Dodaj do ulubionych

[OT] Idole z nastolęctwa

19.05.10, 21:53
Wątek dla relaksu. Kto był waszym idolem, gdy mieliście lat naście?
W kim się kochaliście? Kto wisiał u was na ścianie? I czy teraz się
tego wstydzicie? ;)
Obserwuj wątek
        • ananke666 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 22:34
          kaliope3 napisała:

          > E tam, jaki obciach,ja się kochałam w Nasirze z Robina Hooda

          Ja też! Co gorsza, w Robinie też się kochałam - jednocześnie!!!
          Miałam sześć czy siedem lat chyba... więc nie nastolęctwo. Ale kochałam się.
            • kaliope3 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 22.05.10, 10:33
              Zakladam się że w tym pierwszym:) U mnie podstawówka tez była na początku
              podzielona, ale jednak pewna nijakość i mydłkowatość wręcz drugiego Robina
              usunęła go wkrótce z konkurencji i rozpamiętywano potem przez lata już tylko
              cudownego (dla niektórych) M.Preda:)
              • tygrys2112 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 22.05.10, 11:03
                Bo on był fajny. Tylko, że u mnie Robin Hood był idolem w inny
                sposób - zawsze zazdrościłam mu strzelania z łuku i tej dzikości
                życia. Można by rzec, że się z nim osobowościowo utożsamiałam. Z
                Marion absolutnie nie. Dziwne w sumie jak na dziewczynę, ale cóż.
    • verdana Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 22:05
      Cóż, moim idolem (nie wiem, czy to tak można nazwać) był mój
      korepetytor z francuskiego). Na scianie jego zdjęć nie wywieszałam,
      głupio by było, ale pisałam o mi.in. nim prace magisterską parę lat
      później.
      Mój korepetrytor okazał sie przywódcą jednej z organizacji
      partyzantki miejskiej w Ameryce Łacińskiej, byl aresztowany,
      torturowany, wymieniony na porwanego ambasadora. Poza tym był (jest)
      uroczym człowiekiem. Z matką doszłysmy kiedys do wniosku, ze żadna
      z nas by go z łóżka nie wyrzucila, ale niestety, miał piękną żonę.
      Nie wstydze się, kontakty utrzymujemy do dzis, jest znanym
      profesorem ekonomii.
    • agnieszka_azj Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 22:14

      Jedynym, ktory dostąpił zaszczytu zawiśnięcia u mnie na ścianie był
      Karol Strasburger,kiedy gral w "Polskich drogach". To było jakos tak
      pod koniec podstawówki.

      Dobrych parę lat później mialam jeszcze gdzieś na widoku zdjęcie
      Redforda w "Out of Africa" - ale wtedy nie miałam już naście tylko
      dwadzieścia parę lat.
    • tygrys2112 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 22:38
      Pytanie jest o tych z nastolęctwa, więc z dzieciństwa nie
      wymieniam :)
      - A.J. z Backstreet Boys - ale podobał mi się tylko trochę
      - Kelly Family - miałam postery na ścianie - bardziej za muzykę niż
      wygląd
      - Ronan Keating z Boyzone
      - Andrzej Juskowiak - miałam autentycznego fioła. potrafiłam wstać o
      4.00 żeby obejrzeć powtórkę z Bundesligi, kolekcjonowałam
      najmniejsze wycinki z gazet. Mania do kwadratu :D Po półtora roku
      stwierdziłam, że moje świrowanie przybiera niebezpieczny kształt,
      więc wyrzuciłam wszystko :) Paradoksalnie Juskowiak trenuje teraz
      napastników Lecha, więc teraz mogłabym go oglądać często - ale już
      mi dawno przeszło :))) (Pomijając ten drobny szczegół, że to
      bez sensu, bo jest żonaty i dzieciaty) Jakie to życie płata figle ;)

      Jak widać miewałam bardzo zmienne gusta. Wstydzić się może nie
      wstydzę, raczej się z tego śmieję. Hehe

      Nie dopisuję się już do wątków o Gabrieli, bo swojego czasu już dużo
      o niej gadałam, więc nie chce mi się powtarzać ;), choć czytam je
      zawzięcie. Wątek ateh mnie powalił :)
      • ginny22 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 22:51
        Ja długo byłam odporna na kwestię idoli, aż nastała epoka Leosia
        DiCarpio (po "Romeo i Julii"). I zawisł u mnie na ścianie. Dziś już
        przestał mi się podobać fizycznie, ale doceniam u niego inne zalety.
        Teraz za to wisi mi aż dwóch - Marcin Hycnar na ścianie, Lukas
        Podolski na drzwiach. Nadrabiam zaległości chyba.
        • tygrys2112 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 22:58
          Na drzwiach to najchętniej powiesiłabym plakat Pepa Guardioli. :)
          Też żonaty wprawdzie, ale popatrzeć na niego to prawdziwa
          przyjemność. Najlepiej w garniturze ;)
          I całą drużynę Lecha :))) Za grę przede wszystkim.

          ten Hycnar trochę za ładny mi się wydaje :) ale Podolski
          nienajgorszy. :)
            • kolczykizoldy Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 23:14
              W nastolectwie zdecydowanie Kurt Cobain. I troche tez Jim Morrison.

              Wczesniej, w wieku ok. 7 lat, kochalam sie, ekhm, w Modern Talking. Nigdy nie
              moglam sie zdecydowac, ktory podoba mi sie bardziej: ten z bialymi czy ten z
              czarnymi wlosami...
              • lezbobimbo Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 00:03
                kolczykizoldy napisała:
                > W nastolectwie zdecydowanie Kurt Cobain.

                Kurtka Kombajna tez mi wisiala na scianieeeee! Z pieknymi czerwoniutkimi wloski,
                plakat rarytecik z Filipipki. Przy okazji sama Filipipka byla moja ukochana
                idolkogazeta oraz motor jej sprawczy czyli Danka Wawilow tez oczywiscie. Kiedy
                ta ostatnia zmarla, to mi swiat pekl na poly!
                A na drzwiach mialam Janis Joplin. Której sluchalam obsesyjnie, pochlaniajac
                przy tym równie opetanczo wszystko, co napisala Sylvia Plath. Good times!
                • kolczykizoldy Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 13:51
                  lezbobimbo napisała:
                  > Kurtka Kombajna tez mi wisiala na scianieeeee! Z pieknymi czerwoniutkimi wloski
                  > ,
                  > plakat rarytecik z Filipipki.

                  O, pamietam te plakaty z Filipinki! Piekny byl tez ten z Jimem Morrisonem,
                  utrzymany, zdaje sie, w tonacji niebieskiej. Ach, cala Filpinka... chlip, chlip.
                  Good times, w rzeczy samej :)

    • mama_kotula Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 23:28
      W dzieciństwie kochałam się w jednym z panów z New Kids On The Block, niejakim Jonathanie.

      W nastolęctwie w pewnym panu - chimerycznym artyście, rodem z Danii (albo innego harczącego, nie pomnę teraz już), który pomieszkiwał w pensjonacie w Szklarskiej Porębie, malował i pisał wiersze, a wieczorami chlał do upadłego w knajpce "Szczepan", prowadził natchione konwersacje po angielsku i całował się z nastolatą jedną przez ladę w szatni w tejże knajpce ;)
    • bat_oczir Re: [OT] Idole z nastolęctwa 19.05.10, 23:35
      hmm...dwie osobne sprawy, idol i miłość :)

      Bo idolami byli Han Solo i Indiana Jones. Tak się składa, że to Harrison Ford :)
      ale przede wszystkim były to pięęęękne postacie.....:)

      Na ścianie miałem Depeche Mode, śpiewałem ich pod prysznicem ;):) a w zasadzie w
      wannie :).

      A na drugiej ścianie wisiała Kim Wilde.......chyba nawet właśnie to zdjęcie na
      plakacie:
      tnij.org/gw7s
    • szprota Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 00:00
      Per Gessle z Roxette, tworzyłam nawet o nim opka. Rasowe, ze schodzeniem na
      śniadanie i przeprowadzką to the other city.
      Potem Jim Morrison przeplatany nieco Stachurą, Kurtem Cobainem i Robertem
      Gawlińskim. Prócz Roberta wszyscy zrobili mi tę uprzejmość, że umarli młodo, jak
      na porządnych idoli przystało i świetnie się nadawali do czczenia.
      A teraz miewam tzw. celebrity crushe, co pewien czas zapadam, słucham ich
      muzyki/ oglądam z nimi filmy, oblepiam telefony i komputery tapetami z
      wielbionym celebrytą, po czem mi przechodzi. Od czczenia idoli różni się tym, że
      najczęściej jednak koncentruję na tym, co tworzą i absolutnie mnie nie
      interesuje ich życie prywatne, jak również, jacy są w realu :)
      • lezbobimbo Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 00:09
        szprota napisała:
        > A teraz miewam tzw. celebrity crushe, co pewien czas zapadam, >słucham ich>
        muzyki/ oglądam z nimi filmy, oblepiam telefony i >komputery tapetami z
        wielbionym celebrytą, po czem mi przechodzi.

        Twój pieróg jest niestaly i latwo wietrzeje! Moje celebrity crushes dolaczaja do
        coraz wiekszego haremu w mym sercu i mieszkaja tam na wieki.
        • szprota Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 00:15
          lezbobimbo napisała:

          > Twój pieróg jest niestaly i latwo wietrzeje! Moje celebrity crushes dolaczaja
          do coraz wiekszego haremu w mym sercu i mieszkaja tam na wieki.
          >
          Lubię sobie czasem przewietrzyć pieroga!
          Bimbo, believe me, nie chcesz, naprawdę nie chcesz, by moja miłość do Lily Cole,
          Alexa Skarsgaarda czy Chrisa Cornella trwała dłużej niż kilka tygodni :P
          • paszczakowna1 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 11:16
            > I tak wszystkich przebija Winnetou!! Howgh!!

            Ja to się kochałam w Winnetou, tak w wieku 9-11 lat. I w kapitanie Fracasse
            Gautiera (ale może już starsza trochę byłam). Tudzież w Beornie z Hobbita (do
            tej pory uważam, że to jedyny tolkienowski bohater, który jest naprawdę sexi).
            Nigdy nie byłam wzrokowcem...
            • onion68 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 19:37
              > Ja to się kochałam w Winnetou, tak w wieku 9-11 lat. I w kapitanie Fracasse
              > Gautiera (ale może już starsza trochę byłam). Tudzież w Beornie z Hobbita (do
              > tej pory uważam, że to jedyny tolkienowski bohater, który jest naprawdę sexi).
              > Nigdy nie byłam wzrokowcem...

              No. A ja w księciu Vallombroise (pewnie robię błąd w nazwisku, ale nie chce mi
              się iść po książkę), który mi się kojarzył z księciem Bogusławem Radziwiłłem. W
              księciu Bogusławie, w Skrzetuskim, w Kmicicu. W Michale Strogowie i Napoleonie
              Bonaparte.
              W czasach przednastolatkowych, w Stasiu Tarkowskim, Janku Kosie i Grigoriju z
              załogi Rudego 102 i w kapitanie Klossie, oczywiście.
              Z piosenkarzy, fizycznie podobali mi się: Shakin Stevens (nie zabijajcie
              śmiechem) i Falco.
              • paszczakowna1 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 22.05.10, 13:26
                > No. A ja w księciu Vallombroise (pewnie robię błąd w nazwisku, ale nie chce mi
                > się iść po książkę), który mi się kojarzył z księciem Bogusławem Radziwiłłem. W
                > księciu Bogusławie

                De Vallombreuse? No co ty?! De Vallombreuse to był rozpieszczony gówniarz, gdzie
                mu tam do Bogusława Radziwiłła. Ten to faktycznie był ciekawy (acz nie mogę się
                pozbyć wrażenia, że naprawdę interesował go Kmicic, nie Oleńka).

                Jak się niedawno dowiedziałam, autentyczny Bogusław Radziwiłł był też całkiem
                interesującą postacią - jeden z nielicznych magnetów polskich, który i znał się
                na administracji i zarządzaniu dóbr, i tym się zajmował.
                • onion68 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 22.05.10, 16:44
                  > De Vallombreuse? No co ty?! De Vallombreuse to był rozpieszczony gówniarz, gdzi
                  > e
                  > mu tam do Bogusława Radziwiłła. Ten to faktycznie był ciekawy (acz nie mogę się
                  > pozbyć wrażenia, że naprawdę interesował go Kmicic, nie Oleńka).

                  No, trochę racja :-) Ale w porównaniu do lelijnego Sigognaca to on po prostu był
                  bardziej żywy, barwny. Podobnie jak Zefiryna przy Izabeli.
                  • paszczakowna1 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 24.05.10, 21:43
                    > No, trochę racja :-) Ale w porównaniu do lelijnego Sigognaca to on po prostu by
                    > ł
                    > bardziej żywy, barwny.

                    Też racja. Zastanawiam się poważnie, co ja widziałam w Sigognacu. Chyba ujął
                    mnie kombinacją pewnej dozy oryginalności (w końcu ruszył d... z tego
                    rozpadającego się zamku) i sprawności we władaniu szpadą. Rozumiem jednak, że de
                    Vallombreuse mógł wydawać się ciekawszy. Tym niemniej, Bogusław Radziwiłł de
                    Vallombreuse'a zjadłby na śniadanie. Jednym chapnięciem.

                    > Podobnie jak Zefiryna przy Izabeli.

                    A tu się zgadzam 100%. Nie rozumiałam, co Sigognac widzi w tej dziumdzi, gdy ma
                    obok siebie taką fajną kobitkę z biglem. Z drugiej strony jednak, Zefiryny
                    ofiary losy nie pociągały.
      • kebbe Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 08:25
        Jedynym pełnowymiarowym plakatem, jaki wisiał u mnie w pokoju był
        uroczy poster z piosenkarką Sabriną. Miałam jakieś 9-10 lat, plakat
        sama wybrałam sobie w sklepie, ku zgrozie mojej mamy. Sabrina
        grzesznie prężyła swe obfite wdzięki, odziana w różowy, prześwitujący
        kostium kąpielowy i ociekała wodą z basenu :). Mnie ten plakat
        zachwycał pod każdym względem, choć twórczość artystyczna Sabriny
        była mi raczej mało znana. Do dziś pamiętam, że mama coś mówiła, że
        taki plakat, to można raczej zobaczyć u nastoletniego chłopaka, a nie
        u małej dziewcznki.Zupełnie nie rozumiałam dlaczego :).

        Nie pamiętam w jakich okolicznościach Sabrina zniknęła (podejrzewam
        mamę). Potem, jako wczesna nastolatka, obwieszałam otoczenie małymi
        plakatami z Fantastyki, czy też raczej Nowej Fantastyki. Na zasadzie
        im badziej pokręcone tym lepsze.
        • jota-40 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 09:29
          A to bardzo zabawne, bo u mnie na ścianie wisiały wyłącznie idolki. Duży plakat z Marilyn Monroe i młoda Julie Christie. Znaczy się, kręciły mnie blondynki ;P.
          W pacholęctwie - lat sześć - obiektem ognistego uczucia stał się Karel Gott - pamiętam, że wpadłam w spazmy, kiedy ktoś dorosły zwrócił mi subtelnie uwagę, iż idol mój jest zezowaty. Cóż, spuśćmy zasłonę miłosierdzia.
          Potem kochałam się w King-Kongu. Ale to już jednocześnie z pewnym Wojtkiem z mojej czwartej klasy - w zasadzie marzył mi się trójkąt King-Kong unosi nas oboje w swojej mocarnej łapie, czy jakoś tak ;)).

          W nastolęctwie wessali mnie rozmaici przeklęci, im bardziej, tym lepiej: Morrison, Stachura, Cobain, Cohen, Plant. Kochałam się też regularnie w Sylvii Plath ;).
          • kebbe Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 10:08
            Blondynki, powiadasz :) ? Ciekawe. No, ale co by nie mówić Marilyn to
            ikona, a Julie wielce subtelnej urody, natomiast moja
            Sabrina...trochę inna liga jakby:). Poszukałam teraz w necie jej
            zdjęć z okresu świetności i nawet znalazłam jedno w basenie w różowym
            kostiumie :D. Ło matko! Ja miałam na ścianie jeszcze inne, nieco
            mniej oczywiste,ale teraz mi się przypomniało, że Sabrina nosiła
            również wielki złoty krzyż na szyi. I pamiętam, jak tak o niej
            rzewnie myślałam,że ona nie tylko piękna i dorodna, ale na pewno
            jeszcze bardzo pobożna, czemu się tak wszyscy jej czepiają... :D
            tu moja idolka
            www.dziennik.pl/files/archive/00101/SG1001_SABRINA_101625g.jpg
    • mamapodziomka Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 11:56
      Jako dziecie kochalam sie w Jonathanie z Disneyowskiej Danger Bay. I zupelnie
      nielogisznie strasznie zazdroscilam jego siostrze, ze ma takiego fajnego brata,
      hehehe.

      A potem bylo standardowo, Morrison, Cobain & co.

      A teraz to mi sie nawet nie chce idolowac. Wolalabym kota.
      • szprota Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 15:52
        truscaveczka napisała:

        > Cholera, cholera, przyznać się czy nie...
        > Napiszę.
        > Albo nie.
        > Albo napiszę.
        > Albo nie.
        >
        > No dobra.
        > Raz kozie smark.
        >
        > Dalajlama ^^
        > Tak z urody jak i z umysłu ;)

        Ej no, europejski Dalajlama, Ole Nydahl, wygląda tak, że sama bym go z łóżka nie
        wyrzuciła ;)
            • mmaupa Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 10:45
              A ze wszyscy (WSZYSCY! bez wyjatku) muzulmanie sa ZLI i PODLI, islam to religia
              ZLA, a muzulmanki to w dodatku sa glupie, bo daja sobie kwefy wkladac. Lekko sie
              oburzylam w imieniu znajomych muzulmanek (ktore kwefy i chusty nosza z wlasnej,
              nieprzymuszonej woli - albo tez ich nie nosza wcale), niestety moja polemika
              zostala podsumowana krotkim "nie znasz sie". I tak sie skonczyla moja krotka
              przygoda z lama Olem.
    • aadrianka Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 14:01
      W okresie przednastoletnim kochałam się w Tomku Wilmowskim z
      powieści Szklarskiego. Miłość to była mało zaborcza i jakaś taka
      czysta i szlachetna, bo ślub mojego idola z Sally autentycznie mnie
      uszczęśliwił.
      W latach wczesnonastoletnich stworzyłam sobie charakter zbiorczy z
      bohaterów "Sagi o Ludziach Lodu", czego potwornie wstydzę się do
      dzisiaj:) Upodobanie do wysokich, demonicznych brunetów jednakże
      pozostało.
      Jako nieco starsza nastolatka zakochana byłam na zmianę w Jimie
      Morrissonie, Seanie Connery i Tomie Hanksie.
      A dziś, jako wyjąca prawie trzydziestka, potajemnie kocham się w
      Johnnym Deppie, Stanisławie Lemie i Stevenie Hawkingu. Jednocześnie:)
      Jedyny plakat niemuzyczny, jaki wisiał u mnie w pokoju, był
      autorstwa Pągowskiego i ilustrował hasło "Papierosy są do dupy" :)
      • kebbe Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 14:13
        aadrianka napisała:

        > W latach wczesnonastoletnich stworzyłam sobie charakter zbiorczy z
        > bohaterów "Sagi o Ludziach Lodu", czego potwornie wstydzę się do
        > dzisiaj:) Upodobanie do wysokich, demonicznych brunetów jednakże
        > pozostało.
        Ooo! :) To tak, jak ja, zupełnie o tym zapomniałam :). Jak miałam lat circa 12
        przeczytałam "Wiosenną ofiarę" z "Sagi..." i tam był Heike, ach...!W dodatku
        jego ukochana miała prawie tak samo na imię jak ja (różnica jednej literki)!
        Zadurzenie na parę miechów. Czytałam jeszcze kilka książek z tej serii, ale
        potem mi zbrzydło i dopiero na studiach, na półce z literaturą skandynawską w
        BUW-ie dostrzegłam calusieńką "Sagę...". Nigdy tak pilnie niczego w bibliotece
        nie czytałam ;)
            • lezbobimbo Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 17:14
              kebbe napisała:
              > Thorgal został mi do dziś :) Wszystkie komiksy stoją ładnie na >półeczce. A po
              Kriss byłam w ciężkiej żałobie. Że też ta mdła >Aarica nie padła w tym wąwozie
              zamiast niej!

              Nie.. nie mówcie.. nie zdradzajcie.. to juz nie byl Thorgal, to juz scenarzyscie
              skonczyly sie pomysly.. Ignoruje. Nic nie slyszalam, nic nie wiem. Przestalam
              czytac Thorgala po któryms odcinku, kiedy to juz i maly jego syn (Tjalfe?)
              zaczyna miec czarodziejskie przygody i udaje sie do krainy olbrzymów i
              krasnoludków (wtedy dla mnie ten magiczny serial o pólbogach i herosach
              przeskoczyl rekina).
              Kriss pokochalam od Luczników, kiedy jeszcze miala dredziki :)))
                      • doratos Re: Nie spojlerować!! 21.05.10, 15:43


                        O książkowych idolach to napiszę w innym wątku
                        jak takowy powstanie,
                        bo u mnie na ścianach wisieli(dziwnie to brzmi)
                        muzyczni i filmowi idole
                        Modern Talking,Shakin Stivens,Elvis Presley,
                        Bruce Lee,Karol Strasburger i Kmicic z Oleńką,
                        były to plakaty z Filipinki,Świata Młodzieży i z innych
                        ówczesnych czasopism,na które to miałam założoną w kiosku
                        tzw.teczkę,cały mój pokoik był obwieszony tymi plakatami,
                        a na jednym plakacie...straciłam cnotę,
                        tylko kurka wodna nie wiem na którym!
                        I wcale się tego nie wstydzę:):)

                        Ach i jeszcze ten Thorgall właśnie(też czeka u mnie na przeczytanie
                        do końca),więc przychylam się do próśb o niespojlerowanie!
                        • marslo55 Re: Nie spojlerować!! 21.05.10, 15:51
                          doratos napisała:
                          "a na jednym plakacie...straciłam cnotę, tylko kurka wodna nie wiem
                          na którym! I wcale się tego nie wstydzę:):)"
                          Bo też nie ma czego - to dowodzić może tylko albo prawdziwie
                          wielkiego hołdu dla idola z plakatu, albo prawdziwie szalonej
                          namiętności, nie baczącej na drobne niewygody ;)
                  • lezbobimbo Re: Nie spojlerować!! 20.05.10, 17:39
                    kebbe napisała:
                    >A synkowi Thorgala było Jolan.

                    Prawda, prawda! Pomylilo mi sie z innym komiksem, takim tunczykowym. Tym razem
                    dla dzieci i mlodziezy, o tematyce podobnej, bo o nordyckich bóstwach i ich
                    dzikich przygodach, zamiast krwi leje sie glównie mniut, czyli tak jak nasze
                    Kajkokosze. Przy wielu z tych mitologicznych wydarzen swiadkuja 2 Geniusie, tzn.
                    dwoje ludzkich dzieci na sluzbie u Thora: brat Tjalfe i siostra Røskva, która
                    okazuje sie potem byc wolchwa, kiedy dorasta :)))))
                    • ratyzbona Re: Nie spojlerować!! 20.05.10, 19:27
                      O spoilerze nie ma mowy skoro od wydania ostatniego oficjalnego tomu
                      o Thorgalu dobre kilka lat minęło. Z resztą aż tak źle nie jest - za
                      ostatni dobry tom uważam genialnego w moim odczuciu Barbarzyńcę (
                      przypomniał mi strasznie Łuczników;) Nie wypowiadam się o serii o
                      Jolanie bo jest żenująca ( nie podobają mi się rysunki - Rosiński po
                      komiksie o hrabim Skarbku zmienił styl rysowania i to niestety nie to
                      samo). Ech... a pamiętam jak dziecięciem będąc nie mogłam czytać
                      Alinoe tak strasznie się bałam.
                      • szprota Re: Nie spojlerować!! 20.05.10, 19:36
                        Pamiętam, że był gdzieś na forum offtop o Strasznych Oczach Alinoe,
                        niewykluczone, że ja go zapoczątkowałam nawet :)
                        Osobiście wielbię Rosińskiego właśnie za tę jego miękką kreskę, a gdy w Hrabim
                        Skarbku właściwie jej się pozbył, powitałam to z entuzjazmem.
                        • verdana Re: Nie spojlerować!! 20.05.10, 19:41
                          Anegrotka rodzinna. Rosiński jest uczniem mego teścia z Liceum
                          Plastycznego. Teść, z pewną melancholią wspomina, jak obnizał mu
                          stopnie z rysunku za zbyt komiksowe podejscie do tematu...
                          • szprota Re: Nie spojlerować!! 20.05.10, 19:46
                            Kiedyś (na okładce któregoś z Yansów?) czytałam wywiad z Rosińskim, który
                            zajęcia już na ASP opisywał tak "Malowałem lewą ręką, stojąc tyłem do obrazu".
                            Nie znam się na rysunku na tyle, by ocenić, jak dobry ma warsztat. Moim zdaniem
                            rysuje (i maluje) pięknych ludzi, dlatego go lubię :)
        • ananke666 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 21:41
          > przeczytałam "Wiosenną ofiarę" z "Sagi..." i tam był Heike, ach...!W dodatku
          > jego ukochana miała prawie tak samo na imię jak ja (różnica jednej literki)!

          Czyżbyś miała na imię Inga? Strasznie mi się to imię podoba...

          > potem mi zbrzydło i dopiero na studiach, na półce z literaturą skandynawską w
          > BUW-ie dostrzegłam calusieńką "Sagę...". Nigdy tak pilnie niczego w bibliotece
          > nie czytałam ;)

          Czytałam, haha. W którymś tomie poziom idiotyzmu gwałtownie skoczył, potem
          sukcesywnie rósł, aż mnie przerósł, choć wtedy byłam dość odporna. Nie
          wierzyłam, że takie głupoty można pisać i nawet wydawać. Przy słownym pojedynku
          Lucyfera z Michałem Aniołem (chyba) zaliczyłam zgon ze śmiechu.
    • klymenystra Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 17:54
      W dziecinstwie kochalam sie (wylaczajac prawdziwych chlopcow, kolegow) w Mowglim :), w Tomku Wilmowskim i w Dicku z Tajemniczego ogrodu.
      Jako 11-12 latka zostalam ogromna fanka Spice Girls. Podkochiwalam sie wtedy w jednym panu z Backstreet Boys (Kevin chyba?Ten taki mroczny :)), Aaronie Carterze (mlodszy brat nicka) i Eminemie :> Potem nastapil zwrot, na scianie zawisl Marylin Manson, a wielka miloscia stal sie basista John 5. Ubostwialam s.p. Petera Steele z Type o Negative.
      Potem troche zmadrzalam, ale nadal umieram na widok Johnnego Deppa, Moniki Bellucci, Cate Blanchett, Jeremiego Ironsa, Stinga i Gaela Garcii Bernala :)
    • the_dzidka Re: [OT] Idole z nastolęctwa 20.05.10, 18:44
      Moją pierwszą idolką była... Mireille Mathieu. Miałam wtedy cztery
      lata :) W domu była jej płyta śpiewana po niemiecku, "An einen
      Sonntag in Avignon", i to stąd się wzięło. Co ciekawe, do dzisiaj
      kocham piosenki z tej płyty :)

      Kiedy się unastoletniłam, mając mniej więcej 12 lat zostałam fanką
      zespołu Lombard, któy miał wtedy świetne kawałki.

      Potem byli Limahl i Shakin Stevens, potem A-Ha, Modern Talking, a
      potem poleciało jakoś dziwnie: OMD (uuu, miłość na lata!) oraz...
      The
      Doors.

      W liceum to było The Cure, ale przeszło mi po roku, gdy WSZYSCY
      oszaleli na ich punkcie.

      A kiedy skończyłam 20 lat, pojawiło się objawienie pt. Bryan Ferry i
      Roxy Music, i to w jakiś sposób trwa po dziś dzień :)
    • biljana Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 17:15
      Wstydzę się tego jak jakiejś brzydkiej choroby, aż dziw, że piszę to pod własnym
      nickiem, ale dobra, muszę to kiedyś wyrzucić z siebie. Wyznanie jest obciachowe:
      kochałam się w wieku wczesnonastolęckim w Robercie Janowskim grającym podówczas
      w musicalu Metro. Do dziś jak przypadkiem włączę Jaka to melodia, to gaszę tv z
      poczuciem żenady :)
      • lezbobimbo Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 17:23
        Biljano uelcom bek ou je!
        Iiiii tam tez mi obciachowe wyznanie :)))) Nic co nastoletnie, nie jest w tym
        wateczku brzydkie, a juz w ogóle mimlosc nigdy brzydkOM nie bedzie :)

        O, i Twe wyznanie przypomnialo mi, ze w nastolectwie kochalam sie w Alicji
        Silverstone z teledysków Aerosmithów :D
        N.p. w Cryin' którego poza tym nienawidze, tak slicznie zwisala z tego mostu i
        taka byla zadziorna i kulerska i grungowa i miala sliczne wloski i w ogóle
        :)))))))))))) I nie wstydam sie tego :D
        • szprota Re: [OT] Idole z nastolęctwa 23.05.10, 12:52
          lezbobimbo napisała:


          >
          > O, i Twe wyznanie przypomnialo mi, ze w nastolectwie kochalam sie w Alicji
          Silverstone z teledysków Aerosmithów :D
          > N.p. w Cryin' którego poza tym nienawidze, tak slicznie zwisala z tego mostu i
          taka byla zadziorna i kulerska i grungowa i miala sliczne wloski i w ogóle
          :)))))))))))) I nie wstydam sie tego :D
          >

          Ej no, Alicia Silverstone żaden wstyd. Ja uwielbiałam jej ciuszek z "Amazing",
          taką sukienusię ze sznurowaniem na gorsie i do tego glanopodobne wysokie buty -
          do tej pory uważam glany do leciutkiej sukienki za zestaw pełen smaku i
          rokendrolowego szyku :)
          A biały garniturek Liv Tayler z "Crazy", ach!
          Kiedyś zrobiłam top ten swoich ulubionych kawałków z nastolęctwa i Aerosmith
          było w czołówce właśnie ze względu na teledyski.
          • filifionka-listopadowa Re: [OT] Idole z nastolęctwa 23.05.10, 16:37
            szprota napisała:
            > Ej no, Alicia Silverstone żaden wstyd. Ja uwielbiałam jej ciuszek z "Amazing",
            > taką sukienusię ze sznurowaniem na gorsie i do tego glanopodobne wysokie buty -
            > do tej pory uważam glany do leciutkiej sukienki za zestaw pełen smaku i
            > rokendrolowego szyku :)
            Aż się rzuciłam obejrzeć ten
            teledysk i mówię Ci- zacne połączenie. Świetnie
            też wygląda Milla Jovovich w "Resident Evil" jako Alice. Ta czerwona sukienka i
            wysokie, desantówkopodobne buty. Ale ona ogólnie jest mrrr
      • ding_yun Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 18:33
        biljana napisała:

        > Wstydzę się tego jak jakiejś brzydkiej choroby, aż dziw, że piszę
        to pod własny
        > m
        > nickiem, ale dobra, muszę to kiedyś wyrzucić z siebie. Wyznanie
        jest obciachowe
        > :
        > kochałam się w wieku wczesnonastolęckim w Robercie Janowskim
        grającym podówczas
        > w musicalu Metro. Do dziś jak przypadkiem włączę Jaka to melodia,
        to gaszę tv z
        > poczuciem żenady :)

        Ej no Robert Janowski jest spoko. Fakt, ze teraz prowadzi lekko
        obciachowy teledurniej jeszcze go nie dyskwalifikuje zupełnie. W
        "Metrze" był dobry. A ja nieeeee, po prostu nieeee....
      • mama_kotula Re: [OT] Idole z nastolęctwa 22.05.10, 15:33
        O, Biljano, to ja ci powiem do tego, że ja kochałam się tadaaam, w Kasi Groniec.
        Która wygladała strrrasznie w tych błękitnych ogrodniczkach.
        Właśnie sobie kilka dni temu Metro ściągnęłam i obejrzałam. Porykując czasami ze
        śmiechu, a czasami z płaczu.
        • biljana Re: [OT] Idole z nastolęctwa 23.05.10, 14:34
          mama_kotula napisała:

          > O, Biljano, to ja ci powiem do tego, że ja kochałam się tadaaam, w Kasi Groniec

          to i tak nic. Moja psiapsióła darzyła w owym czasie afektem nie kogo innego a
          samą Edzię Górniak, brrr :)
          • jota-40 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 23.05.10, 15:59
            Andrzej, wydaje mi się, że to kwestia gustu, a nie wieku. Poza wszystkim,
            tematem nie są li i jedynie idole muzyczni. Ja - rzecz jasna - także słuchałam
            namiętnie Pink Floydów, a Wish You were here do dziś uważam za najlepszą płytę
            rockową wszech czasów. Pocieszę Cię jednak, że mój osiemnastoletni syn również
            ich słucha, chociaż wielbi też brytyjską nową falę. Jednak nie miałam ich
            plakatu na ścianie, no i wcale nie wydają mi się dziś obciachowi. A Karel Gott -
            tak ;)).

            Bardzo często zdarza Ci się tu odgrywać emeryta i narzekać, jaki to jesteś
            wiekowy, ba, niemal matuzalem - przypominam Ci jednak, że - o ile się nie mylę -
            jestem od Ciebie tylko kilka lat młodsza. Znalazłoby się generalnie parę osób po
            czterdziestce ;)).
            Moi rodzice są zaledwie parę lat starsi od Micka Jaggera, a nigdy nie słuchali
            Rolling Stonesów.
            • lezbobimbo Re: [OT] Idole z nastolęctwa 23.05.10, 16:04
              jota-40 napisała:
              >Andrzej,> Bardzo często zdarza Ci się tu odgrywać emeryta i >narzekać, jaki to
              jesteś> wiekowy, ba, niemal matuzalem - >przypominam Ci jednak, że - o ile się
              nie mylę -
              > jestem od Ciebie tylko kilka lat młodsza. Znalazłoby się >generalnie parę osób
              po> czterdziestce ;)).

              Moze Andrzeja pocieszy fakt, ze Madonna i Prince tez sa z tego samego rocznika,
              co on, a nie mozna ich w zadnym wypadku nazwac emerytowanymi matuzalemami :)))
              Andrzeju, druga mlodosc dopiero Ci sie zaczyna :))))
            • mama_kotula Re: [OT] Idole z nastolęctwa 02.06.10, 21:23
              CytatBardzo często zdarza Ci się tu odgrywać emeryta i narzekać, jaki to jesteś wiekowy, ba, niemal matuzalem - przypominam Ci jednak, że - o ile się nie mylę - jestem od Ciebie tylko kilka lat młodsza. Znalazłoby się generalnie parę osób po czterdziestce ;)).

              Każdy ma tyle lat, na ile się czuje. Skoro Andrzej uważa się za emeryta wiekowego w dodatku, to tak pisze.
              A ja przyznaję, że często mam takie samo wrażenie. Przepraszam, Andrzeju - rozmawiając z moją mamą rocznik 53 mam poczucie, że jest od ciebie duuużo młodsza ;). Bo wykreowałeś się niemal na staruszka tutaj, noo... co nad tymi malolatami się pochyla znad kukardki. Bu.
          • lezbobimbo Re: [OT] Idole z nastolęctwa 24.05.10, 16:20
            biljana napisała:
            > to i tak nic. Moja psiapsióła darzyła w owym czasie afektem nie >kogo innego a
            samą Edzię Górniak, brrr :)

            Ale dlaczegóz brrr? Zadna milosc nie jest w tym watku obca ni wstydna :)))))
            Edzia nawet calkiem zacnie wyglada jak na me kaprawe lezboko i jakze ma sprawne
            dudki :))))
    • marajka Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 18:19
      Z młodszych lat to The Kelly Family. Wstydziłam się potem, dziś czasem chętnie posłucham z łezką w modrym oku;)

      Może to dziwne, ale kiedy miałam naście lat chyba nie miałam żadnych idoli i nie plakatowałam pokoju. Taka dojrzała byłam jakaś.
      • kaliope3 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 18:33
        Ja plakatować też nie plakatowałam,jakoś tego nie potrzebowałam,ale pamiętam że
        na początku podstawówki,tak do 3 klasy mniej więcej podkochiwałam się oczywiście
        w koledze starszego brata,niejakim Krzyśku:)To chyba typowe dla młodszych sióstr;)
    • anutek115 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 20:17
      Dlaczego nikt się nie kochał w George'u Michaelu? Tylko ja? Czy ja jakaś dziwna
      jestem :DDD?

      Do kompletu moja przyjaciólka serdeczna kochała się w Andrew Ridgeleyu, i w ten
      sposób darzyłyśmy gorącym uczuciem cały zespól "Wham". Nic się nie marnowało ;).
      • jota-40 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 21.05.10, 21:25
        W sumie Dżordżyk nie był taki zły za młodych swych lat, ale orientacja nie ta,
        cóż począć. Poza tym za wesoło śpiewał, a ja wtedy byłam na etapie chmurnych
        songów i bluesa.
        Przypomniał mi się jeszcze idol, w którym kochałam się drapieżnie, długo i
        namiętnie, a mianowicie John Corbett; jednak tylko i wyłącznie jako "Chris o
        poranku" z Przystanku Alaska! I - po prawdzie - cały Przystanek Alaska długo był
        moim grupowym idolem ;).
        • andrzej585858 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 22.05.10, 18:00
          jednak czytając wpisy w tym jakże sympatycznym wątku, z przerażeniem
          spostrzegłem że spora część nazwisk jest dla mnie kompletnie nieznana. Zwłaszcza
          tych ze sceny muzycznej.
          Niestety, nie ta epoka i nie to pokolenie - ale ad rem.
          W czasach mojej młodości plakat jako taki był na wagę złota, więc tworzyło się
          je bardzo często samodzielnie. Chyba u każdego chłopaka wisiał więc
          charakterystyczny plakat Hendrixa i Claptona oraz bardzo często, dzisiaj juz
          prawie zapomniany, "Che" Guevara - tak to też był idol.
          Poza tym, przynajmniej dla mnie byli i są dzisiaj idolami muzycy grupy Pink
          Floyd - przy nich reszta może się schować, to z klasyki światowej a z naszych
          Dżem i oczywiście Rysiek.
          Tutaj nie tyle chodziło o styl muzyczny ile o sposób życia. Niestety, zbytnie
          upodobanie do tego stylu bywało niebezpieczne - coś o tym wiem. Tak jak to
          kiedyś powiedział Irek Dudek bluesa nie słucha się pijąc przy tym mleko. A
          wciąga takie życie oj wciąga, kilka lat życia mam wyjęte w ten sposób z
          życiorysu. Najgorszy rodzaj choroby - być skazanym na blues.
          To taka mała przestroga przed zbyt dosłownym traktowaniem pewnego stylu życia.
          Poza tym, nie uda się ukryć że był okres fascynacji Winnetou, chociaż
          krótkotrwały - potem wręcz chłonąłem Centkiewiczów, dzisiaj też juz zapomnianych
          i marzyłem o wędrówkach szlakiem zdobywców biegunów. Zresztą do dzisiaj jest to
          moja pasja - wyprawy polarne i w ogóle wszystko co jest z Antarktydą, a
          zwłaszcza z pingwinami.

          No i niezapomniani "Łowcy przygód" Curwooda - przygody Minni, Wabiego wędrówki
          bezdrożami Kanady. Oczywiście musiała także nastąpić fascynacja Londonem i
          wielkie odkrycie - Martin Eden. To był chyba mój pierwszy świadomie wybrany
          idol. Często wracam i dzisiaj do tej książki.
          Dla odmiany - uwielbiałem także Szwejka. W okresie liceum zaczytywałem się
          Haskiem, do dzisiaj bardzo bliskie jest mi bliskie c. i k. poczucie humoru rodem
          ze Szwejka.
          Muszę przyznać iz w okresie bycia nastolatkiem silnie utożsamiałem się z
          postaciami literackimi co zaowocowało idealistycznym nastawieniem do życia i tak
          mi pozostało do dzisiaj.

          Chociaż postacią która wywarła na mnie największy wpływ i wpływ ten do dzisiaj
          odczuwam był św. Benedykt. Jeżeli można użyć określenia idol do postaci świętego
          mnicha - to tak, to był już w okresie nastoletnim mój idol i pozostał nim do
          dzisiaj. Jego życie i jego myśl zaowocowała m.in. tym że dzisiejsza Europa jest
          właśnie taka a nie inna. Do dzisiaj jesteśmy jego i jego uczniów dłużnikami.
          • filifionka-listopadowa Re: [OT] Idole z nastolęctwa 22.05.10, 23:48
            andrzej585858 napisał:
            bardzo często, dzisiaj juz
            > prawie zapomniany, "Che" Guevara - tak to też był idol.

            Niestety, nie zapomnę tej fali koszulek z Che około 2006 roku. Wtedy wypłynął
            ponownie jako idol, jako te, co o wolność i równość. Na tej fali nakręcono
            Dzienniki Motocyklowe.
          • doratos Re: [OT] Idole z nastolęctwa 27.05.10, 12:58
            Miałam nie pisac o idolach książkowych moich nastoletnich lat,
            ale okazało się że mamy takich samych idoli z andrzejem:)
            Razem z bracmi odgrywaliśmy sceny z Winnetou,
            byliśmy jak prawdziwi Indianie w naszym lasku obok domu,
            chłopcy zrobili łuki i karabiny oraz różne kryjówki!!
            A Curwood i jego seria o łowcach,jakie to było piękne:)

            W związku z Curwoodem przeżyłam chwile grozy i męki
            bo będąc w bibliotece chciałam poprosic o trzecią częśc łowców
            i o wstydzie powiedziałam tak nazwisko jak się pisze
            a obok stał taki przystojny brunet z oczami Winnetou
            i on tak na mnie spojrzał,i oboje się zalaliśmy rumieńcem
            i to była taka chwila którą się pamięta na wieki!!

            Potem była era Sokolego Oka,Tomusia Wilmowskiego
            i pana Samochodzika,kapitana Blooda,i bohaterów Verne(bardzo
            tajemniczy kapitan Nemo)
            i Szara wilczyca i Włóczęgi północy
            i oczywiście Karol Gordon z nierozłącznym doktorem Janem
            z powieści W.Wernica(coś jak Holmes i Watson)
            kochałam ich strasznie!!!!
            W późniejszych latach już tak nie przeżywałam
            aż do Sagi Ludzi Lodu(i też się tego nie wstydzę)
            a może szkoda że muzyka i ksiażki nie wywołują już we mnie takich
            emocji,chociaż i teraz czsem serce zapika....:)
              • jota-40 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 28.05.10, 21:25
                Swoją drogą - "Szara wilczyca" i "Bari, syn szarej wilczycy" będą mi się kojarzyć do końca życia z całą blachą przepysznego mazurka, wyżartego przez mnie w pijanym widzie w trakcie lektury ;). Siedziałam u babci w czasie świąt wielkanocnych i zgłębiałam zasoby biblioteki...
                • marslo55 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 31.05.10, 10:55
                  jota-40 napisała:
                  "Szara wilczyca" i "Bari, syn szarej wilczycy" będą mi się kojarzyć
                  do końca życia z całą blachą przepysznego mazurka, wyżartego przez
                  mnie w pijanym widzie w trakcie lektury ;)."
                  Wrażenia smakowe bardzo silnie się łączą z aktualnymi lekturami! Ja
                  na widok "Procesu" od razu czuję zapach orzechowego capuccino,
                  a "Władca pierścieni" sugeruje: "zrób sobie kanapki z szynką..
                  kaanaapki z szyyyynką.."
                  • jota-40 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 31.05.10, 15:31
                    Tak, tak. Zwłaszcza w przypadku książek, które pochłaniałam szybko i załapały się na świąteczne przysmaki lub inne takie. Na przykład "Baltazar Gąbka" już na zawsze będzie mi się wiązał ze smakiem wedlowskich cukierków ślazowych (nie ma już takich, niestety...)
                    • mmoni Re: [OT] Idole z nastolęctwa 31.05.10, 20:33
                      Ja mam drastyczne wspomnienia z nastoletniej lektury Londona, kiedy to
                      pochłaniałam tony wędzonej makreli, bo tak mi to rozumiecie konweniowało, że
                      niby pemmikan zajadam. Niestety raz pochłonięta lekturą nie zauważyłam ości,
                      która wbiła mi się w migdał.
    • ateh7 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 23.05.10, 16:15
      Ja kochałam się najpierw w wokaliście Europe, miałam chyba 8 czy 9 lat wtedy.
      Plakatu nie miałam, ale oglądałam tego pana w TV. Potem nie pamiętam za dobrze,
      kochałam się chyba krótko w Majkelu Dżeksonie (jak pisałam w pamiętniku :) )
      Gd miałam lat 14 pojawił się zespół Metallica i kochałam się w nich wszystkich
      na zmianę, miałam wielki plakat, który potem powędrował do mojego kumpla. W
      liceum słuchałam black metalu, ale chyba nie kochałam się w nikim, może trochę w
      wokaliście Sacrilegium. Pamiętam, że w czasopiśmie "Trash'em All" były swego
      czasu takie kalendarze, mające zastępować plakaty, i kiedy zdawałam maturę, a
      był to maj 1999, to miałam na ścianie kalendarz na maj i na obrazku był zespół
      Dimmu Borgir. Nie wstydzę się, choć są tacy, co mówią, że powinnam, hehe!!! Ten
      kalendarz nawet chyba mam jeszcze gdzieś precyzyjnie wsunięty między książki.
      W sumie gdy byłam nastolatką, to było mi obojętne, jaki chłopak, byleby miał
      długie włosy i chodził w czarnych ciuchach :) taki wiek :)
      • natalkka1 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 28.05.10, 14:46
        pierwsza milosc- kolega z przedszkola (mial pieprzyk w tym samym
        miejscu na nodze co ja) i kolega z klatki obok,milosc ta okazywalam
        bardzo brutalnie rzucajac w niego kamieniami z balkonu.
        idole- wszystkie piekne panie z serialu miasteczko Twin Peaks i
        j.Malkovitz z czasow Niebezpiecznych Zwiazkow
        • marslo55 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 28.05.10, 15:56
          natalkka1 napisała:
          "pierwsza milosc- kolega z przedszkola (mial pieprzyk w tym samym
          miejscu na nodze co ja) i kolega z klatki obok,milosc ta okazywalam
          bardzo brutalnie rzucajac w niego kamieniami z balkonu."
          A to było przed fascynacją Johnem M. czy już po niej? Tłumaczyłoby
          to bowiem niejako pewną brutalność w postępowaniu z obiektem uczuć..
    • czerwona_skarpeta Re: [OT] Idole z nastolęctwa 01.06.10, 21:57
      To ja może zabiorę głos(no w końcu trzeba,więcej tu czytam niż piszę ;-)) w
      imieniu pokolenia obecnych 18-19 latek.Panowie przedstawieni poniżej to moje
      "ogromne straszne i beznadziejne" miłości okresu podstawówki i gimnazjum.
      Do tego szlachetnego grona zaliczali się:
      Arnold Schwarzenegger-okolice 4-5 klasy podstawówki.Wzdychałam do niego jak
      idiotka po zobaczeniu go w 2 części Terminatora,nawet się dla niego poświęciłam
      i obejrzałam prawie wszystkie filmy z nim xD I nawet trzymałam jego zdjęcie
      wycięte z gazety w takiej małej czerwonej rameczce i z dumą stawiałam je na moim
      biurku :) Nawet w przypływie uczucia wzięłam je na zieloną szkołę,ale moja klasa
      nie zrozumiała fascynacji,niestety..
      Piotr Adamczyk-początki gimnazjum,na fali popularności po "Karolu..",potrafiłam
      maślanymi oczami wpatrywać się w książkę z jego autografem stojącą na biurku i
      ciągać całą moją klasę na 2 część "Karola.." by bezkarnie paść oczy jego
      widokiem.Potrafiłam się o nim zamyślić nawet w czasie sprawdzianu z
      matematyki,dostałam wtedy 2 :-)Cholernik jeden xD
      Maciej Stuhr-oj,długo to trwało :-) Byłam bardzo wierną i lojalną fanką,za swój
      ambitny cel stawiałam obejrzenie wszystkich filmów z nim,ale niestety do tej
      pory mi się to nie udało..Za to u mnie na drzwiach wisi jego ogromny plakat z
      autografem,uzyskany na premierze "Francuskiego numeru",której o mało nie
      przypłaciłam hiperwentylacją,omdleniem i ślinotokiem jednocześnie..
      W sumie żadnej z tych "fascynacji" się nie wstydzę,traktuję je jako dość ciekawy
      element mojego kończącego się niestety dzieciństwa..
      Teraz jedynym tego efektem jest dogłębna znajomość
      personaliów,życiorysów,filmografii trójki panów plus autograf Adamczyka i plakat
      od młodego Stuhra.
      • marslo55 Re: [OT] Idole z nastolęctwa 02.06.10, 12:03
        czerwona_skarpeta napisała:
        "Arnold Schwarzenegger-okolice 4-5 klasy podstawówki.Wzdychałam do
        niego jak idiotka po zobaczeniu go w 2 części Terminatora,nawet się
        dla niego poświęciłam i obejrzałam prawie wszystkie filmy z nim xD"
        Na szczęście nie wszystkie są złe (ja lubię "Bliźniaków"
        i "Predatora", który do dziś wyznacza granicę mojej wytrzymałości na
        ekranowe jatki). Ja, przedstawicielka pokolenia obecnych 24latek,
        wzdychałam do Bruce'a Willisa, który zawsze wszystkich ratował:D
        I nie wstydzę się, bo ciągle dobrze wygląda!
        • czerwona_skarpeta Re: [OT] Idole z nastolęctwa 02.06.10, 20:28
          grr,aż zaczynam Ci zazdrościć,bo Bruce W. tak źle nie wygląda,niestety o
          Arnoldzie już się tego powiedzieć nie da,na zdjęciach ostatnio przeze mnie
          widzianych muskulatury..właściwie brak.
          widać że urząd gubernatora źle wpływa na figurę i powoduje nadmierną hodowlę
          tkanki tłuszczowej ;-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka