petar
21.07.09, 15:24
To ja może komentarz w kwestii "nadęcia urzędników". Otóż nie jest to żadne "nadęcie".
Z góry zastrzegam, że cały mój wywód snuję w oderwaniu od ŁKS; chodzi mi o zasadę, a nie ten klub.
Proszę pamiętać, że urzędnik pracuje w ramach prawa, jakie mu stworzono, czy też dano z łaski PZPN, jak w przypadku Komisji Licencyjnej.
I ja się w związku z tym Panu Lewickiemu nie dziwię - ma stosować przepisy, w których czarno na białym stoi, że po przekroczeniu terminów nie ma zmiłuj, ani licencji, więc on się tego twardo trzyma. I uważam, że powinniśmy się cieszyć, że w PZPN wraz z jego przyległościami (tutaj ? KL) znalazł się wreszcie ktoś, kto uważa, że trzeba stosować przepisy i nie może być tak, że jeśli-przepis-stoi-w-sprzeczności-z-moim-pzpnowsko-działaczowskim-spojrzeniem-na-dobro-polskiej-piłki-to-tym-gorzej-dla-tego-przepisu.
Gdybyśmy uważali, że terminy nie są tak istotne i kazali urzędnikom nie strzelać focha, to moglibyśmy sobie wyobrazić sytuację, że oto klub w połowie sezonu przynosi papiery i prosi: ?Przywróćcie mnie do ekstraklasy, bo oto właśnie spełniliśmy wymogi, a termin..? Termin nieważny??.