jak ktos go zdaje to jest uwazany za osobe bardzo dobra. Fona - zajecia w
      profesjonalnym laboratorium jezykowym (1 year: 2 lectures + 2 classes, 2 year:
      2 classes) Grama tez na poziomie wysokim, tutaj nie moge narzekac, w ogole
      wszystkie przedmioty z praktycznego sa na wysokim poziomie, zreszta, nie wiem
      jak to jest gdzie indziej, ale po 1 roku egzamin jest na poziomie FC (tak
      mowia, w rzeczywistosci jest wyzszy), drugi rok na - advanced a 3 na
      proficiency. Mamy zajecia ze speakingu, listeningu, writingu i readingu. Poziom
      nauczyceli - dosyc wysoki wielu mowi swietnie z akcentem brytyjskim albo
      amerykanskim a poza tym jak wymiataja slowkami!!!! U nas kazdy musi zaliczyc
      metodyke, teching practice, pedagogike i psychologie, ale za to mozna wybrac
      fajne seminaria (ja jestem na lingiwie teoretycznej). Przedmioty bloku
      filologicznego jak literatura, czy historia USA i GB sa tez na wysokim
      poziomie, poza tym troche dziwne ale mamy przez 3 lata sporo jezykoznawstwa:
      wstep (1 year: 2 classes + 2 lectures/week), historia jezyka (2 year: 2
      classes/week), sociolinguistics (3 year: 2 lectures per week). W tym roku
      koncze i chce do... Wrocka na uzupelniajace mimo tego, ze jak mowisz jest
      kiepsko. ja sie nauczylem mnostwa rzeczy u siebie w Elblagu - bo na serio jest
      ciezko tutaj sie utrzymac a latwo dostac. Mam wiec pytanko: jak we wrocku jest
      na uzupelniajacych? na pewno masz jakis znajomych wyzej i oni pewnie opowiadaja
      co nieco. A poza tym, duzo ludzi z UWr kontynuuje studia mgr, czy tez wielu
      rezygnuje z anglistyki po zrobieniu licencjata? bede wdzieczny za odpowiedzi,
      pzdr.
      • Gość: JULEK Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.softel.elblag.pl 01.05.03, 23:10
        aaaa... no i polecam ten kierunek ludziom, ale tylko takim ktorzy interesuja
        sie jezykiem, kultura i literatura, bo wedlug mnie isc na anglistyke zeby sie
        nauczyc jezyka to jest strata czasu - lepiej pojsc na jakis kurs jezykowy!
      • Gość: rox teddy Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: 62.233.250.* 02.05.03, 10:43
        z tego co wiem to nie jest najgorzej na uzupelniajacych...chociaz z drugiej
        strony nie moge ci dokladnie odpowiedziec na to pytanie bo szczerz mowiac nie
        jestem najlepiej zorientowany... moj poprzedni post byl, musze przyznac,
        troche zbyt emocjonalny...jest to spowodowane zblizajaca sie sesja... w sumie
        najgorsza u nas na calych studiach (4 semestr). az tak totalnie zle to tu nie
        jest, przyznaje ,ze troche przesadzilem...co nie znaczy ,ze jest ok...bo jest
        na prawde kiepsko...dobrze, ze przynajmniej fonetyka u was byla prowadzona w
        wysmienitych warunkach...u nas pani od fonetyki posiada co prawda idealny
        akcent, ale zajecia prowadzone sa w strasznych warunkach- zwykla sala,
        kilkunastu-dwudziestuparu studentow, jeden malutki magnetofon...i tyle...zero
        profesjonalizmu...anyway, z tego co wiem, to wiekszosc robi magisterke we
        wrocku, na dziennych czy tez zaocznych... ewentualnie wiecej szzcegolow
        pozniej, po weekendzie:) musze popytac znajomych. cya
      • Gość: Slav Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.solutions.net.pl 05.05.03, 14:16
        , nie wiem
        > jak to jest gdzie indziej, ale po 1 roku egzamin jest na poziomie FC (tak
        > mowia, w rzeczywistosci jest wyzszy), drugi rok na - advanced a 3 na
        > proficiency. Mamy zajecia ze speakingu, listeningu, writingu i readingu.

        No nie, chłopie... słabo mi...
        Jak to - po pierwszym roku egzamin macie na poziomie FC ??? Na anglistyce ???
        To co wyście umieli zdając do tej szkoły ???
        (aha, jest take coś - PET, czy tak jakoś...)

        Bez obrazy dla miłośników języka, ale jeśli III rok anglistyki = poziom CPE,
        to czy nie lepiej zapisać się na kurs w porządnej szkole, zdać ten CPE i
        wolny czas wykorzystać na jakieś równoległe studia ?
        Wtedy masz i Proficiency + "zawodowy" kierunek i już masz drogę otwartą do
        bycia np. tłumaczem specjalistycznym.
        A jak nie, to w najgorszym razie - mając CPE zawsze możesz uczyć w szkole po
        niewielkim doszkoleniu metodycznym. Poza tym na całe życie zostaje ci dyplom z
        w/w "równoległych" studiów...

        To po co komu taka masa przedmiotów dodatkowych, jeśli na samą naukę języka
        nie kładzie się nacisku ?
        (Przepraszam wszystkich dla których historia literatury, gramatyka opisowa,
        fonologia, etc są sensem życia) Ale zawsze myślałem że na filologię idzie się
        żeby uczyć się przede wszystkim języka.
        Jeśli jestem w błędzie, to proszę mnie wyprostować...

        Pzdr.
        Slav
        • Gość: JULEK Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.softel.elblag.pl 09.05.03, 21:37
          po 1: zapraszam i przyjdz pozdawaj u nas praktyczne - fakt 1 rok to na luzie
          sie zdalo, drugi ciezej: jestes taki madry to prosze w ciagu minuty uloz sobie
          speecha nt: 'don't spit into the well' albo temat z 3 roku: 'spring is a whore
          in a green dress'lub 'every human is a political animal'i popisz sie czym
          potrafisz, poza tym: zapraszam i zdaj egzamin z pisania albo czytania - zwykly
          kurs w szkole jezykowej ciebie tego nie nauczy, czego nauczono nas na studiach.
          Inna sprawa: ja na studia nie poszedlem po to, zeby sie uczyc tylko i wylacznie
          angielskiego, juz to gdzies pisalem, ze bez sensu isc na anglistyke po to zeby
          sie uczyc tylko jezyka. Ja poszedlem, bo interesowalem sie kultura USA, fakt ze
          w ciagu studiow moje zainteresownaia sie zmienily na lingwe, ale mniejsza o to.
          Najlepiej sadzic, ze jest kiepsko nie doswiadczajac tego samemu. Zapraszam wiec
          postudiuj sobie troche w Elblagu, wiecej jak 1/4 roku odpada w ciagu studiow.
          Aha i studiujac u nas raczej jest to malo mozliwe zeby ciagnac 2 kierunek:
          ponad 30 godzin na 1 i na 2 roku skutecznie to uniemozliwiaja. Ja i tak jestem
          zadowolony, pzdr.
          • Gość: Slav Do JULKA IP: *.solutions.net.pl 12.05.03, 21:48
            Gość portalu: JULEK napisał(a):

            > po 1: zapraszam i przyjdz pozdawaj u nas praktyczne - fakt 1 rok to na luzie
            > sie zdalo, drugi ciezej: jestes taki madry to prosze w ciagu minuty uloz
            sobie
            > speecha nt: 'don't spit into the well' albo temat z 3 roku: 'spring is a
            whore
            > in a green dress'lub 'every human is a political animal'i popisz sie czym
            > potrafisz, poza tym: zapraszam i zdaj egzamin z pisania albo czytania -
            zwykly
            > kurs w szkole jezykowej ciebie tego nie nauczy, czego nauczono nas na
            studiach.
            >
            > Inna sprawa: ja na studia nie poszedlem po to, zeby sie uczyc tylko i
            wylacznie
            >
            > angielskiego, juz to gdzies pisalem, ze bez sensu isc na anglistyke po to
            zeby
            > sie uczyc tylko jezyka. Ja poszedlem, bo interesowalem sie kultura USA, fakt
            ze
            >
            > w ciagu studiow moje zainteresownaia sie zmienily na lingwe, ale mniejsza o
            to.
            >
            > Najlepiej sadzic, ze jest kiepsko nie doswiadczajac tego samemu. Zapraszam
            wiec
            >
            > postudiuj sobie troche w Elblagu, wiecej jak 1/4 roku odpada w ciagu
            studiow.
            > Aha i studiujac u nas raczej jest to malo mozliwe zeby ciagnac 2 kierunek:
            > ponad 30 godzin na 1 i na 2 roku skutecznie to uniemozliwiaja. Ja i tak
            jestem
            > zadowolony, pzdr.

            Witam,
            Czemu tak na mnie skaczesz ? I to nie do końca "na temat" ? Napisałem co
            myślę. FCE to stosunkowo prosty egzamin, a to oznacza że poziom waszych
            studiów, gdzie egzamin "trochę trudniejszy niż FCE" zdaje się po pierwszym
            roku musi być z definicji stosunkowo marny, bo startujecie z niskiego poziomu.
            Myślę że speech o pluciu do studni, czy o tej, no... jak jej tam..... wiośnie
            w zielonej sukience ułożyłbym bez problemu. Fakt że taki topik na pewno
            rozwija słownictwo (znacie te topiki wcześniej, czy dostajecie je "z
            zaskoczenia"? Chyba znacie, tematy już wcześniej, nie ? )
            Ale - tak z ręką na sercu - ile razy w życiu, nie na ćwiczeniach będziesz
            mieć okazję podyskutować z native speakerem o pluciu do studni ???
            W Elblągu chyba nie postudiuję, bo po pierwsze z Podkarpacia mam za daleko, a
            po drugie to studia skończyłem 7 lat temu i już nie miałbym kiedy. (co nie
            znaczy że nie wróciłbym do akademika gdyby dało się cofnąć czas :O)
            Nie kończyłem anglistyki, co nie przeszkodziło mi w bardzo dobrym opanowaniu
            tego języka. Obecnie prowadzę przedstawicielstwo firmy z USA; angielskiego
            używam codziennie, traktuję go wybitnie użytkowo i cały czas się go uczę w
            pracy. I wiem że to nie będzie mieć końca, bo języka można uczyć się przez
            całe życie. Znajomość angielskiego jest dla mnie tylko środkiem do celu, a
            nie celem samym w sobie. Potrafię odróżnić "indemnity" od "compensation"; FOB
            od DDU, wiem jak wiernie przetłumaczyć "collateral damage" i znam różnicę
            między "shipment" i "delivery". I to o to chodzi - nie da się perfect
            opanować wszystkich dziedzin specjalistycznych, natomiast solidne
            studia "zawodowe" dają znakomitą podstawę i aparat pojęciowy do tłumaczeń w
            danej dziedzinie. Ale tylko w danej dziedzinie, bo nie ma już omnibusów. Jeśli
            ktoś mówi że tłumaczy "wszystko", w tym teksty medyczne, prawnicze,
            geologiczne i techniczne, to trzeba go obśmiać nie czekając aż skończy mówić.
            Bo to taki naciągacz jest i guzik potrafi.

            A w moim poprzednim poście chciałem przekazać dwie rzeczy:
            1. Śmieszy/dziwi mnie student ANGLISTYKI (sic !) publicznie chwalący się
            poziomem studiów na poziomie FCE. To naprawdę albo nieporozumienie, albo mój
            fałszywy obraz kierunku poprzez pryzmat znajomych z anglistyki z UJ.
            Mieszkałem z chłopakami w akademiku i widziałem jakich rzeczy się uczyli...
            Pamiętam też że przeżyłem szok, kiedy kumpel ze zdanym CAE na "B" oblał
            egzamin. Egzamin WSTĘPNY na filologię angielską UJ. Ale może miał pecha ???
            2. Po raz kolejny twierdzę że języka czysto "użytkowo", ze znacznie mniejszym
            wysiłkiem czasowym można się nauczyć w dobrej - powtarzam - dobrej szkole
            językowej. Odpadają wtedy wszystkie fony, gramatyki, historie literatury i
            całe mnóstwo niepotrzebnych "michałów". Z tego chleba nie ma i nie będzie, a w
            życiu i na pewno się to nie nie przyda. Dla mnie to jest czysta sztuka dla
            sztuki i strata czasu, jak np. teoria operatorów różniczkowych na matematyce.
            Można się tym pasjonować i nawet napisać doktorat czy habilitację, ale to nie
            dla mnie. Jeśli myślisz inaczej - twoje prawo. Przecież każdy powinien mieć w
            życiu jakąś pasję, nie ?

            Pzdr
            Slav

            P.S.
            Cartaghinam delendam esse censeo, czyli że zob. mój poprzedni post, bo nie
            przekonałeś mnie....
            Macie tam w ogóle łacinę ?
            • Gość: Mr JULEK Re: Do JULKA IP: *.softel.elblag.pl 12.05.03, 22:31
              Witam SLAV, spiesze ci odpowiedziec na czesc twoich pytan: tu sie zgadzam z
              toba w pelni ze z nativami nie gada sie o pluciu do studi czy innych
              pierdolach, prawde powiedziawszy sam nie rozumiem po co tego typu topiki. nie,
              nie znamy ich wczesniej i to jest bol, bo jakbys znal, to bys mogl sie do tego
              rewelacyjnie przygotowac, popytac wsrod znajomych zeby to skomentowali,
              przejrzec jakies ksiazki z filozofii - zeby zablysnac. apropos FCE to mowie
              poziom jest niby taki - (tak mowia nayczyciele, zeby sie z tego typu ksiazek
              uczyc) a w rzeczywistosci to jest wyzszy (po 3 roku, wlasnie teraz, zdajemy
              egzamin na poziomie CPE i nasza Amerykanka powiedziala ze ona sama by tego na
              maxa nie zrobila!!!) momentami to juz sie czlowiek wkurza po co jemu wiedziec
              jak jest np. infuła, no ale trzeba. ja poszedlem na studia bo mnie interesowaly
              te rzeczy (mysle powaznie o zostaniu kiedys na uczelni. fakt, warto by miec
              jeszcze jakies studia typu: ekonomia czy prawo ale wiem ze na nich bym sie
              meczyl, a co to wtedy za przyjemnosc ze studiow. co sie tyczy laciny: mamy na 1
              roku studiow kurs z niej, ale jej poziom jest zenujaco niski. gdyby nie to, ze
              w liceum mialem lacine przez 3 lata i to z nauczycielem marzenie (swietnie
              uczy, swietnie tlumaczy rzeczy - potem tego wymaga) to bym mial po prostu
              niezbyt ciekawie - a tak? wiem ze i lacina moze byc mila. z tego co wynika,
              twoj poziom angielskiego jest bardzo wysoki i chyle czola, fan swoich studiow,
              pzdr.
    • Gość: dżindżer Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.swic.dialup.inetia.pl 01.05.03, 21:20
      OŁ GAD wspolczuje Ci czlowieku, dobrze ze mnie tam nie przyjeli w tym
      Wroclawiu bo tez tam zdawalam. Z tego co ja wiem to filologia we Wroclawiu nie
      jest najwyzszych lotow. Jest tam kupe kandydatow (chyba z 16 na jedno miejsce)
      ale to chyba ze wzgledu na ogolny prestiz uczelni a nie akurat tego wydzialu.
      Wiadomo ze najlepsze filologiw ang sa w Poznaniu i Sosnowcu (uś). J studiuje w
      Sosnowcu i musze powiedziec ze nie jest zle. Nie ma tu tego o czym Ty wspominsz
      czyli samej teorii bez praktyki. Wrecz przeciwnie klada tu nacisk na jarzenie,
      laczenie faktow, samodzielne rozumowanie, twoj punkt widzenia i kreatywnosc.
      Jesli chodzi o gramatyke to poziom mnie troche przeraza bo niski nie jest.
      Ogolnie panuje tu bardzo mila atmosfera. Nie spotkalam sie jeszcze ze
      zlosliwoscia, stwarzaniu problemow czy chamstwem, chociaz moze wszystko jeszcze
      przede mna. Bardzo mnie te studia rozwijaja i ogolnie polecam bo warto.
      • Gość: rox teddy Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: 62.233.250.* 02.05.03, 10:54
        no to bardzo sie ciesze, ze anglistyka Ci sie podoba...moze temu , ze jestes w
        sosnowcu. ja jestem tak niezadowolony, bo zupelnie inaczej sobie te studia
        wyobrazalem...no ale jak mowie domecze sie licencjatu, potem zobaczymy... co
        do tych praktycznych to jest w sumie roznie...wszystko zalezy od
        wykladowcow...akurat pani prowadzaca ze mna grame jest...beznadziejna..strata
        czasu, sam sie wiecej naucze...mialem z nia na 1st roku, wiec sie juz zdazylem
        przyzwyczaic do tego zenujacego poziomu...inni ludzie maja z innymi i tak nie
        narzekaja...fonetyka jest na wysokim poziomie, pani ma super akcent, ale
        przeprowadzane jest to w tragicznych warunkach, w zeszlym roku bylo
        podobnie... pisanie jest na wysokim poziomie, przyznaje...konwersacje
        porazka.. egzaminy praktyczne sa oczywiscie co roku baaardzo trudne, ale z
        przygotowaniem studentow do nich to juz roznie jak wiesz...ogolnie nie ma u
        nas nacisku na samorozwoj, myslenie itp itd a raczej na to, aby wkuc...i
        zapomniec. nie wiem, moze moja zla opinia o tych studiach wynika z tego, ze
        inaczej to sobie wyobrazalem... fakt, w poznaniu anglistyka jest chyba
        najlepsza w kraju, ewentualnie wawa... do poznania tez zdawalem ale sie nie
        dostalem:( co bylo o tyle dziwne, ze we wrocku bylo wiecej na jedno miejsce,
        egzaminy wydawalo mi sie duzo trudniejsze, a mimo to tam sie dostalem..no ale
        bylo to juz dawno temu, teraz tylko dokonczyc te studia i see ya
        • mr_julek Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? 02.05.03, 11:29
          A wracajac do poziomu to powiem Wam, ze u nas z gramy jest taka jazda, ze jak
          na przyklad zrobisz blad np. przy inwersji to ci dodatkowe punkty leca. a co do
          fony, to strasznie duzo was na tych zajeciach, u nas chyba 16 osob to byl max -
          wykladowca mial nas wszystkich 'na podsuchu' bo my mielismy na uszach
          sluchaweczki, mikrofonik, magnetofony zeby ponagrywac sie! ba! nawet testy z
          czytania mielismy nagrywane! na serio fona u nas jest na wysokim poziomie, no
          ale wykladowca to osoba, ktora jak malo kto zna sie na tym wszystkim
          perfekcyjnie!!! co sie tyczy pisania, to w sumie na 1 roku babka swietna jest -
          zreszta uczennica McPhersona, przypuszczam, ze wiecie kto to jest (zreszta
          chyba nwet pracuje z nim w Gdansku), na 2 roku writing u nas to byl porazka (to
          fakt, kobieta beznadziejna ale nie tylko z pisania, ale z mowienia -
          katastrofa!!, na 3 roku mamy z super amerykanka, ktora swietnie uczy, swietnie
          przygotowana do zajec! i w ogole jest git na tych studiach, oby tylko zdac
          teraz praktyczny bo sie boje na maxa :-(
    • Gość: www Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: 80.51.253.* 03.05.03, 18:48
      Magister anglstyki UJ konkluduje, ze nie warto:) A widzial tez anglistyke w
      Wawie i Lublinie ( choc nie z bliska).
    • Gość: Ewa Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 21:01
      Czesc Jestem troszeczke zszokowana Twoja opinia na temat Uniwersytetu
      Wroclawskiego. Ja studiuje anglistyke na III roku w Elblagu i jesli wszystko
      dobrze pojdzie 17 czerwca bronie licencjat z zakresu lingwistyki stosowanej. Po
      obronie chce kontynuowac moje studia uzupelniajace wlasnie na Uniwersytecie
      Wroclawskim. Bardzo chcialabym sie tam dostac ze wzgledu na mozliwosc odbycia
      tam studiow uzupelniajacych dziennych. Chce wciaz korzystac z zycia a pojscie
      na studia zaoczne znaczyloby pojscie do pracy, pewnie nauczyciela i szara
      rzeczywistosc. Co przyniesie los? zobaczymy, mam nadzieje ze obejdzie sie ze
      mna laskawie i ze od 1 pazdziernika rozpoczne moja przygode ze studiowaniem we
      Wrocxlawiu. Jesli chodzi o szkole w Elblagu to ciesze sie ze w niej jestem.
      Moze cie to zdziwi ale dostalam sie tez na anglistyke na Uniwersytet Warminsko-
      Mazurski do Olsztyna i zrezygnowalam. Dlaczego bo slyszalam ze Elblag jesli
      chodzi o anglistyke reprezenyuje znacznie lepszy poziom.I sie nie zawiodlam.
      Naprawde cisna nas tu niezle zwlaszcza jesli chodzi o praktyczny, ale to ma
      sens bo wplywa na lepsza komunikacje i zwieksza zasob slownictwa. Kolejne
      przedmioty ktore sa swietnie prowadzone to grama i fonetyka. Mamy dwoje
      swietnych specjalistow od tych zajec. Grama to nie jest moj konik ale na
      przelomie tych trzech lat wiele sie nauczylam, fonetyka-tym sie naprawde
      interesuje, temat mojej pracy jest z nia zwiazany bo brzmi"Roznice i
      podobienstwa w wymowie miedzy Standardowa Brytyjska (Received Pronunciation)i
      Standardowa Amerykanska(General American) Odmiana Angielskiego". Nasz
      wykladowca od fonetyki ma nieziemska wymowe. Jego wiedza a przede wszystkim
      swietne podejscie do studentow i chec udzielania pomocy w kazdym problemie
      zaszczepily we mnie umilowanie dla fonetyki Angielskiej( no a szczegolnie
      Brytyjskiej). Z tym samym wykladowca mamy tez Socjolingwistyke-to jest mniej
      wiecej o tym jak spoleczenstwo wplywa na rozwoj jezyka. Bardzo ciekawy
      przedmiot.Inne przedmioty Takie jak lingwistyka, historia i kultura USA i GB,
      literatura byly i sa w porzadku. Najgorsza byla dla mnie Historia Jezyka,
      tlumaczenie i analizownanie Old English bylo dla mnie katorga mimo iz mielismy
      te zajecia z jednym z najlepszych filolgow angielskich w Polsce profesorem
      Ruszkiewiczem.Co moge wiecej napisac, marze tylko zeby pozdawac wszystkie
      egzaminy(szczegolnie praktyczny)obronic sie i dostac do Wroclawia, nawet po tej
      negatywnej opinii jaka wyraziles na temat filologii angielskiej we Wroclawiu.
      Same miasto Wroclaw jest warte aby tam studiowac bo jest piekne, odwiedzilam je
      po raz pierwszy na przelomie stycznia i lutego i jestem nim zachwycona czego
      nie moge powiedziec o Elblagu.Niestety. Poznalam tez paru fajnych ludzi i mysle
      ze czulabym sie we Wroclawiu studiujac to co kocham jak ryba w wodzie. Takze
      oby do obrony pracy. Pozdrawiam Czesc
      • Gość: bunny Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 22:01
        Studiuje filologie angieslka na UJ. Kierunek, na ktory trudno
        sie dostac, za to latwo wyleciec, jesli nie ma sie dostatecznie
        duzo $ na powtarzanie roku.
        Anglistyka na UJ jest bardzo teoretyczna, poziom
        przedmiotow praktycznych jest raczej niezbyt wysoki, jest
        rowniez bardzo malo godzin (e.g. oral skills tylko 45min.
        tygodniowo prze pierwsze 4 semestry). Za to egzamin
        praktyczny po kazdym roku jest potworny, oblewa go
        minimalnie polowa roku.

        'Bagno' to moze za duzo powiedziane, jednak filologia, ze
        wzgledu na stosunek wlozonego wysilku do nabytych
        umiejetnosci i przyszlich korzysci, to kierunek, na ktory raczej
        nie warto isc. Chyba, ze ktor rzeczywiscie kocha zaglebiac
        sie szczegolowa w historie i gramatyke jezyka, i planuje
        zostac na uczelni.
        • mr_julek Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? 03.05.03, 22:26
          Oj powoli zmienia mi sie poglad na te 'najlepsze' filologie. UJ - na serio tak
          malo godzin praktycznego? Nie wiem, ale coraz to slysze ze na ktoryms uniwerku
          filologia anglielska jest denna, co sie dzieje? Elblaska anglistyka (w sumie
          jej historia ma moze z 10 lat - czyli niezbyt dlugo - oczywiscie wliczajac
          okres, gdy byla collegem) nie jest taka zla w porownaniu z innymi. Szkoda
          tylko, ze nie ma u nas magisterium, wtedy to juz bylby na serio git! byc moze
          poziom jest trzymany, by wyrobic sobie renome - nie wiem, ale jak ktos mi mowi
          ze u nas poziom jest niski, to zapraszam! z 60 osobowego roku poleciala prawie
          1/4 - i to wiekszosc przez prkatyczny. Na serio jest ciezko, ale dla mnie jest
          fajnie. Marzy mi sie praca naukowa i moze dlatego to lubie. OOOOO! widze jeden
          minus - nie mamy zajec z praktycznego tlumaczenia, chociaz seminarium
          licencjackie z tego jest! pzdr.
          • Gość: rox teddy Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: 62.233.250.* 04.05.03, 15:31
            coz, zdaje mi sie, ze te 'najlepsze' anglistyki jada po prostu na renomie i
            prestizu calego uniwersytetu...potwierdzaja to moje przezycia z anglistyka u
            mnie we wrocku, no i oczywiscie post kolegi z UJ... problem polega na tym, ze
            system kasztalcenia jest u nas przetarzaly, rodem z lat glebokiej komuny...
            takie mam wrazenie. poza tym moj stosunek wynika tez z tego, ze anglistyka nie
            jest najzwyczajniej w swiecie moja dzialka...byc moze u Was w Elblagu,
            Sosnowcu czy mniejszych osrodkach wygladaloby to zupelnie inaczej. byc moze u
            Was wladze nie boja sie troche experymentowac z przedmiotami, systemem
            ksztalcenia...jak widze wychodzi to wszystkim na dobre, czego nie moge
            powiedziec o moim wydziale:(( moze studiujac u Was bylbym zadowolony...coz,
            kto wie:) ciekawi mnie jeszce opinia innych 'renomowanych' uczelni- UAM i
            UW... ciekawe jak to tam wyglada... chociaz z tego co wiem to w poznaniu
            wszyscy sobie chwala anglistyke. jak jest w wawie to nie mam pojecia. cya
            • mr_julek Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? 04.05.03, 17:55
              w sumie to fakt, experymentuja, ale te experymenty polegaja na niestety ale
              cieciu godzin: jak ja zaczynalem to znajomi z roku wyzej mieli cos takiego jak
              tutorial - wchodzil w sklad praktycznego, takie zajecia polegajace wlasciwie na
              doksztalcaniu sie tak gdzie jestes slaby (jak to bylo zorganizowane nie mam
              pojecia, bo ja juz tego nie mialem), ja na 1 roku mialem: British history i
              British studies hako 2 odrebne przedmioty --> teraz juz jest tylko British
              studies with history jako jeden; rok wyzej mial tak samo z USA: ja juz mialem
              American studies; na 2 i 3 roku kiedys byly wszystkie skillsy teraz sa
              polaczone w: reading and speaking i listeninig with speaking; poza tym
              experymentuja z forma egzaminu praktycznego na koniec (bylo cos takiego jak
              mock exam u nas w tym roku), experymentuja z programem --> ale wydaje mi sie ze
              to na dobre wychodzi, no mowie ja jestem zadowolony, (moze???)do zobaczenia w
              pazdzierniku na kuzniczej! pzdr.
              • mr_julek Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? 04.05.03, 18:09
                aaaaa!!! i jeszcze jedna rzecz, z ktora experymentowali ale juz nie
                experymentuja bo system okazal sie trafny. wlasciwie u nas nie ma ocen, nie
                dostaje sie 2,3 czy 5 za kola, tylko zbiera sie punkty i np. kolo zalicza sie
                majac 56% (to standard na wszystkich przedmiotach oprocz listeningu - tu trzeba
                miec niestety 70%)za te 56% jest jakas tam suma pkt, i na sam koniec dostajesz
                ocene taka jaka wyszla ci z pkt z calego roku po przeliczeniu na 100% i majac
                56% wszystkich pkt z calego roku ma sie zaliczony semestr - oczywiscie im
                wiecej pkt tym lepsza ocena koncowa. (Ja ale zakrecilem 'teorie' tego systemu
                hehehe)To wedlug mnie super system, bo ja np. majac problemy z listeningiem
                zbieram pkt a nie 'dwoje' za oblane kola. Potem po podsumowaniu zbiera mi sie
                tyle punktow zeby spokojnie zaliczyc, a nadrabiam sobie speakingiem i active
                participation - wiec the results of this expperiment have been successfully
                implentended i ja jestem zadowolony z tego!
                • Gość: rox teddy Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: 62.233.250.* 04.05.03, 19:50
                  well, pozostaje mi tylko pozazdroscic...do zobaczenia na kuzniczej wiec
                  • Gość: JULEK Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.softel.elblag.pl 04.05.03, 20:09
                    to zapraszam do nas! wlasnie sie uczymy dzisiaj na kolo jutro z readingu i
                    slownictwa buuuuu juz mi sie nie chce, ale bedzie dobrze! a w ogole mam
                    pytanko, rox teddy, czy ty przez przypadek nie siedziales na poczatku lutego w
                    bibliotece IFA i nie uczyles sie gramy opisowej? bo ja tam przez przypadek
                    spotkalem moja kolezanke z elbaga, ktora studiuje z toba na roku.
                    • Gość: JULEK Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.softel.elblag.pl 04.05.03, 20:10
                      znaczy sie, ja tam bylem wtedy :)
                      • Gość: rox teddy Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: 62.233.250.* 05.05.03, 01:17
                        oj stary, zbyt wiele ode mnie zadasz...:) uwierz mi, nie pamietam co robilem
                        godzine temu (ok, pamietam, kulem na zaliczenie z literaturoznastwa...) a co
                        dopiero w lutym... nie mam zielonego pojecia czy w lutym uczylem sie do
                        opsiowki...ale w sumie to raczej nie, bo niby czemu mialbym sie do opisowki w
                        lutym uczyc...:) bede ja meczyc za pare dni bo pod koniec maja egzamin a ja
                        zielony jak szczypiorek na wiosne, ale wracajac do tematu to chyba nie ja
                        byle. kolezanka z elblaga powiadasz??? interesting, interesting ale nie
                        kojarze szczerze mowic...any details?? cya
                • Gość: JULEK Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.softel.elblag.pl 07.05.03, 22:30
                  mr_julek napisał:

                  wiec the results of this expperiment have been successfully
                  > implentended i ja jestem zadowolony z tego!

                  POPRAWKA BO ZA DUZO LITEROWEK ZROBILEM:
                  the results of this experiment have been successfully implemented
    • Gość: oponent Nie, nie zgadzam się. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.05.03, 08:36
      Jestem u progu anglistyki we Wrocławiu. Jestem bardzo zadowolona. Nauka języka
      na kursie jest epizodyczna. Język na studiach jest narzędziem, a nie celem
      samym w sobie. Oczywiści nie neguję Twojej opini, może masz troszkę inny rodzaj
      motywacji, ale uważam, że Twoja pomyłka w doborze studów nie powinna zamieniać
      się w propagandę. Uwierzcie mi studia na anglistyce we Wrocławiu są świetne.
      Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w konferencji na której mowa była o nauce
      języka angielskiego jako języka drugiego. Wiele sławnych osób (native i non-
      native) toczyło dyskusję nad potrzbą bezwzględnej czystości języka. Jest to
      temat zbyt szeroki, aby nad nim debatować teraz, ale polecam. Żaden non-native
      speaker nie mówił idealnie, każdy miał transfer swojego języka. Panowała jednak
      atmosfera ogólnej tolerancji. Język był tylko narzędziem do bardzo
      interesującej dyskusji. Może powinieneś spokojniej podejść do kwestii 'language
      for language's sake', może zainteresować się czymś więcej.A z pewnością nie
      uwsteczni to Twojego języka, wręcz przeciwnie. Masz rację, specjalizacja
      tłumaczeniowa na IFA nie jest prestiżowa, ale byłam zachwycona studium
      podyplomowym, które jest płatne, szczerze polecam. Poza tym chciałam
      sprostować, że nie jest łatwo zostać studentem fil. ang. we Wrocławiu, jest to
      wyczyn karkołomny i Ci którzy są w szeregach, nie muszą uczyć się języka, ale
      go ewentualnie szlifować. Moje spostrzeżenia odnośnie języka wykładowców.
      Owszem nie wszyscy są nativami, ale polecam, aby docenić nie tylko ich akcent,
      ale również dostrzec, czym się pasjonują i czego można się od nich nauczyć.
      Wszystkie zajęcia, które miałam z nativami były nudne i nie przeprowadzone
      metodycznie!!! Studia 2-letnie uzupełniające są bardzo samodzielne, należy
      napisać pracę. To trudne, tym bardziej, że jest to lekcja, jak napisać pracę
      naukową w obcym języku, przy czym niezbędne jest tu umiejętne utrzymanie logiki
      rozumowania. To mozolny proces, ale patrząc z perspektywy, bardzo pouczjący.
      Jeżeli trafisz na odpowiednie osoby, stworzą Ci one możliwość wyjazdu na
      stypendia, konference i szkoły letnie. Polecam także korzystanie z konsultacji.
      Wykładowcy lubią pasjonatów i mogą czasami stowrzyć dla nich świetne pole
      rozwoju.
      • Gość: rox teddy Re: Nie, nie zgadzam się. IP: 62.233.250.* 07.05.03, 21:26
        coz, jak napisalem moje niezadowowlenie wynika glownie z faktu, ze
        najzwyczajniej w swiecie nie jest to moja 'dzialka'. nie jestem i nigdy nie
        bede pasjonatem roznych dziwnych teorii jezyka i zaglebiania sie w czysto
        teoretyczne aspekty angielskiego. bardzo sie ciesze, ze jestes zadowolona z
        tych studiow... moja ocena IFY nigdy nie bedzie obiektywna, ale zaskakujace
        jest to, ze baardzo wielu znajomych jest rowniez delikatnie mowiac
        niezadowoloych z owego kierunku... czyzby tak wiele osob 'nie trafilo'? zbieg
        okolicznosci? tak czy siak nie ma co dyskutowac na ten temat wiecej, kazdy ma
        swoja wlasna subiektywna opinie na temat tego co, jak i gdzie robi... pzdrw
      • Gość: rox teddy Re: Nie, nie zgadzam się. IP: 62.233.250.* 07.05.03, 21:54
        aha, bylbym zapomnial... nigdy nie twierdzilem, ze dostanie sie na ang. we
        wrocku jest latwe..bo nie jest. jest wrecz karkolomne, wiem, zgadzam sie..
        faktem jest, ze osoby, ktore sie do nas dostaly umieja juz angielski, ktory
        faktycznie jest narzedziem, a nie przedmiotem studiow. moje wyobrazenie o
        idealnej anglistyce jest takie:
        zajecia czysto teoretyczne powinny byc tylko i wylacznie na 1st roku i to w
        bardzo ograniczonym stopniu. wstep do opisowki, jeden semestr jezykoznastwa,
        literaturoznastwa, itp itd. podobnie z historia GB i USA- wszystko baaardzo
        ogolnie. rowniez literatury pownny byc traktowne z przymruzeniem oka.
        oczywiscie przez cale studia powinna byc praktyczna nauka jezyka, duzo
        fonetyki i konwersacji z prawdziwego zdarzenia. cale studia powinny sie
        skupiac na praktycznym wykorzystaniu jezyka, glownie w przekladzie.
        wykorzystanie angielskiego w swiecie biznesu, marketingu, prawa, ekonomii,
        nowoczesnych technologii. powinno sie uczyc jak tlumaczyc powiesci, jak
        poezje, jak ustawy a jak kodeks karny... jak wykorzystac angielski do pracy w
        strukturach unijnych. na czym polegaja rozne formy tlumaczenia i jak je
        wykorzystac do odpowiednich zadan i w odpowiednich sytuacjach. powinno sie
        uczyc tlumaczenia symultanicznego. ogolnie cale studia powinny sie skupiac na
        bardzo dokladnej i porzadnej nauce tlumaczenia, przekladu i PRAKTYCZNEGO
        wykorzystania jezyka. w Anglii i USA fil. ang. uczy jak byc krytykiem
        literackim, w PL jak byc nauczycielem (slabo) i lub jak byc tlumaczem w bardzo
        ogolnym tego slowa znaczeniu (baaaardzo slabo). ewentualnie mozna zostac na
        uczelni i bawic sie w nikomu nie potrzebna toerie jezyka. wg mnie anglistyka
        powinna sie skupiac na nauce tego co napisalem powyzej. jest to jedyny i
        sensowny sposob na wykorzystanie jezyka ang. w tym kraju i na tym powinny sie
        owe studia skupic. naklad pracy wlozony przez kazdego studenta anglistyki jest
        zupelnie i totalnie niewspolmierny do ewentualnych korzysci mozliwych do
        osiagniecia po ukonczeniu tego kierunku. uwazam, ze stosunek ten wygladalby
        zupelnie inaczej, gdyby skupiono sie na napisanych przeze mnie rzeczach. wiem,
        ze czesc tych rzeczy uczy wymienione przez Ciebie studium przekladu. z tego co
        wiem jest bardzo dobre, ale niestety platne (jakies 2-2,5 tys za semestr jesli
        sie nie myle) no i niestety trwa tylko rok. gdyby tak cale studia licencjackie
        skupic na takim wykorzystaniu jezyka wszystko wygladaloby zupelnie inaczej.
        coz....marzenia...pzdrw
        • Gość: DeeDee Re: Nie, nie zgadzam się. IP: w3cache:* / 192.168.10.* 09.05.03, 20:18
          Gość portalu: rox teddy napisał(a):

          > moje wyobrazenie o
          > idealnej anglistyce jest takie:
          > zajecia czysto teoretyczne powinny byc tylko i wylacznie na 1st roku i to w
          > bardzo ograniczonym stopniu. wstep do opisowki, jeden semestr jezykoznastwa,
          > literaturoznastwa, itp itd. podobnie z historia GB i USA- wszystko baaardzo
          > ogolnie. rowniez literatury pownny byc traktowne z przymruzeniem oka.

          OK to teraz mi wyjasnij jak, po tak ogolnym wstepie, chcesz byc np dobrym
          tlumaczem - bez ugruntowanej wiedzy o aluzjach historycznych, literackich i
          wszystkich pokrewnych. Bez czytania literatury, bez dyskusji o literaturze? Jak
          chcesz cokolwiek napisac w pracy magisterskiej, skoro o niczym nie bedziesz
          miec pojecia?

          > oczywiscie przez cale studia powinna byc praktyczna nauka jezyka, duzo
          > fonetyki i konwersacji z prawdziwego zdarzenia.

          To idz na kurs jezykowy... A o czym chcesz rozmawiac na tych konwersacjach 'z
          prawdziwego zdarzenia'? Dlaczego zajec z teorii nie mozna by potraktowac jako
          konwersacji? To jest dopiero wyczyn...

          powinno sie uczyc jak tlumaczyc powiesci, jak
          > poezje, jak ustawy a jak kodeks karny... jak wykorzystac angielski do pracy w
          > strukturach unijnych. na czym polegaja rozne formy tlumaczenia i jak je
          > wykorzystac do odpowiednich zadan i w odpowiednich sytuacjach.

          Po pierwsze - patrz wyzej (a propos powiesci) A po drugie niby jak wytlumaczyc
          na czym polegaja rozne formy tlumaczenia bez tony terminow z tej dziedziny?
          Klania sie teoria... - ktora w takich przypadkach po prostu oszczedza czas.

          Przy takim podejsciu do studiowania, to rzeczywiscie mozna zostac, nie
          wyksztalconym czlowiekiem, tylko wycwiczonym rzemieslnikiem. No offence...
        • Gość: elly Re: Nie, nie zgadzam się. IP: *.swic.dialup.inetia.pl 09.05.03, 23:15
          Ty chyba pomyliles filologie angielska z lingwistyka
          • independent-girl A jak się dostać? 10.05.03, 17:35
            Jestem tegoroczną maturzystką i przyznam, że z chęcią studiowałabym jakiś
            kierunek filologiczny. Niekoniecznie anglistyka, bo wybieram się raczej
            na "Rosyjski od podstaw" lub "Język hiszpański" na UŚ, gdzie egzamin jest z
            języka angielskiego. Przyznaję, że waham się bardzo czy tam zdawać, czy mój
            angielski będzie wystarczająco dobry. Może błędnie myślę, że wszyscy zdający
            umieją bardzo dobrze język i że ja nie mam żadnych szans dostać się. Jak to
            naprawdę jest? Czy każdy ma takie obawy? Czy istotnie wszyscy zdający
            reprezentują wysoki poziom znajomości języka? Czy warto próbować? Czy
            faktycznie jest to zakres materiału ze szkoły średniej? (pomijam to jakie
            umiejętności wynosimy ze szkół średnich, bo z tym jest różnie, chodzi mi po
            prostu o zakres materiału). Proszę o odpowiedzi, tych którzy już są na
            filologiach, jak to było z Wami gdy zdawaliście? Jak wtedy wyglądał Wasz
            angielski? Czy mieliście swobodę wypowiadania się, pisania etc? Wiem, że dużo
            pytań ale chciałabym dość szczegółowe informacje :-)
            Pozdrawiam
            Maturzystka2003
            • Gość: bunny Re: A jak się dostać? IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 11.05.03, 10:44
              Witaj niezalezna maturzystko!

              Opowiem ci pewna historyjke:
              Na II roku, na zajeciach z pisania, nasza droga pani
              doktor przyniosla nam czesc skserowanych wypracowan,
              ktore napisali kandydaci podaczas egzaminu wstepnego.
              Pomijajac fakt, ze bylo to denerwujace: patrzec jak cala
              grupa i prawadzaca wysmiewaja sie z bledow popelnianych
              przez kandydatow, i wyslychiwac epitetow pod ich adresem,
              doswiadczenie to bylo pouczajace. Ogladalismy bowiem
              prace, ktore dostaly 0 pkt. Wbrew temu, czego mozna sie
              spodziewac, bylo ich dosyc sporo. Trudno uwierzyc, ze na
              filologie zdaja osoby nie majace pojecia o inwersji,
              conditionalach, majace bardzo ograniczone slownictwo.

              Jesli naprawde chcesz zdawac na filologie, zawsze warto
              probowac, chcociaz nie licz za bardzo, ze szkola srednia
              przygotuje cie do tego.
              Aha, jeszcze jedno. Nie mam pewnosci, jak to wyglade
              teraz, ale za moich czasow na wielu filologiach, rowniez
              na US, w taki czy inny sposob sprawdzana byla wiedza na
              temat kraju, ktorego jezyk chce sie studiowac, obejmujaca
              historie, geografie i literature tego kraju. Wlasnie ze
              wzgledu na brak tej wiedzy odpadalo wiele osob.

              Powodzenia!!!
      • Gość: JULEK Re: Nie, nie zgadzam się. IP: *.softel.elblag.pl 07.05.03, 22:22
        Mam w takim razie prosbe do ciebie - ja tez lubie moje studia i sa fajne i w
        ogole jest git, ale czy moglabys mi powiedziec jak oczarowac egzaminatorow na
        wstepnym, zeby zostac przyjetym? ja jestem fanem socjolingwistyki, mowiac
        scislej pidginow i creoli i chce potem na mgr uzup. do wrocka? (studiuje na
        PWSZ e Elblagu) jak zdawac, zeby zdac bede wdzieczny za pomoc, thx in advance
        • Gość: odpowiadam do Julka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 23:02
          Czy chodzi Ci o uzupełniające magisterskie na IFA, jeżeli tak, napisz z jakiej
          dziedziny i o czym masz projekt. To istotne informacje, żebym mogła coś na ten
          temat powiedzieć. Projekt ma mieć 600 słów i bibliography, sources and
          references for further research, FURTHER RESEARCH jest tu kluczowym słowem.
          Twój projekt pracy badawczej ma być obiecujący dla kogoś, kto będzie prowadził
          seminarium, czyli musisz najpierw obczaić, czy to co zamierzasz badać w pracy
          mag. leży w zainteresowaniach osób, które z tej dziedziny będą prowadzić
          seminarkę. Najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie jest zrobić wywiad, do kogo
          możesz wysłać swój projekt wcześniej. To odważne, ale albo Cię zlekceważą, albo
          na tym skorzystasz. Najlepiej zanim wyślesz projekt przeczytać jakąś publikację
          tej osoby i wykazać, że znasz się na rzeczy i że tak cię ta publikacja
          zainteresowała, że chcesz tylko do tej osoby trafić na seminarium. Wtedy ta
          osoba będzie sama o Ciebie zabiegała. Sam egzamin, 5 minut rozmowy jest w
          przypadku osób z zewnatrz loterią, zależy od subiektywnej oceny i tu żadne rady
          nie pomogą (być, albo nie być). Napisz z czego piszesz to pogadamy. Tak
          naprawdę to mam nadzieję, że jesteś zaangażowany w to o czym piszesz, bo nie
          chciałabym udzielać takich rad ślizgaczom. U nas na seminarium trafił taki
          jeden i tylko miejsce zajmuje komuś, kto może miał potencjał, ale mu ustny
          egzamin nie poszedł. Uprzedzam, że na uzupełniających nie ma już prawie zajęć.
          Poza tym są też wieczorowe uzupełniające płatne.
          Napisz, co obiecujesz w swoim projekcie. Wiem, że jest przykładowy projekt dla
          kandydatów, trzeba zakupić. W skrócie: Musisz zarysować, co jest celem pracy,
          (wstęp) przedstawić w skrócie w jakim frameworku pracujesz, czyli teksty,
          teorie które Cię zainspirowały, (środek) (musi być zachowana formuła tak jak w
          pracy magisterskiej, w tych teoriach zauważ coś kontrowersyjnego, nawet
          malutkiego i napisz, że to 'at first sight seems to be an interesting topic for
          further research, needs further investigation, more fine grained
          classification ... (Bardzo ważny jest każdy szczegół, numeracja (consistent,
          interpunkcja, bibliografia !!! bardzo ważna (consistent).
          Jeżeli piszesz z metodyki lub literatury, to chyba moje rady na nic się zdadzą.
          Jeżeli piszesz z językoznawstwa, tłumaczeń to moje rady mogą okazać się
          bezcenne.
          cześć
          • Gość: JULEK Re: do Julka IP: *.softel.elblag.pl 13.05.03, 23:27
            Jejku, dzieki nareszcie ktos odpowiedzial na moj apel!!! pisze z lingwistyki,
            mam napisany projekt: ANALYSIS OF NEW GUINEA PIDGIN ENGLISH LEXICON WITH
            RESPECT TO THE STANDARD BRITISH ENGLISH, to jest cos co mnie interesuje, a taka
            prawda, ze nie wiem kto u was moze prowadzic seminarium z lingwistyki i
            przypuszczam ze niestety nie bede mogl kontynuowac tego na seminarium bo nie ma
            zadnego socjolingiwsty angielskiego na uwr (moze sie myle). mam napisane ze 'it
            is a fascinating realm for future studies'. mam, wydaje mi sie, wszystko tak
            jak w informatorze, nie wiem bede probowal, najwyzej sie nie dostane lub moze
            pozwola mi na wieczorowych studiowac, najwyzej bede probowal gdzie indziej. A
            co sie tyczy lingwy, to mnie to na serio interesuje, choc historie jezyka
            potraktowalem po macoszemu bo nie lubilem tego w ogole (choc profesor z ktorym
            mialem to czlowiek na serio z ogromna wiedza, inteligencja i w ogole suuuuuper--
            > patrz post Ewy wyzej) ale lubie baaaardzo zajecia z socjolingiwstyki, cos
            boskiego wedlug mnie. Dzieki ci za informacje i jesli moglbym prosic o
            odezwanie sie na maila (marcinwalus@wp.pl), bede wdzieczny, chcialbym sie
            popytac o kilka rzeczy, a nie chce tego robic na forum. pozdrawiam, wielkie
            uklony i pozdrowienia dla ciebie, Julek
    • Gość: natty do roxa teddy IP: *.acn.waw.pl 10.05.03, 22:58
      Dziwne,że w ogóle przyjęto Cię na wyższe studia skoro nawet nie wiesz czym jest
      filologia i czemu służy.Otóż jest to NAUKA ZAJMUJĄCA SIĘ BADANIEM JĘZYKA I
      LITERATURY POSZCZEGÓLNYCH NARODÓW.
      • Gość: rusek Re: do roxa teddy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.03, 11:03
        Natty, i na kutasa ci to wszystko, zasilisz szeregi bezrobotnych. 5 lat w
        plecy.
      • Gość: bunny Re: do roxa teddy IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 11.05.03, 11:03
        Gość portalu: natty napisał(a):

        > Dziwne,że w ogóle przyjęto Cię na wyższe studia skoro
        nawet nie wiesz czym jest
        >
        > filologia i czemu służy.Otóż jest to NAUKA ZAJMUJĄCA
        SIĘ BADANIEM JĘZYKA I
        > LITERATURY POSZCZEGÓLNYCH NARODÓW.

        Drogi przemadrzaly natty!

        Oczywiscie filologia zajmuje sie i powinna zajmowac sie
        badaniem jezyka i literatury. Problem polega na tym ,ze
        czasy, gdy wiedza uzyskiwana na uniwersytetach byla
        sztuka dla sztuki, dawno sie skonczyly, dlatego taka
        czysto teoretyczna wiedza juz nie wystarcza. Obecnie
        studia powinny dawac jakies wymierne umiejetnosci, ktore
        moga byc pozniej wykorzystane w zyciu zawodowym, w
        przeciwnym wypadku wszyscy absolwenci kierunkow
        filologicznych mieliby dwa wyjscia : isc na bezrobocie
        lub zostac na uczelni i ksztalcic kolejnych bezrobotnych
        filologow.
        Mysle, ze rox teddy jest rozczarowany studiami, poniewaz
        czuje, ze poswieci na nie 5 lat swojego zycia, a zdobyta
        wiedza na nic mu sie nie przyda.
        Takie odczucie ma wlasnie wiekszosc ludzi na fil. ang. na
        UJ. Gdyby postepowac zgodnie z twoja teoria, na kierunku
        byloby 10 osob.
        • Gość: nipped_blossom Re: do roxa teddy IP: *.joint.eu.org 12.05.03, 11:15
          Gość portalu: bunny napisał(a):

          w
          > przeciwnym wypadku wszyscy absolwenci kierunkow
          > filologicznych mieliby dwa wyjscia : isc na bezrobocie
          > lub zostac na uczelni i ksztalcic kolejnych bezrobotnych
          > filologow.

          cudownie! wiesz, ja bym matkę własną sprzedała, żeby tak sobie ramię w ramię z
          dr szpilą (chwała mu:-) pokształcić kolejnych bezrobotnych filologów!;-)

          mimo wszystko zgadzam się z natty; od tzw "wymiernych umiejętności", choć
          doprawdy nie widzę w jaki sposób anglistyka, ujotowska czy wrocławska, miałaby
          przeszkadzać w ich zdobyciu, są kolegia nauczycielskie, ewentualnie szkoły
          językowe.
          • Gość: yen Re: do roxa teddy IP: *.uni.lodz.pl 13.05.03, 10:49
            Chyba zartujesz z tym bezrobociem. u nas (na UŁ) wielu ludzi na 4, 5 roku ma
            juz pracę. ja na razie dorabiam sobie do budżetu korkami i tłumaczeniami,
            ostatnio miałam kilka propozycji uczenia dorosłych na kurach, ale na wakacje
            wyjeżdżam do Szkocji. a moje kumpele z bardziej "rozwojowych" kierunków
            roznoszą ulotki za 4 zł na godzinę. Absolwenci tak praktycznych kierunków jak
            ekonomia czy prawo zasilają szeregi bezrobotnych. Myślę że po anglistyce długo
            jeszcze nie będzie problemów ze znalezieniem pracy.
            Twoje pretensje do anglistyki powinny być skierowane do całego naszego systemu
            kształcenia, kładącego nacisk na teorię i różne duperele które można o kant
            dupy rozbić. Na 90 % kierunków tak masz. Moja kumpela na informie ma 2 godziny
            kontaktu z komputerem tygodniowo, za to uczy się geometrii wykreślnej czy jak
            się to nazywa.
    • Gość: Aphrodite filolka angolska...temat rzeka IP: *.icpnet.pl 16.05.03, 20:10
      Witam wszystkich,którzy siedzą ze mna w jednym worku/czyt.fil.ang/

      Po maturce/rok temu/maja 3certyfikaty/FCE,CAE i TOEFLa na poziomie
      advanced/zdawalam na UWr i UAM..Wrocek..Poziom angola w Polsce z 4miejscu/jak
      nie dalej/a egzaminy najtrudniejsze..Multum ludzi...Dostalam sie na
      ustne..sukces..chyba z ponad 900osob zostala 1/3..Mialam 3+ /a bylo tylko kilka
      czworek/wiekszosc przesza z 2warunkowa...No nic..poszlam pelna optymizmu na
      ustne..ustne..Moja pasja..Zaden speech to nie problem..Akcent ladnie
      amerykanski/jestem po kilku pobytach w USA/a tu zdziwko..Polski poszedl mi o
      wiele lepiej niz ang../a myslalam ze bedzie po rowno/..Mialam fajny
      temat..cekajac na moja kolej ulozylam sobie wszystko..nawet cytaty..fakty
      historyczne..od poczatku jakas babka weszla na mnie jak mól na wełniany
      sweter...W rezultacie nie zdalam/shock/a w Poznaniu..egz.lawiejsze..i nie
      przyjeli mnie braku miejsc-tak bardzo nie ubolewalam..straszliwie zalezalo mi
      na Wroclawiu...
      Porownywalam egz..Wrocek ma hiper trudne..
      A same studia..
      Teraz czekaja mnie przedterminy z psychola i his.Ang.i USA../RIP/
      Gr.opisowa..Hm...Przedmiot jak przedmiot..Czasami jest ciekawy i wnosi cos
      nowego-szczegolnie gdy jest juz zaliczony i jest PO kole z narrow transciption
      czy sylaby.../

      Akurat studiuje fil.ang. z italianistyka/jestem maniakiem jezykowym/
      Moze na uzupeln.magisterskie pojde do Breslau..Kocham to miasto..Pal licho jak
      traktuja studentow i w ogole..Zawsze to bylo moje marzenie..
      Aha..a aktualnie ucze sie w Pozen/PPPP-Piekielnie Paskudna Poznanska
      Pyrlandia :D/ a WSJO..wiekszosc wykladowcow z UAM..nie narzekam...

      No nic..
      zmykam meczyc moje kochane ksiazeczki..
      Hugsy 4 @ll
      i pozytywne vibry
      Bye'ka
    • Gość: ula Re: wszystkie filologie to bagno...zgadzasz sie?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.03, 19:27
      Sorry, nie chce mi się czytać wszystkich opini, przeczytałam tylko pierwszy
      wątek. Jako anglistka z UŚ powiem, że studia, były (bo już je kończę)
      cholernie czasochłonne, ale za to perspektywy na najbliższe parę lat
      baaardzo...., ale niestety tylko na parę lat trzeba więc pomyśleć o jakiejś
      zmianie profilu zawodowego. Co do jakości wykładanej wiedzy, to nie mogę
      narzekać. Zarówno w zakresie nauczania i tłumaczenia zdobyliśmy solidne
      podstawy, pokazano nam jak wprowadzać je w praktykę.
      Na koniec, wybacz za trywializm, ale te humanistyczne studia rzeczywiście
      nauczyły mnie (nas) jak dostrzegać pewne rzeczy, których nie widzą czasem (!)
      przedstawiciele innych kierunków. Żadne więc bagno, po prostu mało
      przyszłościowe studia, ale to już nie wina studiów, ale naszego wyboru.
      Przyszły tłumacz.
      • independent-girl do Uli z UŚ 19.05.03, 20:33
        Ula, czy mogłabyś przeczytac moj post z 10 maja 2003 pt "A jak się dostać"
        Jesteś z UŚ i dlatego Cię o to proszę :-)
        Pozdrawiam
        • Gość: ula do pani niezależnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.03, 17:07
          Niestety, zgadzam się z bunny (nie pamiętam już czy to on czy ona), wykładowcy
          skarżą się na poziom zdających na anglistykę, wydawałoby się, że powinien on
          być coraz wyższy, a tymczasem jest fatalnie. No i nie skupiajmy się tylko na
          angielskim, ogromny odsiew odbywa się na egzaminie ustnym z polskiego. Kiedy
          poczytasz sobie pytania w informatorze, zorientujesz się,że nie różnią się one
          od pytań na filologię polską. A wracając do poziomu angielskiego, mogę Ci
          powiedzić jak to wyglądało z moją grupą. Wszyscy byliśmy po FC, niektórzy mieli
          za sobą egzaminy Advanced lub Proficiency,niektórzy żadnego z wyżej
          wymienionych,ale poziomem nie odbiegali, więc nie problemu z komunikacją nie
          było, i tak liceum to za mało, no i wspomniane wyżej przez kolegę/koleżankę
          elementy kultury i literarury obszarów anglojęzycznych też znalazły się na
          egzaminie pisemnym. Jeżeli mogę Ci coś doradzić wybierz filologię hiszpańską,
          albo nawet slawistykę, bo chociaż dzisiaj patrzy się na nie mniej chętnie niż
          na anglistykę na przykład, to są to jednak bardzo przyszłościowe specjalozacje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka