Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami

    IP: 195.47.201.* 20.03.07, 08:58
    Czy ktoś wie jak zostaną przewalutowane i na jakich zasadach nasze kredyty
    mieszkaniowe zaciągnięte w złotówkach gdy wejdziemy w strefę euro i o ile
    będa droższe bo tak będzie. Banki nic nie mówią na ten temat bo może się boją
    że stracą klientów do tego czasu.Czy ktoś wie jak to będzie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: ops Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.07, 13:21
        Jezeli wejdzie euro a stanie sie to nie wczesniej niz w 2010-11 roku to napewno
        stracą ci ktorzy mają teraz we frankach. Nie jest jednak to takie pewne bo
        wszystko zalezy jak banki podejda do sprawy.

        W zlotowkach nic sie nie zmieni. Bedziesz zarabiala np. 1000 euro i placila
        kredyt w wysokosci 200 euro. Poprostu zarowno nasze pensje jak i kredyty
        zostana przeliczone w tych samych widelkach. Tu banki nie beda mogly nic
        regulowac. Wszystko zostanie przeliczone wg. ustalonego kursu odgornie.
        • Gość: Sas Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.net81.citysat.com.pl 20.03.07, 13:36
          A dlaczego straca ci co mają kredyty w chf? Ci co maja kredyty w zł - do 2011
          roku mogą płacic duzo wyższe raty kredytowe. Juz od drugiego kwartału tego roku
          RPP ma pdonieść stopy procentowe.Natomiast co do euro to O.K. będziemy
          zarabiali w euro to i kredyty i raty będą w euro. Sas
          • andrzej.sawa Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami 20.03.07, 13:38
            To czy i ile stracą zależy od różnicy stóp procentowych.
            • Gość: buzz Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.devs.futuro.pl 20.03.07, 15:43
              Na razie jest to wróżenie, nikt rzetelnie nie jest w stanie odpowiedzieć jakie
              będą kursy i oprocentowanie za 3-4 lata, zresztą wtedy duży wpływ będzie miał
              Europejski Bank Centralny
              • andrzej.sawa Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami 20.03.07, 16:08
                No i w tym problem.
                Pożyjemy,zobaczymy.
        • Gość: majkel Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.unknown.be.uu.net 20.03.07, 17:34
          W zlotowkach nic sie nie zmieni. Bedziesz zarabiala np. 1000 euro i placila
          kredyt w wysokosci 200 euro


          buhahahahah zobaczysz 1000 e jak swinia niebo
          wiem ze polska to potega ale w biedniejszych regionach hiszpani czy poludnie
          wloch pensja to ok 600e w barceolnie dla mlodego czlowieka po studiach 1000e to
          jest wypasss o portugali nie wspomne jakies 400 500 e
          a wiem to od mieszkancow wloch czy hiszpanii
          pomijam ze do poziomu hiszpanii no to troche nam brakuje
          • Gość: Sas Re:do majkel IP: *.net81.citysat.com.pl 20.03.07, 17:52
            Wydaje mi sie ,że z tym śmiechem to strzeliłeś sobie gola . Pytanie nie
            dotyczyło wysokości zarobków w UE. Ops - dał przykład ,jak będzie odbywało sie
            spłacanie kredytu wziętego w złotówkach -kiedy wejdziemy do strefy euro .Ale z
            Twojej wypowiedzi / chodź nie na temat/ również można coś ciekawego się
            dowiedzieć. Sas
            • Gość: majkel Re:do majkel IP: *.bas502.dsl.esat.net 20.03.07, 20:35
              nigdzie nie strzelalem rozbawilo mnie poprostu to 1000e
              propaganda sukcesu i bumu w polsce chyba wiekszosci juz rozum odebrala
              polska 10 potega gospodarcza swiata hehe
              jescze sie przypadkiem okaze ze apartament (klita 30m2) w wierzowcu na ursynowie
              jest drozszy niz w paris ehhehe
              z euro zabawa jest taka ze nic sie nie zmienia poprostu zwyczajne przeliczenie
              po kursie (tu jest pytanie po jakim kursie pewnie troche zlotowka oslabnie
              pozwoli to rzadowi placic np. emerytom nie 120e emerytury a np. 115e)
              problem lub nie problem jest taki ze wszedzie ludzie odczuwaja ze maja mniej
              pieniedzy po przejsciu na euro wiec i kredyt bedzie troche ciezej splacac
              • Gość: sf Re:do majkel IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 08:16
                nie rozumiem w czym problem, nie potrafisz sobie wyobrazić że ktoś w Polsce może
                zarabiać 1000euro lub więcej?
      • Gość: rob Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.07, 20:11
        czy ktoś może orientuje się jak wyglądała sprawa w europie (np.niemcy)mieli
        bummm budowlany, napewno brali kredyty w chf i mieli wprowadzone euro, jak to u
        nich wyglądało, myślę że powinniśmy uczyć się na ich błędach lub trafnych
        decyzjach!!!!!!!!!!!!!!!!
      • kalj Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami 02.04.07, 07:47
        Ops napisał bardzo dobrze.

        Dla takich osób jak majkel ja napiszę łopatologicznie, chociaż nie wiem czy
        poradzi on sobie z matematyką na poziomie podstawowym. Bo w jego postach czuć
        niestey jakąś gorycz.

        Wyobraź sobie majkel, że masz 100% pensji w złotówkach, 25% tej pensji
        przeznaczasz na spłatę kredytu zaciągniętego w złotówkach. Podobnie będzie po
        przejściu na EURO. Będziesz miał przeliczoną pensję wg. ustaleń NBP i Banku
        Europejskiego. Dostaniesz 100% pensji w EURO i na podstawie tego samego kursu
        zostaną przewalutowane Twoje aktywa w Banku, lokaty i kredyty. O ile teraz
        Banki ustalają na podstawie kursów walut oprocentowanie kredytów itp. o tyle
        przy przejściu na EURO stawka powinna być wszędzie taka sama. Ty nie możesz
        stracić na tym. O to ma zadbać Państwo i UE.

        Czyli nadal będziesz miał 100% pensji w EURO i płacił 25% swojej pensji na
        kredyt.

        Co zaś do zarobków - nie wiem gdzie mieszkać, 1000 euro po aktualnym kursie to
        3800 zł. Jeżeli taka kwota zarobku jest dla Ciebie szokująca, to albo
        przeprowadź się do większego miasta, albo znajdź lepszą pracę. Oczywiście, że
        standardem jest u nas zarobek ok 1200 netto co daje nam raptem plus minus 350
        euro wypłaty. Ale o takich zarobkach ja nie piszę podając przykład bo tylko
        samobójca wziąłby kredyt na 200.000 zł. o ile dostałby go wogóle.

        Co zaś do niemiec. Po przejściu na euro w górę poszły ceny mieszkań, ceny
        żywności i paliwa. Jednak było to wynikiem zaokrąglania w górę wszystkiego. Z
        czego była później zresztą afera. Same kredyty stały się dla niemców
        atrakcyjniejsze. Zwiększyła się podaż na zakup aut, oprocentowanie spadło,
        dlatego, że euro jest walutą stabilną i przewidywalną na dzień dzisiejszy.
        • Gość: majkel Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.unknown.be.uu.net 02.04.07, 14:06
          Czyli nadal będziesz miał 100% pensji w EURO i płacił 25% swojej pensji na
          kredyt.

          troche cie nie zrozumialem poniewaz pozwole sobie pokazac bledy twojego
          matematycznego wyliczenia na poziomie podstawowym

          zgadzam sie co do przeliczenia ze dotyczy to jak i zarobkow jak i kredytow

          ale piszesz ze ceny wzrosly wiec musze wiecj wydac na biezace potrzeby wiec
          mniej mi zostaje wiec kredyt jest wiekszym obciazeniem chociaz wlasciwie
          stosunek procent/zarobki sie nei zmienily


          Oczywiście, że
          > standardem jest u nas zarobek ok 1200 netto co daje nam raptem plus minus 350
          > euro wypłaty. Ale o takich zarobkach ja nie piszę podając przykład bo tylko
          > samobójca wziąłby kredyt na 200.000 zł. o ile dostałby go wogóle.

          nie wiem czy to prawda ale zdaje sie studneci bez zadnego dochodu juz moga brac
          kredyt a po studiach tez zarobki nie sa jakos oszalamiajace


          Same kredyty stały się dla niemców
          > atrakcyjniejsze. Zwiększyła się podaż na zakup aut, oprocentowanie spadło,
          > dlatego, że euro jest walutą stabilną i przewidywalną na dzień dzisiejszy.


          marka niemiecka byla dosyc stabilna co do oprocentowania to na marginesie w
          eurolandzie jest ono wyzsze niz w polsce

          zdania "Zwiększyła się podaż na zakup aut" zupelnie nie rozumiem jak i calego
          wywodu
          ktory w sumie prowadzi do tezy ze ceny wzrosly a ludzie zaczeli zyc lepiej i
          bardziej sie zadluzac

          twoja wypowiedz jest zupelni etypowa dla wiekszosci obecnych/piszacych na tym
          forum gdzie ceny oderwane calkowicie od sytuacjo gospodarczej sa normalne i
          jedynie moze tylko rosnac rosnac
          oczywiscie zapominasz ze w pewnym momencie cena bedzie juz tak absurdlalna ze
          nie bedzie nikogo stac na te mieszkania , a odniesienie do cen europejskich
          jest odbierane jak dziwactwo bo warszawa to metropolia i tak dalej




          • Gość: kalj Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.07, 08:35
            Nie loguję się bo nie mam czasu.

            Ceny wzrosną, ale nie tak jak tobie się wydaje. Problemem w innych krajach było
            to, że np. po przeliczeniu cena jakiegoś produktu wynosiło 2,89 euro
            zaokrąglano to do 2, euro itp. Niby zmiana nie jest odczuwalna, ale jeżeli
            staje się to nagminne to koszta wzrosną. Jednak te koszta wzrosną mniej, od
            sytuacji, w której rząd Polski może sam manipulować własną walutą. Właśnie
            oprocentowanie będzie stabilniejsze, nie będzie takich skoków, że raz podnoszą
            stopy procentowe o 2 punkty następnym razem opuszczają. W końcowym rozliczeniu
            ci co mają teraz złotówki wyjdą korzystniej na wymianie niż ci, którzy mają we
            frankach. Dlatego, że kurs franka nadal będzie miał wpływ na wartość kredytu.

            Co zaś do studentów i kredytów. Z tego co mi wiadomo biorą kredyty podobnie jak
            na zachodzie - na kształcenia a po podjęciu pracy muszą je spłacić. To jest
            norma np w USA. Nie słyszałem natomiast aby student dostał kredyt na zakup
            mieszkania. Owszem banki obniżają maksymalnie marże i inne koszta kredytu, po
            to aby przywiązać do siebie jak najwięcej ludzi przed zmianą waluty. Prawda
            jest taka, że banki zdają sobie sprawę, iż dają kredyty ludziom, którzy w
            perspektywie dłuższego czasu nie będą gotowi ich spłacić. Ale bank na tym nie
            straci od tego są komornicy i sądy. Od tego hipoteki. Straci na tym Państwo
            nasze i ludzie, którzy wzięli kredyt nie mając odpowiednich dochodów.

            Za kilka lat, będzie szereg spektakularnych bankructw osób fizycznych.

            Dlaczego nikt się nie zastanowi jaki interes mają banki w udzielaniu kredytów
            osobom, powiedzmy nie do końca wiarygodnym. Ludzie biorą kredyty, bo im się
            wydaje, że jak mają mieszkanie i czynsz w wysokości powiedzmy 600 zł. to mogą
            płacić 1000 zł raty i mieć dom. Zapominają tylko, że utrzymanie domu to także
            koszty dodatkowe. I zreguły są one większe niż ich dotychczasowy czynsz. A więc
            oprócz raty 1000 zł miesięcznie muszą płacić też to co już płacili w
            spółdzielni. Z tym, że jeżeli w spółdzielni zalegają z czynszem to zawsze mają
            możliwość rozłożenia zaległości na ratyi spłacenia ich, nikt od tak nie wyrzuci
            z mieszkania. Natomiast banki nie obchodzi wasz los. Mają weksle, które idą w
            ruch natychmiast gdy bank uzna, że jesteście niewypłacalni. Banki działają
            mechanicznie, tam rzadko kiedy można się dogadać.

            Co zaś do cen... cóż rynek nasyci się klientami z Polski. Ale poprzewalutowaniu
            złotówek na euro, na podbój ruszą goście z zagaranicy. Mamy za mało gotowych
            działek, większośc miast nie ma gotowych planów zagospodarowania. Ale po kilku
            latach będą. Nie będzie to jednak miało wpływu na ceny. Tu nie chodzi o interes
            kowalskiego, ale o interes kraju. Jeżeli Polska nie chce zostać wykupiona przez
            zagranicznych bogaczy, musi mieć ceny europejskie. W przeciwnym wypadku ziemia
            pójdzie do tych z zagranicy, których na to stać. Rząd nie daje dotacji tylko
            dlatego, żeby więcej się budowało, rząd daje dotację także dlatego, aby Polacy
            mieli preferencje i możliwość kupienia czegoś drogiego zamiast ludzi z
            zagranicy. Jeszcze mało się w tym kierunku robi miejmy nadzieję, że rząd się
            obudzi. Na obniżkę cen nie macie co liczyć.

            Ja wybudowałem się za 200.000 teraz mój dom jest wart 370 tys złotych. I już
            miałem 3 kupców, podczas wykańczania domu. Mój dom, za kilka lat będzie wart
            500.000. Wtedy go sprzedam i wybuduję się na nowo. Bo tylko budowa będzie się
            opłacala. Kupno już nie. Pomimo zwyżki materiałów budowlanych nadal budowanie
            się ma sens.
            • Gość: literka_m Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: 81.15.180.* 03.04.07, 09:37
              tak czytam dyskusje ze przejscie na euro oznacza wzrost cen......to teraz jak
              mamy zlotowke, ceny stoja i nie ida do gory ? materialy budowlane wogole nie
              podrozaly od tamtego roku ?

              :D
              • Gość: kalj Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.07, 10:27
                Dokładnie literka_m, ale prawda jest taka, że nawet niemcy mając wtedy swoją
                silną markę odczuli wzrost cen i buntowali się przeciwko temu. Więc należy się
                spodziewać, że jednak my także odczujemy.
            • Gość: Przemek Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.04.07, 12:41
              A jeśli mieszkam w mieszkaniu spółdzielczym, moje wydatki: kredyty+inne
              opłaty+czynsz wynoszą 680zł+200zł+370zł, a wyliczona zdolnosć kredytowa wynosi
              (w m-cznej racie) 1000zł, to czy warto budować się? Czy ryzyko się opłaci? Jak
              widać kwoty, którymi operuję są dość niewielkie, ale... i miasto niewielkie, i
              dochody niewielkie, i planowany (wymarzony...) domek niewielki.
              • saralee Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami 03.04.07, 15:23
                NIektóre banki - np BZ WBK maja w umowach zapis, który reguluje stan po
                dołączeniu do strefy €. Oznacza to, że np. stawka WIBOR zmieni sie na LIBOR,
                zaś marża pzoostaje bez zmian (ja mam zapis w umowie, gwarantujący mi marżę
                0,5% niezależnie od waluty :)
              • andrzej.sawa Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami 03.04.07, 21:54
                Może trochę zacząć myśleć?Co za pierdoły z euro?Ludzie - wiosna!A wy o dupie Maryny.
                • Gość: Marcin Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: 213.17.216.* 03.04.07, 22:21
                  Pomijając już fakt, że najbliższy termin wejścia euro to 2011, a i ten termin
                  jest wyłącznie hipotetyczny.
                  • Gość: kalj Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 07:05
                    Termin wejścia euro to nie jest rok 2011. W perspektywie ekonomicznej jest to
                    czas krótki. Nasze wprowadzenie euro miało już daty z rokiem 2009. Data ta
                    zależy przede wszystkim od kondycji naszej gospodarki, jeżeli gospodarka będzie
                    się nadal rozpędzała w taki sposób jak teraz i osiągniemy wyniki ekonomiczne,
                    które pozwolą na spełniene kilku podstawowych warunków UE to możliwe jest
                    przyspieszenie wprowadzenia euro.
                    • Gość: M Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: 213.17.216.* 04.04.07, 09:01
                      Jak wczytasz się w temat i w warunki jakie musimy spełnić to zobaczysz, że
                      najszybsza realna data to jest 2011.
                      • Gość: kalj Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 09:39
                        Nie sugeruj się ostatnimi artykułami. To o czym piszesz nie jest najszybsza
                        możliwa data, ale jedna z możliwości. Były już rozmowy o roku 2009 ale aktualna
                        rządząca ekipa zrezygnowała z tego terminu, bo musiałaby wdrożyć pewne reformy,
                        które nie przyniosłyby jej odpowiedniego poparcia, które swego czasu bardzo
                        spadało. To na naszą prośbę mówi się o realnym roku 2011.
              • Gość: kalj Re: rok 2009 co sie stanie z naszymi kredytami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 07:11
                Jak już pisałem.

                Masz tutaj rachunek ekonomiczny:
                kredyt+inne opłaty+czynsz 680 zł +200 zł +300zł.

                Wybudowanie małego domu w małej miejscowości napewno jest tańsze niż w dużej
                aglomeracji. Niestety utrzymania tego domu jest już taki same a gdzie indziej.

                Chcąc się wybudować musisz wziąc kredyt, którego rata wynosi 1000 zł jeżeli
                chcesz wybudować dom w calości z kredytu. Do tego dolicz teraz opłaty dodatkowe:
                - ogrzewania;
                - woda;
                - kanalizacja;
                - podatek od nieruchomosci i gruntów;
                - wywóz odpadów;
                i inne, które zależą od zastosowanych technik w domu itp. np. cyfraplus,
                zamiast kablówki jest droższa, jeżeli brak stacjonarnego telefonu, wymagana
                komórka czyli też droższe rozmowy itd.

                Jak więc widzisz, całkowity miesięczny koszt utrzymania domu oscyluje wraz z
                kredytem w granicach 1500-2000 zł.
            • Gość: Sas Re:do kalj IP: *.net81.citysat.com.pl 04.04.07, 10:23
              Tekst fajny- zakończenie fatalne.Zbudowałem dom za 200tys-co to za dom. Teraz
              sprzedam go za 500 i zbuduję nowy.500tYS to za chwilkę będzie kosztawała fajna
              działka.Materiały i robocizna równie ostro poszybowały w górę.Uważaj Żebyś nie
              zrobił interesu ZABŁOCKIEGO. Sas
              • Gość: kalj Re:do kalj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 10:27
                Po co takie niewybredne teksty?? Czemu i komu mają służyć.

                Przecież wiesz tylko tyle ile napisałem. Skąd wiesz czy nie mam działek, skąd
                wiesz jakie i skąd biorę materiały, skąd wiesz ile w mojej okolicy kosztuje
                działka, skąd wiesz ile będzie mnie kosztowała budowa domu, jakie mam
                możliwości, czy nie mam swojej ekipy budowlanej itp itd. Nie lubię takiego
                atakowania bez znajomości podstawowych faktów.

                Chcesz wiedzieć co to za dom?? Proszę bardzo projekt muratora D38a latwo go
                znajdziesz na stronie www.projekty.murator.pl wpisując ten symbol projektu. W
                czym on jest gorszy od innych za 400 tys?

                Dałem tyle ile dałem. Wartość w trakcie budowy wzrosła. Podaję samą cenę domu
                nie działki. Troche pokory i zastanowienia życzę przed probą dezauowania
                czyjeś informacji lub doświadczenia.
                • Gość: Sas Re:do kalj IP: *.net81.citysat.com.pl 04.04.07, 11:01
                  Spokojnie. Cena dzialki liczy sie na dzień dziesiejszy a nie na dzień kupna.
                  Materiały - nie wiem skad bierzesz - ale chyba nie kradniesz/ za dormo/. Masz
                  swoją ekipe budowlaną - która ,co bedzie pracował u Ciebie za darmo? . Jezeli
                  fakty sa złe to tym gorzej dla faktow.Jezeli cos kosztuje 400 a cos x to chyba
                  nie tylko dlatego ,zeby wpisywac inne ceny.Ktos mądry chyba to potrafi
                  policzyc.Pisałeś że kupiłeś dom za 200tys. ,jezeli piszesz ,że był to obiekt w
                  trakcie budowy to być moze - przepłacileś. Stan sórowy to 20-30 % kosztów domu -
                  do wprowadzenia sie. Pisze o swoich doswiadczeniach / zbudowałem trzeci dom/
                  które sa poparte doswiadczeniami zdobytymi za własnych doswiadczeniach . Sas
                  • Gość: kalj Re:do kalj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 11:18
                    O boshe :)

                    1) dom wybudowałem od podstaw...
                    2) przy wykańczaniu miałem oferty kupna. Pierwsz była podczas kładzenia
                    dachu... zarobiłbym wtedy ok 50 tys. Druga i trzecia były prawie jednocześnie
                    podczas tynkowania na zewnątrz, gdy środek byl już wykończony. Obie ceny były
                    wtedy podobne.
                    3) materiały możesz kupić na różne sposoby, najczęściej kupujemy przez
                    hurtownie, samobójcy też w castoramie itp, są jednak osoby, które dostaną
                    materiał bezpośrednio od producenta, nie dając zarobić ani centa pośrednikom :)
                    4) dla mnie bum jaki jest aktualnie nie robi wrażenia, gdyby teraz zadzwonił w
                    kilka miejsc, za tydzień czekałyby na mnie materiały budowlane już na placu
                    budowy do w postawienia domu. Powiem nieskromnie są szaracy, którzy niestety
                    muszą czekać w kolejce, ja do nich tu akurat nienależę jak więc sam widzisz nie
                    należy warunkować budowy tylko do wiadomych ogólnie informacji
                    5) Nie czytasz uważnie postów (chyba), bo sam napisałem, iż opłaca się budować,
                    a nie kupować.
                    • Gość: Sas Re:do kalj IP: *.net81.citysat.com.pl 04.04.07, 13:12
                      Znaczy sie producent - po znajomosci najpierw sprzeda towar Tobie a później
                      hurtownikom , którzy kupuja nie jak Ty 2 cegły tylko 200000 cegieł. I Ty
                      dostaniesz jakis tam upust a oni nie. Na mnie ten bum tez nie robi wrazenia .
                      Trzeba to przeczekac.To ,ze moze i przywioza Ci towar to nie znaczy ,że
                      dostaniesz go za darmo , jesli towar drozeje to dla wszystkich a najbardziej
                      dla malutkich. Pewnie ,że bardziej opłaca sie budować - dlaczego - bo jak
                      budujesz dla siebie to / przynajmniej/ ja staram sie budowac z jak najlepszych
                      materiałów i najlepszymi fachowcami . Natomiast jezeli cos kupujesz to nie
                      wiesz do końca z jakiego badźiewiastego materiału ktoś wybudował .żeby
                      sprzedając uzyskać jak największy zysk. Tylko z drugiej strony nie wszyscy są
                      zachartowanymi budowlańcami , którzy potrafią radzić sobie W TERENIE.sAS
                      • Gość: kalj Re:do kalj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.04.07, 14:14
                        Czy dostanę mniejszy rabat to jest żaden problem. Ja m. moge nawet płacić
                        normalną stawkę bez rabatów. Patrząc na marże jakie biorą teraz hurtownie to
                        się rzeczywiście można pociąć :). Więc omijając już te marże można śmiało
                        powiedzieć że zarabiam. Nie oszczedzam, ale właśnie zarabiam.

                        Spójrz na forum muratora np. ile osób płacze... "wczoraj kupowałem siporex po 7
                        zł a dziś gdy pojechałem dokupić stoi po 12 zł." Przecież to nie ceny
                        producenta, a to jest to samo co wczoraj. To ceny hurtownii. To one żyłują
                        teraz ceny w górę bo wiedzą, że i tak sprzedadzą.
                        • Gość: Sas Re:do kalj IP: *.net81.citysat.com.pl 04.04.07, 14:48
                          Odbijaja sobie. Jeszcze 2lata wstecz były przedłużone terminy płatności,
                          towaru do wyboru do koloru.Wiele składów czy hurtowni budowlanych - poupadało.
                          Teraz sinusoida poszła w górę. Tylko zastanawiam sie -dlaczego? Była ulga
                          budowlana , ulga remontowa niski lub wogólw VAT , tani fachowcy, itd. Kiedy
                          wszystko to zniknęło zrobił sie boom .Zlikwidowane ulgi to 100 TYS zł w plecy
                          na byle domku .POLACY TO DZIWNY NARÓD. sAS
                          • Gość: kalja Re:do kalj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.07, 07:35
                            Odpowiedz jest bardzo prosta i składa się z kliku punktów:

                            1) zaczęliśmy lepiej zarabiać,
                            2) poprzez wyjazd licznych grup na zachód, praca stała się stabilniejsza, a
                            więc nie ma czegoś takiego jak kiedyś, że pracownik usłyszał, panie ja mam na
                            pana miejsce 10 następnych;
                            3) banki oferują kredyty, które są w zasięgu nawet tych zarabiającyc minimum;

                            Wiesz - ta cała sytuacja jest w pewnym sensie potwierdzeniem, że lepiej obniżyć
                            podatki i zlikwidować ulgi, aniżeli na odwrót.
                            • Gość: Sas Re:do kalj IP: *.net81.citysat.com.pl 05.04.07, 09:46
                              Czy zaczęliśmy aż ta lepiej zarabiać? Ziemia skoczyła kilkaset procent.
                              Materiały kilkadziesiąt/ narazie/. Czy np.Twoje dochody tez wzrosły w takim
                              tempie/ daj Ci Boze/. Co do banków to może i nasz racje ale teraz zwiększyło
                              się oprocentowanie/nawet chf/.Osobiście nie razumiem ludzi którzy przeznaczają
                              na obsługą kredytu 1/2 czy nawet 1/3 swoich dochodów i biorą kredyty na 30-40
                              lat.Oczywiscie ryzyka utraty dochodów nie biorą pod uwagę.Narazie mamy
                              entuzjastyczny boom, przed nami -krach w amerykańskim stylu/rok 2006-7/ Sas
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka