Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Eksmisja a płacenie czynszu

    IP: *.ndg.gda.pl / 192.168.0.* 27.05.03, 03:48
    Przedstawię Wam ciekawą sytuację. Otóż posiadamy z żoną mieszkanie
    lokatorskie w jednej z gdańskich spółdzielni mieszkaniowych. Niestety, nasze
    małżeństwo rozpadło się 4 lata temu. Jak to było naprawdę, wiemy tylko my,
    ale fakty jednoznacznie świadczą przeciwko mnie - po prostu żona w pewnym
    momencie nie wytrzymała ze mną: wyprowadziła się z dziećmi i założyła sprawę
    rozwodową. Sąd orzekł moją winę, od momentu rozwodu płacę dość duże alimenty
    na dzieci.

    Przez kolejne dwa lata zamieszkiwałem w tym mieszkaniu, żona z dziećmi
    mieszkała u rodziców. Wszelkie zobowiązania wynikające z utrzymywania
    mieszkania regulowałem na bieżąco. Cały czas toczy się sprawa sądowa w
    sprawie podziału tego mieszkania po rozwodzie. W pewnym momencie sąd orzekł
    jednak moją eksmisję z tamtego mieszkania a wyrok ten został wykonany przez
    komornika. Tym razem to ja przeprowadziłem się do rodziców, a żona i tak nie
    zamieszkała w naszym mieszkaniu, tylko je wynajęła.

    Nie wymeldowałem się z mieszkania ani też nie zrezygnowałem z członkostwa w
    spółdzielni. Spółdzielnia została zawiadomiona przez komornika o dokonanej
    eksmisji. I tak minęły dwa lata... Mieszkanie ciągle jeszcze nie jest
    podzielone, sprawa ciągnie się już 3 lata w sądzie, ale to zupełnie inna
    bajka.

    Jakież było moje zdziwienie, gdy niedawno otrzymałem pismo komornika o
    zajęciu mojego konta bankowego! Okazało się, że była żona nie płaci za czynsz
    (podkreślam, w momencie eksmisji wszystko było "na czysto")... Co ciekawe,
    sprawa sądowa odbyła się 9 miesięcy temu a ja nie zostałem o niej ani o
    wyroku powiadomiony (zawiadomienia poszły na mój adres w naszym wspólnym
    mieszkaniu, a żona przechwyciła polecone i nie przekazała mi go). Żona nie
    jest członkiem spółdzielni (spółdzielnia nie wyraziła zgody na przyjęcie jej
    w poczet członków), ale jest zameldowana w naszym mieszkaniu.

    Natychmiast poszedłem do spółdzielni wyjaśnić tę sprawę. Nie mieszkam w
    mieszkaniu (więcej - nie mam prawa w nim zamieszkiwać zgodnie z wyrokiem
    sądu) ale wg. spółdzielni nie zwalnia mnie to z płacenia czynszu i innych
    zobowiązań! Oczywiście złożyłem odpowiednie pismo, ale w odpowiedzi
    spółdzielnia podtrzymuje swoje stanowisko. Teraz rozważam skierowanie sprawy
    do sądu.

    A zatem w naszym "państwie prawa" możliwa jest sytuacja, że moja była żona
    będzie zamieszkiwać (bądź wynajmować - to teraz jej sprawa) nasze mieszkanie
    (bo sprawa w sprawie jego podziału jakoś nie może się zakończyć - tu
    ewidentnie jest wina żony - stwierdzone przez sąd) prze kolejne X lat, a ja
    będę za to płacił... Śmiechu warte...

    Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie? Bardzo proszę o nie rozpatrywanie
    sprawy w kategoriach "wredny mąż, biedna żona musiała przez niego uciekać z
    dziećmi, ma teraz za swoje"), bo tak naprawdę (wspominałem o tym) sprawa nie
    wygląda aż tak jednoznacznie (ale ponieważ ze mnie "niespotykanie spokojny
    człowiek", zgodziłem się dla dobra dzieci na wszystkie warunki i zarzuty
    przedstawione mi przez żonę).

    Pozdrawiam,
    Eksmitowany
    Obserwuj wątek
      • Gość: Obserwator Re: Eksmisja a płacenie czynszu IP: *.acn.pl / 10.71.6.* 27.05.03, 06:44
        Zastanawiam się, po co Eksmitowanemu zdanie Forumowiczów w opisywanej przez
        niego sprawie. Ponieważ jak pisze, jest "wyjątkowo spokojnym człowiekiem"
        (zakładam, że jest to prawdą), to rzeczywiście ma za swoje - tak to jest w
        naszym kochanym państwie bezprawia, że kto nie walczy o swoje, zostanie
        zniszczony albo będzie niszczony aż sie obudzi.
        W poście Eksmitowanego jest kilka tematów i na dobra sprawę nie wiem, który
        jest dla niego ważniejszy.

        Zacznijmy od wyroku nakazujacego eksmisję - trochę w tym sie orientuje i trzeba
        naprawdę być wyjątkowo podłym typem, aby sąd orzekł eksmisję i jedynym powodem
        jest, zgodnie z obowiazujacym prawem, fizyczne i psychiczne znęcanie sie nad
        pozostałymi członkami rodziny. Ale wiem, że nie jest to tak łatwo udowodnić i
        byc może, że małżonka Eksmitowanego miała jakieś "chody" w sądzie lub
        Eksmitowany był wyjatkowo naiwny i zgodził się ze jej wszystkimi zarzutami i
        dla "dobra dzieci" był wyjatkowo bierny i nie przewidywał tego skutków.
        W Polsce na skutek wieloletniej tradycji i doktryny panujacej w sądownictwie,
        matka zawsze ma rację, chocby było inaczej. Może bezkarnie zabrać ze sobą
        dzieci jak martwy przedmiot i potem głosić wszem i wobec jak to jest
        przesladowana, że należy jej się współczucie itp. Oczywiście zdaję sobie
        sprawę, że czasami ojciec jest wyjatkowym typem maltretującym rodzinę a nawet
        posuwającym sie do gwałcenia własnych dzieci i tu nie powinno byc litości. Ale
        w wiekszości przypadków mężczyzna zawsze jest tym "złym", przeznaczonym do
        eksterminacji. Ma się wynieść z mieszkania, bulić alimenty i bardzo często
        nawet nie oglądać swoich dzieci latami. Takich przypadków w Polsce jest tysiace
        i wszyscy od góry do dołu - władze, sądy i rożne organizacje pozarządowe nie
        chca o tym słyszeć. Że w wyniku tego wyrastają kolejne pokolenia powtarzajace
        błedy rodziców, stanowiące bardzo duże żagrożenie dla społeczeństwa, to już
        elit nie obchodzi.

        Jesli chodzi o spółdzielnię, to zachowuje sie ona zgodnie z obowiązujacym
        prawem, prawidłowo. Ona chce tylko otrzymywać swoje pieniadze za mieszkanie i
        nie wnika w wewnetrzne sprawy między małżonkami. Jesli mieszkanie było na
        Eksmitowanego, to on i tylko on ma za nie płacić, niezależnie od tego, czy w
        nim mieszka czy nie. Za niewiedzę trzeba płacić i tu tylko pozostaje sprawa
        cywilna przeciw małżonce. Dla mnie jej zachowanie w związku z wynajęciem
        mieszkania świadczy jednak o jej "uczciwości" a raczej dużym cwaniactwie. Nie
        chcę tu rozwijać bezczynności Eksmitowanego po wyroku o eksmisję z mieszkania i
        brakiem zainteresowania z jego strony uregulowania spraw ze spółdzielnią. Ale
        tu zemściło się jego załóżenie, że żona jest uczciwa.
        Eksmitowany powinien wytoczyć sprawę karnąa żonie, jeśli jest prawdą, że
        ukrywała przed nim zawiadomienia o sprawach sądowych i teraz przez to ponosi
        skutki finansowe. Dostawała ona podobno spore alimenty na dzieci ale mając
        umysł "biznesmenki", postanowiła trochę zarobić na wynajmie mieszkania.
        Komornik też postępuje prawidłowo, bo on nie jest od badania sprawy, tylko od
        sciągania należności w imieniu spółdzielni. ma wyrok sądu, to musi go wykonać.
        Ciekawi mnie osobiście sprawa kontaktów Eksmitowanego z dziećmi czy w ogóle są
        i jak częste. czy równiez w tym przypadku jest tylko płatnikiem alimentów a czy
        się widuje z dziećmi, to juz nikogo nie obchodzi. A może został nawet
        pozbawiony władzy rodzicielskiej?
        Może post Eksmitowanego zainicjuje szeroką dyskusję w mediach na te tematy,
        chociaż osobiście w to wątpię. Temat od lat jest znany dziennikarzom, ale ze
        względów politycznych jest celowo przemilczany. Czym na przykład napędzałyby
        się feministki?
        Tyle na dzisiaj, bo trudno tu wszystko wyczerpać, bo istotnie sprawa ma bardzo
        wiele aspektów
        • Gość: krotki Re: Eksmisja a płacenie czynszu IP: *.torun.mm.pl 27.05.03, 09:00
          Obserwator dał bardzo ładną analizę prawną i zyciową w/w sytuacji tylko
          że..... mamy tu do czynienia z sytuacją przypominającą faceta, któremu do wanny
          leje się woda. On by się nie przelała pracowicie, łyżką wylewa do umywalki
          wodę, stale nie nadążając czyli woda wylewa się - szkoda, że nie wpadł na
          pomysł by zatkac otwór z którego leje się woda - może wystarczy przekręcić
          kran a może trzeba wsadzić tam palec, nie wiem ale pewne jest to, że trzeba
          działać na przyczynę nie na skutki. Tyle przydługiej przypowieści ale na rzeczy
          jest ona, bowiem wszystkie te spory o mieszkania po rozwodach o eksmisjach z
          waspólnego ( lokatoprskiego czy spółdzielczego czy tyeż właśnosciowego) były by
          niepotzrzebne gdzyby był normalny rynek mieszkaniowy . Małżeństweo się rozpada
          jedno się wyprowadza, wynajmuje sobie gdzie indziej, drugi przejmuje czynsz tu.
          Jest spór kto ma wyjść to sąd!! Ale spraw było by kilka procent tego co teraz.
          Ile energi traca sądy i ludzie w walce o mieszkania z niedoszacowanym czynsze
          bo sie to komuś opłaca bo...sa to pieniądze ( patrz wyrok SN na temat wartości
          lokalu z czynszem regulowanym jako majątkiem!!!) A dlaczego w ogóle żona
          wynajęła bo czynsz rynkowy jest kilka razy wyższy od spółdzielczego gdyby był
          równy to by nie wynajęłan itp.

          Pozdrawiam
          PS Uwolnic rynek a 80% sraw nie tylko takich po prostu zniknie - pojawia się
          nowe ale będzie tego o wiele mniej

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka