alkon
08.01.03, 17:54
Przez wiele lat pracowałem w projektowaniu inwestycji w Nigerii
i nigdy się nie spotkałem z certyfikatami "typu polskiego".
Certyfikaty były na materiały, próby wytrzymałościowe itp.
Natomiast zarówno developerzy, jak i oferenci musieli przedłożyć
referencje. Do wydających te referencje pisało się po tajną
opinię zwaną po angielsku "testimony". Choćby jedna zła opinia
dyskryminowała oferenta cz developera. Nikt, komu wykonawca
wykona złąrobotę czy zachywał się na budowie niewłasciwie (pił
lub był zbyt wulgarny)lub nieetycznie, był trudny we współpracy,
nie wystawi dobrej opinii. Certyfikat można "załatwić", a w
skrajnym przypadku nawet kupić. Certyfikat nie jest
wolnorynkowym mechanizmem selekcji oferentów czy developerów.
Bezwzględnie należy zaniecha takich praktyk.
AK